jestem w zwiazku na odległośc, ja w polsce, chlopak w angli jestesmy z soba od roku. Nie bylo to tak ze poznalismy sie przez net czy gg, znalismy sie duzo wczesniej ale tylko tak przelotnie. Chodzilismy razem do jedenej szkoly, on klasy wyzej niz ja. Jakos rok temu przypadkiem spotkalismy sie jak byl na urlopie w polsce i tak zaczela sie nasza "ponowna znajomosc". Kiedy urlop sie skonczyl pozostal jedynie internet i skyp wsyzstko bylo ok dopoki nie wystaszyl mnie wersja wspolnych panow na przyszlosc... troche sie pokomplikowalo w miedzy czasie a po chwili kryzysu znow trafilismy do "krainy miodem i mlekeim plynacej". W wakacje przylecial do mnie bylo cudnie...ale kolejny urlop sie skonczyl obiecal ze nastepny bedzie w marcu a poznije juz we wrzesniu powrot... dzielnie czekam do tego marca chodz ostatnio miedzy nami sie psuje...stal sie obojetny pochlonal go komp i gry.A teraz watek glowny... wiele razy mi powtarzal ze nie zwiaze sie z nikim innym poza polka. Pewnego dnia pokazal mi swoje waidomosci na jednym z tych znanych portali i wylapalam wiadomosci od 'siostry dziewczyny kolegi' krorzy sa tam z nim... wiem ze ona nigdy tam nie byla - w angli...a wiadomosci bylo pelno i niektore zaczynaly sie slowami "kochani, misiu" spytalam sie o to po pewnym czasie, sciemnil ze to niby dawno i niby kolegi wiadomosci...nie dawno bo data byla dzien wczesniej,a wiem ze zdrada w jego wykonaniu moze byc tylko internetowa i walsnie taka sie stalo.Gorzej mnie to zabolalo niz zdrada fizyczna.W chwili rozczarowania wdalam sie w romans z kolega ze studiow ktrory ma dziewczyne,choc mowi ze jest tylko bo jest...wiem wiem glupie gadki ale nie wiem co teraz...
Podobne tematy
Summer, Twój problem jest mi bardzo bliski, a w zasadzie większa połowa z tego co napisałaś. Wiesz, wydaje mi się, że niepotrzebnie wdałaś się w romans z kolegą ze studiów, tym bardziej, że ma dziewczynę. Rozczarowanie - boli. Twojego faceta też nic nie usprawiedliwia, a w dodatku komplikuje odległość. Potrzeba naprawdę dużego zaangażowania z obu stron, aby taki związek przetrwał. Wiem coś o tym, ale mowa o 100% zaufaniu w takim przypadku to jest opowiadanie bajek przez osoby, które nigdy nie doświadczyły tego na własnej skórze. A zadam Ci pytanie - Czy chcesz kontynuować Wasz związek? Czy jesteś w stanie mu wybaczyć tą internetową zdradę? Czy wiesz na pewno, że on wróci, ze nie bawi się Tobą? Ja to wszystko przerabiałam. Tyle tylko, że nigdy nic złego nie zrobiłam, nie zdradziłam. Odpowiedz sobie na pytanie kim on jest dla Ciebie? Jak ważne miejsce zajmuje w Twoim życiu? Jeśli sobie odpowiesz, to proponuję szczerą rozmowę.
...raz mowi ze wroci na stale, raz mowi ze przyjedzie w marcu, poznije znow ze w marcu nie przyjedzie bo moze urlopu nie dostac, a to ze wziol by sobie abonamet nowy na nastepny rok ( co jednoznacznie wiaze sie z kolejnym rokiem w anglii). Z mojej strony jest tak: zalezalo mi na nim jak byl w polsce...sadze, ze teraz tez mi zalezy ale bycie olewanym nie wyzwala we mnie pozytywnych emocji. A z kolega ze studiow jest inaczej (nie mialam z nim kontakow lozkowych) pierwsza roznica slucha mnie, czasem az to mnie dziwi bo nauczylam sie juz" mowic do siebie". Nie jest obojetny, wiem ze przez skypa trudno na uczucial, ale wystarczylby chodzby to zeby nie zapomnial mi wyslac smsa na dobrac a nie poznije wiadomosc na gg ze "zapomnialem kochanie" taka mala rzecz a duzo daje... Ufalam mu ale po takich sytuacjach przestaje sie ufac zwlaszcza, ze wiem ze poprzednie zwiazki tez opieraly sie na znajomoscich poczatkowo przez net...
I z tymi facetami, którzy zasmakują Anglii tak już jest. Nigdy nie wiadomo kiedy wrócą. Czy to co mówią jest prawdą, czy jednym wielkim kłamstwem. Odległość zmienia ludzi. Wiem to po sobie. I kobieta, gdy nie widzi swojego ukochanego tyle czasu idealizuje go, albo wręcz przeciwnie - zaczyna dostrzegać jego okropne wady, których dotąd nie widziała. Takie są moje odczucia z tym związane. A żyję w związku na odległość 2,5 roku. To koszmar! Doradzam szczerą rozmowę, ale wiem, że na odległość taka rozmowa nie ma sensu, ani w zasadzie możliwości. Nie wiadomo czy wróci na stałe czy tylko Cię "zbywa", żebyś uwierzyła. Może nie warto marnować czasu i zakończyć tę znajomość? Mi tak podpowiadało kilka osób. Ale nie posłuchałam tych rad. To zależy od człowieka. Nie można uogólniać... Niektórzy wracają. Ja swojego prosiłam tyle czasu, żeby wrócił, że na odległość to wszystko nie ma sensu, ale on wróci kiedy sam będzie tego chciał - a nie wtedy kiedy ja. Ciężko jest coś poradzić. Ale wiem na pewno, że utraconego zaufania nie można już nigdy tak do końca odbudować. Też to przerabiałam. A związki na odległość temu absolutnie nie służą. "Piękne słowa mówią wszystko, lecz nie zmienią nic". Po czynach poznaje się drugiego człowieka. Słowa bywają puste, ulotne... Są największym oszustwem, na które faceci nas nabierają.
kurcze, glupio to zabrzmi ale ciesze sie ze nie tylko ja mam takie problemy... Tez nie raz slyszalam, ze takie cos to bez sensu, marnowanie czasu na glupie rozmowy, a po tych rozmowach kto wie co robi z kim sie spotyka...to tylko marna kamera internetowa ktroa moze tyle ukryc, bo chocby nawet w normalnych relacjach nie mozna byc pewnym, tak jak to pokazuje moj przyklad:(...Kazda kobieta potrzebuje czulosci, a co dopiero czulosci w zwizku na odleglosc... Jak ktos kiedys napisal : kazda kobieta chce by ksniezniczka 24h na dobe 7 dni w tygodniu 362 dni w roku:)
Tak, masz rację. Każda kobieta chciałaby się czuć jak księżniczka. Ale niestety życie okazuje się bardziej brutalne niż nasze dziewczęce przekonania, że marzenia się spełniają.
Pozdrawiam cieplutko ![]()