Cześć. Wiem,temat jakich jest tu ogrom,ale....każdy problem inny i mój zdaje się,że też. Wygadanie się mi nie pomoże,ale może zrozumienie i kilka słów, że to nie ja tu zwariowałam,coś da.
Więc... więc nie wiem jak zacząć. Mama. Moja mama. Próbująca podporządkować sobie wszystkich i wszystko wokół. Wściekająca się,bo ja zamiast jej słuchać, kłócę się i walczę o swoje zdanie. Prawda jest taka,że paraliżuje wszystkich w domu - wszystko musi być dokładnie tak,jak ona chce, a jeśli ktoś się ośmieli cichutko wyrazić swoje zdanie, zaczyna się dzika awantura - wypominanie wszystkiego po kolei,tego,co było 10 lat temu też, w ostateczności groźby,że "ona sobie coś zrobi" i "ona się wyprowadzi" i "jeszcze wszyscy zobaczycie". Moja fryzura,moje ciuchy,moje poglądy. "Jak ty wyglądasz,jak ty myślisz,jesteś emocjonalnie kompletnym dzieckiem", "co na siebie włożyłaś?masz za chude nogi do tych spodni!ludzie na ulicy będą się z ciebie śmiać!".
Mój chłopak. "z kim ty chodzisz,to wyrzutek społeczeństwa ( bo mieszka w bloku),nic w życiu nie będzie miał (bo nie jest bogaty), niewierzący (bo nie lubi chodzić do kościoła)." "Czemu inne dziewczyny mają facetów z porządną przeszłością,a ty masz TAKIEGO? " (bo kiedyś na imprezach pił,jeszcze nawet go wtedy nie znałam,opowiadał to sam,zmienił się,ale dla mojej mamy nie ma "zmienił się". "Ludzie się nie zmieniają". Ciągle pretensje. Przykład: dziś idziemy razem do kościoła w jego miejscowości. Nie może po mnie przyjechać,bo brat mu zabrał samochód. "Nakłamał Ci, na pewno się upił i nie może jechać! To chłopak bez ambicji jeśli pozwala na to,by matka odwoziła cię do kościoła!" (tak,poprosiłam ją,żeby mnie odwiozła). Takich sytuacji jest dużo więcej. Nie mogę wszystkiego napisać,bo nie dacie rady dotrwać do końca. Porównywanie mnie do kuzynki, wmawianie mi że jestem gorsza, ciągle "ja taka nie byłam,nie mówiłam tak,nie myślałam tak" etc. Czego tu szukam? Nie wiem. Zrozumienia? Może rady,jeśli to możliwe? Kilku słów otuchy,że już niedługo od niej ucieknę,jeszcze tylko do października i wyjeżdżam na studia. Że szybko minie. Że dam rade... że postaram się ciągle to olewać i się nie kłócić... że kiedyś będzie ok...
Podobne tematy
Shadi ciezka sytuacja. Twoja mam jest apodyktyczna, uwaza ze wszystko powinno byc tak jak Ona sobie wymysli.
Twoj wyjazd na studia nie zalatwi pb.
Moze nie olewaj Jej postaraj sie z nia rozmawiac ale gdy "wchodzi na Ciebie" to sobie nie pozwól co nie znaczy ze masz sie z nia klucic czy wysmiewac. Mi sie wydaje ze mam zdaje sobie sprawe z tego jak sie zachowuje ("ja sie wyprowadze, zrobie sobie cos").
gdzie jest Twoj Tata w tym wszystkim ??
Shadi ciezka sytuacja. Twoja mam jest apodyktyczna, uwaza ze wszystko powinno byc tak jak Ona sobie wymysli.
Twoj wyjazd na studia nie zalatwi pb.
Moze nie olewaj Jej postaraj sie z nia rozmawiac ale gdy "wchodzi na Ciebie" to sobie nie pozwól co nie znaczy ze masz sie z nia klucic czy wysmiewac. Mi sie wydaje ze mam zdaje sobie sprawe z tego jak sie zachowuje ("ja sie wyprowadze, zrobie sobie cos").
gdzie jest Twoj Tata w tym wszystkim ??
Rozmowa kończy się na moim jednym zdaniu(tyle tylko zdążę powiedzieć) i ona : "Jestem starsza,wiem lepiej, ja się nie sprzeciwiałam swojej mamie gdy byłam w Twoim wieku".
Tata stara się,żeby kłótni było jak najmniej,zwłaszcza jeśli akurat jest w pracy,ja wtedy też,bo czasem... zaczynała mnie bić i groziła że zabije siebie i mnie. Jeśli taty nie było akurat,to nie miał mnie kto bronić,czasem dzwoniłam do dziadków,żeby przyjechali... Tata chce nie wzniecać kłótni,a kiedy ja wyjadę to on też zamierza,prawda jest taka,że on jej ustępuje we wszystkim a ona traktuje go jak niewolnika - to źle,tamto źle, jesteś beznadziejny itp itd. Znosi to wszystko,a właściwie - dusi w sobie,paląc jednego papierosa za drugim na balkonie. Nie umiem mu pomóc... On jest tutaj dla mnie,tylko dla mnie.
prawda jest taka,że dopiero jak wyjedziesz to sie od tego uwolnisz,odetchniesz,odpoczniesz..i jak wrocisz do domu na weekend to bedziesz kochana córcią.. moim zdaniem rozmowa nic nie da,rób swoje by nic nie mogla ci zarzucić,a przykrości jednym uchem wposc a drugim wypuśc,proby obrony wlasnego zdania nic nie dzadzą jeśli ktoś uważa za racje tylko swoja opinie...to pzykre co opisujesz i znam to,przerabiam na codzien z wtrącająca sie do wszystkiego babcią.moja mama jest nawet bezradna...
Shadi* mam tak samo i znam twoj bol ciągłe wypominanie dogryzanie ze strony mamy wiem to nie tylko denerwuje ale tez doluje bo cokolwiek zrobisz to zle prawda?
najlepiej zajmij sie swoimi sprawami bo twoja mam zyje w innym swiecie i nie o to chodzi ze jest to roznica pokolen tylko nigdy jej nie zadowolisz bo to charakter czlowieka wiem co pisze moja mama jest identyko
wiec moja rada nie wdawaj sie w dyskusje bo to i tak nic nie da, rozmawiaj z nia tylko konkretnie i nie opowiadaj roznych rzeczy ze swojego zycia bo pozniej obraca sie to przeciwko tobie a od takich pogaduszek masz na pewno jakas kumpele
musisz wytrwac do tego czasu co jak piszesz ze wyjedziesz na studia i zobaczysz ze bedzie inaczej ale pamietaj nie kloc sie z nia bo jednak matka jest tylko jedna i mimo jej nieznosnego zachowania i ze jej to nie wychodzi to chce dobrze
Twoja mama raczej się już nigdy nie zmieni. Jedyne co możesz zrobić w tej sytuacji to po prostu przyzwyczaić się do tej myśli, tzn. zacząć ją akceptować taką jaką jest, a jednocześnie nauczyć się wyznaczać wyraźne granice. Kiedy mówi, że masz za chude nogi i będą się z Ciebie śmiać, odpowiedz spokojnie, że to jest ich problem, nie Twój. Twoja mama pewnie nigdy nie zrozumie, że masz prawo to własnego zdania i jesteś odrębną jednostką (ona ma taką konstrukcję psychiczną), ale Ty możesz przestać zwracać uwagę na jej fanaberie czy fochy.
Prawda jest taka, że twoja " rodzina" w sensie ty, matka, tata rozpada się. Przykro mi to pisać, ale chyba musisz żyć tylko dla siebie, bo nie wiem czy twojej mamie da się pomóc. Może jak wyjedziesz na te studia i będzie cię rzadko widywać i zostanie sama skoro twój tata też zamierza zmienić adres, to zrozumie co straciła i zmieni się, chociażby małymi kroczkami będzie się zm ieniać.
Naprawdę trudna sytuacja... Olać i wyjechać... Nie sądzę że to się uda. Wyjechać można, ale w głowie pozostanie żal i myśl że ojciec tkwi cały czas w tym haosie. I przecież to matka. Wiadomo są różne, ale w głębi serca i tak się je kocha.
A może Twoja mama potrzebuje pomocy. Mi to wygląda na jakieś zaburzenia emocjonalne... Bić swoją dorosłą córkę??? Postaraj się porozmawiać z jakimś psychologiem. On Ci powie czy jej zachowanie jest kwestią tylko "Złego" charakteru czy to może właśnie jakieś zaburzenia.
Po części wiem co czujesz bo moja mama też zawsze mnie krytykowała i krytykuje do dziś. Mam już swoją rodzinę ale i tak ciągle słyszę "ŹLE". Moja siostra to dopiero wzór do naśladowania.
Tobie zyczę cierpliwości. Z czasem słowa mniej bolą. Usamodzielnisz się i wtedy jednym uchem wpadnie a drugim wypadnie.
Pozdrawiam
9 2010-02-02 23:42:16 Ostatnio edytowany przez Shadi* (2010-02-11 16:37:43)
Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Ostatnio zauważyłam,że "samodzielność" sprawia mi trudności - kupienie czegoś bez opinii mamy i tak dalej. Nie wiem jak się tego pozbyć
Chyba to ze strachu przed jej reakcją,że coś jest nie po jej myśli.... Chyba.
EDIT.
Mam kompletnie dość. Jeśli nie zgadzam się ze zdaniem rodziców,to grożą mi, że nie pomogą w trakcie studiów finansowo. Tata stanął po stronie mamy,bo nie rozumie,jak to nie potrafię się całkowicie zgadzać z ich zdaniem,chociaż na razie. Nie wiem już co robić
Pomóżcie...