Nie moge siebie zrozumiec. Zawsze szukalam kogos, kto bedzie mnie cenil i szanowal, jak chyba kazda z nas. Teraz pojawil sie On. Nie powalil mnie az tak na kolana, nie jestem totalnie zaslepiona, a jednak...
Ciagnie mnie w jakis sposob do niego. Potrafi byc mily i potrafi zadbac o mnie (akurat nigdy slepo nie ulegalam bajerom facetow), ale potrafi tez nie odpisywac na sms'y, czy zdarzylo mu sie nie przyjsc bez slowa na spotkanie, na ktore sam mnie zaprosil. Krotko mowiac, olal mnie.
Normalnie kazda dziewczyna kopnelaby go w cztery litery, a ja... oczywiscie, ze mu powiedzialam, ze sprawil mi przykrosc iz mnie wystawil do wiatru, ale teraz znowu zachowuje sie jakby nic sie nie stalo i chce go dalej poznawac i spotykac sie mimo jego wpadek. Moze jest po prostu zwyklym chamem... A mnie i tak ciagnie do niego. Dodam, ze nigdy nie szukalam milosci na sile. Ale juz sama nie wiem, co mam o sobie myslec. Bo to juz wyglada tak, jakbym lubila sie umartwiac ![]()
Podobne tematy
no ciagnie Cie bo nie ma innego, lepszego. czy z braku laku warto brac sie za niego? Ty musisz sobie odpowiedziec.
Skoro już teraz nie odpisuje na smsy, olewa spotkania, mimo iż to początek znajomości, to co będzie później... daj sobie spokój póki nie jesteś z nim jeszcze związana, bo potem będzie tylko ciężej, Tego kwiatku jest pół światu ![]()
No widzisz ja tez mam z tym problem bo mnie również ciagnie do takich facetow. Tacy zwykle olewaja maja inne sprawy na glowie hmm ciekawe jakie
wiec jedna rada ty tez go olewaj mimo ze az tak ciagnie wiem co to znaczy,doswiadczylam tego i tylko byl placz i zgrzytanie zebami. ![]()
Kochana juz Ci mówię dlaczego:D bo my kobiety w większości jesteśmy z natury masochistkami:D kochamy cierpiec płakać i dostawać "po dupie"
tak to niestety z nami jest jak jest facet za dobry to najpierw wiadomo jesteśmy szczęśliwe a potem dochodzimy do wniosku ze sa dla nas za dobrzy, i wybieramy takich typowych drani i chamów...przez których często się denerwujemy płaczemy itp:)
Życie zafundowało mi identyczną sytuację - zauroczenie mężczyzną, który niby się mną interesuje, ale nie okazuje żadnych uczuć. Rozsądek mówi mi, abym jak najszybciej wymazała go z pamięci, ale moje serce myśli inaczej. Dziwię sie sama sobie, że zachowuję się jak nastolatka. Przez całe życie, nie dałam sie ponieść takim emocjom - aż tu nagle taki ZONK:).
Staram się tworzyć takie sytuacje, dzięki którym nie będę mogła się z nim spotkać - ale gdy tylko go usłyszę lub zobaczę- wszystkie rozterki idą w niepamięć.Mam
Mam przeczucie, że to zauroczenie skończy sie wielkim płaczem ( choć już cierpię i popłakuje w poduszkę), a mimo to, czekam na cud...
Nigdy nie mów nigdy! Przekonałam się na własnej skórze, ile prawdy jest w tych słowach. (Polecam piosenkę Ani Dąbrowskiej o tym samym tytule).
"Co to znaczy kochać mężczyznę? To znaczy kochać go na przekór sobie, na przekór niemu, na przekór całemu światu. To znaczy kochać go w sposób, na który nikt nie ma wpływu."
Eric Emmanuel Schmitt (Małe zbrodnie małżeńskie)
No właśnie ja tez miałam jakiś czas temu podobna sytuację. Gdybym z boku popatrzyła na kogos innego to nigdy bym sobie nie pozwoliła na takie zachowanie.Myślę że właśnie tacy niedostępni nas przyciągają bo są ciekawi a my jesteśmy ciekawe czy uda nam sie ich zmienić...masochizm potwierdzony!;)
Śpieszę z tłumaczeniem - gdy byłyśmy małe i w przedszkolu chłopiec nas kopnął mamusia mówiła "nie martw się, skoro cię kopnął to znaczy, że mu się podobasz. to takie końskie zalety". Mamy to tak głęboko wpojone, że nawet dorastając wierzymy, że jeżeli facet nas olewa to tak naprawdę mu na nas zależy - co naturalnie jest bzdurą do kwadratu.
9 2010-01-21 22:39:07 Ostatnio edytowany przez Kasai (2010-01-21 22:40:34)
tak to niestety z nami jest jak jest facet za dobry to najpierw wiadomo jesteśmy szczęśliwe a potem dochodzimy do wniosku ze sa dla nas za dobrzy, i wybieramy takich typowych drani i chamów...
Faktycznie, mialam kiedys blisko siebie bardzo dobrego czlowieka, to byl taki cieply facet i dodam, ze bardzo wartosciowy. Coz, odrzucilam go.
Ale widze, ze nie jedyna jestem ![]()
A moze to jest tak, ze za malo same siebie lubimy? Bo faktycznie to troche takie "niszczenie" wlasnego szczesliwego ja.
10 2010-01-21 22:55:46 Ostatnio edytowany przez lady (2010-01-21 22:56:54)
Myślę że wszystko bierze się z tego że niektóre kobiety mają to do siebie że jak facet o nie zabiega na każdym kroku to przestają się nim interesować, wręcz ich drażni.. Zaś typ grający niedostępnego bywa intrygujący... Czasami wydaje mi się że chcemy poprzez zdobycie tego "chłodnego" faceta dowartościować siebie...coś sobie udowodnić....
Ja również mam tak że wybieram facetów którzy są bardziej niedostępni... z którymi nigdy nic nie wiadomo... kiedy się odezwie..;)
hmm.. Te wybory są zazwyczaj nieświadome.. dopiero pisząc to uświadomiłam sobie że chyba lubię komplikować sobie życie;))
11 2010-01-23 11:44:55 Ostatnio edytowany przez szirina (2010-01-23 11:45:24)
miałam kiedyś ten sam problem
kobiety lubią czuć się olewane to daje im motorek do działania aby się starać ..... jak to mówimy "chcemy go zmienić pokazać mu że można inaczej". bzdura !! jeśli facet ma przy sobie słodką niunie która będzie mu prać skarpety na zawołanie, i wychodził CZĘSTO na całe noce bez akceptacji kobiety, to on nigdy się nie zmieni. wydaje się nam że ci dobrzy i czuli faceci są nudni bo dają nam wszystko czego chcemy i nie wprowadzają nutki niepewności, są na każde zawołanie, ale zwróćcie uwagę że to samo robimy MY przy tym zimnym draniu
ale to jest do pewnego wieku. ja już tyle razy dostawałam po dupie przez facetów typu "dupek" że teraz naprawdę wiem że skarbem jest facet ciepły, czuły, wierny, który dba o ciebie nie o siebie.
12 2010-01-23 14:00:18 Ostatnio edytowany przez Kasai (2010-01-23 14:02:13)
naprawdę wiem że skarbem jest facet ciepły, czuły, wierny, który dba o ciebie nie o siebie.
Doskonale zdaje sobie sprawe, ze taki facet to wartosc. Jak juz wczesniej pisalam, spotkalam takiego, z ktorym moglam osiagnac porozumienie, ktory potrafil sluchac (co dzis jest uwazam rzadkoscia), ktory mial w sobie wiele empatii dla mnie. To jedyny mezczyzna, z kim moglam naprawde sensownie pogadac w zyciu.
Ale z drugiej strony on byl taki... "miekki". To bardziej ja musialam decydowac o tym, gdzie idziemy, co robimy, bo on tylko pytal czego ja chce. I byl jeden "problem". Po studiach nie potrafil sie odnalezc, znalezc pracy. Szukal oczywiscie tylko tej w zawodzie. Ja zawsze lapalam sie byle jakiej pracy, by dorobic sobie troche grosza, on nie pracowal nigdy (nie, nie jestem materialistka, chodzi mi o zaradnosc zyciowa
).W ciagu kilku ostatnich dni nasz kontakt odnowil sie. I znowu jest to porozumienie przez duze "P". Ale on dalej nie pracuje, a ma juz 27 lat. Mieszka z rodzicami. To dobry czlowiek, czuje do niego jakas sympatie, ale tak strasznie sie obawiam tej jego "miekkosci".
No i jest jeszcze ten "typ niewlasiwy", On, ktory dziala, ktory jest zdecydowany. Imponuje mi. Ale teraz na przyklad w ogole nie ma dla mnie czasu (pracuje i studiuje dziennie), wiec sie nie spotkamy. Ale jak juz sie widzimy jest ok, robi na mnie wrazenie. Dzielimy ze soba pasje taneczna
Czasem jest wiec w porzadku, a czasem spycha mnie na boczny tor.
Tak naprawde nie jestem z zadnym z nich. Miotam sie, ehhh... ![]()
Zgodzę się z powyższymi opiniami, że jesteśmy masochistkami i lubimy mission impossible. Ale, gdzieś są granice. Nie uważam, żeby ten facet był wart Twojego zachodu. Bo z Twojego postu odniosłam wrażenie, że już się angażujesz w tą znajomość, więc dobrze to nie wróży. Dopóki możesz, to odpuść sobie go. To naprawdę gra nie warta świeczki.
a może po prostu zagraj na jego zasadach ? Nie przyjdź na spotkanie , nie pisz do niego ... Zobaczysz jak się zachowa... Jeżeli obrazi się na ciebie to znaczy że jest całkowicie nic nie warty
A jeśli zrozumie 'aluzję' to może coś jeszcze z tego wyjdzie ![]()