Witam, ten post może być troche chaotyczny, za co przepraszam ale jestem tak zdenerowowana jak nigdy, jest mi cholernie przykro ! ale do rzeczy.
mam 24 lata, mój partner 25. jesteśmy ze sobą około 1,5 roku. Dzisiaj miało miejsce zdarzenie po którym nie wiem czy chce być dalej z tym facetem. W piątek były jego urodziny, ale ja jeszcze studiuje więc nie miałam czasu na spotkanie. Czułam, że coś jest nie tak ale sytuacja myśle jest w pełni zrozumiała. Ja ogólnie jestem dziewczyną bezkonfliktową i dla mnie coś jest albo czarne albo białe. Umówiliśmy się wiec na dzisiaj. Jest weekend, można spokojnie się spotkać i świętować. Od rana szykuje dla niego prezent, jestem cała w skowronkach. Napisalam mu smsa że zgodnie z umową dzisiaj się zjawie. Natomiast sms zwrotny zwalił mnie z nóg. Mój chłopak stwierdził, że spotkamy się innym razem, może jutro, bo dziś ma już inne plany. Okazało się, że jakaś tam rodzina ma przyjechać do niego do tego strasznie bolą go nogi, bo wczoraj się przepracował i nie jest w stanie nawet wstać z kanapy ! Zatkało mnie. Zapytałam czy sobie żartuje, ja tutaj szykuje dla niego prezent, chce spędzić z nim czas a on twierdzi że bolą go nogi. Co z tego że rodzina przyjeżdza, myśle że miejsce dla własnej dziewczyny też by się znalazło przy stole. Jest mi tak przykro że nie wiem co powiedzieć. Nie poznaje go. Nie wiem jak mam to zinterpretować i co myśleć o tym
1 2016-05-07 17:01:55 Ostatnio edytowany przez sylwiaMat. (2016-05-07 17:03:32)
Podobne tematy
No ale jak Ty "nie masz czasu" to jest ok, a jak on to już jest straszna sytuacja?
Trochę brzydko, że się umawialiście a on odwołał dopiero jak sama się odezwałaś. Osobiście obstawiam, że chłopak intensywnie te urodziny wczoraj świętował i dzisiaj ledwo zipie. Jakaś spokojna rozmowa o trybie odwoływania spotkań by się przydałą, ale robienie z tego tragedii na miarę II wojny światowej - niekoniecznie ![]()
Myślę, że tak samo jak Ty miałaś prawo nie móc przyjść na jego urodziny, tak samo on ma prawo nie przyjść dziś. Według Twojej logiki on powinien w piątek poczuć, że potraktowałaś go, jak idiotę i zastanawiać się teraz czy chce dalej z Tobą być. Oprócz myślenia „ja, ja, ja, moje uczucia, moje potrzeby” warto czasem pomyśleć „on, jego uczucia i jego potrzeby”. Z czasem przyjdzie też pora na „my i nasze potrzeby”, ale na razie jest to dla Ciebie wyższa szkoła jazdy.
Myślę, że tak samo jak Ty miałaś prawo nie móc przyjść na jego urodziny, tak samo on ma prawo nie przyjść dziś. Według Twojej logiki on powinien w piątek poczuć, że potraktowałaś go, jak idiotę i zastanawiać się teraz czy chce dalej z Tobą być. Oprócz myślenia „ja, ja, ja, moje uczucia, moje potrzeby” warto czasem pomyśleć „on, jego uczucia i jego potrzeby”. Z czasem przyjdzie też pora na „my i nasze potrzeby”, ale na razie jest to dla Ciebie wyższa szkoła jazdy.
Dzisiaj to ja miałam do niego przyjechać a nie on do mnie. Wymówka z bolącymi nogami jest wprost niedorzeczna bo mógłby siedzieć nawet przez całe spotkanie. Wczoraj on nie świetował, a siedział w domu. Miało byc to spotkanie dla nas ale że mam zajecia od rana do wieczora to nawet fizycznie spotkanie byłoby niemożliwe. Stwoerdził że spotkamy sie wobec tego dziś.
No dobrze, więc możesz powiedzieć, że Twój facet nie ma ochoty się z Tobą widzieć, ale nie dostrzegam tu robienia z Ciebie idiotki...
Na pocieszenie powiem Ci, że kiedyś miałam sytuację, że facet wystawił mnie 2 godziny przed weselem twierdząc, że boli go głowa i nie idzie...
Szczerze współczuje bo taka wymówka to jest śmieszna wymówka. Chce spędzić urodziny z rodziną a do tego nogi go cholernie bolą? Przecież nikt mu nie każe tańczyć całą noc. Przykre
Dzisiaj to ja miałam do niego przyjechać a nie on do mnie. Wymówka z bolącymi nogami jest wprost niedorzeczna bo mógłby siedzieć nawet przez całe spotkanie. Wczoraj on nie świetował, a siedział w domu. Miało byc to spotkanie dla nas ale że mam zajecia od rana do wieczora to nawet fizycznie spotkanie byłoby niemożliwe. Stwoerdził że spotkamy sie wobec tego dziś.
Co za różnica Ty do niego, czy on do Ciebie. Chodzi o to, że dostrzegasz swoje potrzeby, a jego nie. On przyjmuje do wiadomości, gdy nie możesz/nie chcesz się spotkać. A Ty? Księżniczkowato tupiesz teraz nóżką i stawiasz pod znakiem zapytania cały związek. Nie chce się spotkać dziś? To nie. Skoro studiujesz, to zajmij się nauką, a na spotkanie umówicie się kiedy obydwoje będziecie mogli/chcieli.
Na pocieszenie powiem Ci, że kiedyś miałam sytuację, że facet wystawił mnie 2 godziny przed weselem twierdząc, że boli go głowa i nie idzie...
Szczerze współczuje bo taka wymówka to jest śmieszna wymówka. Chce spędzić urodziny z rodziną a do tego nogi go cholernie bolą? Przecież nikt mu nie każe tańczyć całą noc. Przykre
on doskonale wiedział jak mi zależy aby spędzić z nim te urodziny. Jest to dla mnie bardzo ważna osoba w życiu ale jak widac on zrobił to na zlość. Wczoraj ja nie mogłam się spotkać, to dziś on nie może. masz racje... przykre. Najgorsze jest to że on te swoje "metody" stosuje w różnych sytuacjach
Najgorsze jest to że on te swoje "metody" stosuje w różnych sytuacjach
No to fajnie ma... Nie ma to jak działać metodą ząb za ząb- Ty mi sprawiłaś przykrość, ja Tobie sprawię jeszcze większą!
Ja jestem pewna że 99% dziewczyn w takiej sytuacji, kiedy facet ich wystawia od razu poczułyby się niechciane i byłoby im przykro. nie wierze że nikogo cos takiego by nie ruszyło. najlepsze jest to, że gdybym ja nie napisała tego smsa przed wyjazdem on nie poinformowałby mnie o niczym.
sylwiaMat. napisał/a:Najgorsze jest to że on te swoje "metody" stosuje w różnych sytuacjach
No to fajnie ma... Nie ma to jak działać metodą ząb za ząb- Ty mi sprawiłaś przykrość, ja Tobie sprawię jeszcze większą!
Ja nie przyjdę, bo nie mogę. Ty nie przyjdziesz, bo nie możesz/nie chcesz. To ja się uniosę i zacznę myśleć o zerwaniu. To przykre nie jest...
On ma metodę na oddawanie pięknym za nadobne, a Ty SylwiaMat jaką masz? Stawianie pod znakiem zapytania wszystkich, czy tylko niektórych jego intencji? Zastanawianie się nad zerwaniem za każdym razem, gdy zrobi coś nie po Twojej myśli, czy tylko czasem?
12 2016-05-07 17:45:31 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-05-07 17:46:54)
A moim zdaniem pan ma własnie focha... i odgrywa się na Autorce. Tym bardziej, że widzi jej zaangażowanie i to, że jest jej przykro. To go dodatkowo "pobudza". Autorko olej całą tą sytuację. Następnym razem, gdy będziecie rozmawiać zachowuj się tak, jakby nigdy nic... a nawet więcej - bądź radosna, zadowolona z życia, opowiedz mu coś tam ze swojego podwórka, coś wesołego... a temat urodzin pomiń zupełnie... no cóż, starałaś się, nie wyszło, nie ma co do tego wracać i czego rozstrząsać... może wyjdzie następnym razem? Wytrąć mu z ręki tą zabawkę pod tytułem: ona to przeżywa, więc ja będę tym bardziej podkręcał atmosferę. Takie zachowanie jest egoistyczne i świadczy o niski poczuciu własnej wartości, które ma ten koleś i próbuje je w ten sposób sobie wzmocnić: Ty masz cierpieć, przeżywać i koło niego latać i zabiegać o jego względy... a daj spokój! Jak się teraz nie "postawisz", to uwierz, że później będzie trudniej... a teraz masz jeszcze szansę wypracować sobie swoje zasady w waszym związku...
I te metody najwidoczniej na Ciebie działają, bo wywołują emocje
A co by zrobił jakbyś przyjechała przed gośćmi i została u niego?
Myślę, że ma do Ciebie żal, że nie byłaś z nim na urodzinach. Nie wiem jaki był Twój powód, który stanowił przeszkodę. Łatwiej będzie coś poradzić, jak go nam wyjawisz. Z jego strony głupia zagrywka, ale nie chciał napisać Ci wprost, że ma do Ciebie żal, a widać, że ma. Bolące nogi to nie argument, ale tak jak piszą dziewczyny, chciał się odegrać. Pytanie co teraz. Myślę, że szczera rozmowa o uczuciach tu bardzo pomoże. Natomiast musi to być rozmowa o JEGO uczuciach i TWOICH uczuciach. Najpierw niech mówi on, bo trochę nawaliłaś zostawiając go w dniu święta. Ludzie różnie traktują swoje urodziny, jedni przywiązują do nich małą wagę, a inni ogromną. To sprawa indywidualna. Wasza rozmowa nie może się natomiast opierać na tym "kto jest biedniejszy" w tej sytuacji. Powinna to być rozmowa, która prowadzi do oczyszczenia atmosfery, a nie kłótni. Ty musisz go zrozumieć, a on musi chcieć zrozumieć Ciebie. Wspólne przeprosiny załagodzą sprawę.
Myślę, że ma do Ciebie żal, że nie byłaś z nim na urodzinach. Nie wiem jaki był Twój powód, który stanowił przeszkodę. Łatwiej będzie coś poradzić, jak go nam wyjawisz. Z jego strony głupia zagrywka, ale nie chciał napisać Ci wprost, że ma do Ciebie żal, a widać, że ma. Bolące nogi to nie argument, ale tak jak piszą dziewczyny, chciał się odegrać. Pytanie co teraz. Myślę, że szczera rozmowa o uczuciach tu bardzo pomoże. Natomiast musi to być rozmowa o JEGO uczuciach i TWOICH uczuciach. Najpierw niech mówi on, bo trochę nawaliłaś zostawiając go w dniu święta. Ludzie różnie traktują swoje urodziny, jedni przywiązują do nich małą wagę, a inni ogromną. To sprawa indywidualna. Wasza rozmowa nie może się natomiast opierać na tym "kto jest biedniejszy" w tej sytuacji. Powinna to być rozmowa, która prowadzi do oczyszczenia atmosfery, a nie kłótni. Ty musisz go zrozumieć, a on musi chcieć zrozumieć Ciebie. Wspólne przeprosiny załagodzą sprawę.
Autorka już ten powód wyjawiła - napisała, że w piątek miała zajęcia od rana do wieczora i że RAZEM ustalili, że przekładają świętowanie na sobotę.
Jeśli zajęcia no to przecież po ma wolne więc mogła przyjść. Nie trzeba imprezować od 18, ale przyjść po 21 i pobyć z ważną osobą już tak. Zajęcia nie trwają chyba do 23...
Chłopak powiedział WYRAŹNIE, że on rozumie że mam zajecia w piątek do późna i zaprasza w sobote. Ze w piatek byłoby to wszystko tak na szybko a w weekend to co innego. Myślałam że sprawa została wyjaśniona, ale tylko gdy skończyłam z nim rozmowe widocznie on zmienił zdanie i już poczuł żal.
Wiekszość osób jest zdziwiona że myśle o rozstaniu. Słuchajcie ja nie wyobrażam sobie życia z taką osobą. Coś mu nie podpasuje to mści się na mnie potem albo wdraża w życie swoje "tresury"
Chłopak doskonale wiedział że bedzie mi przykro ale musze ponieść karę za wczoraj. mówcie co chcecie ale nie czuje że jest to normalny związek
Jeśli sam zaproponował sobotę i naprawdę nie dał odczuć, że mu to przeszkadza to się mu w takim razie dziwię. Myślałam, że chciał, żebyś przyszła, a jak nie to nie. Natomiast po tym jak napisałaś co było faktycznie zmienia to obrót sprawy. Nadal zalecam Wam szczerą rozmowę. Zachował się niekulturalnie.
Co do "tresury" napisz jakie teksty jeszcze stosuje, a póki co się do niego nie odzywaj. Niech on poszuka kontaktu, a Ty nie działaj według jego planu. Jak się odezwie zaproponuj mu rozmowę w celu wyjaśnienia sobie wszystkiego. Tak Ci radzę ![]()
Chłopak powiedział WYRAŹNIE, że on rozumie że mam zajecia w piątek do późna i zaprasza w sobote. Ze w piatek byłoby to wszystko tak na szybko a w weekend to co innego. Myślałam że sprawa została wyjaśniona, ale tylko gdy skończyłam z nim rozmowe widocznie on zmienił zdanie i już poczuł żal.
Wiekszość osób jest zdziwiona że myśle o rozstaniu. Słuchajcie ja nie wyobrażam sobie życia z taką osobą. Coś mu nie podpasuje to mści się na mnie potem albo wdraża w życie swoje "tresury"
Chłopak doskonale wiedział że bedzie mi przykro ale musze ponieść karę za wczoraj. mówcie co chcecie ale nie czuje że jest to normalny związek
Zdziwiona, bo w poście przedstawiłaś jednostkową sytuację, która pokazuje, że co wolno wojewodzie, to nie tobie...
Jeżeli jednak metoda mszczenia się i fochowania jest stała, to nikt nie zmusza Cię do pozostawania w związku. Zastanów się tylko, czy tak w istocie jest, czy też nie przesadzasz z reakcją. Warto byłoby mieć pewność, że dobrze odczytujesz jego motywacje i intencje.
Chłopak powiedział WYRAŹNIE, że on rozumie że mam zajecia w piątek do późna i zaprasza w sobote. Ze w piatek byłoby to wszystko tak na szybko a w weekend to co innego. Myślałam że sprawa została wyjaśniona, ale tylko gdy skończyłam z nim rozmowe widocznie on zmienił zdanie i już poczuł żal.
Wiekszość osób jest zdziwiona że myśle o rozstaniu. Słuchajcie ja nie wyobrażam sobie życia z taką osobą. Coś mu nie podpasuje to mści się na mnie potem albo wdraża w życie swoje "tresury"
Chłopak doskonale wiedział że bedzie mi przykro ale musze ponieść karę za wczoraj. mówcie co chcecie ale nie czuje że jest to normalny związek
Nie daj się wpędzić w poczucie winy "ty mogłaś przełożyć spotkanie, to on też mógł...", nie zgadzam się ponieważ sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Nie spotkałaś się z nim w piątek bynajmniej nie z powodu jakiego focha, czy innej błahej przyczyny, wiedział, że masz zajęcia, zaakceptował to i umówiliście się na dzisiaj.
Załóżmy, że on naprawdę leży obolały i mimo umowy nie ma ochoty na spotkanie, to pierwsze, co powinien zrobić to zadzwonić zawczasu, przeprosić, wytłumaczyć i przełożyć to
spotkanie np. na jutro. I kolejna sprawa, dlaczego nie zaprosił Cię na spotkanie rodzinne, skoro jesteście parą już jakiś czas?
Nieładnie, rozumiem Twój żal. Ten przykry incydent, nie byłby może powodem do rozstania, ale wspominasz o tym, że on nie pierwszy raz próbuje wymusić na Tobie swoją wolę lub mści się? Podejrzewasz, że dzisiejsze zachowanie to faktycznie zemsta za to, że nie zrezygnowałaś wczoraj z zajęć?
Jeśli tak, to faktycznie, zastanów się, czy warto się męczyć, ale może jednak porozmawiaj z nim jeszcze. W sumie dziwne zachowanie jak na faceta, to kobietom przypisuje się tego typu humory pt. zgadnij o co mi chodzi?