netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

DEPRESJA U MĘŻA

16 odpowiedzi13 516 wyświetleńzałożony przez kasia4, 05.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: DEPRESJA U MĘŻA

Jestem tu nowa, jeszcze nigdy nie pisałam na forum, ale nie mam komu się zwierzyć z najbliższych, ponieważ wszyscy bagatelizują problem, a muszę to z siebie wyrzucić bo zwariuję.
Mój mąż ma depresję, już taką zdiagnozowaną, był u lekarza, bierze leki. Dopiero 12 dzień, ale z dnia na dzień jest coraz gorzej, a ja myślałam że po lekach Jego stan będzie się poprawiał.
Zanim ustaliliśmy, że ma depresję, i to potwierdził psycholog i psychiatra usłyszałam od Niego wiele przykrych słów. Że już mnie nie kocha tak jak kiedyś, że nie na tyle, żeby być ze mną. Mamy 3,5 letnią córeczkę i to dla Niej postanowił zostać.
Cała sytuacja wydarzyła się na początku grudnia, nosił się z zamiarem powiedzenia mi tego już od dłuższego czasu, bo w Jego przekonaniu nie układała nam się już najlepiej.
I w grudniu zawalił się cały mój świat, facet którego kochała całą sobą i nie wyobrażałam sobie życia bez Niego nawet jednego dnia, nagle stał mi się obcym człowiekiem. Zrobił sie zimny, nie czuły, bez żadnych emocji. Poszliśmy nawet na terapie małżeńską, ale w między czasie wyszło, że im bardziej ja sie staram tym bardziej jest mu źle i Pani Psycholog skierowała męża do specjalisty.
Po jakimś miesiącu cierpliwości z mojej strony, zaczęły się poprawiać nasze relacje, nie było jakiegoś szału, ale już zaczął inaczej myśleć, inaczej do mnie mówił, Nie brał jeszcze leków, bo mimo że lekarza mieliśmy prywatnego, to na wizytę trzeba było czekać.
Mówił, że kocha po prostu mnie kocha, jest obojętny, ale to nie jest moja wina, wie że to przez chorobę. Powtarzał mi, że się boi, czy jak się podleczy zacznie znowu czuć to co kiedyś. A później z dnia na dzień było tylko lepiej, były dni miłe i bardziej ciche, ale generalnie było spokojnie. I zaczął brać leki, na początku źle się czuł, po 3 godzinach od przyjęcia leku zaczynała go boleć głowa, brzuch, trzęsły się ręce. Miał taki spadek formy, mówił, że czuje się gorzej niż przed przyjmowaniem leków, że ma często napady nerwów, i taką złość w sobie, a kolejnego dnia miał doła, takiego, że nie chciało mu się nic robić.
Teraz mamy 12 dzień przyjmowania leków i znowu zaczynają się problemy, z minuty na minutę odciął się ode mnie, stwierdził, żę teraz czuję się silniejszy, nie jest taki juz wymęczony psychicznie, i nie wie, czy chce być ze mną, kocha mnie ale już nie tak bardzo. Po długiej rozmowie stwierdził, że nagle naszły go takie myśli i nie wie co sądzić. Nie chce mi robić nadziei, bo nie wiem ile wytrzyma i czy wytrzyma, czy jak wyzdrowieje nadal będzie chciał byc ze mną. Przerażają mnie takie teksty, czytam dużo na temat depresji, tłumaczę sobie, że to choroba przez Niego przemawia, ale często opuszczają mnie siły, nie wiem co mam robić. Czytałam, że po ok 2 tygodniach brania leków może się tak czuć, może opowiadać takie rzeczy, ale słysząc to z ust ukochanej osoby ciężko czasami podejść do tego tak na chłodno.

Podzielcie się swoimi doświadczeniami z tą straszną chorobą, może jest ktoś kto już to przeszedł i może mi poradzić i dodać otuchy, bo wiem, że muszę mieć dużo siły dla Niego i dla siebie.

2

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Pierwszy miesiąc przyjmowania antydepresantów jest zawsze najgorszy.
Organizm i mózg przystosowują się do leku, z tego powodu najsilniejsze uboczne objawy somatyczne są w pierwszym miesiącu, potem ustępują albo łagodnieją, oraz psychicznie, przez pierwszy miesiąc a szczególnie pierwsze dwa tygodnie można nie odczuć żadnej poprawy, a nawet może być gorzej. Trzeba to po prostu przetrzymać.
Zdarza się, że osoby na początku terapii antydepresantami robią różne głupoty.
I niestety trzeba się liczyc też z tym, że lek może być niewłaściwie dobrany i trzeba będzie go zmienić.

Tobie przyda się dużo cierpliwości, a mężowi więcej samoświadomości odnośnie tego, co się z nim dzieje.

3

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

bardzo dużo cierpliwości,
bardzo dziękuję za odpowiedź.

Boję, że już że faktycznie jak On tak mówi, że nie wie co będzie czuł po zakończeniu terapii, że to prawda.
Czytam, że ten problem nas może bardziej do siebie zbliżyć i wtedy próbuję sobie tłumaczyć, że będzie dobrze, że może nawet będzie lepiej niż kiedyś, ale są chwile kiedy tracę nadzieję.
Mówi mi, że sa momenty że est dobrze, a później jedno moje słowo go tak wkurzy, że ma już do końca dnia zły humor. I to wcale nie musi być nic złośliwego, wystarczy, że mój ton się nie spodoba i bach, nerwa ma i się przestaje odzywać.
Daję mu czytać różne artykuły, takie w całości i na wyrywki, zdaje sobie sprawę z tego, że to stan Jego psychiki powoduje takie myśli, ale z drugiej strony jest to mu obojętne zupełnie.

4

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Być może Twój mąż powinien również spotkać się z psychologiem (indywidualnie), nie tylko z psychiatrą.
Dla siebie przede wszystkim, ale także i dla Ciebie oraz dziecka.
Z Twojego opisu on wydaje się dość zagubiony w swoich uczuciach i bezradny wobec nich. Przy okazji jest też okrutny wobec Ciebie, nie wiem na ile jest tego świadomy i na ile go to obchodzi.
Niezależnie od terapii lekami powinien poukładać ten bałagan, bo każda cierpliwość wreszcie się kończy.

5

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Mówi, że dziwnie się czuje z tymi myślami. Wczoraj stwierdził, że jadąc do domu z pracy nagle ogarnęła go myśl, że jednak nie da rady być w tym związku, że bardziej jestem dla Niego przyjacielem niż żoną, i że miłość jest słabsza. Obiecaliśmy sobie, że będzie mi mówił  o wszystkim, to boli, ale wiem że lepiej jest Jemu jak to wyrzuca z siebie.
Powiedział, że potrzeba mu teraz ciszy i spokoju. Jak sie przytuliłam, i tak poleżeliśmy w milczeniu przez godzinę, sam zaczął mówić, że są chwile kiedy lubi być przy mnie, a są momenty kiedy chciałby zostać sam.
Wiem, że te emocje i to co mówi jest spowodowane negatywnym spojrzeniem na rzeczywistość. Ale to boli, Chcę być silna przy Nim, nie chcę mu pokazać swojej słabości. Ale ja już czuję że fiksuję.

Nie znalazłam nigdzie odpowiedzi na to kiedy zaczną działać leki, bo teraz poczuł przypływ delikatnej energii  ale nie idzie to w parze ze szczęściem i cieszeniem się czymkolwiek, nie tylko mną i nami. Jest nadal obojętny, na wiele rzeczy ale mówi, że czuję siłę i to mnie przeraża, że teraz będzie chciał się odciąć od nas, bo uzna że to dobry pomysł.

Nie może iść na razie na terapie do psychologa, psychiatra napisał mu nawet informację na kartce, że jest w takim złym stanie psychicznym, że rozdrapywanie ran było by dla Niego jeszcze gorsze.

6

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Witam. Mam taki chyba znany już problem . Mój mąż ma 22 lata pracuje na budowie . wiecznie jest zmeczony i nic mu sie nie chce prubowałam róznych sposobów zeby go zachecic konczyło sie to sex jak kruliki zeby swoje zrobic .. niewiem co robic

7

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Witam. Mam taki chyba znany już problem . Mój mąż ma 22 lata pracuje na budowie . wiecznie jest zmeczony i nic mu sie nie chce prubowałam róznych sposobów zeby go zachecic konczyło sie to sex jak kruliki zeby swoje zrobic .. niewiem co robic

8

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Rozumiem, że moja sytuacja przypomina Ci Twoją. Twój mąż z dnia na dzień stał się innym, zupełnie obcym człowiekiem?

9

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Nie panikuj, ale trochę zrób mu przestrzeni. Ja wiem co to znaczy i wiem co dla mnie jest najlepsze bo również przechodziłam te odsunięcię od partnera. Zaburzenia emocjonalne wiążą się z zaburzeniem osobowości. Czyli człowiek nie rozumie czego chce i nagle staję się bezosobowy. Widzi Twoją frustracje, ale nie chce działać pod przymusem emocjonalnym (bo ona nieszczęśliwa). Czuje że w którymś momencie stracił swoje ja i może nie wynikało to z Waszych relacji, ale on tego nie wie. Droga zdrowienia to odnajdywanie się znowu. Jak masz siłę bądź obok, ale musisz się od tego psychicznie odciąć bo nie możesz próbować analizować zaburzonych myśli partnera.

Leki wyłączają złe emocje, ale dobre też. Niestety

10

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

no właśnie, chciała bym usłyszeć opinie kogoś kto, już to przeszedł, bo na wszystkich forach zatrzymuje się to na etapie, On ma depresję, i żadna nie pisze z Was dziewczyn jak to przebiega, już w późniejszych etapach życia z mężczyzną w depresji.

11

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

moj ojciec - wrazliwy ale i b slaby czlowiek chorował na depresję. w ostatniej fazie zycia juz - b ciezką - placz, smutek, zamkniecie się przed ludzmi, izolacja.
trwala latami.
wg mnie powod jest tylko jeden-rozczarowanie ludzmi, samotnosc, brak zrozumienia, BRAK milosci ze strony najblizszych.
ojciec powtarzal- uwazaj, raz cie to dopadnie, to nie wygrasz z tym...

antydepresanty to wg mnie koniecznosc, to przeciez chemia.
lepiej psychoterapia i wsparcie najblizszych

12

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

"Nie może iść na razie na terapie do psychologa"
Słusznie, niech najpierw nabierze trochę siły. Nie musi być też tak, że psycholog będzie mu niezbędnie konieczny, chociaż raczej nie zaszkodzi.

"Nie znalazłam nigdzie odpowiedzi na to kiedy zaczną działać leki"
Bo to trudne pytanie i każdy chory jest trochę inny. Możesz poszukać publikacji naukowych (np. w bazie danych Pubmed) odnośnie tego konkretnego leku, który on bierze, albo lepiej, na temat związku, który jest w tym leku składnikiem aktywnym.

U nas wygląda to inaczej, bo stany depresyjne mojego męża nigdy nie doprowadziły do sytuacji, w której by powiedział "nie wiem czy cię kocham". Więc masz dużo trudniej niż ja. On jest świadomy tego co się z nim dzieje, bywa zdołowany, wtedy przytulam i głaszczę smile, bywa że wszystko go złości, wtedy, co jest ważne, mówi o tym jasno, a ja wiem co się dzieje. Ja go wspieram, a on stara sie siebie kontrolować i nie dopuścić, żeby jego stany psychiczne pogorszyły relację pomiędzy nami.

Twój mąż jest na początku drogi. Wsparcie jest ważne i cierpliwość jest ważna, ale najważniejsze jest wypracowanie sobie sposobu, żeby pomimo choroby obie osoby mogły funkcjonować w związku.
Sluu dobrze radzi. "Nie panikuj, ale trochę zrób mu przestrzeni." i nie bierz wszystkiego tak mocno do siebie. Chociaż wyobrażam sobie jakie to musi być trudne.

13

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Czasami jest bardzo ciężko, nie wiadomo jak będzie się czuł następnego dnia ani za kilka godzin.
Wypracowujemy sobie wspólne relacje, od nowa uczymy się być ze sobą, ja szczególnie stałam się mnie osaczająca, bez pretensji, daje mu swobodę, spokój i czas dla siebie, i ja też staram się więcej robić dla siebie i dla swojej przyjemności.
Zauważyłam, że On wtedy jest bardzie spokojny, ale i co za tym idzie sam przyjdzie się przytuli, pocałuje mnie, widzę wtedy w Jego oczach znowu tę miłość co kiedyś, i mam wtedy takie poczucie, że to choroba robi z Niego w pewnych momentach obcego człowieka.
Dzisiaj np. wstał bez problemu, uśmiechnięty, był czuły i to bardzo, powiedział, żebym czekała na Niego bo jak wróci wieczorem, to chciałby się poprzytulać, co teraz to jest mistrzostwo świata, jak dzwoniłam, do Niego po kilku godzinach, już stwierdził, że zmienił mu się nastrój, ma już nerwa, więc różnie to bywa, ale wracając do domu, staram się żeby się wyciszył, bardzo dużo teraz rozmawiamy, sam tego chce, mówi mi różne rzeczy, a od dłuższego czasu już nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać, teraz można powiedzieć, że choroba i sytuacja w której się znaleźliśmy zaczyna nas przybliżać do siebie, ale bardziej w taki emocjonalny sposób niż fizyczny.

Dziś jest 14 dzień brania leków i a widzę już minimalną, ale poprawę nastroju,
obojętność jest nadal, ale są momenty kiedy umie już ją zwalczyć, może są to krótkie bardzo chwile, ale teraz nawet najmniejszy dotyk i miłe spojrzenie mnie cieszą.
Są momenty kiedy potrafi się uśmiechnąć już do mnie.

14

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Bajka nagle się skończyła. Widzisz ten cholerny chłód w jego oczach i nie masz bladego pojęcia czy choroba steruje brakiem czegokolwiek, czy po prostu wszystko się wypaliło...

Znam te odczucia na pamięć, bo są i moim udziałem od jakiegoś czasu.

To wypala i to potwornie - nikt, kto tego nie przeszedł nie zrozumie, jak bardzo.

Nie wiem, co mogę poradzić Tobie, bo sama szukam odpowiedzi na wiele pytań od miesięcy...
Chyba jedyną drogą jest bycie obok, cierpliwość i mądra miłość.

Wydaje mi się, że mądrze kochać takiego człowieka, to kochać go nie tracąc przy okazji tej miłości samej siebie. Czy to możliwe... ?

Powiedzcie, jakie macie doświadczenia jeśli chodzi o totalne wyizolowanie partnera?
Czy komuś z tu obecnych zdarzyło się, że osoba chora odcięła Wam wszystkie drogi dojścia do siebie właśnie wtedy, kiedy czuliście, że jest jej najgorzej i że najbardziej Was potrzebuje ?

15

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Witajcie.
I ja piszę, żeby może się wygadać, a może poradzicie mi coś, żeby mieć więcej siły.
Mój mąż choruje na depresję. Sukces widzę już w tym, że dostrzegł co się z nim dzieje i obiecał pójść do terapeuty. Myślę, e do tej pory ignorowałam co się z nim działo- tzn nie zdawałam sobie sprawy. Mój mąż miał ciężkie życie z ojcem, całe dzieciństwo tłuczone miał do głowy, że jest niczym, łomot zbieram ot tak, bo ojciec miał ochotę. W pewnym momencie zamknął się w sobie i jak to mi ostatnio powiedział: "uznał, że nic go w życiu nie czeka, że lepiej przestać chceć i przeżyć to życie byle przeżyć". Gdy skończył szkołę i w zasadzie nic nie musiał jego stan się poprawił- wtedy go poznałam. Był pełen życia, pasji, planów. Zamieszkaliśmy razem i wtedy już zaczęło się coś dziać. Czasem miał trudności, żeby wstać, żeby pójść do pracy, wymiotował z nerwów, że musi tam pójść, ale chodził. Po pracy nie robił nic, na nic nie miał siły. Ja się złościłam, goniłam go żeby się wykąpał, żebyśmy gdzieś poszli, żeby znowu zaczął śpiewać i robić wszystko to co sprawiało mu przyjemność do tej pory. Z czasem zaczęliśmy planować ślub, po ślubie wprowadziliśmy się do jego rodziców, bo wydawało się, że mamy super relacje. I to był błąd. Awantury od pirwszego dnia. Ja z ulubionej synowej stałam się suką, która chce zagarnąć majątek itd tylko dlatego, że stawałam w obrobie mężą, kiedy ojciec źle o nim mówił. Od pierwszych dni mieszkania tam zaczęliśmy szukać mieszkania i po 3 tygodniach ucielkiśmy. Potem mieliśmy sporo kłopotów finansowych, bo wszystko trzebabyło zacząć od zera, ale daliśmy rade. Po pół roku starań o dziecko udało nam się i będziemy mieli córeczkę. Mąż szaleje już teraz za nią i tak samo jak ja nie może isę doczekać kiedy z nami będzie. Nasze kłopoty finansowe jednak nadal trwają, czasem musimy trochę pokombinować, żeby dać radę i to go chyba najbardziej frustruje. Już nie słyszę od niego pozytywnych wizji przyszłości, wszystki widzi w czarnych barwach, bywało, że tak stesował się wyjściem do pracy, że całymi dniami miał biegunkę i zostawał w domu, nawet u lekarza z tym był, w szpitalu leżał, bo podejrzewali jakieś choróbsko, a ze względu na mój stan należało wszystko sprawdzić. Nic nie wykazało, a takie sytuację pojawiają się nadal. Co się z nim tak naprawdę dzieje uświadomiłam sobie jakiś czas temu po przebudzeniu, kiedy powiedział mi, że jak tak dalej pójdzie i będzie się tak nadal czuł to kończy jak jego brat (miał przyrodniego brata, którego nie znał- popełnił samobójstwo). Wtedy na prawdę się przeraziłam. Poczytałam o depresji i okazało się, że od wielu miesięcy jest książkowym jej przykładem. Wstawanie sprawia mu trudność, wręcz po całej nocy zabiera mu wszystkie zebrane podczas snu siły, wyprawa do kąpania to dla niego wysiłek, same carne wizje, zaczął być taki nerwowy, że go nei poznaje. Kiedyś był spokojny. Kochm go bardzo, ale czasem nie wiem jak się zachować. Dziś ma dzwonić umówić się do terapeuty i mam nadzieję, że nie będzie tego odwlekał. Nie zawsze jestem w stanie cierpliwie do niego podchodzić, hormony tak mi buzują, że sama w ciąży jestem okropną furiatką. Z drugiej strony potrzebuję teraz wsparcia i dobrego pozytywnego słowa na przyszłość, a tu same czarne wizje, wszystko jest źle. Jest głodny, nie powie, że juz możemy zrobić obiad, ale wybuchnie, że wiecznie chodzi głodny (co jest nieprawdą, bo dbam nawet o to, żeby przed pracą coś zjadł i śniadanie w pracy miał- inaczej cały dzień by nic do ust nie włożył). I już tylko potocz czarnych myśli jak to jest źle, zawsze było, zawsze będzie i wręcz pretensje do mnie o to, że ja o czymkolwiek mogę myślec pozytywnie. Czasem za bardzo się tym wszystkim stresuję,a wiem że to na córeczkę źle wpływa. Liczę na to, że terapia mu pomoże i nigdy więcej nawet na myśl mu nie przyjdzie, żeby cokolwiek sobie zrobić, tak jak jego brat... No i że do momentu jak przyjdzie nasza córeczka na świat to będzie już umiał wszystkim cieszyć się tak jak ja, a nie tylko panikować i knuć co może się zepsuć i jak to jest źle...

16

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Witam wszystkich,

rok temu wyszlam za maz. Bylam najsczczesliwsza ze w koncu spotkalam wlasciwego czlowieka w moim zyciu.
Do 32 roku zycia bylam singlem po nieudanych zwiazkach.

Moj maz podczas naszego malzenswta zaczal chorowac na zaburzenia sluchu w lewym uchu, dzwiki go denerwowaly, 2 tyg mial stany depresyjne.
3 miesiace temu znalazlam dla niego klinike HNO ktora rowniez zajmowala sie psychosomatycznymi schorzeniami, ktore moga wplywac na tego rodzaju choroby.

Kazda wieksza malzenska sprzeczka, powodowala ze maz sie zle czul, zaslanial sie choroba i uzalal.
Nie rozumialam wtedy ze z nim jest coraz gozej i ze to jur zaawansowana depresja. Zaczal uciekac sie do tej HNO Kliniki i postaral sie o 8 tygodniowy dzienny pobyt, wszystkie wieczory i weekendy w domu. Tam dostal wizyty psychologa.
Ciezka byla to dla mnie sytuacja, czulam jak malzenswto na tym cierpi. Brakowalo mi go, a moj maz byl ciagle jakis nieobecny, nie zainteresowany. Nie czuly, nie chcial bliskosci.
Straszyl mnie ze juz nie bedzie jak wczesniej i ze to moze potrwac nawet 10 lat. Mowil ze mam sie przyzwyczaic do tego ze teraz zyjemy "kazdy sobie".
Nie radzilam sobie z tym odbieralam wszystko osobiscie. Rozmawialam´, plakalam, prosilam. Nie chcial ani mnie pocieszac, ani mnie sluchac.
W pewnym momencie myslalam ze to sa tylko wymowki ze jego depresja jestem ja.
Staralam sie po czasie byc silniejsza, ale zawsze udalo mu sie mnie zlamac jakims nie milym tekstem typu ze wszystko przeze mnie, ze ja jestem wina tej choroby. Zaczal wymawiac mi wszystkie drobne klotnie.
W momentach gdy staralam sie zajmowac soba, stawal sie troche normalniejszy. Gdy usilowalam cos powiedziec--> ze go mi brakuje, jak to dalej bedzie to na mnie krzyczal wymawiajac mi ze znowu robie stress.
Staralam sie wybaczac do poki mi nie powiedzial:  nigdy nie chcialem sie zenic, to tylko bylo z wyrzutow sumienia... i zebym o dzieciach zapomniala na kolejne 8 lat... wtedy przegial moje granice wytrzymalosci i bardzio sie obrazilam. Postanowilam wyjechac do rodzicow na tydzien by odpoczal. wyjezdzajac nie przytulilam sie do niego poniewaz nie przeprosil ani nie cofnal tego co do mnie powiedzial. Czulam sie tak ponizona tekstem ze nigdy nie chcial malzenstwa i przeze mnie ma ta psychiczna chorobe.. A przeciez przezylismy tyle wspolnych wspanialych chwil, bylismy szczesliwi i zakochani... A nasze klotnie byly zawsze o jakies pierdoly...
Gdy wrocilam od rodzicow juz nikogo w domu nie zastalam. Troche rzeczy zabral ze soba. Cala reszta zostala. Dzwonilam i pisalam gdzie jest bo sie martilam. Nie reagowal.
Przyjechal na drugi dzien mowiac: wzialem czesc rzeczy, po reszte bede przyjezdzal a jak znajde mieszkanie to zabiore swoje meble. Teraz mieszkam u dobrych znajomych...
Zaczal mi wyrzucac wszystkie moje drobne podkniecia, powiedzial ze jest przeze mnie chory i ze cale to malzenswto jest wina, nagle toche sie rozplakal, ale zaraz byl znowu zimny.
Dalam mu do wyboru: 1. "jestem w stanie zapomniec o wszystkim i zaczac od nowa bo GO kocham. I ze on tez ma zapomniec i wybaczyc jesli nie zawsze rozumialam jego stan zdrowia. Bedziemy razem walczyc by wyzdrowial. Mamy wszystko, siebie, wspanialy dom" Na to moj maz, ze niestety nie bo zrobilam, powiedzialam to i to i tamto..
2."w takim razie jesli nie chcesz ze mna zyc i czesc rzeczy juz wziales, to prosze wez reszte, zajmij sie formalnosciami i przyznaj ze rezygnujesz z tego malzenstwa"
Na co moj maz: Ja nie rezygnuje ja jestem przez ciebie chory i dlatego odchodze.
Wiec zapytalam bedziesz zdrowy beze mnie? Odpowiedzial: Tak
wiec poprosilam by wyszedl.
wtedy zaczal zbierac jakies drobne swoje rzeczy, zmiekl ale juz nie powiedzial nic. Widzialam jak mu przykro, ale nie cofnal swoich slow... Wyszedl

Minely dwa tygodie. Wiekszosc rzeczy jest w domu, on nie przychodzi. Placi kredyt na mieszkanie (jego czesc) i zalatwia jakies tam mieszkaniowe drobne sprawy, bo juz dwa razy napisal mi wiadomosc. Ale tylko w sprawie mieszkania. Pytan osobistych w moja strone zero.

Ja odpuscilam. Stwierdzilam ze moje tlumaczenie, walka, placz nie pomogly. Jesli kiedys zrozumie co zrobil to wroci, jesli kocha to wroci....
Przykro mi ze nic nie jestem w stanie zrobic...
Teraz pytanie czy on wroci?

Gdybym wczesniej wiedziala czym jest depresja, moze bym nie odbierala osobicie pewnych rzeczy.. i niezalamywalabym sie tak, jak to robilam. Czasu cofnac nie moge.

Wyrzuty mnie zabijaja.

Moj maz odszedl, spi u znajomych. A ja zostalam w pieknym 4 Pokojowym wspolnym mieszkaniu...

Pomocy

17

Odp: DEPRESJA U MĘŻA

Witam serdecznie. Pani Kasiu i jak rozwiazała się Pani sprawa? Pytam, bo mam podobną sytuację....i nie wiem jak sobie z nią radzić , proszę o pomoc. Pozdrawiam

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026