Cześć . niewiem od czego zacząć za 2 miesiace mam ślub para jesteśmy 3lata im bliżej wesela tym gorzej miedzy nami. Ja Tomasz mam 26 lat narzeczona Karolina 23 lata . nasz problem polega na tym że co podam temat to zly np od początku bylo wiadome i mówione że po ślubie bedziemy mieszkać w moim domu rodzinnym jestem najmłodszy rodzeństwo pobudowało własne domy a mi ostanie się dom rodzinny są w nim rodzice i ja. Będziemy mieli osobne wejście i mamy gotowe piętro nic tylko mieszkać narzeczona nie zamierza przyjść im bliżej wesela tym coraz głośniej oznajmia że bedziemy u niej mieszkac a u niej bedziemy mieli maly pokoj plus w domu rodzice i 4 rrodxenstw glownie o to mamy klotnie . dawniej bardziej bylo widac milosc miedzy nami co noc milosne uniesienia gdy wracalem z delegacji a od kilku miesiecy unika tego narzeczona. coraz bardziej obrazalska obruszona na mnie ciagle klotnie milo jest w niedziele gdy mam jehac do pracy jedyny dzien przyjemny bez klotni bez nerwow. i pojawia sie dawba ukochana mila kochana slodka idealna mija polowa tygodnia i zaczynaja sie klotnie z blachych spraw z czego rodza sie duze problemy coraz gorzej sie dogadujemy niewiem czy jest sens juz to ratowac kiedys nawet w zlosci powiedziala ze zaluje tych 3lat naszej milosci . z kazdego malego pytania o co ja poprosze rodza sie problemy . ukochana wogule niechce spedzac w moim domu czasu jak ma do mnie jechac woli sie obrazic i wypiac sie na moja rodzine wszystkin jest przykro . kocham ja i proby szczerej rozmowy z nia koncza sie jej placzem i fochem ona woli zamiast rozmawiac tlumic to w sobie wogule woli nieodzywac sie tylko wyslucha i zero slow po godzinie dwoch cos powie ale dalej fochy jak zaczniemy smsowac to oczywiscie wtedy sie wypisuje przez smsy.. jutro rodzice maja roczbice slubu i bedzie cale rodzenstwo no i ja i narzeczona pomimo ze ma czas mogla by przyjechac (ma moj samochod ja mam firmowy wiec ona uzywa mojego) to stanowczo mowi ze nie i co ja mam im mowic ze ona niechce ze ma gdzies moja rodzine ... po slubie bedzie gorzej ? kiedys powiedziala ze po slubie ona bezie u siebie a ja u siebie i bedziemy sie widywac tak jak widujemy . slub zaplanowalismy z milosci wesle na 250 osob praktycznie finansuje jakies 70% i biewiem czy wycofac sie z tego doradzcie mi prosze wy macie z innego punkti spojrzenie na ten temat a nie tak jaka ja co mi podpowiada serce i umysl..
Podobne tematy
A rozmawialiście razem o tym ? Wydaje mi sie ze ona nie dorosła jeszcze do ślubu
3 2016-05-07 16:13:24 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-05-07 16:15:07)
Dziewczyna jest niedojrzała emocjonalnie. Boi się opuścić rodzinne gniazdo i woli już zdecydowanie gorsze warunki tam, niż praktycznie własne mieszkanie w Twoim domu. Jej pomysł, aby zamieszkać osobno po ślubie świadczy najdobitniej o tym, że nie chce wejść jeszcze w dorosłość.
Ślubu chce jak najbardziej, bo to spełnienie marzeń małej dziewczynki i będzie się można pierścionkiem/obrączką/zdjęciami koleżankom pochwalić, ale życie małżeńskie to już jest be. Seks jest dla niej kartą przetargową w konfliktach, a nie elementem bliskości między wami. W jej scenariuszu, gdzie zamieszkacie z jej rodzicami i rodzeństwem, to pewnie o seksie będziesz mógł zapomnieć, bo o prywatność będzie trudno. Wydaje mi się jednak, że jej specjalnie nie będzie to przeszkadzało. Skoro od kilku miesięcy trzyma Cię na odległość, to wychodzi, że libido ma niskie, albo bardziej prawdopodobne: pociągasz ją jak sanki w maju.
Nie potrafi rozmawiać o problemach i to się tak łatwo nie zmieni. Żeby ułożyć sobie jako tako życie z nią będziesz musiał się zaopatrzyć w szklaną kulę, bo przecież jakoś będziesz musiał się domyślić z jakiego powodu tym razem spotyka Cię foch.
Twojej rodziny nie musi kochać od pierwszego wejrzenia, ale minimum szacunku się jej należy. Sama stawia się na poboczu Twojego życia rodzinnego i to się raczej też nie zmieni, bo czemu miałoby? Jeżeli przed ślubem nie zależy jej na dobrych stosunkach z Twoją rodziną i tak właściwie z Tobą, to czemu po ślubie nagle miałoby zacząć? Nie wątpię, że ma też dobre strony i tak, jak piszesz potraficie spędzić miło czas. Wychodzi więc, że słodka z niej idiotka. Ty też mądry inaczej słodziak jesteś skoro po tylu znakach ostrzegawczych jeszcze planowałeś z nią ślub.
4 2016-05-07 16:28:05 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-05-07 16:29:26)
Możliwe, że odwołanie ślubu wyjdzie Ci dużo drożej niż w przyszłości rozwód ![]()
Ale najrozsądniej byłoby plany odwołać lub przynajmniej zawiesić, miodu z tego nie będzie. Rodziny partnera nawet kochać nie trzeba, ale szanować i traktować grzecznie należałoby. Chyba że to jej forma protestu przed zamieszkaniem u Ciebie. Może stąd całe to okropne zachowanie, unikanie seksu, itd. Przyznam szczerze, że moje stosunki z teściową były tak chłodne, choć uprzejme, że nie zgodziłabym się nigdy na zamieszkanie z nią, nawet z osobnym wejściem. Rozumiem rozsądność takiego rozwiązania, ale nie zawsze tanie i wygodne bywa dla wszystkich szczęśliwe. Moim zdaniem powinniście się odciąć, usamodzielnić, dotrzeć. Wtedy ewentualnie temat mógłby powrócić.
Wariant drugi: jak twierdzą poprzednicy, jest niedojrzała.
Sam przemyśl, poobserwuj i oceń.
Być może jest to forma protestu, ale nie zmienia to faktu, że do seksu z Tomkiem podchodzi instrumentalnie. To nie wróży dobrze na przyszłość.
Kolejna sprawa: gdyby nie chciała rzeczywiście mieszkać w jego domu, a jednocześnie byłaby już dużą dziewczynką, to zaproponowałaby wynajęcie/kupno mieszkania itp., a tymczasem ona chce zostać z mamusią i tatusiem oraz czwórką rodzeństwa. Dostaną osobny pokoik i zabawki. To jest bardzo dojrzała wizja pożycia małżeńskiego.
Zgadzam się w przedmówczyniami. Doradzam Ci, żebyś z nią szczerze porozmawiał o tym jak to widzisz i odwołał ślub. To bez sensu co się wyprawia. Oboje powinniście się dogadać, omówić za i przeciw, a tym czasem ona dyktuje warunki, a propozycja o pozostaniu w swoich domach i spotykaniu się jest żałosna z jej strony. To po co jej ślub? Dla obrączki, białej sukni i wesela? Z opisu wynika, że dziewczyna kompletnie nie nadaje się do ślubu. Co z tego, że potrafi być słodka, tym Tobą manipuluje. Nie mówię, że macie się rozstawać, ale ślub będzie bardzo złą decyzją w tej sytuacji. Mówię całkiem poważnie. Ona się do tej roli nie nadaje.
Autorze zaproponuj może zamieszkanie na neutralnym gruncie? Jakiś wynajem mieszkania np? Przekonasz się czy to kwestia awersji do Twojej rodziny czy obawa przed prawdziwie dorosłym życiem.
8 2016-05-07 17:53:48 Ostatnio edytowany przez dylemacik (2016-05-07 17:56:01)
proboje z nia rozmawiac ale ona zamyka sie w sobie i niechce rozmawiac ;(...
pomozcie jak mam z nia porozmawiac jak naklonic do porozumienia ![]()
na ocenianie za wiele mi nie zostalo 2 miesiace 9lipca 2016 data wesela;)
o wynajmie dawniej mowila mysle ze by na to przystala ;)ale znowu jak z swoimi siostrami wejdzie na tematy naszpontuja ja jedynie tesciowie fajni na rane przyloz bardziej za mna niz za corka sa ![]()
jak powinien wygladac zdrowy zwiazek w sprawach dziennych nocnych ogolnie w zyciu ![]()
"ale znowu jak z swoimi siostrami wejdzie na tematy naszpontuja ja jedynie tesciowie fajni na rane przyloz bardziej za mna niz za corka sa" Możesz napisać to po polsku? ![]()
proboje z nia rozmawiac ale ona zamyka sie w sobie i niechce rozmawiac ;(...
pomozcie jak mam z nia porozmawiac jak naklonic do porozumienia
na ocenianie za wiele mi nie zostalo 2 miesiace 9lipca 2016 data wesela;)
o wynajmie dawniej mowila mysle ze by na to przystala ;)ale znowu jak z swoimi siostrami wejdzie na tematy naszpontuja ja jedynie tesciowie fajni na rane przyloz bardziej za mna niz za corka sa
jak powinien wygladac zdrowy zwiazek w sprawach dziennych nocnych ogolnie w zyciu
Znasz ją od 3 lat i nie potraficie rozmawiać. My mamy podać rozwiązanie od ręki... Tak się nie da (przynajmniej w przeciągu 2 miesięcy, bądź krótszym).
Jej metodą „negocjacji” jest foch. Czyli jest to w istocie szantaż. Ona się obrazi, pokłóci, nie odezwie, odmówi seksu, a Ty masz zrobić wszystko, żeby załagodzić sytuację, a najlepiej zgodzić się na wszystko czego chce. Tutaj trudno o złoty środek, bo trudno jest porzucić znane i sprawdzone metody osiągania tego, czego się chce. Ona nauczyła się, że foch działa. Nie nauczyła się rozmawiać. Na to potrzeba czasu (zdecydowanie więcej czasu niż dwa miesiące). Jeżeli dalej będziesz parł do ślubu, to jakie argumenty pozostawisz w swoich rękach? Poprzez ślub i wesele ona osiągnie to czego chciała. Wygląda na to, że to, co jest potem nie ma dla niej aż takiej wartości, jak sama impreza. Będziecie mieszkać osobno, bo za włosy jej do domu nie zaciągniesz. Twoją rodzinę będzie miała gdzieś, bo czemu nie? Jej rodzina będzie nadal wywierała na nią wpływ i w rzeczywistości będziesz ślubował nie tylko jej, ale również jej siostrom & Co. O ich bardzo dobrą opinię i nastrój też będziesz musiał się starać, bo a nuż któraś będzie miała na Ciebie focha, to i Twoja wybranka zastosuje focha solidarnościowego.
Wreszcie Twoje ostatnie pytanie świadczy, że sam jesteś zielony i masz nikłe szanse na nauczenie jej czegokolwiek.
Dzieci bawią się w zaręczyny, a niedługo w ślub i małżeństwo. Pozwól sobie i jej dorosnąć.
Zgadzam się z Klio. Przemyśl jej słowa, bo warto się do nich zastosować. Jeśli chcecie poprawić relację to ślub nic nie pomoże, a wręcz może wszystko pogorszyć.