Hej, mój temat może wydać Wam się trochę dziwny. Dla mnie też jest.
Tak więc zacznę od początku. Od zawsze chciałam mieć jedno dziecko (może dlatego, że miałam niezłe przejścia z moim rodzeństwem i bardzo zazdrościłam koleżance jedynaczce jej życia, zainteresowania rodziców itp.)
Od kilku lat żyję w przekonaniu, że w przyszłości chciałabym adoptować dziecko. Nie wiem skąd taka myśl. Z moim partnerem też już kilkukrotnie rozmawiałam na ten temat. On chciałby mieć dziecko biologiczne, a ja? Ja sama nie wiem. Mam takie poczucie, że zachodząc w ciążę odebrałabym innemu dziecku możliwość posiadania normalnej rodziny. Ja wiem, że dzieci z domu dziecka to nie lada wyzwanie, a sama procedura adopcyjna też nie jest prosta. Trwa długo i jest bardzo wymagająca, natomiast dziecko biologiczne można mieć teraz, bądź za jakiś czas (zakładając, że jesteśmy zdrowi). Ta myśl coraz bardziej siedzi mi w głowie. Boję się ciąży, bo "odbiorę innemu dziecku szansę na dom". Być może powiecie "co za problem, można urodzić i adoptować", ale ja naprawdę chcę mieć tylko jedno dziecko i nie jest to chwilowym kaprysem, tylko decyzją której trzymam się od kilku lat.
Doszło do tego, że pytam się koleżanek posiadających dzieci dlaczego zdecydowały się na biologiczne dziecko, zamiast adoptować? To już przeradza się w obsesję. Ciągle myślę o adopcji, a z drugiej strony boję się, że wtedy nie zdecyduję się na biologiczne dziecko i nie zobaczę jak wygląda nasze biologiczne dziecko. Dla osób z mojego otoczenia naturalne jest, że jeśli ludzie mają dzieci to posiadają je dzięki ciąży, nie adopcji. Adopcja to dla nich rozwiązanie, jeśli nie mogą mieć dzieci biologicznych.
Czy któraś z Was miała podobne przemyślenia?
1 2013-07-10 00:28:41 Ostatnio edytowany przez Pluszowa zabawka (2013-07-10 00:30:00)
Podobne tematy
Nie napisałaś nic na temat tego co o tym pomysle myśli Twój partner bo to też chyba istotna sprawa
Nie napisałaś nic na temat tego co o tym pomysle myśli Twój partner bo to też chyba istotna sprawa
napisałam...
On wolalby dziecko biologiczne, a ja sama nie wiem. Czuję się rozdarta. Dziecko to zbyt poważna sprawa, żeby nie być pewnym decyzji.
Pluszowa my też z moim partnerem planujemy w przyszłości adoptować dziecko, z tą różnicą, że biologiczne już mamy, a planujemy mieć 3 dzieci. Musisz porozmawiać z mężem. A wytłumacz mi dokładnie dlaczego nie chcesz mieć więcej dzieci? Przecież to, że wy kłóciliście się z rodzeństwem (bo tak to zrozumiałam) to nie jest jakiś poważny argument. Ja też się czasami kłócę z bratem, a mimo wszystko chcę mieć dzieci. Ja bym na Twoim miejscu spróbowała mimo wszystko na jedno biologiczne i dopiero wtedy myślała o adopcji. Pamiętaj, że zachowanie dzieci i jego nastawienie do rodzeństwa zależy w bardzo dużym stopniu od rodziców i jeśli wychowasz dobre swoje dzieci to nawet przy 6 rodzeństwa nie będą się kłócić.
Moja mama ma 5 rodzeństwa i są bardzo zżyci. Co prawda teraz ich drogi zaczęły się trochę rozchodzić, ale to ze względu, że każdy ma swoją rodzinę i problemy. A mimo wszystko robią zjazdy rodzinne na święta czy tak po prostu w czasie wakacji jakiegoś grilla rodzinnego. Nie wmówisz mi, że w dużej rodzinie muszą być cały czas zgrzyty. W każdej rodzinie czasami są kłótnie, ale to nie powód, by dziecku zabierać radość z posiadania rodzeństwa. Pamiętaj, że za kilka lat może przyjść do Ciebie z wyrzutem dlaczego nie ma siostry ani braciszka...
Pluszowa my też z moim partnerem planujemy w przyszłości adoptować dziecko, z tą różnicą, że biologiczne już mamy, a planujemy mieć 3 dzieci. Musisz porozmawiać z mężem. A wytłumacz mi dokładnie dlaczego nie chcesz mieć więcej dzieci? Przecież to, że wy kłóciliście się z rodzeństwem (bo tak to zrozumiałam) to nie jest jakiś poważny argument. Ja też się czasami kłócę z bratem, a mimo wszystko chcę mieć dzieci. Ja bym na Twoim miejscu spróbowała mimo wszystko na jedno biologiczne i dopiero wtedy myślała o adopcji. Pamiętaj, że zachowanie dzieci i jego nastawienie do rodzeństwa zależy w bardzo dużym stopniu od rodziców i jeśli wychowasz dobre swoje dzieci to nawet przy 6 rodzeństwa nie będą się kłócić.
Moja mama ma 5 rodzeństwa i są bardzo zżyci. Co prawda teraz ich drogi zaczęły się trochę rozchodzić, ale to ze względu, że każdy ma swoją rodzinę i problemy. A mimo wszystko robią zjazdy rodzinne na święta czy tak po prostu w czasie wakacji jakiegoś grilla rodzinnego. Nie wmówisz mi, że w dużej rodzinie muszą być cały czas zgrzyty. W każdej rodzinie czasami są kłótnie, ale to nie powód, by dziecku zabierać radość z posiadania rodzeństwa. Pamiętaj, że za kilka lat może przyjść do Ciebie z wyrzutem dlaczego nie ma siostry ani braciszka...
Dzięki za odp. Nie chcę mieć więcej dzieci, ponieważ zawsze uważałam, ze jedynakowi jest lepiej. Nie chodzi tylko o zgrzyty w rodzinie, ja mam wiele powodów by tak uważać. Na pewno jednym z nich jest tez wyróżnianie dzieci, które jest w każdej rodzinie (w mniejszym, bądź wiekszym stopniu, ale w każdej). Powod, ze dziecko może przyjść i mieć żal, że nie ma siostry i brata nie jest dla mnie powodem do posiadania większej ilości dzieci, bo równie dobrze może mieć żal w domu o nowe dziecko. Znam wiele przykładów gdzie dzieci nie akceptują rodzeństwa i jest ciągła walka o uczucia rodziców. Poza tym dochodzą względy materialne. U nas jednemu dziecku byłoby dużo lepiej pod tym względem niż gdyby było ich więcej. Od zawsze chciałam mieć jedno dziecko i nic w tej kwestii się nie zmieni. My(nie tylko ja, ale moje rodzeństwo także) wychodzimy z założenia, że jedynakowi najlepiej. Nas bylo troje, bez prywatności, bo mieliśmy wspólny pokój. Dziecko bedzie miało kuzynów w domu obok, także będzie miało się z kim bawić. Nie jesteśmy jeszcze po ślubie. Plany dziecka są za kilka lat, ale ciągle w głowie siedzi mi ta myśl o adopcji. Pozdrawiam.
Pluszowa jeśli myślisz o adopcji to powinniście popytać jakie warunki musicie spełnić. Ja też wychodzę z założenia , że jedynak ma lepiej. Mamy jedno dziecko i więcej mieć nie chcemy . Wiem , że córka nie musi rywalizować o względy,nie musi się dzielić rodzicami i mogę jej zapewnić wszystko czego zapragnie.Stać nas na drugie dziecko,ale nasza jedynaczka jest najważniejsza
7 2013-07-10 10:42:03 Ostatnio edytowany przez Pluszowa zabawka (2013-07-10 13:33:22)
Pluszowa jeśli myślisz o adopcji to powinniście popytać jakie warunki musicie spełnić. Ja też wychodzę z założenia , że jedynak ma lepiej. Mamy jedno dziecko i więcej mieć nie chcemy . Wiem , że córka nie musi rywalizować o względy,nie musi się dzielić rodzicami i mogę jej zapewnić wszystko czego zapragnie.Stać nas na drugie dziecko,ale nasza jedynaczka jest najważniejsza
Właśnie też o tym myślę, ciągła rywalizacja o uczucia. My z rodzeństwem spotykamy się, robimy wspólne grile, gdy któremuś coś się dzieję to reszta stara się pomóc. Każde z nas ma inny pogląd na życie i pojawiają się zgrzyty.
Ja już troszkę dowiadywałam się o adopcji, na razie tak nieoficjalnie. Są dwie strony medalu. Zachodząc w ciążę mogę mieć poczucie, że odbieram szansę innemu dziecku na dom. Z kolei adoptując dziecko może mi brakować tej całej otoczki z ciążą i tego, że jednak fajnie byłoby zobaczyć dziecko biologiczne. Rodzina przyszłego Męża będzie stawiała opór i boję się, że oni nie zaakceptują dziecka z domu dziecka. Mój partner bardziej skłania się ku biologicznemu dziecku, jednak jest w stanie rozważyć adopcję.
8 2013-07-10 20:23:50 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-07-10 20:26:37)
Pluszowa a może najlepsze wyjście to właśnie postarać się o swoje dziecko a potem ewentualnie starać się o takie z domu dziecka? Ja wiem że pisałaś że chcesz jedynaka ale nie boisz się że jak kiedyś zabraknie rodziców (ciebie i partnera) to ono zostanie samo? Powiedzmy nie będzie jeszcze miało drugiej połówki i co będzie tak samo na świecie? Ja wiem że może będzie mieć rodzinę kuzynów ale to nie to samo co rodzeństwo, nawet nie biologiczne ale wychowane razem, według jednych zasad pod jednym dachem, przez jednych rodziców? Warto to przemyśleć. A co do walki o uczucia, jeśli dzieci będą traktowane na równi, i okazywane im będą tak samo uczucia to żadnej walki być nie musi.. ja mam siostrę i pamiętam że mama zawsze traktowała nas równo i nie walczyłyśmy o jej względy.
A i uważam (oczywiście to moje zdanie) że jednak powinnaś zdecydować się na swoje dziecko, jeśli nie macie przeciw wskazań.. zadajesz pytanie "czy mając swoje dziecko nie odbierasz szansy innemu na normalny dom" ale równie dobrze możesz zadać sobie pytanie "czy adoptując dziecko nie odbierasz szansy na dziecko osobom które nie mogą ich mieć", zazwyczaj w domach dziecka długi czas spędzają te starsze dzieci, bo ludzie wolą adoptować małe dziecko, a najlepiej takie prosto po porodzie.. i z tego co wiem dużo chętnych jest na adopcję takich dzieci, a coraz mniej takich małych dzieciaczków. Jednak wybór należy do Ciebie, a raczej do Was.
życzę powodzenia ![]()
9 2013-07-10 22:00:42 Ostatnio edytowany przez Pluszowa zabawka (2013-07-10 22:03:04)
Pluszowa a może najlepsze wyjście to właśnie postarać się o swoje dziecko a potem ewentualnie starać się o takie z domu dziecka? Ja wiem że pisałaś że chcesz jedynaka ale nie boisz się że jak kiedyś zabraknie rodziców (ciebie i partnera) to ono zostanie samo? Powiedzmy nie będzie jeszcze miało drugiej połówki i co będzie tak samo na świecie? Ja wiem że może będzie mieć rodzinę kuzynów ale to nie to samo co rodzeństwo, nawet nie biologiczne ale wychowane razem, według jednych zasad pod jednym dachem, przez jednych rodziców? Warto to przemyśleć. A co do walki o uczucia, jeśli dzieci będą traktowane na równi, i okazywane im będą tak samo uczucia to żadnej walki być nie musi.. ja mam siostrę i pamiętam że mama zawsze traktowała nas równo i nie walczyłyśmy o jej względy.
A i uważam (oczywiście to moje zdanie) że jednak powinnaś zdecydować się na swoje dziecko, jeśli nie macie przeciw wskazań.. zadajesz pytanie "czy mając swoje dziecko nie odbierasz szansy innemu na normalny dom" ale równie dobrze możesz zadać sobie pytanie "czy adoptując dziecko nie odbierasz szansy na dziecko osobom które nie mogą ich mieć", zazwyczaj w domach dziecka długi czas spędzają te starsze dzieci, bo ludzie wolą adoptować małe dziecko, a najlepiej takie prosto po porodzie.. i z tego co wiem dużo chętnych jest na adopcję takich dzieci, a coraz mniej takich małych dzieciaczków. Jednak wybór należy do Ciebie, a raczej do Was.życzę powodzenia
Dziękuję za odp ![]()
Chyba skłonię się ku biologicznemu dziecku, chociaż jestem rozdarta. Myśl o adopcji uskrzydla mnie. Z kolei mój przyszły mąż chciałby jednak mieć małą kopię siebie. Wiem, że jeśli w przyszłości pojawi się biologiczne dziecko to będę je kochać najmocniej jak się da, ale dopóki go nie ma to jednak rozważam opcję adopcji (która oczywiście jest bardzo trudna). Jest jeszcze taka kwestia, że dziecko biologiczne moglibyśmy mieć dużo szybciej niż dziecko adoptowane (raczej nie zakładamy problemów z zajściem w ciąże, do tej pory nic na to nie wskazywało). W przypadku adopcji to są długie lata. Natomiast co do posiadania większej ilości dzieci - to, że dziecko będzie miało rodzeństwo nie gwarantuje, że nie zostanie samo po naszej śmierci. Znam braci, którzy żyją przez ścianę domu, a nie rozmawiają od 20 lat. Nie przemawia do mnie ten argument. Może niektórym z Was moja decyzja wydaje się dziwna, ale ja od zawsze chciałam mieć jedno dziecko. Mój kuzyn (równolatek) jest jedynakiem i wyrósł z niego naprawdę świetny facet. To nie jest kaprys
Ja uważam, że jedynakowi jest lepiej i tego się będę trzymać. Zdaję sobie sprawę, że niekoniecznie druga ciąża może być planowana. Taką sytuację też biorę pod uwagę, natomiast świadomie jestem nastawiona na jedno dziecko. Moja siostra i brat też mają po jednym dziecku i nie planują więcej. Ja chciałabym oddać całą siebie temu dziecku i nie chcę żeby musiało rywalizować o mnie, o mój czas. Dochodzą do tego względy materialne w naszym przypadku.
Natomiast dziękuję za rady, dużo dla mnie znaczą ![]()
Pozdrawiam serdecznie ![]()