Witam.Temat znany i pewnie wiele z Was było w podobnej sytuacji do mojej.Moj maz wyprowadził sie z domu zostawiaj mnie z nasza 4letnia córeczka.Powiedzial ze sie wypalił i mnie juz nie kocha i nie czuł sie przy mnie mężczyzna.Chce rozwodu.Na początku szok potem analiza mojej osobowości i tego co złe zrobiłam.Siedzac sama w czterech ścianach bardzo duzo zrozumiałam jakie błędy popełniłam co było nie tak.Jaka byłam żona jakie było nasze małżeństwo.wiem ze żyliśmy obok siebie.Wiem ze wina leży tez mojej stronie.Chcialam to naprawić.Spotkalismy sie powiedziałam mu ze zrozumiałam ze chce od nowa.on niepewnie nie dając mi żadnej nadziei.Potem dzwonił mówił ze chciał mnie usłyszeć potem sex bez zobowiązań taki jakiego jeszcze nie mielismy.Cudownie było.Ale przy kolejnej okazji spotkania przyszedł wściekły był agresywny ranił mnie słowami krzyczał ze chce rozwodu.Po kilku dniach zorientowałam sie ze w miedzy czasie znalazł sobie pocieszycielke rozwódkę z dzieckiem koleżanka z pracy.jestem rozbita.cZuje ze nie mam juz szans.Tamta go zainteresowała ja czuje sie jak przedmiot który jest nudny i trzeba go gdzieś wyrzucić pozbyć sie.Zaczelam chodzić na terapie.Nie śpię nie moge na niczym sie skupić.Czuje ze przegrałam.Nie wiem jak mam walczyć.Bylam u fryzjera zmieniłam styl i
Zaczęłam malować usta na czerwono.To nic nie pomaga.Jest tamta w pracy codziennie sie widza pisali do siebie czule smsy a ja teraz siedzę w domu i wyje z bólu w poduszkę.Czy ktoś mi pomoże?
Podobne tematy
Obawiam się, że tamta to wcale nie pojawiła się jak piszesz w międzyczasie, tylko od niej to wszystko się zaczęło. Póki jest zauroczony świeżym "towarem" i widują się ciągle w pracy to nie masz szans. On jest zamroczony i nic do niego nie dociera.
Autorko jedyne co możesz teraz zrobić to nie błagać o powrót. Zmieniłaś styl, malujesz się, ok, niech on to widzi ale nic poza tym. Nie zgadzaj się na seks bez zobowiązań, szanuj swoje ciało. Z takim zauroczeniem trudno wygrać, on jest teraz zafascynowany, czuje przysłowiowe motylki. Dopiero jak one mina, jak zauważy ze nowa ma wady zacznie się zastanawiać i analizować czy dobrze zrobił.
Porozmawiaj z nim, zapytaj czy widzi szanse na powrót, bo tylko twoja zmiana nic nie da.
Jesteś w szalenie trudnym emocjonalnie momencie, ogromnie współczuję, bo ciężki to czas do przetrwania. Trochę pozwól sobie na ten ból, ale trochę też o siebie powalcz - zresztą, niespecjalnie masz chyba inne wyjście... To historia, jakich wiele, jak sama to ujęłaś, kto wie, może i tobie wyjdzie jednak ostatecznie na dobre? (choć na razie brzmi to pewnie dla ciebie zupełnie bez sensu...)
Masz do wyboru, albo ostro sprawę zakończyć, albo przeczekać i jeszcze zależy czy masz tyle siły , żeby to przeczekać i popatrzeć jak raz wraca, a potem odchodzi. Ja schudłam 7 kilo.
Teraz nie jesteś w stanie zrobić NIC, co odciągnęłoby go od tej pani. Facet jest po prostu na haju, i poświęci wszystko łącznie z Tobą i dzieckiem, żeby doznać trochę pocieszenia:( zwanego przez nich miłością, coś na ten temat wiem. Spróbuj porozmawiać co dalej zamierza, nie poniżaj się, nie proś, nie szukaj kontaktu, to nic nie da. Zacznij organizować sobie swoje życie sama. Wiem, że teraz sobie tego nie wyobrażasz, ale za rok o tej porze będziesz już być może wyleczona z tego bagna, chyba, że gość wykaże autentyczną skruchę, w co niestety brutalnie napiszę...wątpię.
Dasz radę przeżyć to wszystko i kiedyś jeszcze będzie DOBRZE!! Świat nie kończy się na mężu/zdradzaczu!! Jesteś zdrowa, masz córeczkę i w tym dopatruj się teraz pozytywów.
Pozdrawiam wiosennie
Jakbym czytała swoją historię ,z tym że nas jeszcze wyrzucił z domu mnie i 2,5 latke .Jak dowiedziałam się co to za panna ,przysiegal na życie córki że skończy z nią ,że to ona wszystko a on biedak się dał, po 2 mcach dodam że nie było szans na powrót bo on nie chciał, dowiedziałam się znów że się spotykają, piszą itd, kiedy go zapytałam dlaczego to robi przecież przysiegal, odpowiedź dostałam taka ze aż w pięty mi poszło uwierz że słowo ku***to było nsjmilsze słowo w tym SMS. Minęło już 6 mcy jest ciężko strasznie ciężko ale nie rób mojego błędu, nie proś o powrót, wyglądaj przy nim jak milion dolarów, głowa do góry. Piłeczka wraca, trzymam kciuki i za nic w świecie nie daj sobie wmówić że to Twoja wina. Jeśli coś się psuje to się to naprawia a nie wyrzuca on jest zdrajca. Pisz tu kiedy Ci źle tu naprawdę są cudowni ludzie. I wierzę że kiedyś nasi mężowie docenia co stracili. Ściskam
7 2016-03-29 20:25:27 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2016-03-29 20:26:27)
Witam.Temat znany i pewnie wiele z Was było w podobnej sytuacji do mojej.Moj maz wyprowadził sie z domu zostawiaj mnie z nasza 4letnia córeczka.Powiedzial ze sie wypalił i mnie juz nie kocha i nie czuł sie przy mnie mężczyzna.Chce rozwodu.Na początku szok potem analiza mojej osobowości i tego co złe zrobiłam.Siedzac sama w czterech ścianach bardzo duzo zrozumiałam jakie błędy popełniłam co było nie tak.Jaka byłam żona jakie było nasze małżeństwo.wiem ze żyliśmy obok siebie.Wiem ze wina leży tez mojej stronie.Chcialam to naprawić.Spotkalismy sie powiedziałam mu ze zrozumiałam ze chce od nowa.on niepewnie nie dając mi żadnej nadziei.Potem dzwonił mówił ze chciał mnie usłyszeć potem sex bez zobowiązań taki jakiego jeszcze nie mielismy.Cudownie było.Ale przy kolejnej okazji spotkania przyszedł wściekły był agresywny ranił mnie słowami krzyczał ze chce rozwodu.Po kilku dniach zorientowałam sie ze w miedzy czasie znalazł sobie pocieszycielke rozwódkę z dzieckiem koleżanka z pracy.jestem rozbita.cZuje ze nie mam juz szans.Tamta go zainteresowała ja czuje sie jak przedmiot który jest nudny i trzeba go gdzieś wyrzucić pozbyć sie.Zaczelam chodzić na terapie.Nie śpię nie moge na niczym sie skupić.Czuje ze przegrałam.Nie wiem jak mam walczyć.Bylam u fryzjera zmieniłam styl i
Zaczęłam malować usta na czerwono.To nic nie pomaga.Jest tamta w pracy codziennie sie widza pisali do siebie czule smsy a ja teraz siedzę w domu i wyje z bólu w poduszkę.Czy ktoś mi pomoże?
No i znowu zaczyna się martyrologia.Obwinianie tylko siebie,bo miśkowi inna cipka zapachniała.
Jeżeli coś nie grało tak jak trzeba,to nie tylko i wyłącznie z winy jednej osoby.A co?On taki nieskazitelny?Tak bardzo czysty,że poszedł poszukać niuni, dla której mógł w końcu być prawdziwym "mężczyznom",tak?
Aaaa...jasne zapomniałam,zupki,kupki i pieluszki przerosły Waćpana Męża...więc najprościej zwalić winę na tą wredną,ciągle niezadowoloną,ciągle zmęczoną zonę.Normalka.
Słuchaj kobito...Ty z tego się pozbierasz,a on otworzy w końcu oczy.Na razie się bawi...jak Jaśko nowym resorakiem.Znudzi mu się,to zacznie wycierać szlaczek do domu z przyczepionym na gębie banałem:"zrozumiałem,co straciłem" albo inne tego typu pitu-pitu.
Bierz się za siebie,jak potrzeba Ci terapia,to z niej korzystaj.Bierz prawnika...i zrób ostre cięcie,dla własnego i dziecka dobra.
No chyba,że chcesz o niego "walczyć", ale to poddaję pod rozwagę.
Nie przypisuj sobie winy, to nie ty zawalilas. Nawet jak cos nie gralo miedzy wami. Zawsze jest rozmowa. To on dal plame, poszedl sobie pobzykac na boku. Znajac zycie, jak emocje opadna, a swiezy boberek spowszednieje, zacznie dosrzegac wady tamtej, byc moze nawet gorsze od twoich, poczuje sie przytloczony, znudzony... i zateskni za stara, dobrze znana zonka.
Nawet nie prubuj skamlec o jego laske, to nic nie da. Skup sie na sobie i corce. Dziecko to niesamowity dar. Sprubuj odnalezc w nim sens zycia. Zaraz potem spojrz w lustro, jestem pewna, ze zobaczysz w nim wspaniala, wartosciowa kobiete. Dostrzez jej wartosc, pokochaj ja i obdarz najwiekszym szacunkiem. I przede wszystkim nie uzalazniaj swojego szczescia od NIEGO. Badz szczesliwa dla siebie i ze soba. I pamietaj to ty decydujesz, kogo obdarzasz zaszczytem swojego towarzystwa. Im bardziej bedziesz kochac i szanowac sama siebie, tym bardziej inni, a zwlaszcza on, beda pod wplywem twojego uroku. Masz trudna droge do przebycia. Ale wyjdziesz z tego. A jesli chcesz sie zmienic w jaki kolwiek sposob, NIE ROB tego dla niego. Zrob to dla siebie.