Hej jestem tu nowa ale moze ktos mial podobną sytuacje jak ja i podpowie mi co mam robic. Od 6 lat mam chlopaka teraz juz w sumie narzeczony
Od jakich 2 lat czuje sie zle odkad zwolnilam sie z pracy siedze calymi dniami w domu sama bo on pracuje do domu wraca w godzinach wieczornych wtedy je i kladzie sie spac zero rozmow. Ciagle ma o cos pretensje zycia intymnego nie ma wogole. Te dni w ktorych siedze sama w domu są okropne ciagle placze i jestem bardzo przygnebiona nie mam sily na proste czynnosci .. A mam dopiero 24 lata powinnan tryskac energia a czuje jakby zycie sie skonczylo uszlo ze mnie. Nie mam zadnych przyjaciolek ani znajomych .. Nie man sie komu wyzalic.ten stan jest nie do zniesienia. Dodatkowo przytlacza mnie ze nie mam pracy i wszystkie moje starania legną za kazdym razem w gruzach.. Moze bedzie tutaj ktos na tym forum kto doradzi mi co mam robic ?? Bo juz braknie mi sil
Dlaczego nie masz pracy?
Dlaczego siedzisz w domu? Nie masz żadnych pasji, zainteresowań? Jak to się stało że nie masz znajomych?
Myślę, że trzeba zacząć od ODŻYCIA. Wegetując sobie w mieszkaniu, nie mając gdzie wyjść i z kim rozmawiać, nie mając zajęcia, tylko tracisz czas. Ani mnie nie dziwi Twoje samopoczucie, ani kiepski związek. I tak przez dwa lata?
Przestań myśleć o tym, co powinnaś czuć, tylko o tym, co naprawdę czujesz. Co czujesz? Niech ci to da siłę do zmiany. Ale tylko jeśli tej zmiany chcesz. W końcu zmiana zaczyna się tylko w naszych głowach. Nigdzie indziej. Na żadnym forum, nie u coacha, nie w internecie czy w marzeniach. Czego ty chcesz? A może jest ci tak wygodnie...
5 2016-10-01 23:23:23 Ostatnio edytowany przez rudamarchewka (2016-10-01 23:24:40)
Wiesz, Moniko, mam wrażenie, że czekasz, aż ktoś ci życie odmieni. Może narzeczony, a może krasnoludki. A za swoje życie jesteś odpowiedzialna jedynie i wyłącznie TY. Masz szare i nudne życie, bo jesteś szara i nudna. Chcesz fajerwerków? To je sobie spraw. Brutalne? Nieee, jedynie szczere.
6 2016-10-03 18:26:14 Ostatnio edytowany przez monikap162 (2016-10-03 18:33:06)
To mozna bylo by dluugo opowiadac... Zle sie czuje tu gdzie mieszkam poniewaz nie mam znajomych ani kolezanek poza tym naokolo mieszka rodzina narzeczonego a ja jakos nie przepadam za nimi.. Zamknelan sie w sobie i niewien jak wyjsc z tego dola.. Na poczatku bylo super a teraz po 6 latach co drugu dzien sie klocimy i nic wiecej z tego nie wynika..on nie potrafi pocieszyc pochwalic nigdy taki nie byl. Jak ja sie czuje? Czuje sie nie kochana nieszczesliwa. Moja rodzina mieszka 100 km ode mnie rzadko sie. Nimi widuje. Juz nie raz probowalam sie wyprowadzic ale za kazdym razem mi szkoda a z drugiej strony nie chce tak zyc
Czekasz na księcia na białym rumaku? Takiego, co cię wyciągnie z tego doła, będzie potrafił pocieszyć i pochwalić, sprawi, że poczujesz się kochana i szczęśliwa i sprawi, że będziesz się częściej widywać z rodziną i zdecyduje, kiedy masz się wyprowadzić?
Mnie się wydaje, że ty doskonale wiesz, czego chcesz i czego potrzebujesz, tylko chciałabyś, żeby ktoś za ciebie to zrobił.
No dawaj. Nie siedź w miejscu. Nie czekaj na cud.
Nie czekam na ksiecia ani na kogos kto mnie wyreczy poprostu jestem rozdarta i niewiem co mam dalej robic, nie potrafie ocenic co bedzie dla mnie dobre bo boje sie ze moge zle wybrac a potem tego zalowac
Po tym co napisałaś, trudno doradzić albo odradzić wyprowadzkę. W normalnych okolicznościach powiedziałabym, żebyś się wyprowadziła, skoro z narzeczonym nie czujesz się szczęśliwa i kochana. Jednak Twoje problemy z pracą i ze sobą mogą bardzo rzutować na związek, przekłamując obraz. Np. możesz czuć się niekochana, ponieważ masz niską samoocenę przez brak pracy oraz bycia komuś potrzebną. Mam też wrażenie, że oczekujesz od faceta, by to on był lekarstwem na Twoje nudne życie. Na siłę szukasz u niego pochwał i doceniania, które powinna Ci zapewnić praca, a także oczekujesz od niego, by zastąpił Ci rodzinę i znajomych. To za dużo wymagań jak na jedną osobę. Facet ma prawo być zmęczony po pracy i to nie oznacza, że Cię nie kocha. Po prostu musisz mieć własne życie i nie zrzucać odpowiedzialności za nie na kogoś innego. Może warto skorzystać z pomocy psychologa?
Niezależnie od tego, jak potoczą się losy z chłopakiem, powinnaś przede wszystkim znaleźć pracę. Co robisz w tym kierunku? Ile godzin dziennie na to poświęcasz? Sądzę, że w tym momencie jakakolwiek praca i wyjście do ludzi znacząco by Ci pomogły. Poznałabyś nowe osoby, zawarła znajomości, poczuła się doceniona itp. Siedzenie bezczynnie w domu to jest najgorsze, co możesz sobie zrobić. Spróbuj wolontariatu, zacznij komuś pomagać. Nie będzie Ci on przeszkadzał w szukaniu pracy (w końcu czasu masz całe mnóstwo), a może nawet pomóc. Na pewno poznasz fajnych ludzi i poczujesz się potrzebna. Od siedzenia w domu jeszcze nikt nie zmienił swojego życia. Tylko Ty masz na to wpływ i tylko Ty możesz to zrobić. Weź za siebie odpowiedzialność i zacznij podejmować decyzje, bo na razie jedynie dryfujesz z prądem. Na początku mogą to być jakieś małe decyzje i małe kroki, potem będzie łatwiej.
Ja się wcale nie dziwie,że Ty jesteś w takim stanie,Ty wegetujesz.
2lata nie możesz znaleźć pracy,to gdzie Ty mieszkasz? Bo aż ciężko mi uwierzyć.
Sama aktualnie nie pracuje,wychowuje syna,ale jak w ciąży musiałam kilka miesięcy spędzić w domu...otarlam się o załamanie nerwowe,nudzilam się potwornie,byłam sfrustrowana. Ja chociaż miałam w tym cel,a Ty? Zrób coś na prawdę szybko ze sobą...
PS.A co właściwie na to Twój luby,że nie pracujesz i wegetujesz w domu?
Moniko, kobietki dobrze Ci podpowiadają, proponuję porozmawiaj z chłopakiem na temat tej sytuacji, powiedz mu jak się czujesz i co byś chciała zmienić oraz wysłuchaj jaka jest jego opinia na tent temat. Jednak ostatecznej decyzji musisz dokonać tylko Ty, nikt poza Tobą nie zmieni rzeczywistości, nikt za Ciebie nie zrobi pierwszego kroku w tej kwestii. Rozumiem, że chłopak jest zadowolony ze swojej pracy, ale nie może się to odbywać twoim kosztem, ważne jest byś Ty również poczuła się wartościowa i doceniona. A tego dokonasz tylko jeśli wyjdziesz z czterech ścian i poszukasz pracy, która mimo wszystko stanowi jakąś stabilizację finansową, miejsce rozwoju i interakcji międzyludzkich. Ja widzę niestety tylko dwa pozytywne wyjścia, bo negatywne na pewno już znasz z autopsji czyli tkwienie z aktualnym marazmie. Musicie porozmawiać o przeprowadzce w miejsce gdzie jednak tych ofert pracy jest więcej i obydwoje będziecie zadowoleni z danych warunków, bądź też spróbujcie zamieszkać osobno, ale w niewielkiej odległości od siebie, aby mimo wszystko związek nie ucierpiał, a Ty w końcu mogłabyś wyrwać się z tej beznadziejnej sytuacji. Czasem takie rozwiązanie wręcz odżywia związek, pozwala spojrzeć na wiele spraw pod innym kątem, pojawia się uczucie tęsknoty czyli mimo wszystko romantyczny akcent. Owszem, może się zdarzyć, iż skutkiem będzie rozstanie, ale i tak sama piszesz, iż chłopak wraca do domu zmęczony, sfrustrowanym niezainteresowany żadną interakcją, więc chyba i tak już bardziej zaszkodzić się nie da. Jeśli boisz się tak drastycznych zmian zastosuj technikę ''krok po kroku'' na pewno w okolicy mieszkają rodziny z dziećmi czy osoby starsze wymagające opieki, porozwieszaj ogłoszenia z ofertą pomocy, pozwoli Ci to wyrwać się z domu i zarobić troszkę grosza, wtedy spojrzysz może innym okiem na tą sytuację i łatwiej będzie Ci podjąć decyzję o zmianach i przeprowadzce. Trzymam kciuki!