Trafiłam w internecie na kilka fragmentów książki pt. "Toksyczny wstyd", zaciekawiły mnie i mam zamiar przeczytać calość. Ten tytuł już się chyba przewijal tu na forum.
Czy toksyczny wstyd występuje tylko u DDA, czy może się pojawić u osób, których rodzice nie pili?
A druga sprawa trochę z innej beczki: jest sobie osoba mająca jakieś zaburzenia emocjonalne, która zaczyna pewnego dnia terapię, ewentualnie drobnymi kroczkami zmienia swoje procesy myślowe "ku lepszemu". Czy jest możliwe, że w tym czasie paradoksalnie jej "demony" nasilają ataki (np. powtarzające się te same koszmary, kłopoty z zasypianiem) - tzn. jakaś część podświadomości takiego człowieka boi się zmian, jakie niesie terapia? I woli stare, znane piekiełko?