Witajcie! Mam pewien problem, który od pewnego czasu nie daje mi spokoju. Problem ten dotyczy dziewczyny, którą poznałem jakieś pół roku temu. Postaram się opisać sytuacje w jak najprostszy sposób, jeśli będziecie mieli jakieś pytania, to śmiało
. Jak już wspomniałem, dziewczynę tę poznałem mniej więcej pół roku temu. Spotykaliśmy się zawsze w grupie, razem ze wspólnymi znajomymi. Od początku naszej znajomości odnosiłem wrażenie, że dziewczyna ta jest mną mocno zainteresowana. Mi Ona też się spodobała od pierwszego spotkania, jednak nie dawałem tego po sobie poznać (czego żałuję). Bałem się, że Ona jest tylko miła i traktuje mnie jak kolegę, nie chciałem robić pierwszego kroku, czekałem na jakiś znak od Niej, dający mi zielone światło. Takiego wyraźnego sygnału się nie doczekałem. Może wszystko wyolbrzymiam i Ona wcale nie była zainteresowana, może tylko chciałbym, żeby była. Po jakimś czasie, ze względu na pisanie przez Nią pracy licencjackiej kontakt się urwał, przestaliśmy się widywać. Raz przekazała mi pozdrowienia przez naszą wspólną koleżankę. Koleżanka ta mówiła też, że ładnie razem wyglądamy i że powinniśmy być razem. Po tym gdy przestaliśmy się widywać, nie miałem innej możliwości, żeby się z nią skontaktować niż przez facebooka. Kilkukrotnie pisałem do niej, za każdym razem wymienialiśmy po kilka/kilkanaście wiadomości, jednak wydawało mi się, że nie ma zbytniej ochoty utrzymywać kontaktu. W końcu przestałem inicjować konwersacje, nie lubię się narzucać.
Niby od tamtej pory minęło trochę czasu, ja cały czas o Niej myślę. Jak myślicie, czy mógłbym jeszcze raz spróbować się z Nią skontaktować??
P.S Proszę o konstruktywne rady, sam wiem, że takie problemy mają gimnazjliści ![]()
Podobne tematy
przedłużanie rozmów przez komunikatory jest męczące i po pewnym czasie wypala nawet jeśli coś zaiskrzy na początku
zaproś ją do kina i na lody czy cokolwiek
przedłużanie rozmów przez komunikatory jest męczące i po pewnym czasie wypala nawet jeśli coś zaiskrzy na początku
zaproś ją do kina i na lody czy cokolwiek
Od kilku tygodni nie utrzymujemy ze sobą kontaktu. To nie były długie rozmowy, było ich dosłownie kilka (3-4). Teraz nie ma szans, żebym gdzieś ją zaprosił, gdyż pojechała do domu na wakacje.
Masz jej numer telefonu?
Skoro jest teraz na wakacjach i nie masz jak jej gdzieś zaprosić, to radziłabym "lekkie" nienachalne przypomnienie o swojej osobie. Wyślij jej smsa za jakiś czas z pytaniem, jak spędza czas na wakacjach albo coś podobnego. Ona to odbierze jako Zwykłą koleżeńska uprzejmość ale powinno jej się zrobić miło. Jak wróci to rzeczywiście postaraj się ją gdzieś zaprosić, przecież to nie jest takie trudne
Nic nie tracisz, nie ma się czego bać. Powodzenia
Przerżnąłeś na samym początku. Z rozmów przez fb nic nie wynikło - ta sarna uciekła. Pogódź się z tym.
Wiesz co myśli dziewczyna, kiedy po długim czasie facet się nie odzywa i nagle to zrobi?
"O, przypomniał sobie, ciekawe co się stało.." To dość żenujące
Ale z drugiej strony... Niczego nie tracisz, ewentualnie nie odpowie na zaczepkę.
Od początku naszej znajomości odnosiłem wrażenie, że dziewczyna ta jest mną mocno zainteresowana. Mi Ona też się spodobała od pierwszego spotkania, jednak nie dawałem tego po sobie poznać (czego żałuję). Bałem się, że Ona jest tylko miła i traktuje mnie jak kolegę, nie chciałem robić pierwszego kroku, czekałem na jakiś znak od Niej, dający mi zielone światło.
To w końcu jak było? Była zainteresowana czy nie była?
Dwa zdania, które jak dla mnie się wykluczają: wrażenie że była zainteresowana i wrażenie, że jest tylko miła i traktuje jako kolegę.
Takiego wyraźnego sygnału się nie doczekałem.
A co dla Ciebie miało być tym wyraźnym sygnałem? Na serio pytam? Miała Ci zaproponować spotkanie? Jaki sygnał byłby dla Ciebie wystarczająco wyraźny, biorąc pod uwagę okoliczności, tj. nie pokazujesz, że Ci się podoba.
Po jakimś czasie, ze względu na pisanie przez Nią pracy licencjackiej kontakt się urwał, przestaliśmy się widywać.
Serio? A czy pisanie pracy licencjackiej to robota w kamieniołomach i kajdanach, że się nie da spotkać?
Chyba że zapraszałeś ją gdzieś, a ona wiecznie była zajęta...
Raz przekazała mi pozdrowienia przez naszą wspólną koleżankę.
Czyli jednak pamiętała o Tobie.
Kilkukrotnie pisałem do niej, za każdym razem wymienialiśmy po kilka/kilkanaście wiadomości, jednak wydawało mi się, że nie ma zbytniej ochoty utrzymywać kontaktu. W końcu przestałem inicjować konwersacje, nie lubię się narzucać.
Wiesz, niektóre osoby nie lubią wiecznego facebookowania. Chociaż w tym momencie to faktycznie ona już mogła po prostu mieć dość.
Jak myślicie, czy mógłbym jeszcze raz spróbować się z Nią skontaktować??
P.S Proszę o konstruktywne rady, sam wiem, że takie problemy mają gimnazjliści
Skomentowałam Twój post kawałek po kawałku, bo chciałam Ci zwrócić uwagę na kilka spraw z Twojego posta. Podchodziłeś do sprawy jak pies do jeża i zostawiłeś ją niedkończoną, co teraz Cię męczy. Gdybyś wtedy zdecydowanie okazał dziewczynie zainteresowanie, np. chociaż spróbował ją gdzieś zaprosić, to byś się dowiedział, czy ma ochotę czy nie ma ochoty z Tobą się spotykać w innym charakterze niż kolega.
Czy warto odnawiać kontakt? Ja akurat uważam, że próbować zawsze warto - najwyżej czegoś się nauczysz. Byle nie przesadzić z nagabywaniem. Zapytaj nawet przez FB co u niej słychać, jak jej mijają wakacje i jak jakiś odbiór będzie to zaproponuj, że pogadacie przez telefon, bo ile można pisać. Jeśli reakcja na Twoje propozycje będzie pozytywna, to zaproponuj spotkanie. Może się uda.
Ale jeśli dziewczyna nie będzie specjalnie chętna do konwersacji, będzie się migać, od kontaktu i generalnie "nie mieć czasu', to odpuść. Może być tak że od czasu waszego korespondowania już sobie kogoś znalazła (wcale nie musi być widać na FB) a może mogła sobie pomyśleć, że Ty jesteś wybredny/niezdecydowany/ciepłe kluchy i po prostu Cię olać. Cóż, mogła też nie być od początku zainteresowana. Wtedy potraktuj to jako lekcję, ze następnym razem, jak Ci się dziewczyna spodoba, to podejmiesz ryzyko szybciej, zanim - jak ktoś ładnie napisał - sarenka ucieknie.
Mam nadzieję, że autor tego wątku jeszcze tutaj zajrzy. Specjalnie założyłem sobie konto, żeby Ci coś doradzić. Miałem kiedyś praktycznie taką samą sytuację jak Ty. Początkowo, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że dziewczyna jest mną zainteresowana. Ja podobnie jak Ty czekałem na jakiś wyraźny znak od niej. Takiego znaku nie dostałem, po jakimś czasie kontakt się urwał. Starałem się go wznowić drogą internetową i telefoniczną. Za każdym razem gdy zaczynałem rozmowę, odczuwałem, że panna nie ma ochoty ze mną rozmawiać. W końcu zdecydowałem się ją gdzieś zaprosić, odmówiła. Po kilku dniach ponowiłem zaproszenie, również odmówiła, wykręciła się jakąś głupotą. Może gdybym zaprosił ją wcześniej, gdy jej zainteresowanie na pierwszy rzut oka było wyraźnie, wtedy może by się zgodziła. Jednak zwlekałem i teraz też tego żałuję. Przechodząc do sedna, daj sobie z nią spokój, gdyby chciała to sama by wykazała jakąś inicjatywę, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę to, że kilkukrotnie to Ty inicjowałeś kontakt. Nie ma sensu poniżać się dla jakiejś panny.
navelbina, no właśnie nie mam jej numeru. Za to ona powinna mieć mój, gdyż kiedyś jej dałem. Też myślałem nad podobną treścią wiadomości, tylko że na fb. Boję się tylko jej reakcji na to.
Harvey, po tym gdy przestaliśmy się widywać, fb był jedyną narzędziem przez który mogliśmy się kontaktować. Z resztą ja wcale nie ciągnąłem w nieskończoność, po kilku próbach nawiązania rozmowy, po wymianie kilkunastu wiadomości podczas każdej z tych rozmów, widząc, że raczej nie ma ochoty na kontakt ze mną, dałem sobie spokój.
GosiaSrosia, też uważam, że to żałosne, ale jednak cały czas myślę o tej dziewczynie, dlatego założyłem ten temat, chcąc poznać Wasze zdanie.
robingirl, od początku naszej znajomości odnosiłem wrażenie, że jest mną zainteresowana, jednak nie dostałem wyraźnego sygnału, który by świadczyło o tym, że się nie mylę. Dlatego też bałem się, że to wszystko może mi się tylko wydawać. Może podobała mi się do tego stopnia, że chciałem widzieć jej zainteresowanie.
Nie wiem właśnie co miałoby być tym sygnałem, może bardziej wylewna rozmowa, może to gdyby kiedyś pierwsza zagadała.
Po tym gdy przestaliśmy się spotykać w gronie znajomych nigdzie jej nie zapraszałem.
To nie było wieczne facebookawanie, wymieniliśmy łącznie kilkadziesiąt wiadomości na przestrzeni kilku tygodni. Po tych czterech konwersacjach, które zainicjowałem, z każdą wiadomością odczuwałem brak chęci do rozmowy, więc dałem sobie spokój. Nie chciałem się narzucać. Stwierdziłem, że jeśli by chciała, to sama by napisała.
Wiem, że zepsułem na samym początku, dziewczyna przymilała się do mnie od pierwszego spotkania, a ja bałem się jej reakcji na mój pierwszy krok
może gdybym zaprosił ją gdzieś wtedy gdy się jeszcze widywaliśmy, to teraz wiedziałbym, na czym stoję.
AmożeNie, też mi się wydaję, że gdyby miała ochotę to sama by wykazała zainteresowanie. Dokładnie, ja zaczynałem poprzednie konwersacje, więc chyba ona też powinna coś dac od siebie.
Stary, mam to samo i też jestem trochę w kropce. Tylko u mnie jest tak, że ona studiuje i pracuje i przez to zawsze może sie wykręcić brakiem czasu na spotkanie. Proponowalem jej raz czy dwa wyjscie to właśnie sie wykrecila brakiem czasu i teraz sam nie wiem czy dalej próbować czy nie. Niby czasami to ona inicjowala rozmowe ale glownie chodzilo o sprawy studenckie, dopiero ja musialem wymyslac inne tematy. Najlepsze, że wlasciwie nie wiadomo czy one przez takie zachowanie dają do zrozumienia, że nie są zaintersowane czy uważają, ze to zawsze facet musi wyjsc z inicjatywą. Ja osobiscie już dawno odpuscilbym, no ale nic nie poradzę, że ona mi sie podoba O_o
11 2016-08-12 16:55:58 Ostatnio edytowany przez robingirl (2016-08-12 17:08:33)
Mszcz,
Twój ostatni post trochę rzeczy dla mnie wyjaśnia.
I podtrzymuję - spróbować zawsze możesz, choćby po to, żeby wiedzieć na czym stoisz. Wiesz, zawsze można się bać, ale lepiej ponieść porażkę i czegoś się nauczyć niż pół roku wirtualnie rozkminiać niczym Bella ze Zmierzchu i czekać na znak od Edwarda czy jak on się tam zwał...
Ale wydaje mi się, że tutaj szanse są już minimalne. I chyba sam o tym wiesz, bo non stop o tym braku zainteresowania z jej strony piszesz. Że początek udany, ale potem już tylko starania z Twojej strony w celu podtrzymania kontaktu. Tylko może lepszej opcji niż ona akurat nie ma na horyzoncie i się nakręcasz, że może coś jednak z tego będzie. Moim zdaniem lepiej byłoby przełknąć i spróbować poznawać kolejne dziewczyny. I następnym razem pokazać więcej zdecydowania. A do tego patrzeć i słuchać i uczyć się.
Ale decyzja należy do Ciebie.
Stary, mam to samo i też jestem trochę w kropce. Tylko u mnie jest tak, że ona studiuje i pracuje i przez to zawsze może sie wykręcić brakiem czasu na spotkanie. Proponowalem jej raz czy dwa wyjscie to właśnie sie wykrecila brakiem czasu i teraz sam nie wiem czy dalej próbować czy nie. Niby czasami to ona inicjowala rozmowe ale glownie chodzilo o sprawy studenckie, dopiero ja musialem wymyslac inne tematy. Najlepsze, że wlasciwie nie wiadomo czy one przez takie zachowanie dają do zrozumienia, że nie są zaintersowane czy uważają, ze to zawsze facet musi wyjsc z inicjatywą. Ja osobiscie już dawno odpuscilbym, no ale nic nie poradzę, że ona mi sie podoba O_o
Alecrim - dla mnie akurat u Ciebie sytuacja jest inna. Tak na pierwszy rzut oka - na 99% brak zainteresowania. Może należy do 1% księżniczek, które trzeba zdobywać niczym twierdzę przez oblężenie i wytrwałość. Ale nawet w gonieniu króliczka, facet ma - choćby intuicyjnie - poczucie, że króliczek chce być złapany. Nawet jeśli nie proponuje spotkań, to z samych rozmów byś wiedział, że coś jest na rzeczy. A tutaj - sam piszesz, że gadka wam się nie klei i musisz wymyślać. No chyba, że tylko ładnie wygląda a generalnie jest pusta i głupia i nie umie o niczym innym rozmawiać niż o studiach - bywa ; P. Ale normalnie (poza paraliżującą nieśmiałością z jednej strony) jak jest chęć zacieśniania kontaktu, to jest i o czym gadać. Po prostu.
Rozmowa sie kleila bo przepisalismy tak kilka miesięcy no ale może ona ma jakąś blokadę przed facetami, albo cokolwiek. Moze jest tez po prostu karierowiczka i facet jej niepotrzebny bo znam ją juz ponad 3 lata i wiem, ze w tym czasie na pewno nie miala nikogo, wiec to cos znaczy.
Stary, mam to samo i też jestem trochę w kropce. Tylko u mnie jest tak, że ona studiuje i pracuje i przez to zawsze może sie wykręcić brakiem czasu na spotkanie. Proponowalem jej raz czy dwa wyjscie to właśnie sie wykrecila brakiem czasu i teraz sam nie wiem czy dalej próbować czy nie. Niby czasami to ona inicjowala rozmowe ale glownie chodzilo o sprawy studenckie, dopiero ja musialem wymyslac inne tematy. Najlepsze, że wlasciwie nie wiadomo czy one przez takie zachowanie dają do zrozumienia, że nie są zaintersowane czy uważają, ze to zawsze facet musi wyjsc z inicjatywą. Ja osobiscie już dawno odpuscilbym, no ale nic nie poradzę, że ona mi sie podoba O_o
No niestety, kobiety uważają się za księżniczki, która broń Boże nie może dać do zrozumienia facetowi, że chce żeby on wyszedł z inicjatywą. Nawet nie mówię, żeby to kobieta robiła pierwszy krok (chociaż też korona by jej z główki nie spadła), tylko żeby dała jakiś wyraźny sygnał facetowi, że jest sens, żeby się starał.
Kiedyś podobnie jak Ty zaprosiłem do kina koleżankę z roku i kilkukrotnie mi odmawiała, chociaż wcześniej wykazywała zainteresowanie: dążyła do kontaktu fizycznego, częste smsy itp. Po tym nasze stosunki mocno uległy ochłodzeniu, w zasadzie nie odzywaliśmy się do siebie ponad rok. Od tamtej mam sporre opory przed zrobieniem pierwszego kroku w kierunku, rzekomo zainteresowanej dziewczyny, czekam na wyraźne zielone światło.
robingirl,
też odnoszę wrażenie, że to nie ma sensu, tylko że ona naprawdę mi się podobała (w sumie nadal mi się podoba). To prawda, że podczas naszych rozmów nie wykazywała zainteresowania, ale między którąś z tych konwersacji kazała mnie pozdrowić naszej wspólnej koleżance, to mi namieszało w głlowie, bo gdy pisałiśmy kilka dni wcześniej, to jej stosunek do mnie nie powiem, że był olewający, ale na pewno mogła sie bardziej postarać. Po przekazanych mi pozdrowieniach, jeszcze raz spróbowałem nawiązać kontakt i skutek był taki sam...
Nigdy nie zrozumiem kobiet....
mszcz, tak to już jest, ze ludzie czesto lubią grac na uczuciach innych i wysyłają im dwuznaczne sygnały żeby podbudowac swoje ego. Ja tez kiedyś 2 razy sie tak naciąłem i czułem sie jak kretyn. Niby kilka dobrych lat minęło bo to bylo jeszcze w liceum a ja nadal jakoś nie chcę robic zadnych powaznych kroków żeby historia sie nie powtórzyła. Tak to już jest. Najpierw sie Tobą bawią, a później mówią, że jestes dupkiem i nie umiesz zagadać.
mszcz,
chłopie, odpuść sobie ją, gdyby chciała to sama już dawno by do Ciebie napisała. Szkoda nerwów i czasu dla jakiejś dziewczyny, która już pewnie dawno o Tobie nie pamięta, w międzyczasie mając kilka penisów w buzi ![]()
Panowie, jak zaczynacie rzępolenie na nutę 'wszystkie są takie same zimne złe i podłe" to mi się odechciewa coś Wam konstruktywnie pisać.
Ale jeszcze spróbuję.
Alecrim - Twoja sytuacja jest tu nakreślona tylko kilkoma zdaniami, ale one tym bardziej świadczą o tym, że nic z tego.Zobacz, znasz dziewczynę trzy lata, kilka miesięcy facebookowania, odrzucanie zaproszeń i ty się zastanawiasz, co jej jest? Moim zdaniem: BRAK ZAINTERESOWANIA TOBĄ jako facetem. Powodów może być parę. Natomiast przyjmij do wiadomości - koledzy też - że ogólnie dziewczyny mogą widzieć w facecie tylko kolegę i nic więcej.
Najczęściej powód jest prosty - facet nie pociąga dziewczyny fizycznie. Plus jeszcze parę innych rzeczy, ale nie będę powtarzała rzeczy przedyskutowanych w innych wątkach wzdłuż i wszerz.
Nawet idąc Twoim tropem, że ma "blokadę na facetów" (WTF?) albo "jest karierowiczką" to w sumie wszystko jedno. Skoro efekt ten sam - jakoś nie pali się do spotkań z Tobą. Czyżbyś żywił nadzieję, że jak już się spotka, to tak jej w głowie zawrócisz, że totalnie zmieni swoją osobowość, odblokuje się albo zacznie myśleć o Tobie? No chyba nie bardzo, skoro w ciągu kilku miesięcy nic w niej nie drgnęło...
Rozumiem, że niepowodzenia zniechęcają, ale nie ma co generalizować i warto się raczej zastanowić, co poszło nie tak. Ja bym (uczciwie i dla siebie) zapytała, co było w tych dziewczynach i jak się zachowywały ew. jak się Ty zachowywałeś, że się dwa razy naciąłeś. I za trzecim razem zrobić może inaczej. Na przykład znaleźć obiekt adoracji, który CHCE się z Tobą umówić, a nie nakręcać się na taki, za którym trzeba latać...
A swoją drogą, jeśli 2 słownie (dwie) porażki tak Ci podcięły skrzydła na całe życie, to warto jednak też popracować nad sobą i nad swoją pewnością siebie.
No niestety, kobiety uważają się za księżniczki, która broń Boże nie może dać do zrozumienia facetowi, że chce żeby on wyszedł z inicjatywą. Nawet nie mówię, żeby to kobieta robiła pierwszy krok (chociaż też korona by jej z główki nie spadła), tylko żeby dała jakiś wyraźny sygnał facetowi, że jest sens, żeby się starał.
Kiedyś podobnie jak Ty zaprosiłem do kina koleżankę z roku i kilkukrotnie mi odmawiała, chociaż wcześniej wykazywała zainteresowanie: dążyła do kontaktu fizycznego, częste smsy itp. Po tym nasze stosunki mocno uległy ochłodzeniu, w zasadzie nie odzywaliśmy się do siebie ponad rok. Od tamtej mam sporre opory przed zrobieniem pierwszego kroku w kierunku, rzekomo zainteresowanej dziewczyny, czekam na wyraźne zielone światło.robingirl,
też odnoszę wrażenie, że to nie ma sensu, tylko że ona naprawdę mi się podobała (w sumie nadal mi się podoba). To prawda, że podczas naszych rozmów nie wykazywała zainteresowania, ale między którąś z tych konwersacji kazała mnie pozdrowić naszej wspólnej koleżance, to mi namieszało w głlowie, bo gdy pisałiśmy kilka dni wcześniej, to jej stosunek do mnie nie powiem, że był olewający, ale na pewno mogła sie bardziej postarać. Po przekazanych mi pozdrowieniach, jeszcze raz spróbowałem nawiązać kontakt i skutek był taki sam...
Nigdy nie zrozumiem kobiet....
Mszcz - im więcej szczegółów piszesz, tym bardziej widać, że to jednak więcej Twojego starania i myślenia życzeniowego niż zainteresowania z jej strony. I nie będę Cię chyba nawet namawiać na próbowanie i eksperymenty, bo chyba lepiej byłoby jednak skupić się na poznawaniu innych dziewczyn i zmianie postępowania.
Odniosę się jesczcze do Twojej historii z koleżanką z kina. Trochę za mało szczegółów, a powody jej zachowania mogły być naprawdę różne. Może po prostu stwierdziła,że Ty to nie to. A może akurat spodobał jej się ktoś inny. A może chciała Cię naciągnąć na kino, a jak przyszło co do czego, to przestało być zabawnie. A może stwierdziła, że chce w tajemnicy być poślubiona Szatanowi.;)
Pytanie, jakie Ty dla siebie wioski wyciągnąłeś. Jeden na pewno. Ale może to za mało? Jak dla mnie to tylko ten o ostrożności Ci został, który może ZA BARDZO Cię teraz hamuje.
Zycie niestety nie jest proste. Bo nigdy nie będziesz wiedział, czy dziewczyna jest zainteresowana naprawdę czy rzekomo póki tego nie sprawdzisz!!!
I można sprawdzać czekając na jej gest niczym wspomniana Bella ze zmierzchu a można przejąć inicjatywę i samemu coś zrobić, biorąc ewentualną porażkę na klatę, wyciągając wnioski i idąc dalej. Nie muszę pisać, która opcja powinna być bliższa facetowi z jajami? I nie chodzi o to, żeby za kimś ganiać, ale o podejmowanie ryzyka i przyjęcie do wiadomości, że czasem nie wyjdzie. Ze czasem wybierzesz kogoś, kto nie będzie chciał Ciebie. A może zdarzy Ci sie być obiektem uczuć kogoś,kogo Ty nie chcesz.
Generalnie też zalecam pracę nad swoim życiem i budowanie pewności siebie. To na pewno ułatwia podejmowanie inicjatywy i znoszenie ewentualnych porażek. Jak człowiek ma fajne życie, to ma czym się zając poza myśleniem o dziewczynie, która z jakiegoś powodu (czasem zupełnie bzdurnego) nie jest zainteresowana.
I na koniec trochę teoretycznie: Zauważ, że czekanie na inicjatywę innych jest wygodne. Ale w ten sposób pozwalasz, żeby to oni decydowali o Tobie i Twoim życiu. I w sumie robisz nie to, co chcesz, tylko to, co chcą inni.
Szkoda nerwów i czasu dla jakiejś dziewczyny, która już pewnie dawno o Tobie nie pamięta, w międzyczasie mając kilka penisów w buzi
Skoro jego odrzuciła, to na pewno miłośniczka penisów...
Jakby nie odrzuciła, to anioł z niebios, co penisa na oczy nie widział ![]()
Ekwilibrystyka umysłowa w pełnej krasie...
20 2016-08-12 19:49:12 Ostatnio edytowany przez alecrim (2016-08-12 19:52:15)
.Zobacz, znasz dziewczynę trzy lata, kilka miesięcy facebookowania, odrzucanie zaproszeń i ty się zastanawiasz, co jej jest?
Generalnie to znamy się te 3 lata gdyby wziąć pod uwagę ramy czasowe. Ale poznaliśmy się dzięki znajomym. Początkowo mieliśmy kontakt ale z miesiąc po tym ona wyjechała prawie na rok zagranicę, co poskutkowało tym, że nasza znajomość wygasła. Co ciekawe, sama do mnie pół roku temu napisała i to jako pierwsza. Ale co do całości, to pewnie masz rację. Niestety.
P.S. A całą historię opisałem w tym wątku http://www.netkobiety.pl/t97744.html , bo podobnie jak autor tego tematu szukałem jakiejś rady.
robingirl napisał/a:.Zobacz, znasz dziewczynę trzy lata, kilka miesięcy facebookowania, odrzucanie zaproszeń i ty się zastanawiasz, co jej jest?
Generalnie to znamy się te 3 lata gdyby wziąć pod uwagę ramy czasowe. Ale poznaliśmy się dzięki znajomym. Początkowo mieliśmy kontakt ale z miesiąc po tym ona wyjechała prawie na rok zagranicę, co poskutkowało tym, że nasza znajomość wygasła. Co ciekawe, sama do mnie pół roku temu napisała i to jako pierwsza. Ale co do całości, to pewnie masz rację. Niestety.
P.S. A całą historię opisałem w tym wątku http://www.netkobiety.pl/t97744.html , bo podobnie jak autor tego tematu szukałem jakiejś rady.
Alecrim, przeczytałam Twój wątek, ale odpiszę tutaj, żeby wszystko było w jednym miejscu. I dodam, że różnica w opisie zdarzeń tutaj i tam to jest to dla mnie dowód, jak mocno jednak szczegóły mogą decydować na ocenę sytuacji.
Twoje odczucia mogą być podobne do odczuć Autora tego wątku, ale jesteś jak dla mnie w zupełnie innej sytuacji. Ty straciłeś z dziewczyną kontakt, bo ona wyjechała. Dla mnie to różnica niż "oj taka zarobiona jestem o prace pisze". Po prostu wpada się za granicą w zupełnie inne życie i nie chce zawracać głowy sobie i facetowi zostawionemu w innym kraju. Dla mnie jakos zrozmiałe.
Po drugie, ona odezwała się sama do Ciebie po powrocie - tutaj Autor musiał cały czas wychodzić z inicjatywą.
Po trzecie, jeśli dobrze czytam Twój własny wątek, to jak na razie jedno spotkanie z dwóch możliwych Wam nie wypaliło, a Ty dopiero się zastanawiasz nad proponowaniem kolejnego. Więc nie rozumiem, czy Twoje "wykręca się od spotkań" dotyczy tylko jednego spotkania, czy o czymś nie napisałeś w pierwotnym wątku? Autor nie zaprosił jej nigdzie, więc nawet nie miała się z czego wykręcać. Jego dziewczyna olała już na poziomie rozmów na fb.
Serio uważasz, że macie IDENTYCZNE sytuacje? Na serio, największa analogia między Wami to jest w poziomie rozkminiania...
Gdybym pisała w Twoim wątku na podstawie tamtych informacji (jednak odbiegających od tego, co pisałeś tutaj) to bym Ci napisała "Nie rozkminiaj jak Bella ze Zmierzchu, tylko odezwij się do dziewczyny zanim totalnie zmarnujesz szanse. Najwyżej się sparzysz, bo jak nie będize miała czasu i się wymigiwała, to będziesz przynajmniej wiedział na czym stoisz". Resztę pozwole sobie przekopiować z postu do Mszcz
"Bo nigdy nie będziesz wiedział, czy dziewczyna jest zainteresowana naprawdę czy rzekomo póki tego nie sprawdzisz!!!
I można sprawdzać czekając na jej gest niczym wspomniana Bella ze zmierzchu a można przejąć inicjatywę i samemu coś zrobić, biorąc ewentualną porażkę na klatę, wyciągając wnioski i idąc dalej. Nie muszę pisać, która opcja powinna być bliższa facetowi z jajami? I nie chodzi o to, żeby za kimś ganiać, ale o podejmowanie ryzyka i przyjęcie do wiadomości, że czasem nie wyjdzie. Ze czasem wybierzesz kogoś, kto nie będzie chciał Ciebie. A może zdarzy Ci sie być obiektem uczuć kogoś,kogo Ty nie chcesz.
Generalnie też zalecam pracę nad swoim życiem i budowanie pewności siebie. To na pewno ułatwia podejmowanie inicjatywy i znoszenie ewentualnych porażek. Jak człowiek ma fajne życie, to ma czym się zając poza myśleniem o dziewczynie, która z jakiegoś powodu (czasem zupełnie bzdurnego) nie jest zainteresowana.
"
Mszcz, przepraszam za off-top ![]()
robingirl, z tego co zrozumiałem, to mszcz napisał, że ta panna nie przychodziła na spotkania w gronie znajomych ze względu na to, że pisze pracę. On nawet nie próbował jej wtedy nigdzie zaprosić, gdyby mszcza nie było na tych spotkaniach, to ona i tak pewnie by na nie nie przychodziła ![]()
robingirl, masz rację, dziękuje bardzo za te porady, postaram się do nich zastosować. Wiem też, że na początku będzie mi to trudno przychodziło, ale spróbuję
Wczoraj nawet wpadłem do empiku w jednej z galerii handlowych, chciałem kupić książkę. Myślałem, że może uda mi się zagadać do jakiejś dziewczyny. Pomimo iż były tam taki co mi się podobały, to jednak nie odważyłem się zagadać, z resztą i tak nie wiedziałbym jak to zrobić, ale mam nadzieję, że z czasem zrobię ten pierwszy krok ![]()
Klio, AmożeNie, ona raczej nie jest z takich kobiet co to mają co tydzień innego penisa w ustach, tudzież w innym otworze ciała. Mogę się mylić, ale sprawia wrażenie bardzo skromnej o porządnej dziewczyny. Jej przyjaciółka mówiła, że dawno nie miała żadnego faceta. Ale rozumiem też punkt widzenia AmożeNie, często można spotkać takie kobiety, co odrzucają wartościowych facetów, a kilka godzin później już wypinają tyłek w kierunku kutasa jakiegoś innego. Chyba o to Ci chodziło, AmożeNie?
Ogólnie to możecie śmiało korzystać z tego wątku, mi już chyba nie będzie potrzebny. Dostałem już to czego oczekiwałem. Większość z Was mi radzi, że raczej nie ma sensu, żebym do niej się odzywał, tak też zrobię. AmożeNiie ma rację, gdyby chciała, to sama by nawiązała kontakt, nie będę się narzucał. Szkoda tracić godność i nerwy dla dziewczyny, którą widziałem kilka razy w życiu.
robingirl, masz rację, dziękuje bardzo za te porady, postaram się do nich zastosować. Wiem też, że na początku będzie mi to trudno przychodziło, ale spróbuję
Wczoraj nawet wpadłem do empiku w jednej z galerii handlowych, chciałem kupić książkę. Myślałem, że może uda mi się zagadać do jakiejś dziewczyny. Pomimo iż były tam taki co mi się podobały, to jednak nie odważyłem się zagadać, z resztą i tak nie wiedziałbym jak to zrobić, ale mam nadzieję, że z czasem zrobię ten pierwszy krok
Klio, AmożeNie, ona raczej nie jest z takich kobiet co to mają co tydzień innego penisa w ustach, tudzież w innym otworze ciała. Mogę się mylić, ale sprawia wrażenie bardzo skromnej o porządnej dziewczyny. Jej przyjaciółka mówiła, że dawno nie miała żadnego faceta. Ale rozumiem też punkt widzenia AmożeNie, często można spotkać takie kobiety, co odrzucają wartościowych facetów, a kilka godzin później już wypinają tyłek w kierunku kutasa jakiegoś innego. Chyba o to Ci chodziło, AmożeNie?
Ogólnie to możecie śmiało korzystać z tego wątku, mi już chyba nie będzie potrzebny. Dostałem już to czego oczekiwałem. Większość z Was mi radzi, że raczej nie ma sensu, żebym do niej się odzywał, tak też zrobię. AmożeNiie ma rację, gdyby chciała, to sama by nawiązała kontakt, nie będę się narzucał. Szkoda tracić godność i nerwy dla dziewczyny, którą widziałem kilka razy w życiu.
Tak, właśnie o to mi chodziło. Gratuluję podjęcia mądrej decyzji!
robingirl, masz rację, dziękuje bardzo za te porady, postaram się do nich zastosować. Wiem też, że na początku będzie mi to trudno przychodziło, ale spróbuję :) Wczoraj nawet wpadłem do empiku w jednej z galerii handlowych, chciałem kupić książkę. Myślałem, że może uda mi się zagadać do jakiejś dziewczyny. Pomimo iż były tam taki co mi się podobały, to jednak nie odważyłem się zagadać, z resztą i tak nie wiedziałbym jak to zrobić, ale mam nadzieję, że z czasem zrobię ten pierwszy krok :D
Hej, życzę ci powodzenia w pracy nad sobą. Nie gwarantuje to automatycznie sukcesów i szczęścia we wszystkich dziedzinach życia, ale na pewno nie zaszkodzi ;)
Dodam jedynie od siebie, że ćwiczenie pewności siebie na zagadywabiu dziewczyn na ulicy/w sklepie to MOIM zdaniem jest dość ryzykowne. Tutaj trzeba mieć gadane level hard i mega pewność siebie. Bo jednak większość kobiet reaguje bez entuzjazmu i to z roNych powodów. Był zresztą wątek na ten temat.
Powodzenia
26 2016-08-14 12:53:06 Ostatnio edytowany przez mszcz (2016-08-14 12:53:20)
robingirl, a Twoim zdaniem jak lepiej jest ćwiczyć pewnośc siebie? Wydaje mi się, że tylko w tej dziedziny mam problemy, nie mam oporów przed kontaktami z ludźmi, z jakimiś przemówieniami przed kilkutysięcznym tłumem, tylko w stosunku do kobiet, które mi sie podobją tracę pewnośc siebie. Dodam, że z koleżankami mogę rozmawiać normalnie, nawet z tymi ładnymi, ale boję się przenieść znajomośc na wyższy level.
Mogłabyś wstawić link do tego tematu, o którym pisałaś powyżej??
robingirl, a Twoim zdaniem jak lepiej jest ćwiczyć pewnośc siebie? Wydaje mi się, że tylko w tej dziedziny mam problemy, nie mam oporów przed kontaktami z ludźmi, z jakimiś przemówieniami przed kilkutysięcznym tłumem, tylko w stosunku do kobiet, które mi sie podobją tracę pewnośc siebie. Dodam, że z koleżankami mogę rozmawiać normalnie, nawet z tymi ładnymi, ale boję się przenieść znajomośc na wyższy level.
Mogłabyś wstawić link do tego tematu, o którym pisałaś powyżej??
Hej, zacznę od końca. Linku do tematu nie wstawię, bo nie pamiętam tytułu. Musiałbyś przejrzeć kilkanaście stron wątków ostatnich i może sam go znajdziesz.
A miałam na myśli to, że zagadywanie ludzi w miejscach publicznych jest ćwiczeniem na ogólne przełamywanie nieśmiałości, ALE moim zdaniem trudnym, jeśli chodzi o poznawanie dziewczyn. Dlaczego? Bo jest cały szereg przyczyn, dla których dziewczyna może nie zareagować na zaczepkę pozytywnie. Może się spieszyć, uznać zaczepkę za nagabywanie, Ciebie za desperata, co nie ma żadnej innej opcji, że na ulicy laski zaczepiać musi, albo być nieśmiała (jedna dziewczyna założyła wątek, gdzie napisała jak ją wcięło po tym, jak ją facet zagadnął i jak teraz szuka sposobu na odkręcenie swojej reakcji) itd, itp. Do tego jakiś procent będzie niezainteresowany bo zajęty (albo Ci powie, albo nie) i jakiemuś procentowi nie przypadniesz do gustu. Pomijam już fakt, że nawet jak się zaczepi dziewczynę, to trzeba mieć w miarę luzu, żeby potem tę konwersację spontanicznie poprowadzić... Podsumowując, ja uważam, że trzeba mieć dużo szczęścia, żeby przy takiej metodzie działania mieć efekt w postaci nawiązanych znajomości. Prędzej się człowiek sfrustruje. Oczywiśćie to tylko moje zdanie, może znajdą się panowie, którzy wypróbowali i coś z tego wynieśli.
robingirl, a Twoim zdaniem jak lepiej jest ćwiczyć pewnośc siebie? Wydaje mi się, że tylko w tej dziedziny mam problemy, nie mam oporów przed kontaktami z ludźmi, z jakimiś przemówieniami przed kilkutysięcznym tłumem, tylko w stosunku do kobiet, które mi sie podobją tracę pewnośc siebie. Dodam, że z koleżankami mogę rozmawiać normalnie, nawet z tymi ładnymi, ale boję się przenieść znajomośc na wyższy level.
Z tą pewnością siebie to jest złożony temat, ale spróbuję coś napisać
Wiesz, w necie sporo jest artykułów i poradniki też jakieś znajdziesz, natomiast skoro pytasz konkretnie mnie, to napiszę kilka zdań ze swojej perspektywy. Nie jestem psychologiem, więc piszę, co mi się wydaje, więc też nie traktuj tego jak wyrocznię.
U każdego z tą pewnością siebie jest inaczej. Generalnie każdy ma jakieś mocne i słabe strony. Im więcej mocnych stron człowiek u siebie widzi, tym większa pewność siebie. TE mocne strony, czy zasoby jak niektórzy je nazywają, mogą być różne, tak samo jak różne może być ich znaczenie zależnie od środowiska. Część z tych rzeczy jest dana (np. zdolności muzyczne, jakiś wygląd), ale duża część zależy od nas (wykształcenie, sprawność fizyczna itd.). Dlatego dla mnie praca nad pewnością siebie to raczej praca ogólnie nad swoim życiem i tymi zasobami a nie zestaw konkretnych ćwiczeń
Gdybym miała wskazać kilka obszarów życia, o które warto zadbać, to wyglądałoby to następująco: moim zdaniem ważnym elementem budującym pewność siebie jest samodzielność, od pewnego wieku także finansowa.
Na pewno warto mieć jakieś zainteresowania, bo one pozwalają odpocząć od codzienności a jednocześnie są inspiracją do rozwoju a mogą być też źródłem poznawania nowych ludzi albo chociaż tematem do rozmów.
Na pewno warto się kształcić, choć moim zdaniem niekoniecznie formalnie - czasem nie trzeba mieć wykształcenia akademickiego, ale można być specjalistą w danej dziedzinie wiedzy.
Na pewno warto dbać o wygląd zewnętrzny, co jest tematem szerokim, ale dla mnie oznacza u faceta przede wszystkim schludny i czysty wygląd, dobrze dobraną fryzurę i ubrania oraz w miarę zadbaną sylwetkę.
Ja dodatkowo zawsze przynudzam, że dla facetów moim zdaniem ważnym elementem budującym pewność siebie jest aktywność fizyczna, która może być zarówno pasją, jak i sposobem na dbanie o siebie i może to być wszystko - od siłowni czy roweru począwszy na tenisie stołowym skończywszy (byle się kontuzji nie nabawić
)
Co jeszcze moim zdaniem warto robić dla budowania pewności siebie? Warto też czasem zaryzykować i próbować zupełnie nowych rzeczy, żeby może coś nowego odkryć dla siebie, albo chociaż się sprawdzić. I nie poddawać się, jak nie wyjdzie. Bo czasem wyjdzie a czasem nie - na tym polega życie ![]()
Oczywiście powyższe to są ogólniki i można byłoby jeszcze pewnie kilka rzeczy dopisać (może ktoś inny dopisze
). Ty już sam musisz je wypełnić konkretnymi działaniami dopasowanymi do Twojej sytuacji. Dodam jeszcze, że warto mieć świadomość, że niektóre rzeczy wymagają też czasu i nie zadzieją się w ciągu miesiąca czy dwóch ale może w ciągu roku.
A z tą pewnością siebie, którą tracisz wobec dziewczyn, które Ci się podobają to trochę jest normalne. Wiadomo, że jak nie zależy, to człowiek się mniej spina i jest bardziej wyluzowany. A jak ktoś się podoba, to nagle ups... czy ja czegoś nie palnę czy się nie zbłaźnię... Ale dopóki nie zaczniesz rozmawiać, to też nie będziesz wiedział...
Skoro nie masz problemu z rozmową z koleżankami, to może zacznij od myśli, że tamta dziewczyna to też jakiś rodzaj koleżanki? Na początek chodzi o to, żeby nawiązać kontakt i w ogóle sprawdzić, czy jest sens się nią w ogóle interesować? I chodzi tu o kontakt bezpośredni, gdzie trochę trudniej jednak ludziom ściemniać i kłamać niż przez komunikatorki i fejsbunie. A jak już będziesz widział szansę, to nie czekać na ni wiadomo co, tylko próbować zacieśniać kontakt przez indywidualne spotkania i działać dalej. Jak działać dalej, to już jest zupełnie inna historia.
Podobno są scenariusze i poradniki podrywania i jak tam co ma kiedy być. Tutaj już chyba bardziej faceci się powinni wypowiedzieć... Ja wierzę, że warto być sobą i nie zapominać, że się jest facetem
Nastawić się, że droga do sukcesu może prowadzić przez kilka pomyłek
Mszcz, powodzenia życzę ![]()
No niestety, kobiety uważają się za księżniczki, która broń Boże nie może dać do zrozumienia facetowi, że chce żeby on wyszedł z inicjatywą.
żeby dała jakiś wyraźny sygnał facetowi, że jest sens, żeby się starał.
czekam na wyraźne zielone światło.Nigdy nie zrozumiem kobiet....
Mszcz,
jak dam do zrozumienia/powiem facetowi, by wyszedł z inicjatywą, to to już nie jest jego inicjatywa, z własnej woli, tylko moja.
Jak dam wyraźny sygnał, by się starał, to on już się nie musi starać, bo już wie, że ma mnie na talerzu.
Chcesz zwyczajnie iść na łatwiznę, nie chce Ci się poflirtować z dziewczyną, pobawić się, tylko od razu chcesz wiedzieć, że ona jest zainteresowana, to wtedy Ty możesz bezpiecznie wkroczyć do akcji. Nie chce Ci się starać, spróbować poznać dziewczynę. Dlaczego nowo poznana dziewczyna ma Ci dać zielone światło, skoro dopiero co Cię poznała i sama jeszcze nie może być pewna, że Cię chce? Trzeba zaryzykować, poznać się, poflirtować, by zobaczyć, w jakim kierunku to idzie.
robingirl, jedyne co mogę powiedzieć to: WOW!
Że też Ci się chciało to wszystko pisać
bardzo cenne rady, wielkie dzięki. Jedyne co mnie zastanawia to gdzie indziej mógłbym poznawać dziewczyny niż zagadywanie w miejscach publicznych. W pracy i na uczelni odpada. W razie jakiegokolwiek niepowodzenia, sytuacja mogłaby stać się napięta. Na imprezy nie chodzę. U mnie na siłowni mało dziewczyn. Zostają tylko miejsca publiczne ![]()
CatLady, no właśnie wiem, że to ja mam problem, ale jednak dziewczyna mogłaby trochę pomóc
Zawsze obawiam sie jej reakcji. Nie chcę, żeby popsuły się nasze koleżeńskie stosunki, nie chcę, żeby brała mnie za jakiegoś desperata. Nie lubię też się narzucać, a tak mi się kojarzy wychodzenie z inicjatywą (co innego gdybym wiedział, że dziewczyna tego chce).
31 2016-08-15 19:52:05 Ostatnio edytowany przez robingirl (2016-08-15 19:59:41)
Że też Ci się chciało to wszystko pisać
bardzo cenne rady, wielkie dzięki. Jedyne co mnie zastanawia to gdzie indziej mógłbym poznawać dziewczyny niż zagadywanie w miejscach publicznych. W pracy i na uczelni odpada. W razie jakiegokolwiek niepowodzenia, sytuacja mogłaby stać się napięta. Na imprezy nie chodzę. U mnie na siłowni mało dziewczyn. Zostają tylko miejsca publiczne
Będę się cieszyć, jeśli moje pisanie okaże się pomocne. I póki po drugiej stronie widać gotowość do zmiany myślenia i pracy nad sobą zamiast szukania wymówek i zwalania na świat i wszystko inne, to mi się chce.
Temat poznawania dziewczyn też tu się już niejeden raz przewijał, więc poszukaj.
Teoretycznie naprawdę można poznać dziewczynę wszędzie
I nie chodzi o to, że miejsca publiczne odpadają. Tylko że po pierwsze trzeba się liczyć z tymi wszystkimi czynnikami o których pisałam wcześniej. Dodatkowo moim zdaniem różnicę robi sposób. Co innego jest poznanie się w miejscu publicznym "przy okazji", spontanicznie,a co innego ruszanie na łowy z myślą "muszę zdobyć numer telefonu co najmniej jednej laski". .
"Jestem w księgarni, widzę fajną dziewczyne, to zapytam, czy coś ciekawego mogłaby polecic na urodziny dla siostry - zobaczymy, czy się uda pogadać a jak nie to kupię to, co uważam" - to inna sytuacja niż "dziś robię najście na księgarnię, wyszukuję min. 2 laski w moim typie, jedną zagadam w sprawie książek histroycznych drugą o językowe." Rozumiesz różnicę? Mnie wydawało się, że Twoje zamiary zagadywania mają więcej z tego drugiego i to najczęściej moim zdaniem kończy się fiaskiem, bo wychodzi sztucznie i na spięciu. Oczywiście może i taki plan działania dla niektórych jest skutecznym sposobem, ale tutaj niech się wypowiedzą osoby, które może coś takiego wypróbowały.
Więc nie do końca chodziło o to, żeby miejsca publiczne zupełnie skreślić, ale chciałam bardzej zwrocić uwagę, że jest to metoda z duzym ryzykiem
Spokojnie można próbować, ale nie dziw się, jesli efekty nie będą takie jak oczekujesz.
A gdzie jest to wszędzie, gdzie można poznawać? Siedząc w domu, będzie trudniej ![]()
Podsumowując natommiast:
- wychodzenie na imprezy ze znajomymi, na piwo, do klubów, na koncerty. jak nie masz znajomych, to spróbuj poodświeżać kontakty. jak na imprezy nie chodzisz, to ZACZNIJ
- zainteresowania - sa grupy zainteresowań, ludzie się spotykają w klubach dyskusyjnych, na rowery, na wycieczki itd. - kursy tańca i kursy językowe są najczęściej zdominowane przez dziewczyny (wiem, że to moze mało modne, ale jak się ma ochotę czegoś spróbować i nauczyć, to dlaczego nie
)
- mimo wszystko na uczelni - po pierwsze uczelnię kedyś skończysz, więc nawet jak sytuacja będzie napięta to minie.
- w pracy - rozumiem obiekcje, ale z drugiej strony czy pracy też nie można kiedyś zmienić?
- sa oczywiście internety i portale. Temat szeroki, ja nie jestem zwolenniczką, więc tylko nadmieniam.
CatLady, no właśnie wiem, że to ja mam problem, ale jednak dziewczyna mogłaby trochę pomóc
Zawsze obawiam sie jej reakcji. Nie chcę, żeby popsuły się nasze koleżeńskie stosunki, nie chcę, żeby brała mnie za jakiegoś desperata. Nie lubię też się narzucać, a tak mi się kojarzy wychodzenie z inicjatywą (co innego gdybym wiedział, że dziewczyna tego chce).
Wiesz, zaryzykuję stwierdzneie, że jak nie czujesz, że dziewczyna Ci pomaga, to być może to nie jest ta dziewczyna? Naaprawdę się zastanów, bo może na tym problem polega. Chyba, że dla Ciebie to zielone światło to musi być jak latarnia morska
Najlepiej, Ej Ty, weź mnie gdzieś zaproś?
No bywają i takie, może trafisz
A z tymi koleżeńskimi stosunkami, to pomyśl, czy naprawę dana dziewczyna jest aż taką fajną koleżanką, że nie chcesz tego układu psuć. Mnie sie wydaje trochę bez sensu chcieć się kolegować z dziewczyną, która bardzo Ci się podoba i której wcale jako koleżanki nie widzisz.
Z byciem desperatem to już trudniejsza sprawa, trzeba by rozpatrywać zaleznie od sytuacji. Moim zdaniem facet próbujący raz czy dwa gdzieś dziewczynę zaprosić, jest ok. Wtedy wypada na desperata, gdy robi to przy jednoznacznych komunikatach o braku zainteresowania. Na pewno o braku zainteresowania świadczy ciągłe wykręcanie się brakiem czasu/nauką/pracą/chorym psem/bolącym zębem itd. od rozmów i spotkań indywidualnych. Cóż, nie przekonasz się, jak nie spróbujesz zaprosić.
Do grupy oczywistych desperatów dodałabym jeszcze facetów, którzy próbują się umówić z KAŻDA wolną nowopoznaną dizewczyną. Ktoś nawet na tym forum pisał, że zupełny brak wymagań ze stron faceta wcale nie sprawia, że predzej kogoś pozna. Bo wtedy daje sygnał, że zadowoli się byle kim. No więc jak się z nim umówię, to bedę trochę takim "byle kim". Ale jakoś mam wrażenie, ze nie należysz do tego typu,więc tylko sygnalizuję, na wypadek, gdybyś wpadł na jakiś genialny pomysł "zrobię alfabetyczna listę wolnych koleżanke i po kolei kazdą zaproszę do kina".
No i na konie dodam, że łatwiej wyjśc na desperata, jak się zaprasza kogoś z myślą "to ona moja przyszla love of my life". Otwarte podejście, że poznajesz kogoś fajnego, z kim chcesz fajnie spędzić czas, trochę zdejmuje presję. A jak nie będizesz miał poczucia, że zapraszasz kogoś fajnego, to może się dwa razy zastanów, czy nie szkoda czasu.
Robingirl, dzięki za rady powyżej. Aktualnie sytuacja wygląda tak, że zaproponowalem jej spotkanie ale znowu się wykrecila, tym razem, że niby umowiona jest z jakąś kolezanką której dawno nie widziała. Zastanawiam sie czy jeszcze cos dzialac w tym zakresie czy odpisac tylko "w porzadku" i dać sobie spokój? Nie wiem za bardzo jak to wszystko rozumieć. Z jednej strony mógłbym zaproponować inny termin ale z drugiej nie chce jej przypierac do muru bo może daje do zrozumienia, że po prostu nie chce sie zobaczyć.
Robingirl, dzięki za rady powyżej. Aktualnie sytuacja wygląda tak, że zaproponowalem jej spotkanie ale znowu się wykrecila, tym razem, że niby umowiona jest z jakąś kolezanką której dawno nie widziała. Zastanawiam sie czy jeszcze cos dzialac w tym zakresie czy odpisac tylko "w porzadku" i dać sobie spokój? Nie wiem za bardzo jak to wszystko rozumieć. Z jednej strony mógłbym zaproponować inny termin ale z drugiej nie chce jej przypierac do muru bo może daje do zrozumienia, że po prostu nie chce sie zobaczyć.
No to kiepsko. Finalnym testem jest pytanie, "to kiedy masz czas, jeśli nie możesz teraz". Wszelkie mniej lub bardziej grzeczne wymijające odpowiedzi (mam czas po wakacjach/teraz to nie, ale sie odezwij za dwa tygodnie/zobaczymy, jak mi chomik wyzdrowieje itd.) oznaczają, że trzeba sobie odpuścić próby podrywu i zostać na stopie koleżeńskiej.
Dla chętnych - za jakiś czas testowo można jeszcze ostatni raz spróbować. I jeśli historia się powtórzy, to znaczy że już nie ma mowy o niezrozumieniu i dziewczyna nie chce się spotkać. Wszelkie dalsze próby uznałabym za narzucanie się.
Tak ja to widzę.
Robingirl, dzięki za rady powyżej. Aktualnie sytuacja wygląda tak, że zaproponowalem jej spotkanie ale znowu się wykrecila, tym razem, że niby umowiona jest z jakąś kolezanką której dawno nie widziała. Zastanawiam sie czy jeszcze cos dzialac w tym zakresie czy odpisac tylko "w porzadku" i dać sobie spokój? Nie wiem za bardzo jak to wszystko rozumieć. Z jednej strony mógłbym zaproponować inny termin ale z drugiej nie chce jej przypierac do muru bo może daje do zrozumienia, że po prostu nie chce sie zobaczyć.
Nie proponuj innego terminu. Gdyby chciała się z Tobą spotkać, to sama by to zrobiła. To żaden problem podziękować za zaproszenie, przeprosić, że w proponowanym terminie nie można się spotkać, i zaproponowac inny, dogodny dla obu stron. Tak robi osoba, która chce się spotkać, a rzeczywiście nie może. Na zakończenie napisałabym co najwyżej "szkoda... " Przynajmniej z Twojej strony będzie szczerze.
Do autora postu: ja na Twoim miejscu bym spróbowała się do niej odezwać. Może ona na to czeka, może cały czas chciała, żebyś ją gdzieś zaprosił, może podczas waszych rozmów tylko udawała niedostępną. Nic nie tracisz ![]()
36 2016-08-17 17:49:44 Ostatnio edytowany przez mszcz (2016-08-17 17:51:44)
robingirl, po raz kolejny: WOW!! Dzięki
To nie jest tak, że ja wychodzę na "podryw" nigdy tak nie robiłem, może i myślę o tym, żeby zagadać do jakiejś dziewczyny w miejscu publicznym, ale zawsze miałem takie plany gdy miałem jakąś sprawę do załatwienia, nigdy specjalnie nie wychodziłem na podryw. Zresztą nigdy nie zagadałem do żadnej, więc gdybym wyszedł specjalnie, pewnie też bym tego nie zrobił. Najgorsze jest to, że ja podobno jestem przystojny ;p i widzę to zainteresowanie u dziewczyn. Nie ma dnia, żeby jakaś niewiasta, nie uśmiechnęła sie do mnie, albo nie złapała dłuższego spojrzenia
A ja utrzymuję kontakt wzrokowy, też się uśmiecham, ale nie jestem wstanie podejść
chyba muszę sobie wyhodować jaja
Ja jestem abstynentem i męczę się w towarzystwie pijących alkohol
czasami wychodzę do baru ze znajomymi, ale nic nie wychodzi ![]()
Studia i praca odpadają. Nie chcę później niemiłej atmosfery.
Kurs językowy?? Przydałby mi się nawet
Ale i tak nie zbiorę się na odwagę, żeby zagadać
Z tymi koleżankami to się z Tobą zgodzę, tylko to się tyczy dziewczyny, które są tylko moimi koleżankami i spotykamy sie na stopie koleżeńskiej we dwójkę, takich koleżanek nie mam. Mam koleżanki z którymi spotykam się w grupie znajomych. I tu jest analogiczna sytuacja jak na uczelni czy w pracy.
Ogólnie to gratuluję
pokonałaś mnie w ilości napisanych literek
![]()
NatashkaLQ, nie zrobię tego, gdyby tak dziewczyna była mną zainteresowana, to chyba sama by się odezwała. Ja inicjowałem rozmowę kilka razy, ona wcale ![]()
37 2016-08-18 08:12:02 Ostatnio edytowany przez robingirl (2016-08-18 08:20:18)
Cóż, może moje pisanie się komuś przyda.