Witam wszystkich,
Chciałbym poprosić o radę. Otóż wpadła mi w oko pewna atrakcyjna dziewczyna na uczelni. Jesteśmy w tym samym wieku, studiujemy na tym samym wydziale, jednak na różnych kierunkach. Odnoszę wrażenie, że również jest zainteresowana moją osobą. Gdy mijaliśmy się dwukrotnie, utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy i uśmiechała się. Otrzymałem również jakieś oznaki zainteresowania przez internet (nie było rozmowy).
Chciałbym jakoś zagadać, poznać ją. Wydaje mi się, że taka inicjatywa leży po mojej stronie. Jestem trochę nieśmiały, lecz bez kompleksów. Mam 22 lata, byłem tylko w jednym związku, ale poważnym bo trwał niespełna 4 lata i kilka miesięcy temu się zakończył. Całą sytuacją jestem dodatkowo trochę zaskoczony, bo dziewczyna jest naprawdę ładna, na pewno ma powodzenie, a ja nie jestem jakoś wyjątkowo przystojny. Choć wiadomo, ocena wyglądu sprawa subiektywna. Nie wiem czy wielu chłopakom wysyła takie sygnały czy może rzeczywiście spodobałem się jej. Chciałbym się jednak przemóc, bo nic nie tracę w razie porażki, a przyjemnie byłoby poznać kogoś nowego.
Problem jest jednak taki, że mamy mocno różniące się plany i bardzo rzadko jestem w stanie ją spotkać będąc planowo na uczelni. Mam więc trzy opcje: Pierwsza - pojawić się na uczelni kiedy ona ma zajęcia i wtedy spróbować podejść, druga - zagadać przez facebook'a i wtedy zaproponować spotkanie, trzecia - odpuścić i czekać aż sama jakaś okazja wyniknie.
Wybierając pierwszą opcję nie chciałbym aby wyszło to tak, że się na nią czaję czy też jakoś śledzę. Po prostu nienaturalnie. Wolałbym uniknąć łatki desperata. Nie wiem po prostu jak takie oczekiwanie samemu na nią, gdy nie mam wtedy potrzeby przebywania na wydziale może być odebrane. Przy ewentualnym pytaniu przyznawać się, że czekałem na nią? Nie mam też gwarancji, że na 100% ją spotkam i wtedy pojadę na darmo.
Co do drugiej opcji nie jestem zbytnio przekonany. Wydaje mi się, że bardziej wartościowe byłoby zagadanie na żywo, jednak internet to na pewno łatwiejsza opcja. Napisanie przez fejsa mógłbym ewentualnie jej umotywować, że na wydziale rzadko kiedy mam okazję ją spotkać, a zależy mi na poznaniu i wtedy jakoś umówić na spotkanie. Tylko czy to nie dziecinne?
No i mogę też nie robić nic.
Chciałbym niedługo na coś się zdecydować, bo czas leci a jak nie spróbuje to się nie przekonam.