Witam,
Przyszedłem tutaj głównie po porady ze strony was kobiet, mam nadzieję, że moja historia rozjaśni nieco sytuacje i zrozumiecie dlaczego postanowiłem odwiedzić tą stronę. Z góry mówię że jestem w tych sprawach jeśli chodzi o praktykę totalnie zielony...
Mam 17 lat i chodzę 2 rok do Technikum. Jestem typem człowieka spokojnego, nie lubię się kłócić mam swoje racje zasady i się ich trzymam i można na mnie liczyć w razie potrzeby.
Znajomość nawiązała się gdzieś w połowie 1 roku, więc w sumie za niedługo będzie rok znajomości. Trzymała się razem z nami (paczką z klasy 5 chłopa i 4 dziewczyny) przez kilka miesięcy kompletnie nic nie było ot zwykła znajomość. Kilka miesięcy później (już nawet nie wiem dlaczego, chyba tak po prostu dla żartu), część paczki postanowiła zeswatać ją z moim kumplem, ja zbytnio nie ingerowałem w to. W sumie im to wyszło bo gdzieś w połowie maja byli już razem, po pewnym czasie zaczęła we mnie rosnąć... może nie zazdrość choć w pewnym stopniu też co zauroczenie trzymało się do przez dwa miesiące + zwiększyła to uczucie wycieczka 2 dniowa gdzie trochę wypiliśmy, no ale i tak mimo jakiś zbliżeń na które mi nawet pozwalała uciekała do niego. Nadeszły wakacje postanowiłem iść do roboty i wysiłkiem fizycznym po prostu przestać o tym myśleć, terapia zadziałała. Przeszło mi, sierpień spędziłem na wyjazdach za połowę tego co zarobiłem, Przyszedł wrzesień, pierwszy tydzień po staremu ale zacząłem zauważać jakby kumpel miał jej dość zaczął jej unikać etc wręcz gnoić taki chamski się dla niej zrobił, nie reagowałem zbytnio, czasami jak już naprawdę przesadzał to po prostu kazałem mu zluzować, dziewczyna naprawdę go kochała tak by się mogło wydawać bo to znosiła, przyszedł październik i tutaj zerwał z nią oficjalnie, nie powiem że się załamała, widać było że jest jej smutno etc ale znosiła to naprawdę dobrze, trochę w tym okresie gadałem z nią i ją pocieszałem, powód nie dlatego jaki był przed wakacjami tylko po prostu nie lubię smutnej atmosfery w okół mnie. w połowie października się okazało że inna koleżanka skrycie podkochiwała się w koledze i mu to wyznała do teraz są razem, Zabolało ją to choć wtedy nie widziałem tego zbytnio. Minął tydzień na rozmawianiu z nią etc, odprowadzałem ją też na przystanek bo miałem po drodze (wcześniej też to się zdarzało) Nastawiony do tego byłem dość pasywnie, traktowałem ją normalnie jak koleżankę nic więcej. 2.5 tygodnia temu, zaczęła się do mnie zbliżać, tak ostrożnie, siadała na lekcjach ze mną, zaglądała mi za ramie co robię trochę później zaczęła opierać głowę mi o ramię (nie lubi zbytnio wstawać wczas więc chodzi o to że spała mi na lekcjach na ramieniu) etc etc zdrobnienia imienia, teraz jak patrzę to połykałem ten haczyk, po prostu coś zaczęło kwitnąć, powoli chyba zacząłem przejmować inicjatywę, chodzenie za rękę przytulanie się etc. Zaprosiła mnie(bardziej błagała żebym szedł) na urodziny organizowane przez jej koleżankę dla chłopaka(koleżanki) Było ok, siedzieliśmy sobie razem trochę wypiliśmy pośmiali my się pomagaliśmy w kuchni itd. około 2:00 poszliśmy do łóżka (mieliśmy pokój 2 osobowy "zorganizowany przez organizatorkę")... (tutaj mnie wylogowało i straciłem tekst który pisałem dalej...)
Leżeliśmy przytulaliśmy się i oglądaliśmy TV, myślę że dawała mi do zrozumienia że coś chce bo "mówiła" mi to niewerbalnie, dopiero po 30 minutach które trwały cholera wieczność wyznałem jej co czuje i czy by chciała ze mną chodzić, nic nie mówiąc przytuliła się do mnie mocno i tak spędziliśmy jakieś 30 minut leżąc i głaskając jej włosy, na całowanie się już nie odważyłem choć teraz jak tak myślę nie wiem czy tego nie chciała czy nie. Zasnęliśmy.
Taka historyjka i teraz tutaj prosiłbym was drogie panie o porady odnośnie na co zwracać głównie uwagę, gesty, mowę, zachowanie, ona jest dość wstydliwa i raczej mi nie powie czy coś chce. Jak już zaszedłem tak daleko to moim obowiązkiem jest staranie się by miała jak najlepiej. jak coś będzie nie jasnego... a na pewno jest to pytajcie lub napisałem coś bez sensu... a na pewno tak jest to też pytajcie żeby wyjaśnić wszystko
Boje się że przeoczyłem m.in. na tej imprezie dość sporo bo jak ją odprowadzałem na autobus to się ze mną droczyła i nie wiedziałem... nadal nie wiem o co mogło jej chodzić ani jak się zachować miałem mętlik nie pozwoliła się chwycić za dłoń itd.
Dziękuje za każdą odpowiedź ![]()
PS: Możecie też dać mi jakiś pomysł na prezent? za niedługo ma urodziny, organizujemy z jej koleżanką małą imprezkę w takiej kawiarence jej mamy z tortem pizzą i jakiś wspólny prezent ale chciałbym też dać jej coś tylko od siebie i nie mam pojęcia co... mam 2 tygodnie na to. Dzięki jeszcze raz.