W wieku 14 lat miałam swojego pierwszego chłopaka, byliśmy razem 3 lata. Oboje mamy tyle samo lat, więc w wieku 17 lat się rozstaliśmy. 1.5 roku później zaczęłam być z innym chłopakiem, ale po ponad roku związku on ze mną zerwał. Był takim moim prawdziwym przyjacielem, powiedział mi, że widzi, że ciągle nie zapomniałam o tym swoim pierwszym chłopaku i że może powinnam spróbować do niego wrócić. Mówił to wszystko tak, że wiedziałam, że po prostu chce dla mnie dobrze. Po tej rozmowie przez 3 miesiące nie potrafiliśmy na siebie spojrzeć, po tych 3 miesiącach jakoś się zgadaliśmy i zaczęliśmy rozmawiać na stopie koleżeństwa, to trwa do dzisiaj. Po prostu super mi się z nim rozmawia, jest wspaniałym kumplem, taka moja bratnia dusza, ale nie łączy nas nic seksualnego. Od początku mojego związku z tym pierwszym chłopakiem minęło 7 lat. Jeszcze nigdy do siebie nie wróciliśmy, on teraz ma narzeczoną. Pisał do mnie gdy byłam z tym drugim chłopakiem i chciał wrócić, odmówiłam, bo byłam szczęśliwa i nie chciałam zmiany. Teraz nasz kontakt znowu powrócił. Powiedział mi, że chce do mnie wrócić, ale mam całkowicie zerwać kontakt z tym swoim drugim chłopakiem, czyli aktualnie moim super kumplem. Tłumaczyłam mu, że kumplujemy się od 1.5 roku i nic się nie dzieje, ale do niego to nie dochodzi. Powiedział mi, że on chce zostawić dla mnie swoją narzeczoną i obrócić życie do góry nogami, więc albo on, albo tamten drugi. Nic do niego nie dociera. Nie mam pojęcia, co zrobić. Ten mój drugi były jest wspaniałym człowiekiem, mamy dokładnie takie same zainteresowania, uwielbiam się z nim spotykać i uwielbiam z nim rozmawiać. Za każdym razem potrafi mi pomóc i bardzo dużo bezinteresowanie dla mnie zrobił, nie wyobrażam sobie bym teraz mogła go zostawić, ale z drugiej strony - naprawdę kocham tego mojego pierwszego byłego. Próbowaliśmy zrywać ze sobą kontakt, ale dosłownie się nie da, to trwa od 7 lat, 3 lata związku, a potem 4 lata, gdzie raz na ok. pół roku któreś z nas zawsze odzywało się do drugiego, choć zawsze obiecaliśmy sobie, że to już koniec. Dosłownie totalnie nie wiem jak się zachować, liczę na pomocne rady, z góry dzięki. Tak dodając - przy tym moim świetnym kumplu po prostu czuję się szczęśliwa, zawsze jest mi z nim dobrze i lekko. Ta moja "prawdziwa miłość" ma liczne wady, ale one mi nie przeszkadzają, po prostu go kocham. Gdybym miała obiektywnie spojrzeć na nich obu to ten mój "świetny kumpel" jest lepszym człowiekiem... ale kocham tego drugiego, z wzajemnością. Tyle że nie potrafię zrozumieć, że mam teraz do końca życia zranić najprawdopodobniej najwspanialszego chłopaka jakiego w życiu poznałam, z którym świetnie się czuję i który przez te wszystkie lata był dla mnie prawdziwym, bezinteresownym przyjacielem. Ta moja prawdziwa miłość też jest prawdziwym, bezinteresowanym przyjacielem, ale stawia taki warunek.
1 2016-11-06 22:24:29 Ostatnio edytowany przez natalia.ryba222 (2016-11-06 22:29:05)
Ciekawa Patologia.
Byłaś z Panem X, ale wam nie wyszło.
Przez ten czas ty poznałaś Pana Y, a Pan X nową dziewczynę z którą jest w związku.
Obydwoje macie śmietnik w głowie i ciągle do siebie coś czujecie.
Ty z Panem Y jesteś na takiej fajnej przyjaźni, a nie związku, on sam też to wie, nie angażuje się całkowicie i sam doradzał powrót do swojego pierwszego EX. Więc tutaj nie ma jakiegoś większego szamba.
Teraz zobacz na tego swojego EX Pana X poznał inną dziewczynę, jest z nią w związku, a mimo to pisze, że chętnie do Ciebie wróci? przecież to jest DNO moralne on się chyba bawi tamtą dziewczyną z którą jest w związku.
Skoro tak bardzo lubisz cenisz tego chłopaka, to nie kończ z nim tej relacji, będziesz żałować jak znowu nie wyjdzie z twoim pierwszym EX Panem X. Pan X stawia warunki, bo widocznie chce mieć pewny grunt, żadnej konkurencji, żadnych adoratorów itd. Tylko jak znowu nie wyjdzie, on sobie może wróci do tej biednej dziewczyny z którą jest albo sobie znajdzie nową naiwną, a ty zostaniesz już z niczym bez swojego 1 EX i bez przyjaciela.
luz3rn w samo sedno. nie daj się cwaniakowi.
Tu chodzi wyłącznie o to, że Autorka chce zjeść ciastko i mieć ciastko.
Ponoć kocha swojego byłego, choć to zapewne burak (co potwierdza ów warunek), jakich mało.
A ów "przyjaciel"?
Uznał Cię, Autorko, za kobietę ze strefy podwyższonego ryzyka. Słusznie zresztą, co sama potwierdzasz.
To Ty musisz wybrać.
Przyjaciela nie kochasz - tak twierdzisz przynajmniej.
Obojętni wobec siebie jednak nie jesteście.
Chcesz powrotu tamtego. On zaś widzi zagrożenie w Twojej świetnej relacji z gościem, który uznał się za zbędnego w tym trójkącie.
Stąd żądanie "miłości życia", byś ucięła wszelki kontakt.
Dowiedz się, czego tak naprawdę chcesz. Wtedy wybierzesz.