Niewłaściwie zrozumiane intencje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niewłaściwie zrozumiane intencje

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 42 ]

1

Temat: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Witam,
Mam pewien, chyba nietypowy problem z przedstawicielką płci pięknej, dlatego jego zrozumienia (może rozwiązania) poszukuję właśnie tutaj, bo któż inny jak nie kobiety będą lepiej wiedziały jak pewną sytuację mogła odebrać kobieta i jak sprawić by ten jej odbiór nakierować na właściwe tory.

Zacznę od początku, żeby nie pominąć jakichś być może istotnych faktów, które mogą się tu okazać kluczowe.

Otóż jakiś czas temu dostałem zaproszenie na imprezę, potrzebowałem towarzyszki, a jako, że moje koleżanki/znajome to w większości mężatki, partnerki, narzeczone, etc., a pozostałe (te bez zobowiązań) nie bardzo nadawały się w mojej opinii do roli, którą miałyby spełniać postanowiłem zapoznać kogoś zupełnie nowego. I tak oto doszło do tego, że moja kuzynka poleciła mi swoją znajomą, uznając, że może być tą której szukam. Spisaliśmy się, spotkaliśmy się, zapoznaliśmy i stwierdziłem, że będzie ok, ona też nie miała oporów by mi towarzyszyć, a wręcz chyba nawet jej się to bardzo podobało (nie było tak, że tylko nie chciała się wycofać z początkowej deklaracji, jeszcze danej kuzynce).

Podczas imprezy (chyba istotny fakt, że była ona naszym pierwszym spotkaniem od zapoznania), bawiliśmy się razem fajnie, dobrze się nam rozmawiało, atmosfera była luźna, jakbyśmy się znali już o wiele dłużej niż w rzeczywistości. Były tańce, w nich oczywiście dotyk (po alkoholu dość odważny, ale nie nachalny, bez jakiegoś obmacywania, nic z tych rzeczy), który zdawał się jej nie przeszkadzać, nie wyczułem najmniejszego gestu, który mógłby świadczyć o tym, że na zbyt wiele sobie pozwalam (może miała jakieś opory przed tańcami wolnymi- przytulańcami, ale być może zwyczajnie ich po prostu nie lubi, choć gdy po kilku szybkich przyszedł czas na wolny to też nie odmawiała i zachowywała się naturalnie, nie próbując się migać). Wychodząc się przewietrzyć na zewnątrz, gdzie było dość chłodno obejmowałem ją ręką, czując, że jest chłodna, nie chcąc by się przeziębiła (nie chciała się ubrać, twierdziła, że zawsze tak robi, że nic jej nie będzie). Nie dawała najmniejszych sygnałów, że robię coś wbrew niej, wyglądało nawet jakby jej się to podobało, w sensie, że tak o nią dbam, że się martwię, etc. W rozmowach była swobodna, podawała sporo szczegółów, o które wcale nawet nie pytałem, sama zaś zadawała pytania odnośnie moich opowieści, głownie związanych z jakimiś pasjami (być może z grzeczności), niektóre dość zaskakujące, nietypowe by się wydawało (ale może nie wiedziała po prostu o co pytać, a jakieś pytanie chciała zadać).
Powiedziałem jej kilka, ale dosłownie kilka delikatnych komplementów (może nawet bardziej zwyczajnych miłych słów), w tym może jeden w stylu, który mogła odebrać jako zainteresowanie czymś więcej z mojej strony.

W pewnym momencie imprezy, nieszczęśliwy wypadek (bez mojego udziału) sprawił, że zakończyliśmy ją przedwcześnie. Moja partnerka doznała urazu (uderzenie w głowę), który skończył się wizytą u lekarza. Widząc jej cierpienie, fizyczne i psychiczne (kwestia urody- w końcu uraz twarzy) chciałem być przez cały czas jak najbliżej niej, przytulałem ją (ponoć to łagodzi odczucie bólu), pocieszałem, że i tak jest piękna, że jej nic nie zaszkodzi, etc. Tu dochodzimy do klucza tej sytuacji. Chodzi o to moje zachowanie, które nie miało podłoża innego niż opieka z poczucia obowiązku, troski, odpowiedzialności (bo to ze mną była na tej imprezie), a jak się po czasie zastanowić mogło wyglądać jak zachowanie napalonego nastolatka, który korzysta z nadarzającej się okazji by być blisko dziewczyny i wyłączając myślenie prawi jej komplement za komplementem próbując ją w ten naiwny sposób do siebie przekonać. Faktycznie chodziło o to by to ona poczuła się lepiej..
Po zakończonej wizycie u lekarza załatwiłem transport, odwieźliśmy ją do domu, zachowywała się jakby chciała mi podziękować za troskę, przytuliliśmy się, zresztą słownie też mi podziękowała, ja ją przeprosiłem i podziękowałem, że ze mną poszła, on, że to nie moja wina, że jest ok.. Jako, że impreza, na której byliśmy miała mieć swoją kontynuację dnia następnego, na co wcześniej już też się z partnerką umówiliśmy (odebrałem, że się ucieszyła też z tego zaproszenia na 2 dzień), powiedziałem jej, że jeśli będzie chciała i czuła się na siłach to ta kontynuacja jest aktualna, jeśli zaś nie to ją odwiedzę następnego dnia, bo nie chcę iść bez niej, bo bym się zbyt głupio z tym czuł, że ona nie może pójść, a ja idę się bawić, a przecież mieliśmy iść razem.

Następnego dnia rano napisałem do niej, jak się czuje, etc. Gdy wstała, odpisała, że kiepsko, że wygląda coraz gorzej i nie ma ochoty w takim stanie dalej się bawić, jednocześnie zaznaczając, że uważa iż ja powinienem pójść. Napisałem, że to nie wchodzi w grę, że przyjadę i ją odwiedzę. Podałem godzinę pytając czy jej odpowiada. I wtedy pierwszy raz odniosłem wrażenie (tzn. nie wtedy, ale po czasie to do mnie dotarło), że mogła źle odebrać moje intencje, bo próbowała mnie zbyć, że skoro nie idzie na imprezę to wraca wcześniej na studia (pierwotnie miała wracać następnego dnia) i, że właśnie niebawem już będzie wyjeżdżać. W związku z tym niejako wymusiłem spotkanie, pisząc, że choć na chwilę muszę wpaść, żeby zaczekała bo już wyjeżdżam. Wtedy nie myślałem kompletnie o tym jak ona to odbiera, bo zależało mi na tym, żeby się lepiej poczuła, a ja miałem w sobie jakieś poczucie winy i uważałem wewnętrznie, że jestem jej to winien..
Gdy już jechałem odpisała, że ok dodając zadowoloną emotkę, co upewniło mnie w przekonaniu, że tego właśnie w tym momencie potrzebuje, nie chciała jedynie żebym ja się czuł zobowiązany.
Zajechałem, zawiozłem bukiet, jakieś dodatki, ucieszyła się niesamowicie zwłaszcza z jednego (wspomniała dzień wcześniej, że bardzo coś lubi i to jej przywiozłem), widziałem, że jest to szczere, dodatkowo zaprosiła mnie bym na chwilę wszedł (nie planowałem tego, nie chciałem się narzucać po tym co napisała wcześniej, sam bym na siłę tego nie próbował zrobić, ale w tym momencie po prostu uległem, choć z perspektywy czasu nie wiem czy zaprosiła mnie bo tego chciała, bo przyjechałem gdy tego potrzebowała, czy niejako z "obowiązku", w podziękowaniu- rewanżu- za te prezenty).
Posiedzieliśmy trochę czasu, pogadaliśmy, normalnie, fajnie, jak wcześniej, tzn. bardziej smutno, ale to chyba normalne w takiej sytuacji. Patrząc na nią i słuchając różnych przykrych opowieści, na takie jakoś tak zeszła w pewnym momencie rozmowa przysiadłem się do niej bliżej, złapałem za rękę, później przytuliłem. Co prawda jej zamknięta w tym momencie postawa (podkulona, przytulona do brzucha noga) nie dawała sygnału, że tego potrzebuje czy oczekuje, ale było mi jej w pewnym momencie tak bardzo żal, że po prostu zrobiłem to z automatu, choć może to bardziej było nawet pogłaskanie po plecach niż przytulenie, bo o to było ciężko ze względu właśnie na tę postawę.

Wychodząc znów ją przytuliłem, ale tu już było jakby obustronne dążenie do tego, ciężko jakoś było się rozstać, więc dorzuciłem jeszcze parę miłych słów i ponownie przytuliłem, pocałowałem w czółko i w plaster na ranie, absolutnie nie myśląc np. o tym by ją całować w usta. Było to bardziej całowanie jak w stosunku do siostry, przynajmniej ja tak o tym myślałem. Dodam jeszcze, że nieco wcześniej moment wyjścia wyszedł ode mnie, powiedziałem, że chętnie bym jeszcze został, ale nie chce przeszkadzać i będę się zbierał. Ona natomiast absolutnie tez nie naciskała bym jeszcze został.
Aha, jeszcze jedno, podczas rozmowy dała mi znać, że zależy jej bym poszedł bez niej na 2 dzień imprezy, że jeśli nie pójdę to będzie się z tym źle czuła. Obiecałem jej więc, że pójdę, choć źle się z tym czułem. Takie działanie na zasadzie: wszystko byle poczuła się lepiej. I jeszcze taki niuans: jako, że w momencie gdy wspomniałem, że będę za chwilę uciekał było około godziny do imprezy, jako, że jej zależało żebym poszedł mogło to też mieć jakiś wpływ na to, że nawet nie dała znać, że fajnie gdybym jeszcze został. Ale możliwe też, że po prostu nie chciała. Nie wiem czy to ma w sumie znaczenie.
Następny (i na razie ostatni) kontakt mieliśmy już następnego dnia, napisałem do niej rano jak się czuje, jak jej rana, czy coś się złego nie dzieje, odpowiedziała po dość długim czasie (zdążyłem się trochę pomartwić jej stanem zdrowia), że ok, zapytała jak było na imprezie, coś tam jej krótko opowiedziałem, bo sporo nietypowego się działo, napisałem, że bardziej szczegółowo jej opowiem jak się spotkamy, ale dodałem też (uznając, że lepiej się z tym poczuje, choć już wiem, że to było głupie), że generalnie nie było za fajnie, bo jej nie było, wyraziła zdziwienie akcjami z imprezy, napisała, że ok, kiedyś jej opowiem i zakończyła rozmowę pisząc, że wraca do nauki. Zanim jej odpisałem, że ok, nie będę przeszkadzał i jakieś tam miłe słówko pożegnania już się wylogowała.
I teraz sedno do którego nareszcie udało mi się dotrzeć.. W tej ostatniej rozmowie odczułem, że jest jakaś inna, że pisze w innym stylu niż wcześniej, dodatkowo też dość szybko zdecydowanie zakończyła rozmowę, choć wcześniej jak ktoś z nas nie odpisywał jakiś czas to po prostu nie odpisywał, nie kończyliśmy w zasadzie rozmów tylko odpisywaliśmy po jakimś czasie i tyle. W tym momencie zacząłem inaczej patrzeć na sprawę, dotarło do mnie, że moje zachowanie mogło zostać odebrane zupełnie niezgodnie z moimi intencjami. Zdecydowałem więc, że po prostu przez jakiś czas nie będę się odzywał, bo mogła się wystraszyć. Dam jej czas i milczeniem spróbuję sprawić by wszystko niejako wróciło do normy. Niemniej jednak martwię się zwyczajnie, chciałbym wiedzieć czy wszystko z nią w porządku, taki mam charakter, tak zostałem wychowany, nie potrafię olać takiego tematu, tym bardziej, że wiem też, że uderzenie w głowę potrafi mieć swoje konsekwencje dopiero po jakimś czasie.
Dlaczego po prostu do niej nie napiszę? Dlaczego opisuje tu to wszystko?
Ano dlatego, że od czasu ostatniej rozmowy nie przejawiała obecności na fb. Tak jakby chciała się odciąć, albo mnie odciąć. Wiadomości, które do niej wysłałem na koniec tamtej rozmowy przez kilka dni nawet nie były dostarczone, teraz od kilku dni widnieją już jako dostarczone, ale nie odczytane. Wcześniej też nie bywała na fb 24/h, wiem od kuzynki i po swoim wcześniejszym doświadczeniu, że to nie ten typ, ale co kilka czy maksymalnie kilkanaście godzin odpisywała.
To wszystko każe mi się zastanowić jeszcze bardziej nad tym jak odebrała moje zachowanie.
Dlaczego się nad tym zastanawiam? Z kilku powodów. Zwyczajnie źle się z tym wszystkim czuję, jest mi głupio wobec niej. Głupio mi wobec kuzynki, która polecając mi koleżankę ręczyła mi za nią, ale też jej za mnie. No i może najmniej ważny powód, ale przyznam szczerze, że jestem też nieco interesowny, zależy mi dalej na tej znajomości, bo jeszcze na pierwszym spotkaniu umówiliśmy się na obustronną przysługę, chyba ważniejsza z mojego punktu widzenia niż jej, bo ona łatwiej znajdzie w tym dla mnie zastępstwo niż ja dla niej. No i nie przeczę, jest to ogólnie fajna dziewczyna, taka na miłe spotkanie co jakiś czas by pogadać, bo rozmowa z nią kleiła mi się jak z mało kim. Fajnie się do niej mówiło, ale też fajnie słuchało.

Zanim ktoś napisze o tym, że może jednak ja coś więcej do niej poczułem to od razu odpowiadam, że na ten moment nie, ale chcąc być w pełni szczerym nie wykluczałbym tego w 100% w przyszłości, jednak to takie moje przemyślenia z teraz, w momencie kontaktów z nią o tym nie myślałem. Patrzyłem na nią jak na kogoś z kim można się fajnie pobawić na imprezie, fajnie pogadać, spędzić miło czas, ale nie w kontekście tego by została moją dziewczyną.
Co jeszcze warto napisać bym mógł dostać jak najtrafniejszą odpowiedź na pytanie które postawię jeszcze na koniec wywodu.. Może to, że nie jest to też fizyczne zauroczenie, przeżyłem sporo takich w życiu i trochę jednak trwało zanim zaczynałem racjonalnie myśleć. Tutaj tak nie było. Nie było nawet momentu braku racjonalnego myślenia. Ba! Zanim się spotkaliśmy widziałem jej fotki, nic mnie nie ruszyło, no ładna, ale nie było "musi być moja", na spotkaniu stwierdziłem, że wygląda ładniej niż na fotkach, ale też nie było "wow", bardziej urzekła mnie rozmową i charakterem. Ale kurcze, jestem facetem, (przy okazji coś ode mnie dla Was dziewczyny) to tak nie działa, że po chwili (czy nawet kilku godzinach) rozmowy, choćby najwspanialszej zaczyna się myślenie o czymś więcej i początkowe niezainteresowanie wyglądem fizycznym odchodzi w niepamięć. Z drugiej strony, sam wygląd (niestety jesteśmy wzrokowcami) potrafi nam dziewczynę (przynajmniej na jakiś czas) wyidealizować jaka by nie była charakterologicznie, czy pod innymi względami.
Znaczenie w tym przypadku może mieć jeszcze jedna sprawa, spora (ponad 7 lat) różnica wieku miedzy nami. Co do tego jednak to od razu zaznaczę, że tej różnicy absolutnie nie widać w relacjach, w rozmowie (fizycznie trochę tak).

Dobra, bo i tak sam się sobie dziwie, że tyle tych wszystkich niuansów wyłapałem i tu wypisałem..
Pytanie klucz dziewczyny: co mogę teraz zrobić, żeby przywrócić tą relację na poziom na jakim z pewnością (a może to zbytnia pewność?) by była w tym momencie gdyby nie to przykre wydarzenie z imprezy i moje w związku z nim zachowanie?
Co mogę/powinienem napisać (zakładając, że w ogóle odczyta)? Co Was by przekonało?
Czy to jednak nie ma znaczenia jakie były moje intencje, a tylko to jak je odebrała dziewczyna? (bo chyba nie ma wątpliwości, że tak odebrała?) Bo w takim przypadku zdaje sobie sprawę z tego, że tu już by się nic nie dało zrobić i na związek nie byłoby szans, bo dziewczyna w taki sposób zrażona przez nachalnego adoratora drugiej szansy już nie da. Z tym, że tu nie o związek chodziło.
W tej chwili przede wszystkim się martwię czy u niej wszystko w porządku, milczenie wobec mnie chyba wytłumaczalne, ale całkowite znikniecie z sieci (a takie mam symptomy) raczej normalne już nie jest.
Boję się teraz wykonywania jakichkolwiek ruchów, bo jak pisałem wyżej, wiem jak to działa w przypadku zakochania, jak dziewczyny odbierają jakiekolwiek ruchy. Mógłbym np. odezwać się do kuzynki, żeby podpytała koleżankę, ale szukanie w ten sposób kontaktu chyba wiadomo jak zostanie odebrane. Mógłbym też wziąć od kuzynki numer i zadzwonić, ale skoro sam go wcześniej nie brałem to takie "zdobywanie" numeru przez kogoś odebrane zostanie chyba jednoznacznie i absolutnie nie pozytywnie, szczególnie dla mnie w tej sytuacji. Jestem więc trochę w kropce, bo mam wrażenie że jakikolwiek ruch wykonam to i tak będzie źle. A w związku z tym co pisałem powyżej jeśli nic nie zrobię to się będę tym "gryzł", taki (paskudny) mam charakter. Inaczej nie potrafię..

Pomożecie? smile

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez M@r (2019-05-13 02:04:04)

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Nie wiem co wami, młodymi ludźmi jest nie tak? Gdyby wam pozabierać fejsbuki to tak jakby założyć worek na głowę i wpuścić do lasu.
Masz telefon w ręku, trzymasz go godzinami pisząc do niej epopeje i czynisz domysły co ona myśli o tym, czemu nie odpisuje, ten ton był inny niż wczoraj itp itd.
Skoro masz ten telefon w ręku już to zadzwoń chłopie i nie domyślaj się. Zapytaj. Porozmawiaj.
Technika robi postępy natomiast ludzie cofają się w rozwoju i proste czynności zaczynają być niemożliwe do wykonania.
Wracając do tematu mając na uwadze powyższe. Wydajesz się być rozsądnym, poukładanym, wyważonym facetem. Otwórz się i zbytnio nie kalkuluj, jednocześnie nie osaczaj jej. Ostatnią chyba postawą jaka może ci sprzyjać to cisza i czekanie.

3

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Niesamowicie długi opis, rozumiem że celem było podanie wszystkich potencjalnie istotnych szczegółów, ale pisząc w skrócie
1. chciałeś mieć z kim pójść na uroczystość, i udało się poznać kogoś takiego
2. pierwszy dzień spędziliście wspólnie, nastąpił upadek dziewczyny po którym opiekowałeś się nią
3. byłeś u niej w mieszkaniu, ona wyglądała na zadowoloną ale chciała żebyś kontynuował obchody bez jej udziału
4. dziewczyna przez jakiś czas jeszcze rozmawiała z Tobą, ale później przestała.

moja teoria: może chciała tylko pójść na to wydarzenie i później zakończyć znajomość bo np. jest w związku, albo nie ma chęci na nic więcej. Nie dostrzegłem żadnego popełnionego przez Ciebie błędu. Jeśli ona nie odpowiada na Twoje próby kontaktu, sms-y albo połączenia telefoniczne, to dalsze starania mogłyby być nachalnością i niezbyt widzę co jeszcze można zrobić.

"Poznacie ich po ich owocach":D

4

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Ale o co ci w ogóle chodzi? Bo z tego długaśnego opowiadania nic nie wynika, poza tym, że widać, żę lubisz pisać :-D
Podoba ci się, to nawiąż kontakt, zagadaj, zobacz jak cię odbiera, spróbuj się spotkać. Z twojego opowiadania, nie jestem pewna nawet czy ona ci się podoba, czy o co w ogóle ci chodzi. Potrzebowałeś towarzyszki na uroczystość. Uroczystość się skończyła, nie musi z tego być nic więcej.

5

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Obawiałem się trochę gdy skończyłem pisać swój wywód, że ze względu na jego objętość może on zostać niewłaściwie zrozumiany, że mało komu może się chcieć przeczytać go od początku do końca z równym skupieniem i zrozumieniem. I sądząc po odpowiedziach chyba rzeczywiście tak było..

Mar
Gdzieś tam w tym swoim wpisie zawarłem informację, że nie mogę do niej zadzwonić, bo nie mam numeru, jedyny nasz kanał komunikacyjny upadł, nie pisałem jej też epopei, krótkie wymiany zdań, bardziej ustalenie jakichś bardziej istotnych kwestii, ewentualne pojedyncze, miłe, czasami kurtuazyjne wstawki czy pytania.
W związku z tym obawiam się, że każda, poza naturalną, czyli dotychczasową, próba nawiązania z nią kontaktu zostanie odebrana jako nagabywanie, czyli potwierdzi wcześniejszy, niesłuszny odbiór. Stąd właśnie cisza, bo to najlepsze co wymyśliłem żeby mogła zobaczyć, że nie próbuję jej się narzucać. Niestety to byłoby ok, gdybym chciał i potrafił to tak po prostu zakończyć i zostawić, ale charakter mi nie pozwala.
Ale tak, coś w tym jest, że kiedyś było łatwiej, czuję że 20 lat temu bym się bardziej w tym odnalazł niż obecnie. I tak, zaczynam zwracać uwagę na dziwne rzeczy, takie urwanie kontaktu, sposób pisania, etc. bo po kilku czy kilkunastu relacjach z kobietami w dzisiejszych czasach tego się nauczyłem, tzn. że one na to zwracają uwagę. Straszne, ale niestety prawdziwe i trzeba się zaadaptować, żeby właśnie nie być jak ten z workiem na głowie w lesie.

nudny.trudny
Podobnie jak powyżej, to nie jest tak, że nie odpowiada, bo nie ma na co odpowiadać, nie ma ode mnie żadnych wiadomości, bo nawet nie mam jej jak ich przekazać.
Owszem, ta teoria wchodziłaby w grę, ale.. już na pierwszym spotkaniu, tym zapoznawczym umówiliśmy się na pewne wspólne działania w przyszłości, po imprezie i to z jej inicjatywy wynikało, więc nie widzę tego tak, że z góry planowała po imprezie zakończyć znajomość. Nikogo też nie ma i z tego co kuzynka mi przekazała był to właśnie powód dla którego zgodziła się pójść ze mną na imprezę, tzn. nie ma nikogo, nie ma z kim gdzieś wyskoczyć się pobawić, więc chętnie pójdzie.


aniuu1
No tak, lubię pisać, ale nie na takie tematy. Jeśli chodzi o temat relacji damsko-męskich to wole czytać, ewentualnie po prostu główkować samemu. Tu jednak nie potrafiłem sobie sam poradzić, stąd niejako z konieczności zdecydowałem się napisać.. i sam się sobie dziwię, że tyle tego wyszło, o ale kasować już nie chciałem, szkoda mi było. smile
Wydawało mi się, że dość jasno napisałem, że nie chodzi mi o coś więcej, w sensie związku z nią, wiem, że nic więcej nie musi być, ale gdybyśmy o tym "więcej", w sensie dalszej znajomości, wcześniej nie rozmawiali to by było ok, zrozumiałbym, że chodziło jej tylko o wyjście, wspólną zabawę i tyle. Zakończyłbym temat.
Tymczasem pomimo tego, że sama wcześniej dawała sygnały, że nie chce kończyć znajomości po imprezie tak jakby nagle zmieniła zdanie, z tym, że odczułem to w taki sposób, że powodem jest moje "nachalne" zachowanie, które w mojej świadomości było jedynie troską.

O co chodzi pytasz? Więc w skrócie o to, że chciałbym teraz jakoś przywrócić stan relacji sprzed wypadku, tzn. chciałbym, żeby ona potrafiła wyłączyć niejako ten fragment mojego zachowania w ocenianiu mnie, żeby zrozumiała, że zachowałem się tak, a nie inaczej nie dlatego, że to akurat jej się coś stało, ale że zachowałbym się tak samo kimkolwiek i jakakolwiek by nie była i jakkolwiek by nie wyglądała. To wynikało z faktu, ze komuś coś się stało, normalka, trzeba zareagować, pomóc, a nasilenie tej "pomocy" wynikało z dodatkowego poczucia obowiązku, bo była przecież ze mną, po d moją opieką niejako.
Owszem, mogę jej to napisać wprost, wyjaśnić tak jak wyjaśniam tutaj, ale obawiam się, że tego co mózg kobiety sobie zakodował nie zmieni takie wyjaśnienie, zostanie ono przyjęte do wiadomości, ale jednocześnie pozostanie myślenie "próbujesz się usprawiedliwić, ja swoje widziałam i swoje wiem".
Dlatego pytam, co mogę jej napisać, jakie wyjaśnienie tej sytuacji (zakładając , że w ogóle odczyta wiadomość) może sprawić, że rzeczywiście uwierzy i wykasuje to co sobie pomyślała, a przyjmie to jak było rzeczywiście?
Co Wam, dziewczyny w takiej sytuacji dałoby do myślenia, że rzeczywiście, popełniłyście w tej sytuacji błąd w ocenie? Da się jeszcze w takiej sytuacji to zmienić słowami, wyjaśnieniami?

6 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-13 14:44:51)

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Może jestem w błędzie, ale nie widzę sensu w tak szczegółowym analizowaniu czyjegoś zachowania, raczej postarałbym się o wniosek ogólny który niestety wskazuje na brak dalszego zainteresowania Tobą. Jeśli wiadomości jakie do niej wysyłałeś miały podobny stopień złożoności, obawiam się że to też mogło mieć wpływ, ja np. lubię długie inteligentne rozmowy ale jest pewna granica poza którą nadmiar informacji może okazać się męczący.

"Poznacie ich po ich owocach":D

7

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Nie jesteś w błędzie, to oczywiste, że nie jest zainteresowana. Przecież o tym cały czas piszę. Chodzi jednak o to by to zmienić. Nie miałoby to sensu gdyby przestała być zainteresowana z prawdziwego powodu, a uważam, że ma to sens, bo powód, który zakończył zainteresowanie został przez nią niejako wymyślony, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Chodzi o to, żeby jej to uświadomić, że źle odebrała moje intencje, że to nie były końskie zaloty.

Pisałem już wyżej, że zrozumiałbym wszystko gdybym rzeczywiście się napalił, próbował wykorzystać sytuację by się zbliżyć, etc. Wszystko byłoby jasne, przesadziłem i nie mam już u niej szans na cokolwiek. Nie jetem głupi, wiem, że to tak działa. Ale ja tego nie zrobiłem i nawet nie chcę tworzyć z nią związku, nie myślałem i nie myślę o tym.

I nieprawdą jest, że pisałem jej jakieś złożone wiadomości, ani nie pisałem, ani w rozmowie takich nie używam. To jest wyjątkowa sytuacja, że tutaj piszę w taki sposób, bo uznałem, że to może mieć znaczenie dla kogoś kto zechce mi jednak spróbować pomóc. Najbardziej złożone co do niej napisałem było to, że na 2 dzień imprezy x pokłócił się z y i omal się nie pobili i że w związku z tym trzeba było ich ewakuować z tej imprezy. Przesadziłem? No chyba nie.. tym bardziej, że sama zapytała co się działo.

No cóż, napisałem taki esej aby uniknąć wyciągania głupich, nieprawdziwych wniosków, a się okazuje, że odniosłem tym odwrotny skutek.
Szkoda, że nikt nie próbuje rzeczywiście odpowiedzieć na moje pytania, a jedynie każdy próbuje na nowo wymyślać proch, który w tej sytuacji już został przeze mnie wymyślony.
Ja wiem co jest nie tak, wiem jaki jest obiór sytuacji, wiem co zrobiłem źle w opinii mojej towarzyszki, a oczekuję jedynie tego, że ktoś, tzn. w tym przypadku dziewczyny (dlatego piszę na tym forum), postawi się na miejscu tej mojej znajomej i będzie sobie w stanie wyobrazić co by w takiej sytuacji chciała (powinna) przeczytać (albo przynajmniej usłyszeć), aby zmienić swój nieprawdziwy tok myślenia, na ten zgodny z prawdą.

8 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-13 15:16:40)

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Rozumiem, no to dobrze, odpowiedziałeś na to o co pytała. Próbowałem odpowiedzieć na Twoje pytanie, rozumiem że odpowiedź nie była taka jakiej byś oczekiwał, ale czy ktokolwiek doradzi jak dotrzeć do dziewczyny która nie jest chętna do dalszego pisania, a innego kontaktu nie masz? Moim zdaniem jakieś dalsze działania np. próba spotkania się na żywo, to już byłaby nachalność. Postawienie się na miejscu tej znajomej - gdybym zachowywał się w taki sposób, oznaczałoby to że nie mam chęci na dalsze relacje wykraczające poza to co było dotychczas, lub że aktualnie mam dużo różnych zajęć, lub że nie czuję się dobrze, albo jeszcze inne powody, chociaż wyraziłbym to w innej formie. Oczywiście w moim przypadku byłoby możliwe że nagle zmieniłbym zdanie gdyby zainteresowana mną osoba zrobiła coś bardzo nieprzeciętnego, ale ja to ja, ona to ona, nie znamy jej. Lepiej chyba otworzyć się na inne nowe znajomości jeśli tu nie ma perspektyw.

"Poznacie ich po ich owocach":D

9

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Wciąż piszesz to co ja sam już napisałem, oceniasz zachowanie i piszesz co ono oznacza, zauważ, że ja to wszystko wiem.
Ok, powiedzmy, że teraz próbowałeś się postawić na jej miejscu, co jednak z tego co napisałeś było odpowiedzią na moje pytanie? Jedynie to, że mógłbyś zmienić zdanie, gdyby zainteresowana Tobą osoba zrobiła coś nieprzeciętnego.
Bardzo ogólne, ale jednak coś.
W czym leży problem? W tym, że jesteś facetem, a u nas działa to inaczej. Ja tez się sam potrafię postawić w takiej sytuacji, załóżmy, że dziewczyna, którą traktowałem jako znajomą i nic więcej, pomagając mi w podobnej sytuacji stała się w moim odczuciu nachalna. Odebrałem to jako coś więcej z jej strony. I co? I też by mógł ją chcieć zbyć z tego powodu, pokazać, że nie jestem zainteresowany odcinając się. To mogłoby rzeczywiście wyglądać podobnie. Ale jeśli by się odezwała, dając znać że zrozumiała jak odebrałem jej intencje i że to tylko tak wyglądało, a było w rzeczywistości czymś innym, to po prostu zapewne sprawdziłbym jak się dalej będzie zachowywać i jeśli coś by się powtórzyło to wtedy dopiero zamknąłbym sprawę. U dziewczyn jednak tak łatwo to nie działa. One nie dają od tak 2 szansy, ufają bardziej swojemu odczuciu niż temu co im mówi facet.
Stąd właśnie pytam na kobiecym forum o opinie KOBIET. I co dostaję? Głownie wpisy facetów, wpisy które nie odpowiadają absolutnie na postawione przeze mnie pytania (pomijając, że to nie od nich oczekiwałem odpowiedzi), co najwyżej potwierdzają to co sam wydedukowałem na temat sytuacji w jakiej się znalazłem.

No trudno, liczyłem, że może dostanę choć kilka odpowiedzi, może mi to coś pomoże, może będzie mi łatwiej sklecić w tej sytuacji jakieś ze 2 odpowiednie zdania, które wyślę, dając sobie szansę na pomyślne rozwiązanie sprawy.. przeliczyłem się, szkoda. Trzeba być facetem i sobie także z tym poradzić..

10

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Chryste człowieku, gdybym był dziewczyną, tak wiem nie jestem, ale gdybym jednak był, to od razu bym zmienił numer telefonu.
Każda jedna będzie spieprzała w podskokach od tak namolnego typa i te tłumaczenia, że coś czymś nie jest chociaż tym właśnie jest...
Masakra chłopie, zajechałeś laskę w dwa dni, bo nie umiesz trzymać łap przy sobie i gęby na kłódkę. Czego jeszcze nie rozumiesz?
Obściskiwanie dziewczyny pod jakimiś debilnymi pretekstami, a to jej zimno, a to jej smutno, a to jej coś tam, to wcale nie jest tak jak wygląda?
A co to jest? Ładowanie się do chaty i zawracanie dupy, kiedy ledwo na nogach stoi po imprezie z rozwalonym łbem, to też nie było to na co wygląda?
A co to niby było? Ledwo się ciebie z domu pozbyła, to zadręczasz ją teraz lawiną esemesów, na które biedna nawet nie wie co ma ci odpisać,
ale to oczywiście również nie jest to na co wygląda. Nieprawdaż? No pozłość się teraz, że nikt cię nie rozumie i wysmaruj kolejne elaborat na pół strony,
że to wcale nie jest tak jak jest i niech ci dziewczyny szybko napiszą jak by tu teraz odwrócić kota ogonem, żeby tamta łyknęła ten tani kit. Dajesz...

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

11

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Jakbyś przeczytał ze zrozumieniem, już nie mówię elaborat, ale przynajmniej te krótsze odpowiedzi to byś wiedział, że nie mam jej numeru, ani ona mojego (nie ma co kasować), wiedziałbyś też, że nie obściskiwałem jej (przytulałem z wyczuciem), nie ładowałem się do chaty zaraz po imprezie, nie zadręczałem jej żadna lawiną esemesów tuż po tym gdy się mnie pozbyła z chaty, lecz napisałem jedną krótka wiadomość z zapytaniem o stan zdrowia (nie była chyba taka biedna niewiedząca co odpisać, bo to zrobiła) dzień po tym jak od niej wyszedłem, później zaś kilka kolejnych krótkich wiadomości w odpowiedzi na jej pytania. I tyle z naszego kontaktu.
Gdybym miał szukać odpowiedzi jak odwrócić kota ogonem, żeby jednak coś mogło między nami być to.. dałbym sobie już dawno spokój, błędy młodości nauczyły mnie, że to w takim przypadku koniec.
Poza tym po co miałbym kłamać? Czy jeśli bym nieprawdziwie opisał sytuację to coś by mi to dało? Nie oszukiwałbym wtedy jej czy Was, ale samego siebie. Nie widzę w tym sensu..

Widzę za to, że obce Ci są relacje z dziewczynami na zasadzie kolega-koleżanka. Albo jest Twoja, albo dla Ciebie nie istnieje. Obce Ci są też wyższe wartości, jak wrażliwość, empatia, troska, odpowiedzialność i nie rozumiesz, że w pewnych sytuacjach można wyłączyć myślenie i zwyczajnie chcieć komuś ulżyć w cierpieniu, choćby w głupi (z późniejszej perspektywy) sposób, np. przesadnie skracając dystans.

I jeszcze z takim podejściem śmiesz pisać, że to ode mnie powinny spieprzać dziewczyny.. Ehh, poważnie teraz lecą na takich, za przeproszeniem, buraków jak Ty?

Zaopiekowałem się nią jak siostrą, zapominając, że nią nie jest i może to inaczej odebrać. Ale wiesz co? Tak jak zwykle z kontaktów z kobietami wyciągam wnioski by nie popełniać w przyszłości podobnych błędów, tak wniosek z tej sytuacji jest dla mnie prosty.. za drugim, trzecim i pięćdziesiątym razem zachowam się tak samo, bo uważam, że tak się powinien właśnie zachować facet, tzn. zaopiekować kobietą bez względu na wszystko najlepiej jak potrafi, a nie myśleć w takiej sytuacji o tym, że ona to źle odbierze i straci się przez to możliwość na nawiązanie z nią relacji, czy to koleżeńskiej czy tej poważniejszej. Dodam też, że tak samo zachowałbym się w sytuacji gdyby chodziło o kogoś kogo kompletnie nie znam i od kogo niczego nie oczekuję, nie interesuje mnie w takiej sytuacji ani uroda dziewczyny,ani jej charakter, ani wiek, ani nic innego. Taki mam charakter, tak zostałem wychowany i jestem z tego dumny.

12

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

1 błąd- o ile to nie Ty walnąłeś ją w nos na imprezie- był wtedy- gdy upierałeś się że ja odwiedzisz WBREW jej woli.
Potem już się tylko narzucałeś.
Jak tego nie czujesz- tym gorzej dla Ciebie

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

13

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje
Fabs04 napisał/a:

Jakbyś przeczytał ze zrozumieniem, już nie mówię elaborat, ale przynajmniej te krótsze odpowiedzi to byś wiedział, że nie mam jej numeru, ani ona mojego (nie ma co kasować), wiedziałbyś też, że nie obściskiwałem jej (przytulałem z wyczuciem), nie ładowałem się do chaty zaraz po imprezie, nie zadręczałem jej żadna lawiną esemesów tuż po tym gdy się mnie pozbyła z chaty, lecz napisałem jedną krótka wiadomość z zapytaniem o stan zdrowia (nie była chyba taka biedna niewiedząca co odpisać, bo to zrobiła) dzień po tym jak od niej wyszedłem, później zaś kilka kolejnych krótkich wiadomości w odpowiedzi na jej pytania. I tyle z naszego kontaktu.
Gdybym miał szukać odpowiedzi jak odwrócić kota ogonem, żeby jednak coś mogło między nami być to.. dałbym sobie już dawno spokój, błędy młodości nauczyły mnie, że to w takim przypadku koniec.
Poza tym po co miałbym kłamać? Czy jeśli bym nieprawdziwie opisał sytuację to coś by mi to dało? Nie oszukiwałbym wtedy jej czy Was, ale samego siebie. Nie widzę w tym sensu..

Widzę za to, że obce Ci są relacje z dziewczynami na zasadzie kolega-koleżanka. Albo jest Twoja, albo dla Ciebie nie istnieje. Obce Ci są też wyższe wartości, jak wrażliwość, empatia, troska, odpowiedzialność i nie rozumiesz, że w pewnych sytuacjach można wyłączyć myślenie i zwyczajnie chcieć komuś ulżyć w cierpieniu, choćby w głupi (z późniejszej perspektywy) sposób, np. przesadnie skracając dystans.

I jeszcze z takim podejściem śmiesz pisać, że to ode mnie powinny spieprzać dziewczyny.. Ehh, poważnie teraz lecą na takich, za przeproszeniem, buraków jak Ty?

Zaopiekowałem się nią jak siostrą, zapominając, że nią nie jest i może to inaczej odebrać. Ale wiesz co? Tak jak zwykle z kontaktów z kobietami wyciągam wnioski by nie popełniać w przyszłości podobnych błędów, tak wniosek z tej sytuacji jest dla mnie prosty.. za drugim, trzecim i pięćdziesiątym razem zachowam się tak samo, bo uważam, że tak się powinien właśnie zachować facet, tzn. zaopiekować kobietą bez względu na wszystko najlepiej jak potrafi, a nie myśleć w takiej sytuacji o tym, że ona to źle odbierze i straci się przez to możliwość na nawiązanie z nią relacji, czy to koleżeńskiej czy tej poważniejszej. Dodam też, że tak samo zachowałbym się w sytuacji gdyby chodziło o kogoś kogo kompletnie nie znam i od kogo niczego nie oczekuję, nie interesuje mnie w takiej sytuacji ani uroda dziewczyny,ani jej charakter, ani wiek, ani nic innego. Taki mam charakter, tak zostałem wychowany i jestem z tego dumny.

Prawda jest taka, że dziewczyna nie jest zainteresowana żadną znajomością z Tobą, wierz mi, że jakby chciała to by weszła na tego facebooka i czekała czy się odezwiesz. Kolejne próby kontaktu i tłumaczeń sobie daruj, bo wyjdziesz już na totalnego desperata.

14

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Nie ja ją walnąłem, ale była ze mną, więc czułem się za nią odpowiedzialny. Odebrałem ją spod domu, więc i pod dom ją odwiozłem. Poza tym z imprezy mieliśmy wracać tym właśnie transportem. Po prostu wracaliśmy z innego miejsca i nieco szybciej niż planowaliśmy.
Nie było to wbrew jej woli.
Tzn. stwierdziła, że może zadzwoni po kogoś, żeby po nią przyjechał, ale zrobiła to ewidentnie z grzeczności, bo nie chciała mi kończyć imprezy, mówiła, żebym na nią wracał, ale powiedziałem jej, że i tak nie wrócę po takim wydarzeniu, że wracam do domu, ale ją też najpierw odwiozę i przytaknęła. Co w tym było złego? Tu chyba oczywistym jest, że gorzej by było jakby musiała kogoś (koleżankę czy ojca) jeszcze w środku nocy budzić żeby po nią przyjechał..

Potem chciałem żeby zrobiło jej się miło, więc wpadłem na drugi dzień z giftami, ale fakt, jak się to wszystko razem połączy to można powiedzieć, że się narzucałem, tzn. ona to tak odebrała, choć nie takie były moje intencje. Właśnie to później wyczułem i o tym wyżej pisałem.

Rozmawiałem na ten temat później z siostrą, stwierdziła, że zachowałem się właściwie, że ona by się cieszyła, gdybym wobec niej tak właśnie się zachował w takiej sytuacji (albo ktoś inny na moim miejscu), a jak pisałem wcześniej, takie właśnie w tym momencie miałem odczucie wobec tej dziewczyny, tzn. traktowałem ją od momentu wypadku jak "siostrę".

Szkoda, że każdy kto cokolwiek odpowiedział w tym temacie pisze to co sam chce napisać, a nie odpowiada na moje pytanie. Poważnie tak trudno przeczytać o co chodzi autorowi i mu odpowiedzieć ? Zresztą zauważyłem w innych tematach, że jest podobnie. Każdy wie wszystko lepiej niż autor tematu.
Trochę tak na zasadzie jakby ktoś zapytał np. o wyniki losowania totolotka i zamiast odpowiedzi składającej się z 6 cyfr uzyskał pouczenie, że "po co gra, skoro i tak nie wygra?". Ja tu nie pytam czy wygram, nie chce pouczeń na temat tego czy to granie jest dobre czy nie, chce jedynie żeby ktoś wypisał mi liczby..

15

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje
Taanka napisał/a:

Prawda jest taka, że dziewczyna nie jest zainteresowana żadną znajomością z Tobą, wierz mi, że jakby chciała to by weszła na tego facebooka i czekała czy się odezwiesz. Kolejne próby kontaktu i tłumaczeń sobie daruj, bo wyjdziesz już na totalnego desperata.

Kolejny wpis odkrywający na nowo Amerykę. Przecież wiem, że nie jest zainteresowana. Ale nie jest bo myśli, że ja na nią lecę, że się napaliłem, a to nieprawda.
Pytam więc po raz kolejny, jak ją o tym poinformować, żeby nie wyszło, że to głupie tłumaczenia napaleńca, które w rzeczywistości są zakłamywaniem rzeczywistości?

16

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje
Fabs04 napisał/a:
Taanka napisał/a:

Prawda jest taka, że dziewczyna nie jest zainteresowana żadną znajomością z Tobą, wierz mi, że jakby chciała to by weszła na tego facebooka i czekała czy się odezwiesz. Kolejne próby kontaktu i tłumaczeń sobie daruj, bo wyjdziesz już na totalnego desperata.

Kolejny wpis odkrywający na nowo Amerykę. Przecież wiem, że nie jest zainteresowana. Ale nie jest bo myśli, że ja na nią lecę, że się napaliłem, a to nieprawda.
Pytam więc po raz kolejny, jak ją o tym poinformować, żeby nie wyszło, że to głupie tłumaczenia napaleńca, które w rzeczywistości są zakłamywaniem rzeczywistości?

Nie ma takiej możliwości technicznej.

17

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Generalnie wiem, że taka możliwość jest, tzn. pokazanie jej tego swoim dalszym zachowaniem. Z tym, że tu jest problem, bo jeśli ona nie zechce to nie będzie możliwości bym jej to mógł pokazać.

Skąd wiem?
Kiedyś, parę ładnych lat temu miałem dość podobną sytuację. Zatrudniła się u mnie w pracy ładna, młoda dziewczyna. Po jakimś czasie założyłem się z kumplem (trochę wypiliśmy) o to kto ją wyrwie. Stawka była spora, więc i nawet na trzeźwo nie pomyśleliśmy żeby zakład anulować. Cel minimum- pocałunek z języczkiem na oczach tego drugiego. Kumpel był bardziej nachalny, dość szybko dostał ostrego kosza (odczuł nieco na twarzy) próbując ją pocałować na jakimś wspólnym pracowniczym wyjściu na piwko.
Ja cierpliwie nad nią "pracowałem", raz w podzięce za jakąs przysługę dostałem nawet buziaka w policzek. No ale ustaliliśmy wcześniej z kumplem deadline, które nieubłaganie się zbliżało. Była impreza firmowa. Ostatnia szansa, więc musiałem pójść na całość. "Pojechałem" tak, że miałem śliwę pod okiem i pół firmy gadało przez parę tygodni o całej sytuacji. Co się na wyjaśniałem ludziom to moje. big_smile Oczywiście jak już dziewczyna chciała mnie słuchać (trochę musiała, bo współpracowaliśmy w pewnym zakresie w firmie) to oczywiście tłumaczyłem jej, że to był głupi zakład, ale co też normalne- absolutnie nie wierzyła. Opinię sobie wyrobiła. Jednak tu miałem tą przewagę, że widywaliśmy się przez 5 dni w tygodniu i nie mogło być inaczej. Swoim późniejszym zachowaniem mogłem jej pokazać jaki jestem, mogła mnie na nowo ocenić. I tak po paru tygodniach ni z tego ni z owego podeszła do mnie sama i powiedziała, że już mi wierzy, że to był zakład i że choć to było głupie to się przestała gniewać i nawet ja to zaczęło śmieszyć. Nie miała problemu żeby wyjść ze mną później na piwo, pogadać o duperelach, czasem się poradzić w temacie na którym się znam, etc. Generalnie mamy normalne stosunki, jak między koleżanką i kolegą. Więc jak widać można i o coś tego typu mi teraz chodzi. O takie zakończenie całej sprawy. No ale tu nie ma tego kontaktu..

18 Ostatnio edytowany przez Lagrange (2019-05-14 06:10:52)

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Kolejne trzydzieści elaboratów nadal nie zmienia faktu że się kobiecie narzucałeś macając, zarzucając niechciana korespondencja i cała serią zachowań które każdy normalny człowiek odebrałby jako molestowanie. A twój upór w twierdzeniach, mimo opinii wszystkich tu obecnych, że to takie niewinne zachowania świadczy o bardzo złym wychowaniu. Twoje inwektywy pod adresem aderstuda świadczą też iż trafił dokładnie w sedno. Możesz tu napisać jeszcze sto elaboratów, a nadal to co uprawiasz będzie molestowaniem i stalkingiem.

19

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

"Pracowanie" nad kobietą mnie odrzuca.

Ty nie masz pojęcia, jak wygląda relacja kolegi z koleżanką. Ja bym nie pozwoliła żadnemu mojemu koledze na takie zachowanie, jakie Ty przejawiałeś względem niej. Nawet gdybym tego kolegę znała od 20 lat.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Lagrange- nie każdy dotyk to macanie, każdy dotyk z mojej strony był podyktowany pozytywnymi przesłankami. I jeszcze raz to napiszę, nie było żadnego narzucania się niechcianą korespondencją. Standardowe zapytanie o samopoczucie, zupełnie naturalne w TAKIEJ sytuacji. I nie, to nie niewinne zachowania, to wyraz troski i właśnie poczucia winy. Zupełnie naturalne zaopiekowanie się kobietą w takiej sytuacji. Sorry, ale bardziej ufam tu ocenie siostry, która mnie zna, a która twierdzi, że zachowałem się wzorowo, że nawet to iż pojechałem do niej na 2 dzień, pomimo tego, że jakby chciała mnie zbyć, było super zachowaniem, bo skoro ostatecznie na to z uśmiechem przystała to tego oczekiwała/potrzebowała, a jedynie z grzeczności chciała odmówić, żebym ja się nie czuł zobowiązany.
Tak samo jak wobec tej dziewczyny zachowałbym się też wobec siostry czy nawet mamy. Molestowanie, stalking wobec siostry albo mamy? No chyba nie.


Inwektywy?
Co druga osoba tu się wypowiadająca nie szczędzi ich pod moim adresem i jest ok. Nikt nie protestuje z tego powodu.
Ja oceniłem, zgodnie z prawdą, burackie (bezuczuciowe) podejście do kobiet jakie preferuje anderstud i już źle, bo to coś tam niby pokazuje.. Tak, to pokazuje, że świat zmierza w złym kierunku, że wartości przestają mieć znaczenie, przykre.


Lady Loka
Jeśli "pracowanie" Cię odrzuca to daj sobie spokój z facetami. Niestety, zmartwię Cię, każdy facet, który myśli o nawiązaniu bliższej niż koleżeńska relacji z kobietą "pracuje". Fakt, w tym podanym przykładzie ma to wydźwięk bardzo negatywny, ze względu na zakład (błąd młodości, z którego wyciągnąłem dawno wnioski). Wiesz kiedy facet przestaje "pracować" nad kobietą? To jest ten moment gdy kobieta zaczyna się zastanawiać, dlaczego jego zachowanie się zmieniło, dlaczego już nie jest taki romantyczny jak na początku, dlaczego się już tak nie stara, etc. Kiedy dokładnie? Standardowo po ślubie. Choć w dzisiejszych czasach gdy coraz mniej jest tych ślubów, jest to moment, w którym po prostu jest już pewien, że zdobył kobietę. Wtedy zaczyna zachowywać się całkowicie naturalnie i przestaje "pracować", główkować, etc.
Wtedy widzisz jaki facet Cię zdobył, nie, nie ten, który Cię zdobywał, przykro mi, ale tak jest. (Zresztą Wy, kobiety też działacie podobnie, też z czasem się zmieniacie.)
Są wyjątki od tej reguły, gdy facet ma tak niskie poczucie wartości, że nawet ślub nie sprawia, że uznaje, że zdobył kobietę, o którą się starał. Wtedy po ślubie dalej "pracuje", dalej zdobywa, bo boi się porzucenia. Kobieta się wtedy cieszy, że jest super, że facet taki sam jak przed ślubem, a w rzeczywistości to taka ciapa, dla której kobieta jest tak wielką zdobyczą, że za wszelką cenę nie chce jej stracić.


Nie pozwoliłabyś na takie zachowanie? No i ok, takie masz podejście i super. Ty byś zareagowała. Tutaj reakcji nie było. Może w tym problem? Jakbym wyczuł jakąś najmniejszą choćby próbę zwrócenia mi uwagi, że robię coś niezgodnie z potrzebami czy oczekiwaniami dziewczyny to bym to zachowanie zmienił, bo jeśli bym tego nie zrobił to wtedy byłoby to molestowanie. Ale dostawałem bardziej sygnały, że robię właśnie to czego w tym momencie potrzebuje dziewczyna.
Wyjątki były 2. Gdy dała znać, żebym nie przyjeżdżał. Jednak tu jak pisałem, jej późniejsza, naturalna, szczera reakcja najpierw na to, że jednak  przyjadę, a później w momencie gdy przyjechałem, w zasadzie rozwiała wątpliwości, że ta wcześniejsza odmowa była jedynie grzecznościowa. I drugi raz gdy mimo jej zamkniętej postawy pogłaskałem ją po plecach, taki gest na zasadzie "bardzo mi przykro". Niemniej nie zareagowała na to jakkolwiek, nie było choćby delikatnego odruchu, odsunięcia, etc.
To wszystko utwierdzało mnie w tym, że odbiera moje zachowanie zgodnie z tym jakie ono jest, że nie doszukuje się tu prób zdobywania. Dlatego właśnie dopiero następnego dnia, gdy nienaturalnie (nie tak jak do tej pory) zakończyła rozmowę zorientowałem się, że mogła odebrać to inaczej. Może ona też dopiero później inaczej o tym wszystkim pomyślała..

Niemniej, nieważne.
Ważne jedynie, że wciąż wszyscy wszystko wiedzą lepiej (byliście tam ze mną? jakoś nie zauważyłem), a nikt nie odpowiada na postawione główne pytanie.
I to o mnie ma źle tu coś świadczyć..

Jak Was pytają na ulicy która godzina to też odpowiadacie, np. że czas nie ma znaczenia, albo oceniacie pytającego czy jednak zerkacie na zegarek, by odpowiedzieć zgodnie z oczekiwaniami pytającego, lub jeśli nie macie zegarka to zwyczajnie mówicie, że nie macie (nie znacie odpowiedzi na pytanie), ewentualnie nie mówicie nic?

21

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje
Fabs04 napisał/a:

To jest ten moment gdy kobieta zaczyna się zastanawiać, dlaczego jego zachowanie się zmieniło, dlaczego już nie jest taki romantyczny jak na początku, dlaczego się już tak nie stara, etc. Kiedy dokładnie? Standardowo po ślubie. Choć w dzisiejszych czasach gdy coraz mniej jest tych ślubów, jest to moment, w którym po prostu jest już pewien, że zdobył kobietę. Wtedy zaczyna zachowywać się całkowicie naturalnie i przestaje "pracować", główkować, etc.

uciekałbym. to wygląda bardziej jak praca nad np. projektem, niż związek z inną osobą

Fabs04 napisał/a:

Niemniej, nieważne.
Ważne jedynie, że wciąż wszyscy wszystko wiedzą lepiej (byliście tam ze mną? jakoś nie zauważyłem), a nikt nie odpowiada na postawione główne pytanie.
I to o mnie ma źle tu coś świadczyć

czyli tu dalej chodzi o to, żeby przekonać do siebie dziewczynę, która już wiele razy pokazała że nie ma chęci na dalszy związek. ale najwidoczniej nie takich odpowiedzi autor oczekuje

Fabs04 napisał/a:

uważam, że tak się powinien właśnie zachować facet, tzn. zaopiekować kobietą bez względu na wszystko najlepiej jak potrafi [...] Taki mam charakter, tak zostałem wychowany i jestem z tego dumny.

Fabs04 napisał/a:

Po jakimś czasie założyłem się z kumplem (trochę wypiliśmy) o to kto ją wyrwie. Stawka była spora, więc i nawet na trzeźwo nie pomyśleliśmy żeby zakład anulować. Cel minimum- pocałunek z języczkiem na oczach tego drugiego

ciekawe

"Poznacie ich po ich owocach":D

22

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Cześć.

Nie będę się nad Tobą pastwić, bo wyglądasz na fajnego faceta, któremu po prostu trochę za bardzo zależy na tym, żeby było idealnie, ale oczywiste jest, że nigdy nie będzie, bo ludzie są różni i różnie reagują.

Faktem jest, że byłeś wobec tej dziewczyny nachalny już po tej całej akcji z weselem, ale na samej uroczystości zachowałeś się moim zdaniem wzorowo. Gdyby każdy facet podczas imprezy okazywał swojej towarzyszce tyle uwagi, zainteresowania i troski, to byłoby naprawdę super.

No ale do rzeczy. Przesadziłeś z narzucaniem się już po wypadku i tak dalej, ale ja bym się nie załamywała. Domyślam się, że Ci zależało na dalszej znajomości z tą dziewczyną, ale chyba przedobrzyłeś i teraz opcje są w sumie dwie..

1. Napisz krótką wiadomość z przeprosinami za bycie nachalnym, ale naprawdę krótką bez zbędnego lania wody. Coś w stylu „hej, sorry, że trochę się narzucałem ostatnio, po prostu martwiłem się Twoim stanem zdrowia, a ponadto bardzo Cię polubiłem i chciałbym jeszcze kiedyś się z Tobą zobaczyć. Jeśli Ty też byś chciała, to daj znać”.

Jak odpisze, to znaczy, że jest zainteresowana, jak nie - to masz pewność, że to jest nie do uratowania, bo czasu nie cofniesz.

2. Po prostu olej sprawę. Nie ta, to inna. Ucz się na swoich błędach, wiesz, co zrobiłeś nie tak, pracuj nad sobą.


Bo wiesz, nie da się zrobić nic, by cofnąć złe wrażenie. Można przeprosić i liczyć, że jeszcze jej aż tak bardzo do siebie nie zraziłeś, więc opcja nr 1.

Powodzenia.

P.S. Ja bym Ci dała szansę, masz ewidentnie dobre serducho i nie jesteś egoistą. Trochę brak Ci wyczucia, ale to normalne, skoro nie miałeś nikogo. Tak czy inaczej nie łam się i nie zrażaj. Każdy z nas kiedyś zaliczył tego typu wpadkę.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

23

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje
nudny.trudny napisał/a:

uciekałbym. to wygląda bardziej jak praca nad np. projektem, niż związek z inną osobą

No tak, ściemniaj, że nie zastanawiasz się jak się zachować w kontakcie z kobieta, która Ci się podoba i którą chcesz sobą zainteresować. Jesteś całkowicie naturalny, zachowujesz się identycznie jak w stosunku do każdego innego.
Wejdź sobie choćby na tym forum w jakikolwiek inny temat, taki z problemem w dążeniu do związku. Wszędzie pytania o to jak się powinno zachować w danej sytuacji żeby ta druga strona dobrze to odebrała. To jest właśnie owa "praca" i każdy tak robi, czy to kobieta czy facet.
I to jest całkowicie normalne. Oczywiście nie mówię tu o podrywie na "zaliczenie laski", takie schematyczne działanie, uwodzenie "zawodowców", to rzeczywiście jest słabe i godne pogardy.



nudny.trudny napisał/a:

czyli tu dalej chodzi o to, żeby przekonać do siebie dziewczynę, która już wiele razy pokazała że nie ma chęci na dalszy związek. ale najwidoczniej nie takich odpowiedzi autor oczekuje

Nie pokazała wiele razy, ale raz, w momencie gdy zakończyła rozmowę, niejako uciekła przed dalszym kontaktem, choć wcześniej tego nie robiła. I nie chodzi o związek, ale o nie kończenie znajomości.
Oczekuję (a właściwie oczekiwałem, bo już zdałem sobie sprawę, że nic z tego nie będzie) odpowiedzi na pytanie, jak to zrobić by dziewczyna właściwie odczytała moje intencje?
Oczekiwałem odpowiedzi od kobiet w stylu: "ja bym się może zastanowiła czy dobrze odebrałam Twoje zachowanie gdybyś napisał mi, że.../pokazał mi, że..." Ewentualnie: "gdybym sobie wyrobiła opinię to nic już by jej nie zmieniło, nic by mnie w tej sytuacji nie przekonało".
Niestety nie dostałem ani jednej odpowiedzi w tym stylu.

nudny.trudny napisał/a:

ciekawe

Tak, ciekawe, że ktoś kiedyś miewał inne podejście, ale może uczyć się na błędach i potrafi się do tego przyznać. Zresztą w tej sytuacji chyba wszystko mówi o mnie fakt, że koleżanka, która stała się przedmiotem głupiego zakładu sama do mnie podeszła i obróciła sytuację w żart.
Ty oczywiście zawsze zachowywałeś się wzorowo, wszystko wiedziałeś, nigdy nie zrobiłeś niczego głupiego w stosunku do kobiet. Gratuluję, bo mi się niestety nie raz zdarzało tracić rozum pod wpływem kobiety, przychodziło zauroczenie i rzeczywiście potrafiłem zachowywać się nachalnie, ganiać za jakąś jak piesek, etc.  Teraz już tego nie robię nawet gdy się zauroczę, nie tracę rozumu, a co dopiero gdy tak jak w tej sytuacji kompletnie nie patrzę na dziewczynę jako na potencjalną partnerkę życiową.

24

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Cyngli
Dzięki za pierwszą zgodną z tematem odpowiedź.
Przywracasz wiarę w normalność i empatię ludzi.

Olać tematu nie potrafię, wyrzucałbym sobie (jak nie teraz to w przyszłości) gdybym to zrobił.
To dla mnie jasne, że coś muszę napisać, tylko zastanawiam się ciągle co i tutaj mam 2 myśli, jedna to właśnie coś w stylu jak mi radzisz, a 2 opcja to brak jakichkolwiek tłumaczeń, w myśl zasady, że tłumaczą się winni i tylko zwykłe zapytanie o zdrowie czy samopoczucie, by wybadać jej nastawienie po dłuższym milczeniu z mojej strony i w razie czego (nie odpisania, albo braku zmiany nastawienia) późniejsze kilka słów wyjaśnień.
Myślisz, że sam fakt, że tyle czasu nic nie napisałem nie da jej nic do myślenia i nie ma nawet co sprawdzać czy jest jakaś zmiana, tylko od razu przyznać szczerze, że wiem co jest grane?

PS. Nie odbieram tego jako wpadkę, bo wpadką mogłoby to być jedynie gdybym myślał o czymś poważnym w stosunku do tej dziewczyny. Wtedy rzeczywiście byłby to chyba brak wyczucia z mojej strony, ulegnięcie emocjom, ale podejrzewam, że zdałbym sobie z tego sprawę na bazie wcześniejszych doświadczeń, bo to nieprawda, że ich nie mam. wink

25

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Wiesz, myślę, że się troszeńkę jednak zaangażowałeś, świadczy o tym to, że nie chcesz odpuścić. Zaliczyć wpadkę to nic złego. Zdarza się każdemu i nie ma się czego wstydzić.

Biorąc pod uwagę to, co napisałeś - weź mocno pod uwagę moją opcję nr 1. Tylko nie pisz elaboratu - krótko i na temat, żeby się jeszcze bardziej nie pogrążyć.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

26

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

A j myślę, ze masz spory problem z sobą. Chcesz naginać ludzi pod własne wyobrażenia, a nawet łamać- i to dla zakładu!
Pozbawiony jesteś empatii.
Zacznij pracować nad sobą u jakiegoś specjalisty- póki nie zrobiłeś komuś krzywdy.
Co do tej sytuacji- zrób jak Cyngli napisała.Ludzie wyczuwają brak szacunku- wiesz?
Może masz jakieś złe doświadczenia i sam nie byłeś poważany i wyśmiewany.
Ale coś z tym zrób. Inaczej życie będzie pasmem niepowodzeń międzyludzkich- przemocy pod płaszczem troski. To ZŁE.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

27 Ostatnio edytowany przez Fabs04 (2019-05-14 11:20:54)

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Cyngli
To, że nie chcę odpuścić wynika chyba bardziej z tego co napisałaś wcześniej, tzn. że zależy mi na tym by było idealnie, kwestia charakteru. Tzn. może nawet nie chodzi by było idealnie, bo gdy zrobię coś źle to nie mam problemu z tym żeby przyjąć tego konsekwencje, tutaj jednak (świadomie) nic złego nie zrobiłem.

No tak, jasne, że elaborat odpada, utwierdziłby ją jedynie w tym co myśli. Stąd właśnie moje myślenie o tym, żeby może napisać tylko jedno krótkie pytanie. Po prostu obawiam się, że im więcej teraz napiszę, będę wyjaśniać tym bardziej odwrotny do zamierzonego skutek przyniesie.
No ale skoro w Twoim odczuciu lepiej by to wyglądało to też daje mi do myślenia.
Dzięki. smile

28

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Nie ma sprawy.

Zastanów się dobrze jeszcze raz i zrób tak, jak uważasz za słuszne. Gorzej i tak już nie będzie ;-)

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

29

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Ela 210

Dzięki za opinię.

Przemocy tu jednak żadnej nie było i to ostatnie co przyszłoby mi do głowy.
Pisałem już, że wystarczyłoby jakieś delikatne danie mi do zrozumienia, że to jak się zachowuję, ta moja opieka jest zbyt przesadzona i bym się zorientował i przestał.
Niemniej jednak nie robiłem nic złego, przesadzonego, jak pisałem, nic czego bym nie zrobił w stosunku do siostry.


Zakład? Głupota z młodości i kwestia zbyt dużego w pewnym okresie życia wpływu kolegów. Nie przywiązywałbym do tego takiej wagi.

Jednak jeśli z tego co tu pisałem wywnioskowałaś, że jestem pozbawiony empatii to chyba rzeczywiście muszę się zastanowić, nie nad swoim zachowaniem,a le nad tym co i jak piszę, jak wyrażam myśli, bo opinia absolutnie nie trafiona, empatii we mnie jest aż w nadmiarze.

30

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Poczytaj sobie:

„W związku z tym niejako wymusiłem spotkanie, pisząc, że choć na chwilę muszę wpaść” 
„Chodzi o to, żeby jej to uświadomić, że źle odebrała moje intencje”

„(powinna) przeczytać (albo przynajmniej usłyszeć), aby zmienić swój nieprawdziwy tok myślenia, na ten zgodny z prawdą”

„parę ładnych lat temu miałem dość podobną sytuację. Zatrudniła się u mnie w pracy ładna, młoda dziewczyna. Po jakimś czasie założyłem się z kumplem (trochę wypiliśmy) o to kto ją wyrwie. Stawka była spora, więc i nawet na trzeźwo nie pomyśleliśmy żeby zakład anulować. Cel minimum- pocałunek z języczkiem na oczach tego drugiego. Kumpel był bardziej nachalny, dość szybko dostał ostrego kosza (odczuł nieco na twarzy) próbując ją pocałować na jakimś wspólnym pracowniczym wyjściu na piwko.
Ja cierpliwie nad nią "pracowałem", raz w podzięce za jakąs przysługę dostałem nawet buziaka w policzek. No ale ustaliliśmy wcześniej z kumplem deadline, które nieubłaganie się zbliżało. Była impreza firmowa. Ostatnia szansa, więc musiałem pójść na całość. "Pojechałem" tak, że miałem śliwę pod okiem i pół firmy gadało przez parę tygodni o całej sytuacji

„Ja oceniłem, zgodnie z prawdą, burackie (bezuczuciowe) podejście do kobiet jakie preferuje anderstud”
Contra:
„nie każdy dotyk to macanie, każdy dotyk z mojej strony był podyktowany pozytywnymi przesłankami”

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

31

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Pracowac czlowiek powinien nad sobą. Nie nad partnerką. I bardzo szybko wychodzi to, czy partner udaje czy nie. Choćby w momencie, kiedy się go widzi w więkdzym towarzystwie. Jak traktuje znajomych, inne kobiety, a jak mnie.
W cenie jest naturalność. Jak facet gra to dla mnie jest do odrzutu. W ten sposób uniknęłam tej nagłej zmiany zachowania po dłuższym byciu razem.

Ja na miejscu tej dziewczyny bym zablokowała z Tobą kontakt. Masz odpowiedź na swoje pytanie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

32

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Nie ma to jak powyciągać pewnie zdania z kontekstu i dopasować teorię. Takie zagranie polityczne wręcz.

Wymusiłem spotkanie, z czego dziewczyna się ucieszyła.
Chcę jej uświadomić, że źle odebrała moje intencje, ale jak widzisz nic na siłę, milczę i myślę, a nie się narzucam.
Co powinna usłyszeć czy przeczytać, w sensie co by Was na tą prawdę naprowadziło. Nie doszukuj się 2 dna.
Sytuacja z zakładem wyjaśniona chyba wystarczająco, nie wiesz jak się wtedy z tym czułem, a teraz się z tego śmieję za przyczyną koleżanki, której dotyczył zakład, bo skoro ona obróciła to w żart to dlaczego ja mam się dalej zamartwiać? Jej reakcja pokazuje chyba dobitnie, że wszystko tu jet ok. Szkoda, że w tym kierunku nie poszło Twoje myślenie.. Ja wnioski z tego wyciągnąłem.

Co do zestawienia 2 cytatów to nie rozumiem czego się tam doszukałaś.
Anderstud dał do zrozumienia, że obce mu są wyższe wartości, mi zaś nie są, dotyk nie oznacza zawsze tego samego. Właśnie takie patrzenie na sprawę, Twoje czy anderstuda pokazuje, że macie z tym problem, że z Wami coś jest nie tak. Że wszędzie widzicie podtekst seksualny. Dla normalnych ludzi odruch typu przytulenie czy poklepanie po plecach w odpowiedniej sytuacji jest wyrazem troski, okazania wsparcia, a nie macaniem. W sytuacji gdyby kontekst między mną i dziewczyną dawał podstawy do tego, by odbierać  mój dotyk jako zaloty rozumiałbym podejście do tematu, ale tu był wypadek i naturalne zajmowanie się kimś potrzebującym pomocy. Nie obchodziło mnie wtedy nic poza tym, że z racji faktu, że dziewczyna była ze mną to ja jestem odpowiedzialny za to by się nią zająć.

Gdybym poszedł z kolega powiedzmy na mecz i go tam np. pobili to też bym się nim zajął. Był z nim w szpitalu, załatwił transport, etc. Normalne. Na drugi dzień wpadłbym też do niego, żeby go odwiedzić, co prawda nie z kwiatkiem, ale raczej z piwkiem, pewnie też bym nawet poklepał po plecach dodając otuchy. Oczywiście w Waszych oczach byłby to już wtedy odruch gejowski, nie?

Co za świat..

33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-05-14 13:20:06)

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

To są cytaty- cudzysłów był. długie opisy dlaczego to zrobiłeś nie zmieniają wymowy- jest taka, że widzisz czubek swego nosa i tylko ze swojej perspektywy.
Pytałeś o zdanie kobiety- jestem nią i sądzę co sądzę.
jak i wiele innych osób tu
Moje myślenie NIE MUSI iść w takim kierunku, jak sobie życzysz TY.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

34

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje
Fabs04 napisał/a:

Anderstud dał do zrozumienia, że obce mu są wyższe wartości

anderstud nie daje do zrozumienia, tylko wyraża się jasno i precyzyjnie, tak by nie zostawiać miejsca na domysły i wątpliwości.
Szkoda że zacietrzewiony do czerwoności nie przyswoiłeś ani słowa (wyszłoby ci kiedyś na dobre) więc tylko marnujesz mój czas.
Bez odbioru.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

35

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Przeczytałam Twoje posty i to co przede wszystkim rzuciło mi się w oczy, to że zamiast zapytać czego bohaterka wątku potrzebuje i co możesz zrobić, by poczuła się lepiej, Ty ją (o zgrozo!) wbrew jej woli odwiedziłeś (wyraźnie dała przecież do zrozumienia, że źle wygląda i nie czuje się dobrze), zagłaskiwałeś, przytulałeś, pocieszałeś i uszczęśliwiałeś na siłę, a wszystko w imię "żeby poczuła się lepiej". Uwierz, że ja po czymś takim na pewno lepiej bym się nie poczuła, mogłabym to ewentualnie starać się ukryć pod płaszczykiem grzeczności, w końcu byłeś jej gościem. Moim zdaniem to naprawdę nie jest wyraz troski, a na pewno nie taktowne zachowanie, jeśli już, to nachalność połączona z poprawianiem samemu sobie samopoczucia, że zachowałeś się jak należy, oczywiście w Twoim pojęciu. Zwykłe, szczere zainteresowanie zupełnie by wystarczyło.

Odpowiadając jednak wprost na zadane pytanie - o ile dziewczyna zupełnie się do Ciebie nie zraziła, to chyba jedyne co możesz zrobić, to zamiast próbować nieudolnie się tłumaczyć, po prostu ją przeproś, dodając, że intencje miałeś szczere, ale wyraźnie źle odczytałeś jej potrzeby. Wiem, nie masz z nią żadnego kontaktu, ale za to znasz adres, więc może dobrym pomysłem będzie tradycyjny, ale konkretny list? Pisać w końcu lubisz wink.

Fabs04 napisał/a:

Oczekiwałem odpowiedzi od kobiet w stylu: "ja bym się może zastanowiła czy dobrze odebrałam Twoje zachowanie gdybyś napisał mi, że.../pokazał mi, że..." Ewentualnie: "gdybym sobie wyrobiła opinię to nic już by jej nie zmieniło, nic by mnie w tej sytuacji nie przekonało".

Osobiście liczyłabym na Twoją refleksję i zupełnie normalne, ale szczerze oddające temat przeprosiny. Bez silenia się na oryginalność, przekonywanie, że Ty taki nie jesteś, jak można to było odebrać, żadnego mętnego tłumaczenia. Jednym słowem mogę w tym miejscu powtórzyć to, co napisałam powyżej.

P.S.
Zwróciłam uwagę, że masz ogromny problem z przyjmowaniem krytyki. Nawet kulturalnie wyrażone, szczere, konstruktywne, ale z określonego względu niewygodne dla Ciebie opinie, szybko Cię irytują, a nawet wywołują agresję.
Jak u Ciebie z poczuciem własnej wartości? Czy z powodu urwania przez dziewczynę kontaktu przypadkiem najbardziej nie ucierpiało Twoje ego, dlatego tak bardzo nie tyle jej, co sobie samemu potrzebujesz udowodnić, że z Twoim zachowaniem jest wszystko w porządku? Nie musisz tutaj odpowiadać, ale pomyśl nad tym, proszę.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

36 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-05-15 09:05:35)

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Sądzę, że kobieta, samotna wówczas, uznała, że to nic złego, zabawić się w towarzystwie tego samego stanu mężczyzny.
Pierwszy, inaugurujący post pokazał, że zwykła uprzejmość z jej strony i zapowiedź dobrej zabawy (przedniej przecież!) oraz wdzięk kobiety obolałej, fałszywie ustawiły receptory Autora..
Przecież w tych durnych serialach nawet, przestrzegają romantyków w spodniach, by odczekać trzy dni do próby odnowienia kontaktu pt. "sprawdzam". wink
I to żadna krytyka zachowań Autora, któremu "przypadkowa" partnerka się po prostu, bardzo spodobała. Błędy jednak, wynikające z mylnej interpretacji czegoś, zdarzają się bardzo często, niestety.

facet po przejściach

37

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Olinka
Dzięki za Twój post, który ponownie dał mi do myślenia.
Masz z pewnością wiele racji w tym, że tak naprawdę swoim zachowaniem pomagałem bardziej sobie. Tak też na to ostatnio spojrzałem z perspektywy czasu. Wszystko to ze względu na raczkujący status naszej znajomości. Moje zachowanie byłoby właściwe wobec kogoś bliższego, w tym przypadku stało się dla niej dodatkowym brzemieniem.
Miałem kiedyś podobną, z tym, że gorszą w skutkach, sytuację z kimś z rodziny. W tamtym przypadku zachowanie jakie przejawiałem w tej sytuacji zostało odebrane zupełnie inaczej, bo nie było absolutnie możliwości na dodatkowy kontekst (w końcu to rodzina, więc intencje były jasne). Dlatego pozwolę sobie nie zgodzić się z tym, że ona nie potrzebowała w tej sytuacji tego co robiłem, problem w tym, że nie potrzebowała/oczekiwała tego akurat ode mnie..
Więc tak, powinienem być bardziej delikatny i zapytać czego właśnie ode mnie w takiej sytuacji potrzebuje, błędnie uznałem, że sam wiem to lepiej. Wiedziałem jak ja patrzę wtedy na nią, ale nie wiedziałem jak ona odbiera mnie.
Nie zgodziłbym się też z tym, że niepotrzebnie ją odwiedziłem. Jej reakcja, wiem, że szczera (akurat tutaj nie mam wątpliwości, że nie udawana) pokazała, że to było najlepsze co mogłem wtedy zrobić. Jasne, nie wyglądała najlepiej, ale widziałem ją przecież w dość podobnym stanie kilka godzin wcześniej- nie widziałem tu problemu. Problem był w tym, że nie powinienem wtedy przyjąć jej zaproszenia do wejścia i dłuższej rozmowy. (Tak teraz myślę, że to by chyba wyjaśniło sprawę mojego zachowania, a może tylko tak mi się wydaje.) Powinienem podziękować i wyjść, mówiąc, że nie chcę przeszkadzać. Niestety w tamtym momencie też błędnie uznałem, że to ona potrzebuje tego bym został, bo w rzeczywistości był to wyraz jej grzeczności, spowodowany też pewnie tym jaką radość jej wtedy sprawiłem pewnym prezentem.

Pomysł z listem bardzo fajny, jak wcześniej pisałem, mając jedynie takie możliwości bym się nawet w takiej sytuacji łatwiej odnalazł. Dzisiejsze możliwości (telefon, internet) są paradoksalnie bardziej przeszkodą niż ułatwieniem w budowaniu relacji z innymi ludźmi. Właśnie w takich sytuacjach tworzy miejsce na niepotrzebne domysły.
Jednak zostawię sobie tą ewentualność jako ostateczność, jeśli za jakiś czas nadal będzie to mnie jakoś wewnętrznie męczyło. Wtedy już w pełni świadomie zrobię to dla siebie, by poczuć się lepiej.
Na razie napisałem bardzo krótką wiadomość i zobaczę co dalej, czy będzie jakakolwiek reakcja. Myślę, że dojrzałem do tego by przyjąć każdą, ale też ewentualny jej brak.
A teraz dzięki Tobie mam jeszcze furtkę, na wypadek gdybym jednak sobie przez dłuższy czas z tym nie poradził. Więc jeszcze raz dzięki. smile

PS. Z przyjmowaniem KONSTRUKTYWNEJ krytyki raczej nie mam problemu. Tutaj takiej nie zauważyłem, były to bardziej ataki niż krytyka. Gdyby coś było nie tak na tym polu to chyba bym sam wobec siebie nie był taki krytyczny i nie dostrzegł, że zawiniłem i zamiast szukać możliwości wyjaśnienia i przede wszystkim przeproszenia dziewczyny, szukałbym odpowiedzi na pytanie o co jej chodzi.

Urwanie kontaktu bo np. zrobię złe pierwsze wrażenie, albo drugie, albo kolejne.. norma. Dziewczyna mi się podoba, ale ja jej nie, trudno. Choć nie jest to ani miłe ani przyjemne to nic strasznego, tak to działa i działać będzie. Ego na tym nie cierpi, nie przyjmuję tego jako porażkę, nie twierdze, że ze mną coś jest nie tak. Uznaje, że to nie była ta i tyle.
Tutaj jednak jak pisałem cały kontekst był zupełnie inny, nie chodziło o poderwanie dziewczyny i jej odrzucenie moich zalotów, rozwijaliśmy znajomość na zupełnie innym polu, gdzie w zasadzie nie można zrobić nic powodującego chęć zakończenia tej znajomości przez którąkolwiek ze stron, a jednak.. i to przez przypadkowy wypadek.
Z tym chyba rzeczywiście mi się ciężko pogodzić, ale czy to wpływ ego czy poczucia własnej wartości?

Excop- poczytaj jeszcze raz co pisałem jeśli wciąż uważasz, że dziewczyna mi się spodobała, urzekła, etc.  Wolałbym chyba, żeby to było to, wtedy bym się tylko wkurzył, że w tak dziecinnie głupi sposób zepsułem wszystko na samym początku (przecież to by był błąd początkującego, chyba najczęściej popełniany)  i dał sobie spokój, bo raczej nie interesują mnie koleżeńskie stosunki z kimś kto odrzucił moje zaloty. Po co się katować siedząc u kogoś takiego we friendzone?

38

Odp: Niewłaściwie zrozumiane intencje

Powodów może być wiele, ale efekt widzę tu jeden: ona widzi, że tobie zależy, ale nie chce związku. Może podoba się jej ktoś inny, może nie jest gotowa, może cię lubi, ale jakaś twoja cecha sprawia, że nie widzi was razem (poglądy, temperament, zainteresowania) - tak naprawdę to nieistotne.

Nie popełniłeś żadnego błędu i nie ma czego naprawiać, po prostu flirt nie zawsze musi przerodzić się w coś więcej. Tu dziewczyna po prostu zadecydowała, że zawraca, i ma do tego pełne prawo.

Najlepiej daj sobie spokój i nie ciągnij tego dalej, bo dziewczyna będzie się męczyć, a ty będziesz cierpiał.

Posty [ 1 do 38 z 42 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niewłaściwie zrozumiane intencje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018