przed chwila wpisalam w wyszukiwarce " kochanie bez wzajemnosci" bo ostatnio placze i jest mi niesamowicie smutno, takze znalazlam ten post i postanowilam cos napisac, poniewaz wiem co czujecie.. jakos tak zawsze sie mowi ,ze"kazdy to przechodzi i trzeba dac sobie spokoj"ale w takich momentach potrzebuje sie osoby, ktora cie zrozumie, a to uczecie bolacego serca i "skurczu" w brzuchu jest okropne jak tylko myslisz o nim i wracasz w przeszlosc..
Ja bylam z moim 7 lat ( 3.5 - razem mieszkalismy) a kolejne 3- nie mieszkalismy razem i oficjalnie nie bylismy razem, ale tak sie zachowywalismy i nawet bylo kocham Cie, na okolo denerwowalo to ludzi bo pytania byly " dlaczego nie jestescie razem" ? ja stawalam na glowie, nawet juz czasami pytalam sie "dlaczego?" a on mowil ,ze mu tak dobrze jak jest teraz- robil mi nadzieje,ale jak ja moglam go nie kochac jak traktowal mnie jak ksiezniczke i kochal ,ale nie chcial byc ze mna ?? u mnie czasami przejawialo sie to w depresje,zal, nawet mowilam mu ,ze kiedys mnie straci i bedzie zalowac, ze bylam na randce,,itp ruchy desperackie, ale on i tak nie wierzyl w to bo wiedzial,ze za bardzo go kocham.
Codzienne rozmowy, weekendy razem, wyjazdy razem, trzymanie sie za reke, przytulanie,calowanie nonstop a on wciaz NIE ...moja wina bo mu dalam co chcial wiec sie przezwyczail- mial ze mna perfekcyjny zwiazek- bez zobowiazan! i na koniec dnia jechalam do siebie i przyjezdzalam za tydzien badz 2.
W Sylwestra jak mnie calowal powiedzial "zebys miala co sobie wymarzysz" a ja tylko myslalam,"niech to sie skonczy" juz mialam dosyc uczucia ponizenia, proszenia sie.. a szczegolnie jak jego rodzina dawala komentrze- to kiedy sie jej oswiadczysz?, kiedy bedziecie miec dzieci? - mi bylo okropnie przykro bo oni wiedzieli ,ze on nie chce a mi chcieli uswiadomic zebym nie marnowala sobie z nim czasu, w koncu tyle lat sie wszyscy znalismy,szczegolnie za granica.. mowili mi ,ze on nie jest gotowy- on z koleji by sie nie wtracali..A mi bylo przykro i myslalam "CO JA WYPRAWIAM?!! " ale go kochalam ,kocham a on chyba nie.. wiec od Nowego roku jak rozmawialismy przez skypa nagle spytalam sie co by zrobil jakby jego ukochana mlodsza siostra byla z takim facetem co by jej powiedzial, - on sie glupio skrzywil- " no co bys jej powiedzial "-wymusilam, a on powiedzial " BY Z TYM SKONCZYLA" w tym momencia poczulam jak mi zimny pot oblal twarz i poczulam sie wykorzystana.... ze mnie nie szanowal, bo gdyby mnie szanowal to by nie robil mi nadzieji przez 3 lata. 7 lat minelo i nie wierze samej sobie..
Nagle powiedzilam,ze musze leciec i sie wylaczylam, po czym wykasowalam wszystkie numery i napisalam maila,ze mi to NIE odpowiada i chce z tym skonczyc! bo uczucie tej niepewnosci mnie wykonczylo. Jesem tak zalosna i to mnie najbardziej boli, to wszystko sie miesza z moja miloscia i to ,ze wciaz mam nadzieje, ze zrozumie i ze zadzwoni, minelo 1,5miesiaca dopiero a ja nie moge ruszyc do przodu, po prostu wciaz czuje, ze CZEKAM ... Boze jak dlugo ? jak dlugo bede tak czekac, czuje sie tak samotna bo wszystko bylo wokol niego, staram sie wychodzic do znajomych, planowac wyjazdy, ale to nie pomaga.. Wciaz mysle ,ze mnie kocha tylko potrzebuje czasu i dystansu by zrozumiec co strarcil, - to jest zalosne, bo znajac zycie on ruszy do przodu i pewnie znajdzie ta "jedyna" wkrotce"- a ja.. ?
A ile sobie tlumacze..,ze akurat trafilo sie,ze Ja nie jestem dla niego.. - duzo czasu minie oj duzo zanim zapomne...
tym bardzej,ze my sie nie rozstalismy w klotni tylko we mni peklo i poczucie zeby byc wobec siebie fair w koncu po 3 latach sie umocnilo , a tyle razy chcialm to skonczyc by moc godnie spojrzec sobie w twarz, ale zawsze wracalam- wiem.. moja wina..
Ale lekture Wam sprawilam- przepraszam,ze tak dlugo, ale troche mi to pomoglo to rozpisanie sie
pewnie za chwile wroce do smutnych piosenek i rozczulania sie nad soba,az w koncy powiem sobie dosc! no i potem znow w placz
ehh my kobiety jestesmy skomplikowane ![]()