Nie wiem co o sobie myśleć - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nie wiem co o sobie myśleć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Nie wiem co o sobie myśleć

Cześć smile Piszę do was z problemem, który zawarłam w tytule. Szukam miłości, ale bardzo blokuje mnie fakt że czasem uważam się za okropną kandydatkę na dziewczynę, a czasem za taką całkiem w porządku, nie potrafię jakoś sobie tego ułożyć w głowie. Dlatego prośba do was, powiedzcie co o takiej osobie myślicie, po prostu smile Mam 20 lat.

Jak wiadomo każdy ma swoje ideały, u mnie problem polega na tym że ideałem jest ktoś kto jest moim przeciwieństwem. Chciałabym faceta otwartego, energicznego, mającego pasje, ciekawego po prostu - a sama jestem introwertyczna, mam lekkie zaburzenia depresyjne (chodziłam na terapię, ale została przerwana trochę wbrew mojej woli) i w sumie spędzam czas głównie w domu przed kompem/konsolą. Chciałabym faceta który może nie będzie zabójczo przystojny, ale jednak pociągający, bym miała ochotę go pocałować - sama niestety do pięknych nie należę. Pewnego siebie, mimo że jestem nieśmiała. Zaradnego, choć sama najlepsza jestem w użalaniu się. Dobrego w łóżku, choć sama jestem dziewicą. No niby to są cechy których szuka wiele kobiet, ale... czy ja aby na pewno mam prawo wymagać od kogoś czegoś, czego sama nie mam? Piszę wymagać, bo choć nie mam wielkiego powodzenia, potrafię odrzucić faceta który jest np. potwornie nieśmiały i mnie nie pociąga, choć jest dobrym człowiekiem i się z nim świetnie dogaduję.

Ostatnio doszłam też do wniosku że jestem chyba materialistką... Choć część mnie mówi że to zwykły rozsądek. Nie potrafię nie patrzeć na pracę faceta. Jestem młoda, sama studiuję kierunek który niekoniecznie musi przynieść kokosy (ale studiuję z pasji) i nie bardzo mam pomysł na to co dalej, a jednak jak chłopak mówi mi że jest np. pracownikiem fizycznym, to traci w moich oczach jako potencjalny chłopak. Oczywiście to jaką ktoś ma pracę nie wpływa na to czy go szanuję jako człowieka, ale wolałabym żeby mój przyszły mąż był, nie wiem, programistą albo doradcą finansowym niż operatorem betoniarki, albo co gorsza bezrobotnym. Niby się nie kocha za kasę, niby miłość jest na dobre i na złe, niby nie zależy mi na najnowszym Lexusie i drogich restauracjach, ale... no nie potrafię tego przeskoczyć. Z jednej strony uważam że praca świadczy o zaradności faceta (zwłaszcza w dużym mieście), z drugiej nie wiem czy nie jestem w tym momencie płytka. (dzieci mieć nie zamierzam, więc argument o ich utrzymaniu odpada).

Wiem że opinie o sobie powinniśmy kreować sami, ale ja zupełnie nie wiem co o sobie myśleć. Czasem pomyślę że dziewczyna, która wie że meczu w LoLa nie da się zapauzować, albo nie robi awantur o porno, to skarb, a potem natknę się na jakąś negatywną opinię kompletnie obcego faceta na temat którejś z moich cech i samoocena spada. W ogóle mam wrażenie że jestem ok w sprawach które są, za przeproszeniem, pierdołami, a w tych najważniejszych, życiowych, leżę. Że co z tego że jestem czuła i wierna, jak jestem zaborcza i zakompleksiona.

Będę wdzięczna za każdą opinię, jeśli trzeba coś więcej opisać to dopiszę. Powiedzcie co myślicie, bez ogródek wink

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć
suomiholic napisał/a:

Cześć smile Piszę do was z problemem, który zawarłam w tytule. Szukam miłości, ale bardzo blokuje mnie fakt że czasem uważam się za okropną kandydatkę na dziewczynę, a czasem za taką całkiem w porządku, nie potrafię jakoś sobie tego ułożyć w głowie. Dlatego prośba do was, powiedzcie co o takiej osobie myślicie, po prostu smile Mam 20 lat.

Jak wiadomo każdy ma swoje ideały, u mnie problem polega na tym że ideałem jest ktoś kto jest moim przeciwieństwem. Chciałabym faceta otwartego, energicznego, mającego pasje, ciekawego po prostu - a sama jestem introwertyczna, mam lekkie zaburzenia depresyjne (chodziłam na terapię, ale została przerwana trochę wbrew mojej woli) i w sumie spędzam czas głównie w domu przed kompem/konsolą. Chciałabym faceta który może nie będzie zabójczo przystojny, ale jednak pociągający, bym miała ochotę go pocałować - sama niestety do pięknych nie należę. Pewnego siebie, mimo że jestem nieśmiała. Zaradnego, choć sama najlepsza jestem w użalaniu się. Dobrego w łóżku, choć sama jestem dziewicą. No niby to są cechy których szuka wiele kobiet, ale... czy ja aby na pewno mam prawo wymagać od kogoś czegoś, czego sama nie mam? Piszę wymagać, bo choć nie mam wielkiego powodzenia, potrafię odrzucić faceta który jest np. potwornie nieśmiały i mnie nie pociąga, choć jest dobrym człowiekiem i się z nim świetnie dogaduję.

Ostatnio doszłam też do wniosku że jestem chyba materialistką... Choć część mnie mówi że to zwykły rozsądek. Nie potrafię nie patrzeć na pracę faceta. Jestem młoda, sama studiuję kierunek który niekoniecznie musi przynieść kokosy (ale studiuję z pasji) i nie bardzo mam pomysł na to co dalej, a jednak jak chłopak mówi mi że jest np. pracownikiem fizycznym, to traci w moich oczach jako potencjalny chłopak. Oczywiście to jaką ktoś ma pracę nie wpływa na to czy go szanuję jako człowieka, ale wolałabym żeby mój przyszły mąż był, nie wiem, programistą albo doradcą finansowym niż operatorem betoniarki, albo co gorsza bezrobotnym. Niby się nie kocha za kasę, niby miłość jest na dobre i na złe, niby nie zależy mi na najnowszym Lexusie i drogich restauracjach, ale... no nie potrafię tego przeskoczyć. Z jednej strony uważam że praca świadczy o zaradności faceta (zwłaszcza w dużym mieście), z drugiej nie wiem czy nie jestem w tym momencie płytka. (dzieci mieć nie zamierzam, więc argument o ich utrzymaniu odpada).

Wiem że opinie o sobie powinniśmy kreować sami, ale ja zupełnie nie wiem co o sobie myśleć. Czasem pomyślę że dziewczyna, która wie że meczu w LoLa nie da się zapauzować, albo nie robi awantur o porno, to skarb, a potem natknę się na jakąś negatywną opinię kompletnie obcego faceta na temat którejś z moich cech i samoocena spada. W ogóle mam wrażenie że jestem ok w sprawach które są, za przeproszeniem, pierdołami, a w tych najważniejszych, życiowych, leżę. Że co z tego że jestem czuła i wierna, jak jestem zaborcza i zakompleksiona.

Będę wdzięczna za każdą opinię, jeśli trzeba coś więcej opisać to dopiszę. Powiedzcie co myślicie, bez ogródek wink

Uzupełnianie się w związku nie jest złe, a wręcz wskazane. Wszystko jednak ma swoje granice. W Twoim przypadku ideał mężczyzny sprowadza się do rycerza, który wyrwie Cię z Twojej wieży, a potem zapewni w życiu wszystko i to na odpowiednio wysokim poziomie.

Ideał musi mieć wszystko: idealny wygląd, charakter, status, pracę, bo tylko w takim idealnym bez wysiłku będzie można się zakochać i tylko takiemu idealnemu będzie można powierzyć swoje życie. Bo właśnie do powierzenia własnego życia to się sprowadza: ktoś musi być ekstrawertykiem, żeby zaczął rozmowę; ktoś musi tryskać dobrym humorem, żeby poprawić Twój; ktoś musi mieć interesujące życie, żeby i Tobie trochę tego interesującego życia skapnęło; ktoś musi być aktywny, żeby odspawać Cię od komputera; ktoś musi być przystojny, bo dostrzeżenie uroku w tych nieco mniej przystojnych wymagałoby wysiłku, a tego trzeba uniknąć. Wszystko powinno przebiegać gładko i bezwysiłkowo; ktoś musi być już doświadczony (pod każdym względem), bo łatwiej iść gdy ktoś trzyma za rączkę, pokazuje drogę i sam omija przeszkody.

Życia się boisz i uciekasz przed nim szukając mężczyzny, który zajmie się życiem za siebie i za Ciebie, a Ty będziesz mogła mu zaoferować miłość i wierność. Jak już Ci się trafi taki skarb, który nie zwróci uwagi na to, jak bardzo boisz się życia i odpowiedzialności, weźmie Cię z całym inwentarzem kompleksów, to nie dziwne, że pojawia się w Tobie przeczucie zaborczości. Pewnie, że będziesz zaborcza, zazdrosna itp, bo gdzie taki drugi skarb się znajdzie. 
Chcesz złożyć na czyichś barkach odpowiedzialność za Twój dobry humor, ciekawe towarzystwo i otoczenie, „pociągnięcie” Ciebie, bogate życie seksualne i bogate życie materialne itp. Materialistką nie jesteś, lecz kimś zbliżonym: ogłoszenia matrymonialne zacznij wysyłać już dziś nie zapominając się ładnie podpisać: Pasożyt. Bo do pasożytowania na czyimś życiu w istocie sprowadzasz swoje cele. I nie chodzi tu tylko o pasożytowanie materialne.
Tylko kto chciałby zamiast partnera, pasożyta? Jeżeli znajdzie się chętny to zapewniam, że do ideału będzie mu daleko. Bardzo daleko.

3 Ostatnio edytowany przez Chomikowa (2016-06-06 18:26:03)

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć

Przecież pracownik fizyczny też może nawet nieźle zarobić, a do tego wyrobić sobie sylwetkę. Kiedy mijam latem jakąś budowę i widzę tych opalonych robotników bez koszulki, to nieraz jest na co popatrzeć, haha wink a i intelektualnie wcale nie musi być najgorzej, bo przecież z różnych powodów ludzie wybierają inną ścieżkę zawodową, niż studia - może nie znalazł kierunku dla siebie, może miał trudną sytuację rodzinną i chciał się szybciej usamodzielnić.

Dlatego myślę, że twoje spojrzenie na facetów jednak jest troszkę pustawe, czy raczej po prostu płytkie, powierzchowne. Bo oczywiście myślenie o przyszłości samo w sobie nie jest czymś złym, ale to, jak jednoczynnikowo oceniasz ludzi, jest trochę mylące. Co innego unikać nierobów i leserów, a co innego odrzucać wartościowego, pracowitego faceta tylko dlatego, ze jest np. pracownikiem fizycznym.



*edytowane: wpisałam "i nie mógł się usamodzielnić", a miałam oczywiście na myśli "i chciał się szybciej usamodzielnić", już poprawione, tak to jest, jak się myśli o przystojnych robotnikach heh tongue

4

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć

Klio, trafnie zauważyłaś że boję się życia. Prawdę mówiąc uważam że sobie po prostu nie poradzę.

Tylko co do wyglądu, to to akurat ma najmniejsze znaczenie dla mnie, bo nie chcę modela, tylko kogo kto mnie po prostu będzie pociągał. To chyba normalne?

Chomikowa - no cóż, ja nigdy nie spotkałam budowlańca który by był wybitnie inteligentny i po pracy czytał o fizyce jądrowej, stąd może moje spojrzenie na takich ludzi wink

5

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć

Najpierw zaznaczę, że dość dobrze rozumiem twoją perspektywę. W twoim wieku też byłam przeraźliwie wręcz nieśmiała (teraz jest lepiej, ale wciąż średnio komfortowo czuję się w towarzystwie nowych ludzi i potrzebuję kilku spotkań żeby się rozkręcić), niespecjalnie towarzyska, wyglądu modelki nigdy nie miałam (choć teraz jestem w stanie przyznać, że obiektywnie nie jestem brzydka), za to kompleksów mi nie brakowało. I też marzył mi się książę, który mnie za uszy wyciągnie z tej mdłej egzystencji i nada mojemu życiu kolorów i emocji.

To błędna droga. Zgadzam się w pełni z Klio, że w ten sposób nie znajdziesz szczęśliwego związku, co najwyżej jego karykaturę, w której tobie przypada rola pijawki. A najpropodobniej nie znajdziesz nic, bo nie ma zbyt wielu amatorów zakompleksionych dziewcząt, z którymi związek przypomina wnoszenie worka cementu na ostatnie piętro wieżowca. I nic dziwnego.

Żeby być zdolną do funkcjonowania w zdrowej relacji, musisz uświadomić sobie jedno. Że sama odpowiadasz za swoje życie i swoje szczęście - nawet wtedy, gdy jesteś w związku. To do ciebie należy uporanie się z kompleksami, porzucenie skorupki, wyjście do ludzi czy ogarnięcie się finansowo. To są twoje obowiązki, których nikt za ciebie nie wykona - bo nie jest w stanie. Obiecuję ci, że nawet gdybyś jakimś cudem spotkała teraz ten swój ideał, to on nie miałby magicznej różdżki, za pomocą której zamieniłby cię w najlepszą wersję ciebie.

I to nie jest tak, że musisz facetowi dorównywać we wszystkim, że "nie masz prawa oczekiwać cech, których sama nie posiadasz". Ja wciąż nie jestem duszą towarzystwa - mój facet jest bardzo otwartą osobą; ja nie miałam żadnego doświadczenia w związku - on miał związek 10letni i kilka krótszych relacji. Tak samo ty masz prawo szukać człowieka, który będzie cię dopełniał - ale nie takiego, który przejmie za ciebie odpowiedzialność za twoje życie.

6

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć
suomiholic napisał/a:

boję się życia. Prawdę mówiąc uważam że sobie po prostu nie poradzę.

Boisz się życia i tak czasem bywa. Rozwiązaniem tego jednak nie jest znalezienie kogoś, kto będzie żył za Ciebie.
Takim podejściem skrzywdzisz nie tylko siebie, ale i osobę w której rękach złożysz swoje życie. Nikt nie udźwignie takiego ciężaru.
Popracuj nad sobą. Tak naprawdę wiesz co robić, ale boisz się tego na razie...

7

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć

Wiem że nie mogę nikogo obarczac taką odpowiedzialnością. Ale w takim razie JAK mam nad sobą pracować? Bo tego jakoś nikt nie potrafi mi powiedzieć, co ja mam właściwie zrobić..

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć

Ja na twoim miejscu postawiłbym sobie jakieś cele w życiu do których kolejno bym dążył. Popracujesz nad jedną rzeczą i gdy osiągniesz sukces możesz przejść do kolejnej. Ciężko jest coś konkretnego doradzić jak cię nie znamy. Człowieka poznaje się po jego zachowaniu w danej sytuacji. Powinnaś o tym porozmawiać ze znajomymi którzy cię lepiej znają, niech oni zasugerują ci drogę. Można kogoś przez chwilę prowadzić za rękę ale na dłuższą metę to nigdy nie będzie działać. W końcu masz być partnerką życiową a nie dzieciaczkiem którego trzeba niańczyć i za niego wszystko robić. Życie owszem jest ciężkie ale taki związek się po prostu nie uda. Tak w ogóle co sądzą o tobie znajomi?

9

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć

Mój bliski kumpel uważa że jestem potwornie pesymistyczna i mam mocno zaniżoną samoocenę. A tak poza tym to raczej nie mam znajomych.

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć

Masz w takim razie część odpowiedzi. Zastanów się nad tym z którą rzeczą będzie ci łatwiej walczyć, dodatkowo polecam poszerzyć grono znajomych. Zawsze może usłyszysz coś konstruktywnego od takiej osoby.

11 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-07 16:55:05)

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć
suomiholic napisał/a:

Wiem że nie mogę nikogo obarczac taką odpowiedzialnością. Ale w takim razie JAK mam nad sobą pracować? Bo tego jakoś nikt nie potrafi mi powiedzieć, co ja mam właściwie zrobić..

Myślałam, że to oczywiste dla Ciebie. W końcu wskazałaś już dokładnie rozwiązanie dla siebie: są to cechy, których pożądasz u swojego idealnego rycerza. Przyjmij je jako własne, bo w istocie takie są, a raczej chciałabyś aby były Twoimi.  W dążeniu do ich osiągnięcia wolisz tymczasem iść na skróty. Nie robić nic, nie zmieniać nic, bo „gotowiec” czekający gdzieś na Ciebie już to ma. Wystarczy go tylko znaleźć, przywiązać do siebie i nie puszczać wink Genialny plan! big_smile

Myślę, że jednak dążenie do osiągnięcia tego wszystkiego na własną rękę będzie łatwiejsze, niż polowanie na ten ideał. Oprócz uzyskania penisa z resztą nie powinnaś mieć większych problemów... tongue Trzeba przestać szukać wymówek, bo odpowiedzi i rozwiązania znasz, ale wdrożenie ich wymaga wysiłku.

12

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć
Klio napisał/a:

Myślałam, że to oczywiste dla Ciebie. W końcu wskazałaś już dokładnie rozwiązanie dla siebie: są to cechy, których pożądasz u swojego idealnego rycerza. Przyjmij je jako własne, bo w istocie takie są, a raczej chciałabyś aby były Twoimi.

Gdyby zdobywanie pewności siebie, otwartości i tym podobnych cech było takie proste, to cały świat byłby przebojowy, nie sądzisz? I nie byłoby wielkiego biznesu zbudowanego na choachingowych poradnikach/spotkaniach, miliona stron z rzekomo cudownymi wskazówkami i tysięcy wypowiedzi na ten temat. Niestety bardzo często to wszystko się sprowadza do powiedzenia co się powinno zrobić, ale szczerze? Po przekopaniu tony mniej i bardziej poważnych tekstów na ten temat, a także po wizytach u psychologa, ja nadal nie wiem jak mam to zrobić, by stać się swoim przeciwieństwem.

13

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć
suomiholic napisał/a:

Gdyby zdobywanie pewności siebie, otwartości i tym podobnych cech było takie proste, to cały świat byłby przebojowy, nie sądzisz?

Dlatego napisałam, że zmiana wymaga wysiłku. Nie wszystkich na niego stać. Nie wszyscy chcą przekraczać swoje ograniczenia. Nikogo do zmiany zmusić nie można.

suomiholic napisał/a:

  Po przekopaniu tony mniej i bardziej poważnych tekstów na ten temat, a także po wizytach u psychologa, ja nadal nie wiem jak mam to zrobić, by stać się swoim przeciwieństwem.

Oprócz czytania i rozmowy z psychologiem jakie konkretne działania podjęłaś?

Jak sama piszesz przekopałaś tonę poradników i literatury. Żaden z nich nie naprowadził Cię na rozwiązania dla Ciebie? W żadnym z nich nie znalazłaś inspiracji, wskazówki, chociaż początku planu zmiany? Nie wyciągnęłaś z nich żadnych wniosków dla siebie?

14 Ostatnio edytowany przez suomiholic (2016-06-07 19:29:35)

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć

Przerabiałam wypisywanie wad i zalet, robienie szczegółowych planów jak zmienić cechę której nie akceptuję, przypominanie sobie o pozytywnym myśleniu w ciągu dnia, wypisywanie trzech rzeczy za które jestem wdzięczna/były miłe  dziennie, pytanie znajomych (u mnie sztuk jeden) o zalety, wychodzenie z domu wbrew sobie, i.. wszystko to o kant tyłka potłuc wink

Do zalety znajdę wadę. Do planu znajdę przeszkodę. Na jedną pozytywną myśl przypadnie 5 negatywnych. Po pisaniu list wdzięczności/zalet/sukcesów czuję się jeszcze gorzej. A po wychodzeniu do ludzi jeszcze bardziej zamknięta, i dodatkowo potwornie zmęczona. A od znajomego usłyszałam tylko że jestem "fajna" i w zasadzie nic więcej. Sorry, ale "fajna" to dla mnie synonim "nie mam co ci powiedzieć ale nie chcę cię urazić".

15

Odp: Nie wiem co o sobie myśleć
suomiholic napisał/a:

Do zalety znajdę wadę. Do planu znajdę przeszkodę.

A przydałoby się: do wady znaleźć zaletę, a do przeszkody, plan. Można, ale czy się chce...
Za uszy nikt Cię nie pociągnie, żebyś wyszła poza swój zaścianek. Jeżeli nie chcesz, to do zalety znajdziesz wadę, a do planu przeszkodę. Jeżeli zechcesz to znajdziesz dla siebie odwrotność tego.
Wolisz tłumaczyć słowa znajomego na swój język osoby o niskim poczuciu własnej wartości. Wszystko musi się przecież zgadzać z depresyjnym obrazem rzeczywistości. Komplement to w rzeczywistości obraza, zalet jest mało, wady przygniatają, a księcia ani widu ani słychu....

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nie wiem co o sobie myśleć

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018