Witam Wszystkich!!!!!!!!! Mam wielki problem i proszę o radę bo oszaleję.Chdzi o to że mam męża a nie mogę zapomieć o mojej pierwszej miłośći o ile tak to można nazwać. Opiszę wszystko a potem licze na szczere komentarze co o tym myślicie czy rzeczywiście tracę zmysły i stwarzam sobie probemy. Od niepamiętam kiedy bardzo podobał mi się pewien chłopak mój sąsiad. Byliśmy w tym samym wieku, często się spotykaliśmy ale zawsze w szerszym gronie niż my dwoje.Byłam naprawdę zakochana ale mało pewna siebie. Pamiętam że pewnego razu powiedziałam to mojej kochanej kuzynce a ona się go spytała czy ja mu się podobam bez mojej zgody niestety, on odpowiedział że lubi mnie jak koleżanke po tych słowach przestałam mieć jakołkolwiek nadzieję że coś może z tego być. Myślałam że zapomne ale nikt mi się nigdy bardziej nie podobał. Mysłałam że to dziecinna fascynacja ale czy może trwać ona 6 lat?Teraz jak o tym mysle to twierdzę że on mi się podoba do tej prory. Nigdy nie rozmawiał ze mną powaznie, zawsze żartował albo dogryzał, nigdy nie usłyszałam od niego miłego słowa ani nigdy nie powiedział mi po imieniu zawsze po przezwisku. Poszłam do szkoły średniej innej niż on i powoli zapominałam. Zapomianałam jak go nie widziałam ale jak go zobaczyłam zaraz wszystko do mnie wracało. Pewnego razu spytał się mnie czy pójdę z nim na mecz odpowiedziałam że nie bo bałam się że to głupia zagrywka jakieś żarty, bo naprawdę nigdy nie mówił poważnie. Potem zaczęły się studia zaczęlismy chodzić na tą samą uczelnie a że dojerzdzaliśmy czasami się natykaliśmy na siebie. Nie wykazywał żadnej inicjatywy( miałam co prawda już wtedy chłopaka mojego obecnego męża, ale czy to może stać na przeszkodzie jeżeli ci się ktoś podoba?), wracając razem do domu nigdy nie rozmawiał ze mną powaznie nigdy na mnie nie czekał jak była taka potrzeba, szedł ze mną chyba tylko z poczucia obowiązku sąsiedzkiego. Pewnego razu spotkałam go w autobusie i zaczą się pytać jak tam mój misio, że kiedyś będzie musiał że mną pogadać jak już sie sprawa z misiem rozstrzygnie itp. Wkurzyło mnie to ponieważ autobus to nie najlepsze miejsce na takie rozmowy a pozatym to było niepoważne ja siedziałam przed nim a on za mną więc powiedziałam że jak ma mi zamiar wyznać miłość w autobusie to niech sobie daruje. Nie pamiętam co było dalej. Chyba dogadywał jeszcze trochę aż do czasu kiedy przysiadła się do mnie moja koleżanka. Po tej rozmowie spotkaliśmy się parokrotnie, raz nawet siadł koło mnie ale tylko po to aby popodrywac swoją koleżankę siedzącą za mną czasami rzucił parę słów z czystej uprzejmności. Wypada coś mówić do sąsiadki. Nie mogę o nim zapomieć. Jak go widzę serce bije mi mocniej. Może zapomiałabym gdybym była szczęśliwa. A nie jestem. Mój mąż tylko ciągle się o wszystko gniewa ciągle jest obrażony, kładzie się obrażony, wstaje obrażony. Myślałam już żeby pogadać z tym chłopakiem spytać sie wprost czy coś do mnie czuje itp. Może powie że nie że nie podobam mu się lup coś innego i w końcu będę miała spokój. Moja mama powiedziała mi że go zniechęcałam ale jak można kogoś zniechęcić do czegoś czego nie robi. Przecież on nawet nie starał się być ze mną. Proszę poradźcie mi bo nie mogę zaznać spokoju.
Podobne tematy
chciałam spytać, czy macie może dzieci. wiesz, wydaje mi się, że on traktuje cię tylko jako kumpele i nic więcej, bo gdyby cos czuł to z pewnością dawał by ci jakis znak-tak sądzę. w zwiazkach bywa różnie, czasem jest lepiej a czasem gorzej. Zastanów się jaka jest przyczyna tego, że twój mąż jest ciągle obrażony, że się nieustannie gniewa. Zaskocz go czymś miłym, spraw mu miła niespodziankę a co najważniejsze porozmawiaj z nim dlaczego się tak zachowuje.pozdrawiam:)
Witaj Miłość. Myślę, że przeżywałam coś podobnego - jakieś zmory z przeszłości zaczęły mnie prześladować tak jak Ciebie. Stare miłości mają to do siebie ,że lubią powracać jak bumerang, ale nie zawsze warto wszystko dla nich poświęcać. Czasem może nam się wydawać, że życie z kimś innym mogłoby być lepsze - ale dzieje się tak dlatego ,ze nie mamy porównania, a stare miłości często idealizujemy. Mi zdarzyło się właśnie coś takiego ( możesz o tym przeczytać w dziale Moja niesamowita historia ) , więc doskonale wiem jak to jest. Ale ja spotkałam się z moją starą miłością i cóż spotkanie to rozwiało moje wszelkie wątpliwości na jego temat. Rozwiało wszelkie żale i niedopowiedzenia - z którymi musiałam się zmierzyć i wierzę Ci ,ze jest Ci bardzo ciężko z tym żyć. Jest coś takiego jak niepewność ,ciągłe pytania : "co by było gdyby ... " Może Ci one przejdą a może nie ... Myślę, że powinnaś pogadać z tym chłopakiem. Czasem taka rozmowa wiele daje.
Witam,
uciekasz w "rozmarzanie" , idealizacje. Odciagasz swoje mysli od sytuacji "tu i teraz" , od realnych poblemow z mezem. Twoje malzenstwo nie jest dla Ciebie satysfakcjonujace. Stad Twoje ucieczki w przeszlosc, rozmyslanie i "przerzucanie" uczuc na ta osobe (sasiada), ktore byc moze w innej sytuacji byly by skierowane na meza.
Uwazam, ze powinnas sie przede wszystkim zastanowic nad swoja obecna sytuacja z mezem. Bo tutaj lezy problem, zreszta sama to przyznalas ("Może zapomiałabym gdybym była szczęśliwa".)
Odpowiedz sobie na pytanie, co sie w Twoim zyciu zmieni jesli bedziesz wiedziala, ze nigdy sie na powaznie tej osobie nie podobalas? Oraz co jesli on sie rowniez w Tobie podkochiwal? Czy rozeszlabys sie z mezem?
Pozdrawiam.
Uważam, że za bardzo idealizujesz chłopaka z sąsiedztwa...To czy jesteśmy szczęśliwe w związku zależy też od nas. Pomyśl dlaczego Twój mąż tak się zachowuje, może to też trochę Twoja wina...Myślisz ciągle o jakiejś mrzonce z przeszłości, męża traktujesz jako zło konieczne. Uważasz, że on tego nie czuje? Jeżeli myślimy o kimś źle to niestety mimo najlepszych chęci inaczej go traktujemy- pomyśl o tym i poobserwuj swoje zachowanie w stosunku do męża. Chłopaka z sąsiedztwa nie traktowałabym poważnie na Twoim miejscu - myślę, że gdyby coś do Ciebie czuł to w końcu dałby Ci znak a on Cię traktuje jak młodszą siostrę, której można podokuczać. Spróbuj naprawić swoje relacje z mężem:)
Hej. Dziękuję wszystkim za rady. Staram się naprawić wszystko z mężem, ale ciagle męczy mnie myśl co by było gdybym była z ....... no wiecie. To jest chore. Chyba tylko rozmowa z nim mnie uratuje. Bo sama już nie wiem. Pogadałabym z nim ale jeśli on powie, że nic do mnie nie czuł nie czuje, a potem powtórzy innym moje pytanie wyjdę na niewierną żoną, która mimo że ma męża szuka jeszcze sama nie wie czego... A jak powie że mnie kocha?? To co wtedy? Przecież mam go za w miarę rozsądnego. Jaki facet pakowałby się w związek z mężatką?? Myślę że to ie ten typ. Jak mam zapomieć??....
normalnie nie myśleć o nim, nie marzyć co by było gdyby...:)
Witam. Jak mam nie myśleć jak na każdym kroku natykam się na niego...? Widzę go, on mnie. Nasze oczy się spotykają a serce mało nie wyskoczy. To jest beznadziejna sprawa.
To przemyśl wszystkie za i przeciw, pomyśl ile stracisz a ile zyskasz jak z nim pogadasz. Jeżeli nie rozwiążesz tej sytuacji to niestety ale oprócz Ciebie unieszczęśliwiasz jeszcze kogoś- pomyśl o tym. A z drugiej str z tego co napisałaś nigdy nie odniosłabym wrażenia, że chłopak z sąsiedztwa coś do Ciebie czuje- to są tylko Twoje mrzonki o facecie idealnym - takie jest moje zdanie. Widać jak bardzo jesteś nieszczęśliwa skoro uciekasz się do marzeń i wspomnień
Wiesz, wydaje mi się, że to taki chłopaszek jeszcze .. Nic nadzwyczajnego.
Nic nie mówi, nic nie pisze, nie rozmawia.
Czy jest sens zawracania sobie tym głowy ?
Wydaje mi się, że to może być pewnego rodzaju fascynacja, może rzeczywiście sobie wmówiłaś to całe zauroczenie, bo problemy z mężem się nasilają ?
Poza tym - czy nie uważasz, że trochę jest za późno na takie pytania ? Teraz kiedy jesteś mężatką zastanawiasz się czy coś jeszcze do kogoś czujesz ?
To nierozsądne.
Postarałabym się najpierw o poprawienie stosunków z mężem. Jaki jest jego powód niezadowolenia ?
A może mąż po prostu wyczuwa Twoje rozterki, niezdecydowanie (trochę już po czasie), może myśli lub wie że żałujesz, że za niego wyszłaś za mąż. Pamiętaj, że Twoje decyzje (niezależnie od tego co postanowisz) zmienią życie Twoje i Twojego męża. Nie jesteś już sama, beztroska - masz pewne zobowiązania, których musisz być świadoma.
Myślę, że nie tylko Ty zastanawiasz się... jakby to było gdybym jednak była z tym czy tamtym... ale to co nieznane nie zawsze mogłoby okazać się lepszym. Patrząc na postępowanie Twojego kolegi, przestałabym bujać w obłokach i zaczęłabym ratować to co mam.
Wiesz co ja może nie ma męża i nie wiem jakbym się zachowała na Twoim miejscu ale wiesz czasami nie warto pędzić za "ulotnym"marzeniem, wyobrażeniem. Ja chociaż mam faceta to nadal od czasu do czasu wspomnę sobie moja pierwsza wielka miłość...
A co do męża to spróbuj tej rozmowy, zmień otoczenie. Wez go na jakiś wypad za miasto. A może macie jakieś miasto gdzie byliście razem i macie wspaniałe wspomnienia i uczucie powróci. Poprawią się wasze relacje??? Zawsze warto spróbować aby się nie zamartwiać w przyszłości.
Najlepszym sposobem na zapomnienie czegoś lub kogoś uważam jest nowe zajęcie....nie wiem może taniec??? Wyobraź sobie Ty i mąż?? Albo tylko Ty sama na kursie malowania porcelany...najważniejsze to nie zamykać się w sobie. Kto wie może zmiana otoczenia, poznanie nowych ludzi pozwoli Ci na zagłuszenie, zrozumienie powstałego konfliktu????
Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki!!!!!
Witam. Dziękuję. Wszystkie odpowiedzi wzięłam sobie do serca i zaczęłam myślec o tym co jest tu i teraz. Doszłam do wniosku że bardzo kocham swojego męża z wszystkimi jego wadami i zaletami :-) i że zrobiłam dobrze. Tamto nie miało przyszłości było tylko moim wielkiim nie spełnionym marzeniem, które nigdy by się nie spełniło nawet kiedy nie miałabym męża. Niestety. A teraz mam rodzinę i słusznie ktoś zauważył pewnego rodzaju zobąwiązania. Przed śłubem nie myślałam o tamtym chłopaku i wiem że zrobiłam dobrze wychodząc za mąż. Dziękuję.