Witam Was dziewczyny serdecznie, z gory przrepraszam za niedokladnosc w temacie, ale jestem tutaj pierwszy raz i jeszcze dokladnie nie wiem o co tutaj chodzi. Mam 26 lat tydzien temu wyszlam za maz co prawda slub cywilny ale za 3 miesiace bierzemy slub koscielny. Z mezem jestem 4 lata, jest to czlowiek po rozwodzie ma corke z poprzedniego malzenstwa, poznajac meza nie przeszkadzalo mi to bylam po zwiazku 5 letnim pragnelam milosci i starsznie balam sie samotnosci pokochalam go wspieralam bo byl w trakcie rozwodu, nigdy nie byl czuly nigdy nie powiedzial do mnie kotku, kochanie, rzadko przytula nie slyszalam z jego ust slicznie wygladasz, caly czas slysze wez cos zrob pomyj posprzataj, wstaw pranie(w domu robie wszystko staram sie naprawde dbac o dom).Jak jestesmy u znajomych slysze ja to robie wszystko w domu sprzatam wychodze z psem ide po bulki a ona czyli ja nie robi nic.Jak sie odezwe w jakies sprawie mowi ze jestem za pyskata i walcze z nim a powinnam byc posluszna, (moj maz jest zolnierzem zawodowym) Czuje sie jak ktos niekochany niechciany czesto placze tak bardzo pragne byc szczesliwa zeby mnie ktos przytulil pocalowal w glowke tylko tyle:(nie wiem co ze mna jest nie tak, gdzie popelniam blad moze to ja jestem winna tej sytuacji, wiem ze tez mam ciezki charakter, ale staram sie wiem tez ze jak tak dalej pojdzie bede rozwodka i juz nigdy nie uloze sobie zycia:(
Podobne tematy
brzanka zastanów się czy dalej chcesz się pakować w związek małżeński ? zostań na razie przy cywilnym .
Jak sama widzisz po ślubie jest gorzej i nic nie zapowiada że będzie lepiej wręcz przeciwnie .
Żadnego szacunku,poszanowania drugiej osoby o zwykłej miłości nie wspomnę,zwykłe buzi czy przytulenie .
Nie może tak być że ściskasz uszami i robisz co ci rozkaże notabene wojskowy.
Pamiętaj że Ty też masz swoje zdanie z którym powinien się liczyć ,nie daj sobą pomiatać.
Nie najmowałaś się u niego jako sprzątaczka i służąca tylko jesteś żoną i macie takie same prawa.A jeśli mu to nie pasuje,zostaw go bo będzie jeszcze gorzej,wątpie że się zmieni.
współczuje, mnie wydaje się że on nie szukał żony tylko sprzątaczki i kucharki... zastanów sie czy warto się wiązać z kimś takim na całe życie
Z gory przepraszam za bledy pisalam tekst w pospiechu i tak wyszlo.
Oj, ja też kiedyś poznałam żołnierza - przystojny, inteligentny, dobrze się rozmawiało. Ale jak tylko zauważyłam jego podejście co do tego jak powinny wyglądać obowiązki kobiety w związku, to uciekłam gdzie pieprz rośnie
A jego zdanie wyglądało tak jak zachowanie Twojego męża.
Masz jeszcze czas, żeby sobie nie spaprać życia! Pan i władca będzie Cię poniżał i traktował jak kogoś gorszego. Dobrze się zastanów nad ślubem kościelnym. I nigdy nie myśl, że nikogo innego byś już nie poznała! W każdym wieku można znaleźć dobrą, wartościową osobę, która Cię pokocha i będzie szanować.
Moj maz lubi zagladac do kieliszka, jak zostajemy w weekend w domu z roznych przyczyn nawet z takich ze chcialabym odpoczac ma pretensje ze znowu siedzimy w domu a powinnismy "imprezowac" wszystko dlatego, ze nie bedzie mogl wypic.Wiem moze Wam dziewczyny nudze, niejednej pewnie nie chce sie tego czytac, ale ja potrzebuje sie wygadac, wyplakac jestem osoba z natury bardzo wrazliwa a te odpowiedzi mimo ze jest ich malo daja do myslenia. Jak to co napisalam jest dla kogos niezrozumiale , prosze pytac ja postaram sie odpowiedziec na pytania. pozdrawiam Was.
(?)(moj maz jest zolnierzem zawodowym(?)
No i wszystko jasne.:/
Nie wiem czy powinienem to pisać,:/ bo mogę się tylko oprzeć o swoje niecałe 3lata w armii,:| ale napiszę nie po to by Ci go obrzydzić, lecz po to byś miała świadomość i szeroko otwarte oczy na przyszłość.;)
Do armii trafiłem jak prawie każdy w celu "odbycia zaszczytnego obowiązku wobec ojczyzny".:P Po szkółce trafiłem do jednostki gdzie więcej było trepów niż żołnierzy ZSW, ale miało to i swój urok, bo jednostka była położona w malowniczej miejscowości na zachodnim wybrzeżu Bałtyku
a wiadomo, że w okresie wakacyjnym życie tętniło w niej przez 24/24h.
Dla nas żołnierzy ZSW było to jak zbawienie te nocne pląsy ze spragnionymi wakacyjnej przygody wczasowiczkami...,:P ale dla żon żołnierzy zawodowych było to przekleństwo.:( Nie muszę chyba wyjaśniać, dlaczego?:/
Stan osobowy kadry zawodowej jednostki wynosił 84 chłopa, z czego tylko dwóch nie dopuściło się za mojej służby zdrady. Te informacje masz z pierwszej ręki, bo byłem kierowcą i często ich woziłem na "panienki", ale taki był rozkaz.:/
No, ale ja nie o tym w zasadzie chciałem?
Moim bezpośrednim dowódcą był wówczas komandor por. "Zapomniałem"
facet 32 letni żonaty mający jedno dziecko córeczkę. Facet był furiatem
zwłaszcza jak wypił, a pił codziennie w kantynie. Poprawdzie to wszyscy żeśmy się go bali, bo gdy wracał na baterię wpadał w szał i latało dosłownie wszystko, co miał pod ręką.
Mało tego z racji posiadanej funkcji miał w posiadaniu broń krótką, którą potrafił w tej swojej furii odbezpieczyć i celować do ludzi (głównie nas):mad:.
Oczywiście nie można się było na niego do nikogo poskarżyć, bo to był ceniony w kręgach zawodowych żołnierz
a opinię z dotychczasowej służby też miał nienaganną.:(
Wracając do mego dowódcy to wbrew początkowym obawom pod koniec służby nawet go trochę polubiłem
trochę, bo większości przypadków potrafił w dalszym ciągu zaskakiwać i szokować.:/
Okazało się a przynajmniej ja go próbowałem tak tłumaczyć,:P że to jego zachowanie wynika miedzy innymi z bezsilności. Facet miał chore dziecko nie pamiętam już na co, ale rokowania na całkowite wyzdrowienie nie były zbyt obiecujące.:(
Co miesiąc jeździł z dzieckiem pociągiem do instytutu pediatrii w Prokocimiu aż na drugi koniec polski do Krakowa.
Kiedyś odprawa służb się przeciągnęła i musiałem go odwieść na stację PKP gdzie czekała już na niego żona z córką. Nadjechał pociąg i byłem pewien... no właśnie byłem pewien, że wsiądą do niego i pojadą, ale wsiadł tylko on i córka, a żona została na peronie.:o
Zaproponowałem, że podwiozę ją do domu i gdy wsiadła do muła
(Star660) zaczęła rozmowę a w zasadzie to był jej monolog. Dowiedziałem się wiele o ich życiu, że gdy go poznała był całkiem innym człowiekiem.:/
Poznała go pokochała a on ją, i nie było życia jak w wojsku, nie było regulaminu i musztry zmienił się, gdy pojawiła się córka swoje nawyki z pracy przyniósł do domu i tak jest do dziś. Gdy zapytałem, dlaczego nie pojechała z córką odparła, że nie może, bo on nie chce a ona nie chce mu się przeciwstawiać.:o
Ja byłem wówczas młody i głupi,
ale jednak jakieś ludzkie uczucia miałem, pomyślałem wówczas, co i jak może czuć matka i córka, gdy przez despotycznego męża i ojca są wbrew sobie rozdzielane. Tu nie chodziło np. o pieniądze za przejazd, ale o jego chore wyobrażenie, co i dla kogo jest najlepsze.:mad:
Miałem jeszcze później okazje przyglądać się jak traktuje on swoją żonę i córkę.
Co do traktowania córki nie miałem zastrzeżeń, ale żony... On traktował ją niczym nas tych z ZSW wszystko na baczność i według regulaminu, bo w innym wypadku ancel (areszt).:mad:
Nie wiem czy to władza rzuciła mu się na mózg, czy wódka zaatakowała komórki mózgowe, ale facet nie odróżniał i nie oddzielał najwyraźniej życia od pracy.:(
Jeśli chodzi o alkohol w wojsku to zawsze jest powód i okazja by się napić.;)
Wiem, co mówię, bo sam piłem tyle tylko, że my musieliśmy się z tym kryć
a kadra zawodowa nie.:mad:
Armia potrzebuje takich bezuczuciowych ludzi.:/ Ja wielokrotnie zadawałem sobie pytanie, co by było gdyby wybuchła wojna i musiałbym zabijać?
Strzelać umiem, ale czy nie zawahałbym się stając oko w oko z drugim człowiekiem? Znając siebie to już bym nie żył, bo zanim nacisnąłbym spust to myślałbym czy ten facet ma dzieci, żonę?? Chwila zawahania i po mnie.:rolleyes:
Nie mnie go oceniać żołnierzem może być dobrym, ale podobno najlepsi są ci samotni, bo zdolni w razie konfrontacji z wrogiem do wszystkiego.:/
Nie wiem, dlaczego nie okazuje Ci uczuć może nie umie, może się wstydzi tylko, kogo Ciebie? Może gra tylko takiego wojskowego twardziela...
Ja też nie przypominam sobie sytuacji by mój dowódca zrobił coś, jakiś miły gest czy powiedział do żony prócz zwykłego "cześć" lub "witaj".:(
Nie bierz sobie tego wszystkiego, co napisałem do serca, bo jak to mówią "jedna jaskółka wiosny nie czyni" ![]()
8 2012-02-19 10:25:33 Ostatnio edytowany przez mathey (2012-02-19 10:26:00)
Stan osobowy kadry zawodowej jednostki wynosił 84 chłopa, z czego tylko dwóch nie dopuściło się za mojej służby zdrady. Te informacje masz z pierwszej ręki, bo byłem kierowcą i często ich woziłem na "panienki", ale taki był rozkaz.:/
Za mundurem panny sznurem
.
Witam Was no własnie co do zdrad uwierzcie mi ze boje sie tego bardzo wiem ktos mi powie ale nie ufasz swojemu mezczyznie,nie chodzi mi o zaufanie chodzi mi o specyfike ich pracy i wiem ze mezowie moich kolezanek jezdzili do domow publicznych i wlasnie to mnie przeraza, czesto mowi do mnie juz podniesionym tonem bo musze cos zrobic na teraz albo biegiem niby wszytsko w zarcie, ale to wszystko jest do czasu. Jest tak upartym czlowiekiem ze potrafi wmowic duzo drugiej osobie, slynie z tego ze najlepszego przyjaciela zbeszta w pracy jak obcego faceta mimo ze spotykamy sie po pracy jemy razem, ogolnie bliskiego nam czlowieka. Mowil mi ze z jego poprzednia zona mijal sie w ogole nie rozmawiali, u mnie jest tak samo, dokladnie jak sie na cos nafocha to jak gwniarz nie odzywa sie po kilka dni, jak chce porozmawiac przytulic sie to mi mowi nie tera zajmij sie robota itd.ale mam znajomych zolnierzy mezow moich bliskich kolezanek i sa inni inaczej sie do nich odzywaja a ja przez 4 lata slyszalam tylko swoje imie nigdy nic zdrobniale, tak bardzo boje sie zostac sama, okropnie boje sie samotnosci:(
Rodzice pomagaja mi z weselem i zgodnie z tradycja chca oplacic sale a to nie sa male pieniazki, boje sie tego ze oni wydadza swoje oszczednosci zebym tylko byla szczesliwa a mi sie wszystko rozsypie, nie jest mily dla moich rodzicow, caly czas ma jakies ale do mojej mamy, nie chce ich odwiedzac i ma pretensje ze ja tam jezdze kocham moich rodzicow jestem zwiazana ze swoja rodzina i na to nie pozwole zeby mi tego zabranial....
Do mathey: ja namundur nie polecialam uwierz mi wszystko mi jedno gdzie by pracowal chcialam tylko troszke milosci i ciepla, a teraz zamiast mnie pocalowac tak po prostu to mnie ciaga za wlosy jak dziecko:( z czasem to juz nie jest smieszne tylko zalosne i przeciez boli.
To po co Ty z nim jestes?
Przeciez on Ci szczescia nie daje.
I jak mozna zabronic komus kontaktow z rodzicami?
W pracy moze i byc "generalem" ale w domu powinno byc partnerstwo.
Wspolczuje Ci po prostu.
Musisz sie chyba powaznie zastanowic...
Dopiero tydzien po slubie, a gdzie cale zycie?
brzanka26, masz jeszcze czas, uciekaj! Przecież sama wiedzisz, że nic z tego nie będzie i nawet sama czujesz, że się rozsypie.
A jak pojawi się dziecko? Wtedy będziesz przecież miała dużo trudniej.
... tak bardzo boje sie zostac sama, okropnie boje sie samotnosci:(.
Zupełnie nie rozumiem Twojego lęku. Przecież bycie samą, nie oznacza bycia samotną. Ten strach jest tak duzy, że jesteś w stanie godzić sie na takie traktowanie ?
... a teraz zamiast mnie pocalowac tak po prostu to mnie ciaga za wlosy jak dziecko:( z czasem to juz nie jest smieszne tylko zalosne i przeciez boli.
Obudź się dziewczyno, bo za chwile będzie za późno. Albo Twój małżonek, zechce wraz z Tobą popracować nad jakością tego małżeństwa albo wiej z tego związku i nie trać swoich najlepszych lat życia, na toksyczne małżeństwo. Jezeli wasze relacje nie ulegna zmianie, to za kilka lat i tak Wasze malzenstwo sie rozpadnie, tylko Ty bedziesy bardzej emocjonalnie poharatana... Nie czekaj biernie, na cud jego przemiany, bo to nie nastapi.
Brakuje mi po prostu ciepla z jego strony, nie wiem co robie zle gdzie popelniam blad w swoim zachowaniu,nie mam szczescia do mezczyzn wczesniej bylam w zwiazku 5 lat tez mi nie wyszlo zrobil cos czego nie udalo mi sie wybaczyc.Czasem nie mam juz sil nie chce mi sie walczyc nie chce mi sie prosic o przytulenie, nie mowiac o calowaniu sie takim normalnym-naturalnym. Nigdy za nic, mnie nie pochwalil nawet jak cos zrobie dobrze to i tak powie ze to dzieki niemu bo mi w tym pomagal,dla niego wyglad kobiety ma wielkie znaczenie a po ciazy cialo kobiety ulega zmianie co wtedy zastanawiam sie nad tym milon razy, dlatego tez boje sie co byloby po narodzinach dziecka;(
Kiedys nawet myslalam o rozmowie z jego byla zona jak kobieta z kobieta, ale jakos nie dalam rady. Jak gotuje zawsze jest kolo mnie i mowi tego za malo tego za duzo, moze ktos pomysli ze przeciez mi pomaganakierowuje ale ja potrafie gotowac i jak ktos staje nade mna i mnie poucza co i jak mam robic po prostu mnie to denerwuje.
Wiem o tym ze jak teraz bym to zakonczyla ciezko byloby mi sie z tym pogodzic samotne wieczory, przyjaciol za wiele nie mam bo wszystko sie jakos porozchodzilo,juz nie jestem panienka z czysta karta tyko bylabym rozwodka, nie zrozumcie mnie zle ja sie po prostu boje
Jeżeli chcesz zmiany, to musisz coś zrobić w tym kierunku. Prawdopodobieństwo, że problem rozwiąże się sam, jest znikome. Strach jest złym doradcą. Przestań się bać życia w pojedynkę, bo nie ma w tym nic strasznego ! Wiem z autopsji
Żyję sama od 5 lat. Spotykam na swojej drodze różnych mężczyzn, jednak wciąż nie mogę spotkać partnera z którym byłoby mi lepiej, niż samej. Dlatego wolę być sama, niż w żyć w niesatysfakcjomującym mnie związku...
Masz prawo sie bac, ale masz tez prawo byc szczesliwa Kobieta.
Boisz sie samotnosci...a nie boisz sie tego co przyniesie Ci z nim zycie? Przeciez Ty juz jestes sama.
Rozwodka...czyli lepiej zostac cierpiaca zona, nieszczesliwa Kobieta, ktora boi sie jak jej "ukochany"zatoleruje jej cialo po porodzie?
Prosze Cie...
Nie mam pojecia jak z wlasnej woli ludzie sami sie unieszczesliwiaja, za wszelka cene....aby nie byc "samemu".
Macie racje dziewczyny, wiem ale ja mieszkam w malym miasteczku wszyscy sie znaja, samo to ze spotykalam sie z rozwodnikiem jak jeszcze nie bylismy malzenstwem to juz bylo cos o czym sasiedzi rozmawiali. Chcialam sie jeszcze z jednego wygadac wczoraj mi powiedzial ze chcialby zebym zmienila prace bo nie chce zebym pracwal tam gdzie pracuje, ja naprawde lubie to co robie czasem wracam do domu wykonczona ale to jest raczej naturalne, jak zapytalam dlaczego to odpowiedzial bo tak i koniec tematu,wiec mowie zeby zmienil swoja dlaczego tego nie zrobisz, on na to "nie bo on lubi swoja prace" Nie zrezygnuje z tej pracy bo za duzo o nia walczylam a w dzisiejszych czasach trzeba dbac i szanowac prace bo w kazdje chwili mozna zostac bezrobotna ale neistety moj malzonek tego nie rozumie...
Macie racje dziewczyny, wiem ale ja mieszkam w malym miasteczku wszyscy sie znaja, samo to ze spotykalam sie z rozwodnikiem jak jeszcze nie bylismy malzenstwem to juz bylo cos o czym sasiedzi rozmawiali. Chcialam sie jeszcze z jednego wygadac wczoraj mi powiedzial ze chcialby zebym zmienila prace bo nie chce zebym pracwal tam gdzie pracuje, ja naprawde lubie to co robie czasem wracam do domu wykonczona ale to jest raczej naturalne, jak zapytalam dlaczego to odpowiedzial bo tak i koniec tematu,wiec mowie zeby zmienil swoja dlaczego tego nie zrobisz, on na to "nie bo on lubi swoja prace" Nie zrezygnuje z tej pracy bo za duzo o nia walczylam a w dzisiejszych czasach trzeba dbac i szanowac prace bo w kazdje chwili mozna zostac bezrobotna ale neistety moj malzonek tego nie rozumie...
Rece mi opadaja jak to czytam...
Czy on jest niepowazny????
Ile Ty masz lat? I kim Ty jestes dla niego, zeby wydawac Ci rozporzadzenia?!
Rozbroilas mnie w tym momencie!
Co za podly jelop!!!!
Nie patrz na ludzi bo im nie dogodzisz kochana.
To zreszta Twoje zycie nie ich.
Co Ty chcesz?- powiedz, prosze.
Problem polega na tym,że nawet jeżeli całkowicie podporządkujesz się mężowi, to i tak go nie zadowolisz. Nie dostaniesz również tej czułości, na której tak bardzo Tobie zależy... Im szybciej, to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie... ![]()
A sąsiadami tak bardzo się nie przejmuj. Każdy swoje zycie musi przezyć sam, dlatego warto pomysleć potrzebach własnych, a nie oczekiwaniach sąsiadów. Zresztą... w najgorszym wypadku, co najwyżej przez chwilę będą podekscytowani nową plotką, do chwili gdy nie znajdzie się "wdzięczniejszy" obiekt...;)
Dziewczyno, nie pakuj się w kościelny tylko uciekaj!!!
plakac mi sie chce co ja zrobilam wczoraj poszlam do lazienki placzac zadawalam sobie pytanie co ja robie zle juz nie mam slow i sily, czemu ja nie potrafie byc tak madra zyciowo jak wy tylko jestem naiwna , jak jest na kacu latam kolo niego z herbatkami obiadek robie bo maz chory a jak ja jestem chora to szydzi ze mnie ze udaje bo mi sie robic nie chce...:(((
Jadac do salonu slubnego wybierac suknie powiedzial ze chcialby zeby moja suklnia byla bardziej zaslonieta u gory z jaimis szerokimi szelkami, ja wybralam piekna suknie taka jaka sobie wysnilam tak bardzo cieszylam sie ze akurat taka piekna suknie na mnie czekala ostatnio kolezanka sie troszke wygadala ze jest gorsetowa bez ramiaczek strasznie sie zdenerwowal bo nie taka jak mu sie podoba powiedzial mi ze jak mnie w niej zobaczy to tylko sie zdenerwuje:((
Ręce, nogi opadają.
brzanka26, co Ci daje ten związek? To nawet nie o to chodzi, że on nie przytuli czy coś, ale on Cię za włosy ciągnie, każe prace zmieniać (bo tak, a co), ma pretensje, że rodziców odwiedzasz?
Czy Ty czekasz aż on Cię w końcu pobije?
I co to znaczy, że boisz się samotności? To lepiej być z kimś kto się nad Tobą znęca i robi z Ciebie podnóżek?
Dlaczego tak nad nim skaczesz ? Bo, liczysz, że takim zachowaniem, zasłużysz na odrobine czułości z jego strony...
Porozmawiaj szczerze z mamą. Myślę, że Cię wesprze. Wielu z nas dokonuje nienajlepszych wyborów. Nie jesteś jakimś wielkim wyjątkiem
Człowiek nie szklanka, nie przejrzysz go...
Nie ma na co czekać ani nad czym się zastanawiać!
Chyba nie chcesz być tak traktowana do końca życia?!
Czy Ty czekasz aż on Cię w końcu pobije?
Pewnie nie będzie musiała długo czekać.
To lepiej być z kimś kto się nad Tobą znęca i robi z Ciebie podnóżek?
To właśnie też mnie zastanawiało, dlaczego kobiety wolą tkwić w czymś wyniszczającym niż odejść. Ale po wielkich wywodach doszedłem do wniosku, że niektóre kobiety po prostu tak mają.
Jadac do salonu slubnego wybierac suknie powiedzial ze chcialby zeby moja suklnia byla bardziej zaslonieta u gory z jaimis szerokimi szelkami, ja wybralam piekna suknie taka jaka sobie wysnilam tak bardzo cieszylam sie ze akurat taka piekna suknie na mnie czekala ostatnio kolezanka sie troszke wygadala ze jest gorsetowa bez ramiaczek strasznie sie zdenerwowal bo nie taka jak mu sie podoba powiedzial mi ze jak mnie w niej zobaczy to tylko sie zdenerwuje:((
Niech najlepiej zalozy Ci worek szmaciany i wymusi usmiech.
Nie wymarzonej sukni powinnas sie pozbyc, a meza tyrana.
Niech "krolewicz" psa sobie kupi i tresuje..... chociaz pieska tez byloby mi zal...wiec nie...
Bedziesz szczesliwa w tym "zwiazku"????
Juz nie jestes. Nie licz na cud.
Tzn. nie chce teraz tutaj usprawiedliwiac lub bronic czlowieka z ktorym jestem, ale to ciaganie za wlosy to jest niby w zarcie tak dla zabawy tylko mimo moich prozb dalej robi to samo, przy moich rodzicach, znajomych. nie wiem naprawde dlaczego dalej tkwi w sie w zwiazku ktory nie daje nam szczescia, ale wiem ze jak tak dalej pojdzie to on zostanie 2 raz rozwodnikiem a ja rozwodka:(
Rozsmieszylas mnie troche:)
Ciagnie Cie za wlosy dla zartu:)
A z jakich powodow placzesz tydzien po slubie?
Najgorsze jest to ze ja tez swieta nie jestem potrafie byc pyskata, za duzo mowie i tez moglby na mnie nie jedno napisac tak prawde mowiac bo wina zazwyczaj lezy po obu stronach, ale ja nie chce byc bogata miec domu z ogrodem itd. chce tylko zeby moj maz mnie przytulal calowal dbal o mnie, a nie o wszytsko musze sie prosic a i tak powie ze nic w tym kierunku nie robie...
Slub cywilny wzielismy bo staramy sie o kredyt, a koscielny juz od roku zaplanowany jest na czerwiec, placze nie tylko ztego powodu ze powie mi cos oc mnie rani tylko tez dlatego ze jestem beksa bardzo wrazliwa osoba i latwo mnie zranic
to ciaganie za wlosy mi sie nie podoba i walcze z tym uwierz mi, on mi powtarza ze to w zarcie
34 2012-02-19 15:14:01 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-19 15:14:55)
Jeżeli teraz, tydzień po ślubie, Twój mąż:
1. nie okazuje Tobie czułości
2. strofuje Cię, również przy innych osobach
3. wydaje Tobie polecenia
4. twierdzi, że jesteś pyskatą
5. twierdzi, że powinnaś być mu posłuszną (???!!!)
6. lubi zaglądać do kieliszka
7. obraża się i nie odzywa do Ciebie przez kilka dni
8. nie jest miły dla Twych rodziców, ciągle ma do nich o coś pretensje
9. w ramach pieszczot i czułości ciągnie Cię boleśnie za włosy
10. nakazuje Ci zmianę pracy, itd.,
to wyobraź sobie swoje życie za 5, 10 lat.
To wszystko, co w tej chwili spotyka Cię z jego strony będzie zwielokrotnione, Ty bardziej upokarzana.
Decydujesz się tak żyć, byleby tylko nie być bez mężczyzny przy boku?
Uznajesz, że taki mężczyzna jest lepszy od życia z godnością i honorem?
Poszukaj w internecie kampanii społecznej, w której były umieszczane plakaty:
"Bo zupa była za słona"
"Bo wyglądała zbyt atrakcyjnie"
"Bo musiał jakoś odreagować"
Prawdopodobnie taka przyszłość jest Tobie przypisana z tym mężczyzną u boku.
No, to żartujcie sobie tak dalej. Na zdrowie ![]()
Myśle, że póki co, nie masz ochoty na zadne zmiany w swoim życiu. Powodzenia ![]()
Volver czy ja napisalam ze te zarty mi sie podobaja, bylbys/las w stanie przekreslic wszystko w ciagu kilku dni, nie opisalam na tym forum swojej sytuacji tak sobie bo mi sie nudzi tylko po to zeby z wami porozmawiac, uslyszec opinii osoby trzeciej, postronnej ktora mnie nie zna i powie co mysli...
37 2012-02-19 15:21:05 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-02-19 15:24:03)
to ciaganie za wlosy mi sie nie podoba i walcze z tym uwierz mi, on mi powtarza ze to w zarcie
A Ty powtarzasz, ze to Cie nie bawi....
Jaki skutek? Ciagnie dalej...
P.S.
Ale masz juz opinie.
Ty tez wiesz, ze jest zle.
Boisz sie zaczac wszystko od nowa, boisz sie zostac "ROZWODKA"...ale nie boisz sie dalej "ulegac" despocie.
38 2012-02-19 15:26:13 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-02-19 16:11:16)
Powtarzam caly czas mowie ze to smieszne nie jest, nie mam juz 15 lat ze bede sie bawila w przepychanki, czesto po prostu reaguje nerwowo, bo to nie jest fajne, to mowi co sie wsciekasz, czesto znajomi zwracali mi uwage czemu on tak robi, czemu pozwalam na to, czasem ma podejscie gorsze niz dziecko 10 letnie.
Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeśli chcesz coś dopisać użyj opcji ,,edytuj", o czym mówi punkt 12 naszego regulaminu. Dziękuję za dostosowanie się i pozdrawiam, Moderatorka Olinka
Wczesniej pytalam czego chcesz? Tak dla siebie.
Wyobrazasz sobie swoje "malzenstwo"za 10 lat?
Jak tak, to jak?
Weźmie kredyt i kopnie Cie w dupe!
Kochan co ty piszesz? Jaka twoja wina co ty robisz zle?, i jakim prawem masz byc posluszna komu kolwiek, tym bardziej mezowi, malzenstwo to partnerstwo a nie krol i sluzaca, widac ze przez tego typa jestes niedowartosciowana bo koles wogole cie nie docenia, pozatym zastaow sie nad tym slubem koscielnym, skoro teraz juz czujesz sie z nim nieszczeliwa i nie masz w zwiazku milosci i czulosci i wsparcia to tak juz zostanie a chyba nie chcesz tak zyc do konca zycia bo popadniesz w depresje, a koscielny rozwod jest bardzo trudny do rozwiazania, macie bardzo krotki staz a juz takie rzeczy? To nie jest normalne, musiasz zastanowic sie nad wlasnym zyciem czy chcesz tak dalej zyc bo faceci sie nie zmieniaja! I pamietaj jestes czlowiekiem i jak kazdy czlowiek jestes wartosciowa osoba ktora zasluguje na szczescie bez wzgledu na to jaki masz charakter, powodzenia! Szanuj siebie tak aby inni tez cie szanowali
A dodam jeszcze ze troche przesadzasz, z tym ze nie ulozysz sobie zycia po rozwodzie, nie jedna sie rozwiodla i zyje o stokroc lepiej niz wczesniej a to chyba lepsze niz dawac do konca zycia ponizac sie palantowi
A dodam jeszcze ze troche przesadzasz, z tym ze nie ulozysz sobie zycia po rozwodzie, nie jedna sie rozwiodla i zyje o stokroc lepiej niz wczesniej a to chyba lepsze niz dawac do konca zycia ponizac sie palantowi
Dokładnie, rozwód to nie koniec świata! Lepiej załatwić to szybko, bo jeszcze z tego będą same kłopoty!!
kiedys bylam usmiechnieta wesola dziewczyna teraz mam dni ze nie chce mi sie doslownie nic wstaje i jestem smutna, po obiedzie odrazu musze stawac i myc bo jak nie umyje to jest zly, wszytsko rozkazami zrob to wyjdz z psem;(chcialabym byc po prostu szczesliwa wiesc spokojne zycie ja nie musze imprezowac pic wodki zreszta w ogole nie pije, po dyskotekach biegac mi juz nie jest to potrzebne natomiast moj maz lubi imprezowac bardzo. Kiedys mu powiedzialam ze jak nie bedziemy sie dogadywac to sie rozejdziemy, powiedzial ze rozwodu mi nie da...
ech,
kolejna, kt?ra przyszła tu się żalić na złego męża a jak dostaje radę UCIEKAJ to zaczyna tłumaczyć męża że nie tak on zły tylko zamknięty w sobie, twardy, szorstki.
wszyscy m?wi? uciekaj a ta idzie za nim jak owieczka na rzeź. BRakuje tylko aby za jego namow? zwolniła się z pracy to już będzie ugotowana całkowicie, jemu teraz przeszkasza jej praca bo nie jest finansowo od niego zależna, jak straci robotę to dopiero zacznie się jazda i znecanie.
Ty może spotkaj się z jego pierwszá żon? i zapytaj jak było między nimi, co jest powodem rozwodu.
Więc się nie rozwiedziesz bo on tak powiedział. Przeczytałam wszystko i żal mi Ciebie i złościsz mnie niesamowicie. Jest w tym dużo Twojej winy, całe mnóstwo, góra ogromna jak Mount Everest! Nie chcę Cię obrażać, ale skoro dociekasz, to ta Twoja wina nazywa się GŁUPOTA. Wzięłabym Cie na kolano i zlała jak małe dziecko. Czego się boisz? Ludzi? A czy oni Ci pomogą jak Ci podbije oko? Czy wychowają Twoje dzieci, którym zabroni iść do przedszkola, bo za często chorują? Mało Ci? Kobieto weź się w garść! Rozwód cywilny uzyskasz bez problemu. Nie ma instytucji prawnej, która zablokowałaby możliwość dania rozwodu. I to bierz z orzeczeniem o winie. Natychmiast nim nie wpakowałaś się w kredyt. Potem będzie gorzej, za chwilę zajdziesz w ciążę i pomnożysz grono biednych uciśnionych żon. Na własne życzenie. Nie marnuj swojego życia, to ostatni dzwonek. Znam dwie żony żołnierzy, jedna po dwóch próbach samobójczych, czterdziestoletni wrak człowieka. Bo mąż wydawał rozkazy i je egzekwował. Córka pod stałą opieką psychiatry. Druga żona w trakcie rozwodu. Jeśli to do Ciebie nie dotrze to naprawdę sama jesteś sobie winna.
Człowiek ze swojej natury boi się zmiany.
Boi się również zmiany na lepsze.
"Swój" wróg jest swój, jest znany, wiadomo, jak wygląda interakcja ze "swoim" wrogiem.
Tam na zewnątrz, na wolności, jest koniec świata, potwory morskie i diabeł. To ja już wolę męczyć się w domowym więzieniu z tyranem na codziennych torturach. Mechanizm stary, jak świat, cywilizacja i prostytucja ![]()
Dopóki brzanka nie osiągnie swojego własnego dna, zależnie od jej granicy - nie zostanie przez męża pobita, skatowana, zdradzona na jej oczach, dopóki coś nie stanie się dziecku - nie zobaczy, że może te "potwory morskie" są lepsze. Niektóre kobiety nie osiągają tego dna nigdy i umierają z ulgą, że kończy się ich straszne, straszne życie.
Skąd ptak w klatce ma znać smak wolności? Może brzanka od ojca tyrana uciekła pod skrzydła męża tyrana? Może ma o sobie tak złe mniemanie, że wydaje jej się, że zabluszczenie się wokół przemocowca to jedyna droga życia? No idea.
Dopóki sama nie dojdzie do tego, my nie pomożemy.
48 2012-02-19 18:48:10 Ostatnio edytowany przez mata hari (2012-02-19 18:49:44)
maszkarada, masz rację. Liczę, że dziewczynie uda się opamiętać jeszcze przed wzięciem kredytu i ślubu kościelnego.
Znam czterech mundurowych i wszyscy po jednych pieniądzach. Może brzanka poczytasz po różnych forach wątki żon mundurowych?
Poza tym, mundurowi trzymają ze sobą. Jak on Cię pobije, a Ty wezwiesz policję, to nie zdziw się, że nic nie zrobią.
Takie typy szukają słabszych psychicznie kobiet, żeby się znęcać - psychicznie i fizycznie. Urodzisz dziecko, zrezygnujesz z pracy, weżmiesz kredyt i ślub kościelny. No i się zacznie jego totalne panowanie nad Tobą.
A może jakby Ci się napisało, że to Ty jesteś winna, a on święty to w końcu przestałabyś go tłumaczyć, a siebie winić?
Ja bym porozmawiała z jego byłą żoną, bo może ona by Ci oczy otworzyła.
maszkarado,
po raz kolejny potwierdzasz, że jesteś bardzo mądrą osobą. ![]()
brzanko26,
przed Tobą decyzja. Albo o siedzeniu w klatce, albo o życiu na wolności.
50 2012-02-19 20:24:00 Ostatnio edytowany przez didina (2012-02-19 20:28:08)
ja nie rozumiem po co się żalić jak nic się nie chce zmienić w swoim życiu
Jest ci źle z mężem? Zostaw go. Nie chcesz? To się męcz.
I tak już masz przegrane życie, a kredyt z tym człowiekiem uwali cię jeszcze bardziej (mam na myśli bardziej dosadne określenie, ale się powstrzymam) Za chwilę pojawią się pewnie dzieci i dopiero będziesz miała gehennę.. ale to Twoje życie i wybór.
Ja nie lubię takiego jałowego żalenia się, skoro nic się nie chce z tym zrobić
ps.
ja też mam męża wojskowego.. ale jest dobrym człowiekiem. Dba o mnie i szanuje. Ma wady, owszem. Ale ten twój to jest po prostu zwyczajny cham. I nie dlatego, że wojskowy- tylko po prostu taki żałosny z niego człowiek.
51 2012-02-19 20:33:19 Ostatnio edytowany przez didina (2012-02-19 20:34:40)
Znam czterech mundurowych i wszyscy po jednych pieniądzach. Może brzanka poczytasz po różnych forach wątki żon mundurowych?
Poza tym, mundurowi trzymają ze sobą. Jak on Cię pobije, a Ty wezwiesz policję, to nie zdziw się, że nic nie zrobią.
Takie typy szukają słabszych psychicznie kobiet, żeby się znęcać - psychicznie i fizycznie
nie generalizuj- ja znam kilkunastu- zarówno w policji jak i wojsku- uwierz mi- tam też są normalni faceci
A jej mąż jest po prostu złym człowiekiem, który nie szanuje żony. Tacy ludzie występują nie tylko w grupie mundurowych.
Mam w dosc bliskiej rodzinie wojskowego. I za zadne skarby bym nie wpakowala sie w cos podobnego! Człowiek ten jest okropny nie tylko w stosunku do swojej zony, ale także innych członków rodziny. Tez ma to do siebie, ze wymyśla " żarty" ktore są zabawne tylko dla niego, bo innych obrażają i są tylko dowodem wywyzszania sie tego pana. Z żona jest jakies 20 lat i ona przez caly ten czas wierzy, ze on sie zmieni (prawda jest taka, ze odrobine wywalczyła: mianowicie teraz odpowiada on na "dzien dobry" chociaz wciaz z ogromna łaska). Z dziećmi ma średni kontakt, od momentu jak zaczęły rozumieć jak ich ojciec traktuje innych ludzi.
Kiedy tylko moge unikam tego pana. A jest tylko moim wujem.
Zastanow sie, czy chcesz takiego zycia...
Brzanko tego nie da się spokojnie czytać.
jeszcze przed ślubem a już źle i lepiej nie będzie.
Jesteś delikatna i wrażliwą osobą ,masz prawo do miłości, czułości
i możesz to mieć, ale nie dostaniesz tego od obecnego męża.
Wisz kochana jak czytam twój list to widzę siebie .Mój mąż nigdy nie powiedział mi po imieniu /wtedy jak chciał pomocy/,nigdy nie pocałował mnie w rękę,nigdy nie pochwalił chociaż dużo ,bardzo dużo robiłam /mieszkałam z nim na wsi ,miał fermę krów ,ja we wszystkim pomagałam/Koleżanki mówiły nie rób mów że nie masz siły .A ja robiłam bo uważałam że to nasze i tak należy .Robiłam w domu ,przy krowach w polu na działce a on wciąż mówił że nic nie robię .Mało tego pozwalał aby sąsiedzi mnie obrażali.Słyszał ,stał i śmiał sie żadnej reakcji .
Trwałam w tym chorym związku 10 lat i.......Odeszłam ...odeszłam zbyt póżno .Tyle straconych lat .
Słuchaj starszej ,doświadczonej koleżanki odejdzi.Teraz sama tego jeszcze nie wiesz ale ty go i tak zostawisz .Jesteś młoda znajdziesz innego .Bądz odważna nie zmarnuj życia jak ja
mata hari napisał/a:Znam czterech mundurowych i wszyscy po jednych pieniądzach. Może brzanka poczytasz po różnych forach wątki żon mundurowych?
Poza tym, mundurowi trzymają ze sobą. Jak on Cię pobije, a Ty wezwiesz policję, to nie zdziw się, że nic nie zrobią.
Takie typy szukają słabszych psychicznie kobiet, żeby się znęcać - psychicznie i fizycznienie generalizuj- ja znam kilkunastu- zarówno w policji jak i wojsku- uwierz mi- tam też są normalni faceci
A jej mąż jest po prostu złym człowiekiem, który nie szanuje żony. Tacy ludzie występują nie tylko w grupie mundurowych.
Podkreśliłam, że znam czterech, bo to mała grupa, żeby generalizować. Nie chodzi mi o to, że wojskowy = zły, a inni są rewelacyjni. Ale u tych czterech osób zauważyłam bardzo podobne cechy, a są to cechy tyrana i despoty. To właśnie do tyrana i despoty (a nie mundurowego) jest określenie, że szukają kobiet, żeby się nad nimi znęcać.
Jak juz pisałam wcześniej nie pakuj się w ślub kościelny. Jak nie chcesz od niego odejść zostań przy cywilnym.
Mi sie wydaje że myślisz że sprawy ze ślubem kościelnym są daleko posunięte i boisz się to przerwać.
Miej więcej siły,nie bój się ,masz prawo do życia w miłości,szacunku, partnerstwa.
Wydaje mi się że będzie jeszcze gorzej ,teraz delikatne ciągnięcie za włosy a póżniej prawy sierpowy i limo pod okiem.
Uciekaj dziewczyno,wszyscy ci tu dobrze radzą. Nikt ci nie napisał że dobrze robisz.
I uwierz że znajdziesz jeszcze kogoś kto cię pokocha prawdziwą miłością na jaką zasługujesz i jakiej Ci życzę .
57 2012-02-19 23:20:27 Ostatnio edytowany przez aggy (2012-02-19 23:20:48)
ja jestem zona wojskowego i to fakt oni sa bardzo sztywni w swoich zachowaniach. Trafil mi sie czlowiek, ktory potrzebuje duzo ciepla rodzinnego i rozumie, ze taka oschlosc jaka przejawiaja jego inni koledzy z wojska jest nie na miejscu. To fakt, ze nie mozna generalizowac i spychac wszystkich mundurowych do jednego zlego worka. Sa tacy jak moj maz, ktorzy potrafia byc bardzo czuli i opiekunczy mimo, ze bardzo wymagajacy i przestrzegajacy swoich zasad. Moj maz nigdy nie wydaje mi rozkazow i zawsze rozmawiamy jak potrzebujemy oboje podjac decyzje.
Jako zona mundurowego powiem Ci tak: Twoj maz jest zlym czlowiekiem, brakuje mu szacunku do Ciebie i tak naprawde jestes jego druga zona bo nie ma nikogo innego kto przy nim zrobilby to wszystko (pranie, sprzatanie, gotowanie). Nie jestes potrzebna mu chyba do niczego innego. Przykro mi ale tak to wyglada. I mowi Ci to kobieta, ktora ma wojskowego, ktory przezyl wojne, stracil rodzine na wojnie i przez wiele lat wykonywal zawod mundurowego. Kraj w ktorym mieszkamy tez nie nalezy do najlatwiejszych i atrakcyjniejszych do zycia. A mimo wszystko moj maz - wojskowy jest najwspanialszym czlowiekiem pod sloncem. Owszem nikt nie jest doskonaly i zdarzaja nam sie nieporozumienia, czesto z racji roznicy wieku, nie mojego kraju zamieszkania i przede wszystkim mojego niezdecydowania we wszystkim. Ale uczucia i szacunek mam na porzadku dziennym i nie wyobrazam sobie zycia bez tego.
Uwazam, ze powinnas cos zmienic w zyciu, poki nie jest za pozno. Potem nie bedziesz miala odwrotu.
___________________________________________________________________________
Wieczne Miasto BG
My się rozpisujemy, dajemy rade a nic to nie da.. Bo brzanka i tak robi po swojemu i nasze gadanie jest bezsensu.. ![]()
Skad wiesy Angeeliko co ja teray robie, skad wiesz co ja czuje i co przezywam, szyzkuje sie do pracy na pewno napisze jak wroce do domu pozdrawiam
Ja sie domyslam, ze masz teraz metlik w glowie, temat zalozylas, bo czujesz, ze cos jest nie tak. Jest Ci trudno, bo juz wzielas slub cywilny, zaczeliscie sie starac o kredyt, nie jest latwo teraz wycofac sie, ale na pewno teraz Ci bedzie latwiej niz za kilka lat.
Skad wiesy Angeeliko co ja teray robie, skad wiesz co ja czuje i co przezywam, szyzkuje sie do pracy na pewno napisze jak wroce do domu pozdrawiam
Mam na myśli rady. Połowa twierdz, że powinnaś jak najszybciej to zakończyć bo dalej może być tylko gorzej.. A Ty zaczynasz go bronić i wypisywać wszystkie bzdety, dokładnie tak jak robią to wszystkie inne kobiety, które mają podobny problem, tylko garstka ma na tyle odwagi i siły w sobie i kończy związek o ile można to tak nazwać)
Zastanów się nad tym, bo użalanie się nad sobą nic Ci nie da, lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać.. Poprosiłaś o radę - dostałaś ją.
Witam was ponownie na samym poczatku chcialabym sprostowac temat mojego watku ja napisalam czuje sie nie szczesliwa i opisujac swoja sytuacje zaznaczylam ze moj maz jest zolnierzem a po jakims czasie to frum chyba samo nakierowuje i zmienia temat na bardziej sprecyzowany, nie chcialabym zeby ktos pomyslal, ze wszyscy sa tacy sami bo wcale tak nie jest mam znajomych zolnierzy i sa wspanialymi ludzmi to juz chyba zalezy od charakteru. Kurcze co chwila wchodze na to forum i czytam po kilka razy to co napisalyscie/liscie i nawet nie wiecie co ja teraz czuje jest mi tak przykro i szkoda wszystkiego, do slubu wszytsko przygotowane, rodzina cala o wszystkim wie:((mam taki metlik w glowie. Kiedys kolezanka mi powiedziala co ci jeszcze brakuje, czego ty chcesz tylko marudzisz, gotuje Ci(czasem ugotuje to prawda robi to bardzo dobrze, ale to nie wszystko)tak mi dalo do myslenia to co powiedziala ze teraz biore wszystko pod uwage to ze ja czasem jestem okropna rowniez, dlatego czasem wydaje sie innym ze ja go po prostu bronie.
Jeśli przygotowania do ślubu są rozpoczęte, jeśli cała rodzina wie o wszystkim, jeśli od czasu do czasu Twój mąż gotuje obiad, to machnij ręką na to, w jaki sposób Cię traktuje i jak to przeżywasz.
Machnij ręką na to, że ledwie w tydzień po ślubie cywilnym jesteś nieszczęśliwą.
Co tam, Twoje uczucia, jakieś głupoty.
64 2012-02-20 20:02:55 Ostatnio edytowany przez Klaudia_1990 (2012-02-20 20:32:14)
Hej Brzanka. Napisałam do Ciebie maila, ale nie wiem, czy odczytałaś. Bardzo zależy mi, żeby ci pomóc, bo kiedyś byłam w podobnej sytuacji - jednak my nie jesteśmy małżeństwem i byliśmy razem tylko rok. U mnie było tak, że Krzysiek był strażakiem - mundurowy, chociaż kiedyś myślałam, że takie wredne charaktery mają tylko żołnierze. Na początku był miły, wiadomo, ale potem wyszło szydło z worka. Bardzo źle do mnie mówił, nie całował mnie - nigdy, w sexie na początku fajnie, potem już myślał tylko o sobie, wiecznie wypominał mi moje wady, kiedyś swoją złość na mnie odreagował uderzając ręką w maskę samochodu, mimo że nic złego mu nie robiłam, tylko dużo sie smiałam, bo bylam pijana. Kiedy uderzył tak w tę maskę, uciekłam do domu, bo wystraszyłam się, że w koncu i mi sie dostanie i mi przyłoży. Ogólnie bardzo dużo takich sytuacji, w których mnie ciągle upokarzał i dawał mi do zrozumienia, że jestem nikim. Kiedyś nawet zaczął pisać ze swoją byłą przy mnie i wtedy powiedział mi, że to jest ideał jego kobiety z którą chciałby być. Masakra jakaś. Kiedy z nim zrywałam, znowu był miły jak na początku. Dawałam się nabierać czasem, ale potem już wyczuwałam ten jego fałsz. Dziewczyno!!! Uciekaj jak najprędzej!!! Przede wszystkim nie bierz ślubu kościelnego, bo tylko się pogrążysz. Lepiej myśl, jak odwlec to wszystko. Musisz znaleźć w sobie siły na to, by zakończyć ten związek. Pomyśl co będzie za pare lat. Jak wyobrażasz sobie siebie w tym związku, w tym domu, pomyśl o dzieciach, jakiego będą miały ojca. Po zerwaniu z K. tez bardzo bałam się samotności, nie mam za wielu znajomych, nie mam powodzenia u facetów i myslę, że dlatego wpakowałam się w ten związek z K. Bo zwrócił na mnie uwagę. A potem wykańczał mnie psychicznie i niszczył moją samoocenę. Teraz poznałam kogoś innego, jest przeciwieństwem K. Czuły, miły, przede wszystkim weselszy - K. często chodził naburmuszony. Chciałabym się nim cieszyć i nie myśleć, co wyniknie, ale bardzo sie boję - że on we mnie będzie dostrzegał to, co widzial K., że on tez pomyśli jaka to ja jestem zła
K. tak mnie zmieszał z błotem, że wydawało mi się, że skoro on tak o mnie myśli, to serio tak jest, i inni widza to samo.
Ja znalazłam siły, by kopnąć go w dupe więc Ty też musisz. I znajdz sobie przyjaciela, który Cię będzie wspierał w tym odejściu od męża. I nie myśl, że to wstyd, że źle to wygląda, że się rozwodzisz. Takie są czasy, nie Ty jedna i nie ostatnia, a najważniejsze jest Twoje szczęscie, nie rodziny. Jeśli masz pracę, pieniądze - jesteś niezależna, dasz sobie radę sama. Pozdrawiam i 3 mam kciuki, mam nadzieję, że "oswiecie cie" tak jak mnie niedawno. ![]()
P.S. mówisz o sobie, że też nie jesteś święta i bywasz okropna - też tak sobie mówilam, obwiniałam siebie, że jestem zła, dlatego on jest dla mnie niedobry - a prawda jest taka, że gdyby mnie nie w*k*u*rwiał, to bym była fajna. często go usprawiedliwiałam - że zły, bo zmęczony itp. Radziłabym ci zgłosić się do jakiejś poradni dla żon mundurowych, ktoś musi się wesprzeć. Ludzie z forum tylko będa ci mówić, ze masz odejść i tp. a w poradni dadzą ci konkretne wskazówki, co masz robić, gdzie iść. Jeszcze pisałaś, że mężowie mundurowi innych dziewczyn są inni, lepsi - guzik prawda. Pewnie w domu panuje taki rygor, że żonka musi chodzić z uśmiechem przyklejonym do twarzy. Miałam też sąsiadów - jeden był policjantem, jego brat żolnierzem - to, jak wychowywali swoje dzieci to była jakaś masakra - tam nie było rozmów, tłumaczenia, tylko używanie siły i wrzaski, rozkazy. Niom, rozpisałam się, ale bardzo chcialabym ci pomoc
każdy ma prawo do szczęscia, a on nie jest jedynym facetem na ziemi. Znajdziesz na pewno innego i zobaczysz, jaką różnice poczujesz spotykając sie z facetem NIEMUNDUROWYM. Nigdy więcej takich.
[bn]Brzanko dlaczego nie wierzysz w siebie ??? dlaczgo przekreslasz swoje zycie u jego początku ?? dlaczego dajesz sobą manipulować ??? dlaczego nie odejdziesz ???[/b]
Twoj mąz nie jest osobva nieodpowiedzialna zimna wyrachowana dlatego że jest wojskowym tylkodlatego ze ma taki charakter i jest niewychowany .
Wyznajesz zasadę ze jak sie ożęni to sie odmieni czy tak ????
nic bardziej błędnego .
Bedzie coraz gorzej , teraz po slubie to wg niego jesteś jego własnościa bo tak zresztą CIe trakktuje ,Zero szacunku , milości , uczucia .
No ni e ?????? chyba jesteś masochistką i uwielbiasz znęcanie sie nad Tobą .
On wie że ty jestes slaba psychicznie , delikatna ze obojętnie jak będzie Cie traktowal , żądał wykonywania róznych czynności, to ty potulnie w imię rozkazu pana mężą wykonasz wszystko przełykając łzy .
Czy nie potrafisz wykrzyczeć mu w twarz ze jest chamem nie godnym Ciebie ???? ze konczysz ten związek ??? ze czujesz się nie kochana ??????
Szybko skladaj pozew rozwodowy z wnioskiem bez orzekania o winie powiedz mu ze ta forma rozwiązania małżenstwa dla Was obojga będzie najmniej bolesna bez prania brudów .
Chyba ze chce abyś zaczęła wywlekać Wasze nieudane pożycie , jego popijawy i zle traktowanie .Co nie przyniesie mu jako wojskowemu chwaly a może zaszkodzić .
Bez dzieci masz prawdopodobnie na 1 góra drugiej rozprawie rozwiązanie małżeństwa przez rozwód.
A jak bedzie sie upierał to powiedz ze zmieniasz kwalifikacje i chcesz rozwodu z orzeczeniem
z wyłącznej jego winy .
Powodzenia i napisz jakie podjęląs kroki .