Witam. Chcialbym na poczatku wszystkim powitac. Mam problem, a mianowicie jestem po rostaniu z dziewczyna ktora znam od 6 lat a bylem od 1,5 roku w zwiazku. Rozstalismy sie gdzy jak ona powiedziala nie ma sily, nie czuje tego i ma dosc ciaglych klotni.. Zaczelo sie od tego, ze od msc nasze stosuki sie bardzo ochlodzily. Mimo naszego mlodego wieku (20, 19lat) wiele razy mowila mi ze czuje sie przy mnie bezpieczna, ze chciala byc abym sie jej po skonczeniu szkoly oswiadczyl. I wgl bylismy bardzo szczesliwi. Zdarzaly sie klotnie tak jak wszedzie ale to nie bylo nic wielkiego. Ona uczy sie do zawodu fryzjerki i kiedys na pracownie do nia przyszlo 2 kolesi. Ona nich ostrzygla w ramach praktyk. Oni pozniej zaczeli do niej wypisywac. Ja zdenerwowalem sie i wybuchlem z zadrosci i wywiazala sie klotnia. Pozniej po jej wyjasnieniach ona zrozumialem ze to jest tylko zwykla roznowa i do niczego nie prowadzi.. I sie uspokoilem lecz nasze kontakt byl coraz gorszy. W koncu doszlo do rozstania. Wybuchlem kolejny raz i w koncu ona zalala sie lzami i powiedziala, ze nie ma juz sily ze ona tego nie czuje i ma dosc. Ja jak zobaczylem jej zly zmieklem i powiedzialem ze jezeli tak chce do odejde.. W przyplywie zalu i emocji po paru dniach napisalem jej straszna wiadomosc przez ktorej teraz zaluje. Napislem, ze jej nie nawidze, ze zaluje wszystkiego tego zwiazku i wgl wszystkiego. Ona odebrala to z wielkim bolem... Mimo to nastepnego dnia poprosila o spotkanie i wytlumaczyla mi swoja decyzje... Poczulem sie podle.. Zrozumialem ze tak naprawde to ja gorzej skrzywdzilem ja niz ona mnie... Chodzilo o zbyt czeste wspolzycie, klotnie i moja zazdrosc. W moich oczach jest bardzo atrakcyjna kobieta... Po prostu moglbym spedzac z nia caly czas w lozku... Ale zrozumialem ze mam ze soba problem... Prosilem ja zeby wrocila i zeby pomogla mi z tym. Ze zmienie sie dla niej i ze zaluje ze nie powiedziala mi o tym wszystkim wczesniej. Ona powiedziala, ze tez zaluje tego ze nie powiedziala mi tego wczesniej. Ze mnie kocha ale nie wroci pomoze mi ze wszystkim ale nie wroci... Bardzo mnie to zabolalo bo mega ja kocham i wiem, ze ona tez... Powiedzialem sobie ze trudno... Dam jej spokoj. Lecz po paru dnniach napisala, ze mimo wszystko chciala by miec ze mna kontakt bo nie jestem jej obojetny. I nie wiem czy dobrze zrobilem ale doszlo do tego ze pisalismy ze soba do pozniej nocy. Wygladala to jak normalna rozmowe byly nawet jakies"zboczone" zarty z jej strony. W koncu napisala mi ze naprawde fajnie sie rozmawia ale juz pozno i pojdzie spac bo nie chce przekroczyc zadnej grannicy.. Napisalem ze szkoda, ze dopiero teraz fajnie sie rozmawia ona przyznala, ze tez tego zaluje. W odpowiedzi napisslem, ze moze warto dac sobie jeszcze szansze i zaczac od nowa.. Po tych wszystkich przykrych doawiadczeniach zacza na nowych fundamentach.. Ona nic mi nie odpisala tylko krotkie "Dobranoc:*" Prosze wytlumaczcie mi co ona czuje... Czy tez chciala by wrocic ale sie boi czy wacha czy co... Bo naprwde boje sie, ze dojdzie do momentu gdzie zobacze ja w objeciach innego faceta... Czuje ze mimo silnej woli nie dalbym rady tego zniesc i strasznie bym sie zalamal.. Co mam robic ? Prosze pomozcie...
Pozdrawiam, Przemek..
Podobne tematy
Temperuj się facet, bo twoje rozbuchanego ego pompuje zazdrość do niezdrowych rozmiarów. Ona ci powiedziała, że do ciebie nie wróci, bo inaczej sobie wyobraża swojego partnera. A to że z tobą rozmawia, pewnie dlatego, że jeszcze jakaś wieź pozostała i trudno tak od razu się odciąć. Jeśli ją szanujesz, to pozwól jej spokojnie odjeść, znaleźć sobie bardziej dojrzałego faceta. Z resztą, to jej życie i ty nie masz tu nic do gadania
.
Wiem, ze dla wiekszosci z Was tutaj i po sytuacji jaka przedstawilem jestem nic nie wartym czlowiekiem ktory nie zasluguje na nic. Mam dac jej odejsc od tak i niech sobie znajdzie bardziej dojzalego faceta bo jestem zbyt mlody i nie doswiadczony ? Fakt jestem mlody. Dopiero na poczatku mojego zycia i jeszcze wszystko przedemna. Lecz budowanie charakteru i mlodzienczy bunt mam juz raczej za soba. To ze napisalem tutaj, ze wybuchalem nie znaczy, ze jestem psychopata i kobieta dla mnie jest rzecza do sprawiania sobie przyjemnosci. Oboje jestesmy osobami ktore w zyciu lubia postawic na swoim i zawsze w rozmowie maja do powiedzenia wlasne zdanie. Wiem, ze ja skrzywdzilem. I pewnie dla Was nie liczy sie co powiem. Ale nie uwazam, ze nie jestem zbyt dorosly zeby zrozumiec swoj blad i chcec sie dla niej zmienic. Bo ona zna moje wartosci i wie, ze czasem sie gubie a ona nie potrafi jasno powiedziec nie.. A to chyba tez jest wazne zeby sobie faceta "wychowac" po jednym nie zrozumialbym wszystko.. A tak jest za pozno.. A chcialbym ja odzyskac. Nigdy nie zrobilem nic zebym nie zaslugiwal na ostatnia szanse. A nie jestem zadym degeneratem. Nie chodze po klubach, nie pije, nie cpam, nie pale. Jestem spokojnym chlopakiem potrafiacym zrozumiec wiele rzeczy. Ale coz.. To jest chyba w tym przypadku niewazne. No nic dziekuje za odpowiedz. Pozdrawiam i zycze milego dnia.
4 2016-03-28 15:40:04 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-03-28 15:40:24)
Jeśli były u Was kłótnie o to, że za często uprawiacie seks, to znaczy że ona pewnie czuje, że głównie do tego jest Ci potrzebna. Dodaj do tego jeszcze trochę chorobliwą zazdrość i naprawdę wyłania się obraz taki, że chcesz ją tylko do seksu i masz fioła na jej punkcie tylko z powodu jej wyglądu.
Zauważ, że Ty już parę razy obiecywałeś poprawę i było lepiej, a potem znów wybuchałeś.
Nie łudź się, że teraz coś zrozumiałeś. Tak Ci się tylko wydaje, bo tęsknisz za nią (a raczej za jej ciałem).
Gdybyście wrócili do siebie, znów prędzej czy później zacząłbyś się awanturować.
I ona o tym wie.