Rozstanie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Rozstanie.

Witam. Bedzie dlugo bo chcialabym wam dokładniej nakreślić swoja sytuacje.

Ze swoim byłym facetem(X) poznaliśmy sie w szkole. spotykaliśmy sie, po czym weszłam w zwiazek z kim innym. Z X rozmawialiśmy i pare razy sie spotkaliśmy jednak bylo to jedynie koleżeństwo. Potem weszłam w koleiny zwiazek, X Byl obecny w moim zyciu dalej. Jako kolega. Cos do niego czulam ale nie widzialam zeby chcial ode mnie wiecej niz luźnej znajomosci. Wszystko zaczelo sie dwa lata pozniej. Zaprosiłam go na urodziny i wyszlo tak, ze tamtego wieczoru obydwoje sobie uświadomiliśmy ze cos czujemy.
Juz na poczatku sporo sie kłóciliśmy. On byl zazdrosny, ja bylam wybuchowa. Zdarzały sie sytuacje, ze pisalam ze swoimi kolegami w nieciekawy sposob. Tym naruszyłam jego zaufanie. Po trzech miesiącach zwiazku spotkałam sie ze swoja przyjaciółka oraz jej i moim byłym. Po prostu pogadac. Do niczego miedzy mna a ex-partnerem nie doszło. X stracił do mnie juz wtedy totalnie zaufanie. Jednak i on zaczął sie dziwnie zachowywac. Pojechał na wakacje ze znajomymi beze mnie, w tym z dziewczyna ktora mu sie podobała, rowniez pisał z koleżankami w podobny sposob. Ciągnęliśmy ten zwiazek dwa lata obiecując spbie poprawę, ale nic z tym tak na prawde nie robiąc. Potem zaczęły sie juz problemy innego typu. Przestał miec dla mnie czas, juz w ogole sie o mnie nie starał, nie doceniał mnie, nie odbierał telefonów. Pod dam koniec zwiazku przyjeżdżał raz na dwa-trzy tygodnie pomimo ze proponowalam mu spotkania praktycznie codziennie. Szukałam sposobów jak to wszustko odratować, mowilam mu, ze musimy na prawde wziac sie w garść, zaczac nad tym wszystkim pracowac, bo zaufania nie naprawi sie bez ciężkiej pracy. Duzo mowilam, pisalam, denerwowałam sie,płakałam. Na nic sie to zdało.
Nasz zeiazek to byly wieczne kłótnie i problemy, zdaje sobie z tego sprawę, ale czuje ze to wszystko przez niedopowiedzenia. Ze gdybyśmy wzięli sie w garść, zaczęli sie traktowac na równi, z szacunkiem, zaczęli rozmawiac spokojnie, to cos by z tego wyszlo. Mowilam mu ze potrzebuje zainteresowania. Dzis powiedzial ze to definitywny koniec naszej znajomosci. Dlaczego? Bo założyłam tindera...założyłam bo chcialam z kims po prostu porozmawiac, podbudować sobie samoocenę tym, ze moge sie komus podobac, ze ktos moze sie mna zainteresować. Chcialam przez chwile miec cos, czego on od prawie pol roku mi nie dawał. Moze zle zrobilam, ale...odkad nie ma zainteresowania z jego strony, to bardzo czesto nie ma tez kontaktu. Nie wiem co robi i z kim.
Nie wiem co sama mam teraz robic. Nie chce do niego wydzwaniać i wypisywać, nie chce byc nachalna, ale nie moge tez zaakceptować tego, ze nie bedziemy dążyć do tego, zeby to odbudować. Wierze w prawdziwa miłość, moze to glupie, wierze i wiem, ze to on...pomimo wielu problemow, wielu klotni i rozstań w międzyczasie, wielu głupot ktore powodowały u nas płacz i nerwy czuje, ze ten człowiek jest dla mnie najlepszy, a moze inaczej-mógłby byc, gdyby sie nie poddał. Przechodziliśmy takie rzeczy, jak moje kontakty z byłym, jak jego randka z jakas dziewczyna poznana w klubie, jego wieczor kawalerski na ktorym proponował dziewczynie, zeby zrobila mu dobrze. Wiem ze to wyglada tak,jakbyśmy sie nie kochali, ale to pojedyncze wybryki. Kocham go do szaleństwa, do tego stopnia, ze bylabym w stanie walczyc o to, dbać o to, starac sie i pracowac ciezko. Ale nie wiem juz co mam robic...jest mi tak cholernie ciezko. Wlasciwie to wiem, po prostu odpuscic. Ale nie potrafie odpuscic sobie kogos, kto przez dlugi czas na prawde o mnie dbał i razem ze mna walczył...tak cholernie chcialabym to odbudować, zaakceptowac niektóre rzeczy.
Nie wiem po co to pisze. Chyba po to, zeby sie wygadać, bo moje kolezanki juz mają tego wszystkiego dosyc.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie.

Chcesz wszystko naprawiać, odbudowywać zaufanie, walczyć o Was, och i ach, po czym... radośnie zakładasz konto do Tinderze.

Z Twoich opowieści wynika, że po prostu jesteście siebie warci. Dwójka zdradzaczy.

3

Odp: Rozstanie.

Związek polega zaakceptowaniu swoich wad, a nawet pokochania ich i wyciągnięciu jakiś pozytywnych wniosków. Wy tworzyliście związek,ale ciągle pokazywaliście takie cechy jak single(może po prostu byłoby wam lepiej w samotności). Strach przed utratą drugiej osoby otwiera oczy i wydaję nam się że już nie spotkamy kogoś takiego, że samotność to bardzo straszna trwoga itd. Jednak skoro w związku potraficie rozglądać się po innych , zakładać konta do flirtowania i nie interesować się sobą to znak że ciężko będzie wam budować związek  i ratować "cos" co było zdeptane i zignorowane. Twoje zdanie "jest dla mnie najlepszy, a moze inaczej-mógłby byc, gdyby sie nie poddał"  Mógłby być ??Twoje wyobrażenie o nim jest takie, że chciałabyś aby był taki jaki Ty sobie ułożyłaś w głowie. Nie możecie się zmieniać na siłę, obydwoje jesteście niedocenieni, ale nie docenicie siebie bo nie macie fundamentu na którym moglibyście siebie wspierać i pocieszać. Nikt szczęśliwy nie piszę do byłego  i nie zakłada konta na tinder, nie umawia się z dziewczynami po kawaerskim itd. Obydwoje trwaliście w nieszczęśliwym związku.  Moim zdaniem powinnaś kompletnie przestać do niego pisać(nic tak nie boli jak milczenie ) znajdź sobie jakieś zajęcie które zastąpi ci jego obecność (nawet ten tidner)  w życiu jest tak, że jeżeli jest coś nam pisane to do nas wróci, jeżeli nie wróci to właśnie tak miało być.
W życiu pojawiają się ludzie którzy coś w noszą do naszego życia, jakąś lekcje i nagle znikają . Tylko od nas zależy kto zostanie w naszym życiu, ale nie jesteśmy wstanie przewidzieć jaką da nam lekcje.
Będzie dobrze, odnajdź w tym wszystkim coś pozytywnego. smile

4 Ostatnio edytowany przez Mistrzuniu (2016-06-29 09:24:09)

Odp: Rozstanie.

Napisz po ile macie lat, ale strzelam, że koło 20-ki. To nie był żaden związek a jakieś zabawy, które przypominam sobie patrząc po kolegach z licealnych czasów (~16 lat). Wyjazdy bez partnera, spotkania z byłymi, nieładne SMS'y z kolegami, Tinder... Straszna dziecinada, dlatego boję się nawet podchodzić do 20-ek - zbyt duże ryzyko trafienia na takie idioctwo. Chyba, że nie zależało Ci na nim, bo jest dupa a nie facet, dlatego pozwalałaś sobie na takie zabawy. Jak było na prawdę? Moja ex mając podrygi do kolegów zaraz otrzymywała znaki o moim braku zainteresowania jej osobą, często był słuszny opierdol, bo po co ryzykować krzywe akcje. Działało, bo zdawała sobie sprawę, kogo może stracić. No do czasu big_smile. Też nie wiem na ile i czy pozwalała sobie na coś za moimi plecami... Wiedziała jednak pod jaką presją mojej niezależności od niej się znajduje, więc szczerze w to wątpię.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018