Witam.
Kochane kobietki...mam problem.
Nigdy nie byłam w związku, nigdy nie miałam mężczyzny, czekałam na właściwego.
I ostatnio poznałam kogoś, bardzo mocno i szybko zaiskrzyło. Nie umiem wymienić cech, które mi się w nim spodobały, ale...miał po prostu w sobie to coś, że czułam się przy nim, jakbym była właśnie w odpowiednim miejscu i czasie i z odpowiednią osobą. Długo czekałam. Moim marzeniem było, żeby w moim życiu istniał jeden mężczyzna. Im bardziej go poznawałam, tym bardziej nabierałam przekonania, że to właśnie ten, na którego czekałam.
Zdecydowałam się na związek z nim... to świeża sprawa. Jestesmy ze sobą od Nowego Roku.
Jest moim pierwszym, więc bałam się trochę zaufać, ale postawiłam na swoją intuicję...i czułam że to to. Nadal czuję. Byłam pewna jego uczuć i zaangażowania w stosunku do mnie, ale do czasu...
Pewnego dnia, powiedział coś...co urodziło we mnie wątpliwości. Kiedy skończyliśmy się kochać, zapytał " Naprawdę jestem Twoim pierwszym?", a ja zdzwiona..." dlaczego masz nagle wątpliwości? Przecież Ci to mówiłam tyle razy", a on na to " Bo ja generalnie, po tym co mnie spotkało, nauczyłem się nie ufać kobietom".
Tak bardzo mnie uderzyło to co powiedział, byłam pewna, że mi ufa, że wierzy, że tak samo jak ja, tez się zaangażował. Ja w końcu miałam duże obawy, bo to pierwszy facet i nie chciałam się sparzyć.
Okazało się, że to facet z przykrą przeszłoscią. Pięć jego poprzednich kobiet, mówiło że go kochają i jest im z nim dobrze, a okazało się że zdradzały go, po czym na koniec odchodziły i go zostawiały, a on się za kazdym razem mocno angażował i potem cierpiał.
Trudno mu się dziwić, że nie łatwo jest mu zaufać....ale ja... Ja nie chcę już nikogo innego. Wiem, że to własnie ten na którego czekałam...
Tylko teraz nie wiem czy on tez tak myśli, mam wrażenie, że ciągle mnie testuje i ma wątpliwości co do mnie i moich intencji.
Nie mogę być jedną stroną, która ma za zadanie ciągle udowadniać, że ma czyste intencje i jest zaangażowana, zwłaszcza, że skoro jest to mój pierwszy mężczyzna, sama też potrzebuję czuć od niego, tego zapewnienia, a on swoją postawą i podejściem, zasiewa tylko we mnie wątpliwości..
Proszę pomóżcie...jak mamy to zrobić, by mieć pewność? Jak ja mam to zrobić, żeby on mi zaufał na 100% i się nie bał, że go wystawię i okażę się jak inne? Jak ja mam mu zaufać na 100% i wiedziec, że się mną nie bawi i chce poważnego związku i prawdziwej miłości?
Boję się. Pomóżcie...