Jestem w ciazy z tym samym facetem, ktory pol roku temu mnie zostawil, przez ktorego tyle cierpialam. I co, historia lubi sie powtarzac. 3 tygodnie temu znow mnie zostawil, po 2 dniach chcial zebym wrocila i tak zrobilam, a teraz znow to samo... Wyjezdza do Polski na urlop, sam, chociaz kupil mi bilet, ale zdecydowal, ze po ostatniej akcji, jaka zrobilam mu 2 miesiace temu u jego rodzicow nie jade a nim. Faktycznie zrobilam mu awanture po tym jak dowiedzialam sie ze maja przyjechac do nas jego znajomi. 10 osob na 5 dni!!! Ja w 4 miesiacu ciazy, a w domu, gdzie jest 'wolny' tylko salon 10 osob imprezujacych przez 5 dni i nocy!!! A to nie wszystko. Po tym jak powiedzialam mu ze absolutnie sie na to nie zgadzam napisal swojemu znajomemu smsa, ze kobiete poznaje sie dopiero jak jest w ciazy i on z takim gownem wiazal sie nie bedzie. Nie ufam mu, wciaz sprawdzam jego komorke, komputer, co sie da. Wygonilam go tej nocy z pokoju, poszedl spac do siostry. Rano cala jego pieprzona rodzina stala po mojej stronie, do czasu az wrocilismy do anglii. 2 dni pozniej dostalam smsa od jego siostry zebym nie rujnowala zycia jej bratu, ze nie jest za pozno zeby usunac ciaze!!! Gdy mu o tym powiedzialam, stwierdzil ze kazdy ma prawo do swojego zdania i ze chociaz tego zachowania nie pochwala nie moze kazac przestac jej tak myslec. Kilka dni pozniej oznajmil mi ze jego rodzice oskarzaja mnie o to ze zaplanowalam ciaze!!! Bylo, minelo, przyjechali do nas na swieta, jakos to bylo, w ogole nie poruszali tematu dziecka, nawet przez sekunde, a byli 10 dni!!! Siostra, choc wez do rany przyloz. Tak falszywych ludzi nigdy nie poznalam, ale mniejsza o to. Wiec wracajac do wyjazdu tego za 2 tygodnie. Wlasciwie nie przeszkadzalo mi to. Mielismy jechac na narty z jego znajomymi i troche byc u jego rodzicow. 2 dni temu dowiedzialam sie, ze on chce zorganizowac tam impreze urodzinowa. To tez nic. Zaprosil 'kolezanke' w ktorej byl a moze i nadal jest zakochany, tylko ona go odrzucala. Malo tego ona zgodzila sie przyjechac, chociaz mieszka 400km dalej od niego!!! Jak sie o tym dowiedzialam, to sie we mnie zagotowalo. Powiedzialam ze nic z tego albo jedziemy razem albo oboje nie jedziemy. On powiedzial ze jedzie sam, kazdy kolejny raz moze jechac ze mna ale teraz sam, musi odpoczac. Powiedzialam mu ze moze od teraz odpoczywac, wygonilam go z sypialni i juz tak 2 dni ani nie rozmawiamy ani nie piszemy do siebie ani ze soba nie spimy. To juz chyba koniec. A najgorsze jest to, ze musze z nim mieszkac, bo szanse na mieszkanie bede miala dopiero za jakies 3 miesiace. Nie wiem za bardzo co mam robic, poradze sobie sama, juz nawet przestalam to tak przezywac, ale nie rozumiem tego, po prostu nie rozumiem. Bylismy ze soba pol roku, zostawil mnie, po krotkim czasie chcial zebym wrocila, pol roku pozniej to samo, tylko ze juz bylam w ciazy, znow chcial zebym wrocila. Mam tego dosc, ale nie wiem jak mam sie mu w koncu sprzeciwic, zeby zrozumial ze to nie zabawa, tylko zycie, nie wiem jak mam mu pokazac ze jezeli mnie zostawi to to oznacza koniec, skoro on pewnie wie ze wroce, a nie wiem jak mam do niego nie wracac, bo nie potrafie. Wciaz wierze ze dorosnie i sie zmieni, ale ile mozna tak czekac??
Podobne tematy
Niestety faceci dojrzewają nieco później niż my. Emocje nie nadąrzają za hormonami. I tutaj ewidentnie jest ta sytuacja. Koleś nie dorósł do roli ojca i pewnie jakby mógł bo się zawinął. W ogóle to wiele złości jest w twoej twojej wypowiedzi, a kłotnie i wypominki nic tutaj nie zmienią i na nic się nie przydadzą. Daj mu czas niech sobie to wszystko przemyśli i poukłada. Chwila oddechu też przyda się dla Ciebie, a potem proponuje spokojną, ale rzeczową rozmowe na wasz temat.
Sama piszesz, że może jest zakochany w innej. Wykorzystaj ten wolny czas na przemyślenie sobie czy na pewno chcesz być z takim kimś całe życie i tak się za przeproszeniem "tyrać". Bo takie zachowania, wyganiania z sypialni, awantury, samotne wyjazdy to chyba domena nastolatków, a nie ludzi, którzy zaraz będą rodziną. To twoje życie i ty musisz zadecydować czy ma ono właśnie mieć taki wymiar i taki wygląd. Myślę, że bardzo cierpisz w tym układzie i przyszło ci podjąć cięzką decyzję. Powinnaś pomyśleć o sobie i o dziecku, co będzie dla was najlepsze. Trzymam kciuki.
3 2010-01-08 20:54:13 Ostatnio edytowany przez majorka (2010-01-08 20:57:44)
A to nie wszystko. Po tym jak powiedzialam mu ze absolutnie sie na to nie zgadzam napisal swojemu znajomemu smsa, ze kobiete poznaje sie dopiero jak jest w ciazy i on z takim gownem wiazal sie nie bedzie.
Pomijamy chciaż nie powinnam te jego odchodzenia i powroty, kłótnie-to ponoć normalne... ale tego smsa??!!!!!!! Kobiete którą kocha (niby) która nosi jego dziecko nazywa gównem???!!!! Ja pier**** nie mieści mi się to w głowie!!!!!! Powinien Cie kochać, szanować, dbać o Ciebie, uchylać Ci nieba...... Ewka powiedz mi możesz wrócić do Polski?? Masz tu napewno rodzine, pomogą Ci jakoś? Masz kogoś takiego w ogóle?? Szczerze to uważam, że powinnaś odejść jak najszybciej od tego bydlaka!!!!!!!!
chomej..... jakie daj mu czas na przemyslenia???? jakie przemyślenia???? to zwykły dupek!!!!!!!! jak sie teraz tak zachowuje to co bedzie potem??? niech ona ucieka jak najszybciej, samych nieszczęść, łez i bólu jej przysporzy!!!!
Ja jestem gotowa od niego odejsc, ale teraz nie ma takiej opcji, musze tu mieszkac, bo chcialabym odlozyc troche kasy. Bedzie mi potrzebna zeby urzadzic sobie mieszkanie socjalne ktore powinnam dostac dosc szybko, z tym ze dopiero za miesiac moge zlozyc o takie podanie. Do Polski nie chce wracac, tu bedzie mi lepiej, szczegolnie jak zostane sama. Przysluguje mi tu macierzynskie, dodatki socjalne, w tym przypadku sobie poradze. Jeszcze bedzie placil mi alimenty i nie wiem na ile mi sie uda, ale on ma dom, wprawdzi jeszcze nie splacony, ale ma wiec dla dziecka tez cos sie bedzie nalezalo. Wiec nie ma szans ze wroce do Polski tylko po to zeby byc z rodzina. Tu mam siostre, znajomych. Tylko teraz jest mi tak ciezko. On naprawde nie widzi ze robi cos nie tak. Rozumiem ze jest facetem i pozniej dojrzewa, ale ile mozna czekac. Do momentu kiedy urodze to go znienawidze zupelnie. Poza tym kwestia tego czy mnie kocha jest niewyjasniona. Nigdy tego mi nie powiedzial. Ostatnio tylko kiedy sie ze mna rozstal, napisal mi smsa ze mnie nie koch i nie pokocha. Skoro tak jest to po co chcial zebym wrocila do niego??
No skoro tak stawia sprawe to faktycznie cofam napisane słowa. Olej go i to jak najszybciej|!!! Niczego nie jest wart.
nie kocha i nie pokocha.... tupeciarz.... to niech zapomni o Tobie i dziecku.... ja pier..... jak czytam te wszystkie posty to sie zastanawiam czy dobrzy faceci jeszcze istanieją.... wiem, że istnieją.... ale tak cieżko na takiego trafić.... w takim razie skoro nie wracasz do Polski to udomowij sie tam jakos dobrze i zbieraj siły, napewno dasz rade a ten kretyn do niczego Ci nie jest potrzebny....
7 2010-01-08 22:26:09 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-01-08 22:54:06)
Twój post złamał regulamin.
To jest Forum kobiece. Mężczyźni są tutaj jedynie gośćmi i tym bardziej powinni przestrzegać regulaminu utrzymując pewien poziom kultury wypowiedzi.
Otrzymałeś już wcześniej notkę Admina o złamaniu punktów regulaminu: 4,5,6,7.
Moderatorka Yvette
8 2010-01-08 22:32:14 Ostatnio edytowany przez chomej (2010-01-08 22:32:56)
Nie przesadzaj! Że co, że panna z dzieckiem to już jakaś tragedia? Nie wydaje mi się. Nie popadajmy w skrajności, są porządni faceci, dla których ta "bez rozumu" będzie najważniejszą kobieta życia. A ojcem jest ten kto wychowuje, a nie zrobił. Zrobić każdy kretyn potrafi, a wychować to już nie bardzo.
Nie przesadzaj! Że co, że panna z dzieckiem to już jakaś tragedia? Nie wydaje mi się. Nie popadajmy w skrajności, są porządni faceci, dla których ta "bez rozumu" będzie najważniejszą kobieta życia. A ojcem jest ten kto wychowuje, a nie zrobił. Zrobić każdy kretyn potrafi, a wychować to już nie bardzo.
to prawad!!!! a Ciebie chill-out troche poniosło......... zastanów się za nim coś napiszesz.......
No wlasnie, to opinia faceta... Moze oni wszyscy tacy sa?? Jezeli tak, to jedyne co mozna zrobic to tylko im wspolczuc
chill-out jakby wiedziała że się porzewróci to by się położyła.
Ewka nie ma sensu tkwić w tym związku, cieszę sie że masz juz jakiś plan. Życze powodzenia
pamiętaj ,że teraz nie powinnas się stresować tym bardziej takim osobnikiem jak ojciec Twojego dziecka
Nie moge na niego patrzec!!! Nie wiem jak wytrzymam ten okres. Teraz mamy 2 lozka w pokoju. Chore jest to wszystko, a on najbardziej. Z jednej strony wiem ze mu zalezy na mnie i na dziecku, ale jego zachowanie temu zaprzecza a ja nie mam sil czekac az dorosnie...
Kochana ja powiem Tobie jedno, ten mężczyzna z którym jesteś jest jeszcze chłopczykiem który zatrzymał się w czasie i ani mu się śni dorosnąć. On jest nieodpowiedzialny i skoro tak się zachowuje to nie zdaje sobie sprawy z tego w jakim stanie Ty się teraz znajdujesz. To może przykre co napisze ale dla mnie to wygląda tak : gdyby on Cię kochał to w tej chwili nosiłby Cię na rękach , dbał o Ciebie itd. On zachowuje się jak dziecko, któremu gdy znudzi się zabawka to rzuca ją w kąt..i Ty jesteś traktowana przez niego tak przedmiotowo jak ta zabawka. Piszesz że masz tam siostrę, więc może zwróć się do niej o pomoc. A z niego zrezygnuj bo z nim nie będziesz miała przyszłości. Często mówi się tak że doceniamy coś dopiero po tym jak to stracimy...i on jeszcze Cię doceni, tyle że może być to już dla niego za późno. Przypomnij sobie jak czujesz się za każdym razem kiedy on Cię zostawia jak tą zabawkę a później udając że nic się nie stało znów do Ciebie wraca. Jesteś w stanie błogosławionym i powinnaś myśleć teraz o sobie i o tym maluszku.
14 2010-01-09 01:35:10 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-01-09 10:46:27)
Wiem, że sie strasznie naraże, moze to kwestia wieku i tego co przeszłam, ale twoja opowiesc zupełnie inne skojarzenia we mnie obudziła.
W poscie jedziesz, jaki to Twoj facet niedojrzały i straszny, ale zaraz to opinia jednostronna i twoja masz do niej oczywiscie prawo.
Po 1 piszesz, ze cie rzucił - po co wrociłas? To była twoja decyzja, mogłas nie.
Po drugie piszesz, jak to mu urzadzasz awantury i rozstawiasz go z kim ma sie spotykac a z kim nie, jest wolny ma prawo nie jest w wiezieniu.
Trzy mogłas sie zabezpieczac, skoro wracajac do niego mu nie ufałas, bo dran.
I po czwarte sposob, w jaki piszesz, ze tam masz zasiłki i wszystkie tego typu rzeczy mieszkanie socjalne jedzie to swiadomym rozmyslnym dzialaniem.
Wiem, ze mnie skrytykujecie, ale kobito powinnas chciec dla dziecka pełnej rodziny, a ty juz planujesz bez ojca dziecka zycie. Jestes w ciazy i z twojego powodu. Dzieci to nie zabawki trzeba zrobic wszystko, zeby były szczesliwe.
W tytule watku jest, ze on zostawia ciebie, a moze jest inaczej, bo pozniejsze wypowiedzi sa inne. Zycze Twojemu dziecku jak najlepiej i Tobie tez zycze dogadania sie z ojcem dziecka.
chomej> "Niestety faceci dojrzewają nieco później niż my."
Jak cie lubie, tak Ci powiem ze popadanie w uogulnianie, to najwiekszy blad..
Ja Np. przyznajac sie do swego sedziwego (25) wieku, chcialbum miec dziecko z ukochana (o tym byl inny rozdzial..) natomiast jestem tego swiadom, ze nie wystarczy potomstwo splodzic, lecz potrzeba mu zapewnic godny byt..
I chwała Ci za to! Jasne to było uogólnienie i to spore! Więc wszystkich dojrzałych facetów przepraszam. Znam takich 20-latków, ktorzy są mega dojrzali, i 25-latków z syndromem Piotrusia Pana. To było odniesienie do sytuacji ewki85, która będac w mało komfortowej sytuacji musi się zmierzyć z takim problemem "krótkich spodenek".
Odnoszac sie do tego co napisala rozyczka. Po 1 wrocilam, bo tego chcialam, chcialam dac mu szanse i sprobowac jeszcze raz. Po 2 nie urzadzam mu awantur o wszystkich z ktorymi sie spotyka i nawet gdyby chcial sie spotkac z nia nie mialabym nic przeciwko, gdybym tylko o tym wiedziala, ale skoro robi z tego wielka tajemnice i nie chce zebym ja z nim byla kiedy ona przyjedzie to juz nie jest normalne. A jezeli chodzi o gromadke jego znajomych, to nie wyobrazam sobie ze przyjada tu i beda pic przez 5 dni w naszym domu, kiedy ja nie dosc ze jestm zmeczona bo to poczatki ciazy, to pracuje po 9 godzin i dojezdzam do pracy po godzinie w jedna strone!!! Jak wracam do domu to chce odpoczac! Po trzecie, zabezpieczalam sie i tak jak powiedzieli mi lekarze, zdarza sie, przeciez zabezpieczenia nie daja 100% pewnosci. Mialam na poczatku implanta, po ktorym bardzo zle sie czulam, po czym zrobilam zastrzyk na 8 tygodni, ktory po 6 przestal dzialac. Z tym ze powiedzialam mu o tym, ze konczy mi sie zastrzyk, nie wiem jak on dziala i ze powinnismy uwazac, on sie liczyl z tym ze moge zajsc w ciaze. Malo tego, z poprzednim facetem bylam 5 lat i ANI RAZU nie rozmawialismy o dziecku, ja nie chcialam. Z nim tez jeszcze nie chcialam, a on ciagle poruszal ten temat. Nie mowil wprost ze chce miec dziecko, ze moze niedlugo, jeszcze nie teraz, ale to nie zmienia faktu ze temat wciaz byl. Po czwarte i tak nie mialam w planach powrotu do polski wiec dlaczego teraz mialabym zmienic decyzje?? A zasilki skoro mi sie tu naleza to dlaczego mam z tego nie skorzystac. Jestem tu rezydentem, place podatki, pracuje i to wszystko tak jak i anglikom mi sie po prostu nalezy. Mieszkanie... Rowniez mi sie nalezy i skoro moge placic mniej, to tak zrobie, bo inaczej sobie nie poradze. I chcialabym byc wlasnie z nim, ale nie bede z nim walczyc!!! Jezeli on nie chce to jego strata. Zebym tego nie chciala to bym do niego ostatnio nie wrocila, ale to ze ja chce nie wystarcza. Teraz faktycznie to ja powiedzialam dosc, bo ile mozna dac sie ponizac i zgadzac na wszystkie jego warunki!!! Moze mam trudny charakter, ale nie pozwole po sobie jechac tylko dlatego ze on jest ojcem mojego dziecka!!! Za kazdym razem staje po stronie swojej rodziny i znajomych, ja jestem dopiero na 3 miejscu, chociaz czasem zastanawiam sie czy nie na 4 bo nawet naszego kota lepiej niz mnie traktuje.
A co do wypowiedzi karoliny, to w pelni sie zgadzam. Widze co sie dzieje i wiem ze on nie jest swiadomy calej tej sytuacji, ale dlaczego mam cierpirc z tego powodu, ja juz nie wytrzymuje nerwowo, chociaz teraz jest juz lepiej niz bylo na poczatku, nie podchodze do tego wszystkiego tak emocjonalnie. A do do wyprowadzenia sie, to poczekam az bede miala swoje mieszkanie, bo nie moge tak czesto zmieniac miejsca zamieszkania chociazby ze wzgledu na szpital. Za kazdym razem jak to robie musze wybrac inny szpital, juz ostatnio to zrobilam i znow wrocilam do pierwszego. Nie bede sobie utrudniala zycia, wystarczy ze on mi to robi. Przeczekam ta sytuacje i chociaz nie sadze ze cos sie zmieni, to pewnie dam mu kolejna szanse ![]()
Wiem, że sie strasznie naraże, moze to kwestia wieku i tego co przeszłam, ale twoja opowiesc zupełnie inne skojarzenia we mnie obudziła.
W poscie jedziesz, jaki to Twoj facet niedojrzały i straszny, ale zaraz to opinia jednostronna i twoja masz do niej oczywiscie prawo.
Po 1 piszesz, ze cie rzucił - po co wrociłas? To była twoja decyzja, mogłas nie.
Po drugie piszesz, jak to mu urzadzasz awantury i rozstawiasz go z kim ma sie spotykac a z kim nie, jest wolny ma prawo nie jest w wiezieniu.
Trzy mogłas sie zabezpieczac, skoro wracajac do niego mu nie ufałas, bo dran.
I po czwarte sposob, w jaki piszesz, ze tam masz zasiłki i wszystkie tego typu rzeczy mieszkanie socjalne jedzie to swiadomym rozmyslnym dzialaniem.
Wiem, ze mnie skrytykujecie, ale kobito powinnas chciec dla dziecka pełnej rodziny, a ty juz planujesz bez ojca dziecka zycie. Jestes w ciazy i z twojego powodu. Dzieci to nie zabawki trzeba zrobic wszystko, zeby były szczesliwe.W tytule watku jest, ze on zostawia ciebie, a moze jest inaczej, bo pozniejsze wypowiedzi sa inne. Zycze Twojemu dziecku jak najlepiej i Tobie tez zycze dogadania sie z ojcem dziecka.
Zastanów sie, bo raz piszesz, że po co do niego wracała a chwile później, że powinna postarać się ułożyc z nim życie. Ewka nie chciała przekreślic tego co ich łączyło pomimo jego zachowań.
Lepiej byc samotną matką niż żyć w pełnej rodzinie gdzie dziecko jest świadkiem ciągłych kłotni rodziców.
Co do zabezpieczeń to przepraszam bardzo ale w tej sprawie, nie jest tylko kobieta jest za odpowiedzialna! Równie dobrze on mógł o to zadbać, więc nie powinnaś obwiniac o to Ewy.
W sytuacji jakiej znajduje sie autorka to chyba bardzo dobrze, że ma jakiś plan! Bardzo dobrze, że nie użala się nad sobą tylko działa i hwała jej za to! A skoro przyszługuje jej mieszkanie i zasiłek to ma prawo z tej pomocy skorzystać!
A po co ma z nim planowac życie? Ma cieprieć i mezczyc się w tym zwiazku bo tak wypada? Ewa ma swiadomośc jakim typkiem on jest. A jak się z nim zwiazę i założy kolejny temat , że jest nieszczęśliwa to co jej powiesz? widziały gały co brały?
Prosze zrozumieć ze w pierwszym punkcie nawiazałam do jej przeszłych wyborów,ze podjeła decyzje sama dobrowolnie i teraz do siebie ma zał a nie tylko do niego, Chodziło mi w całej wypowiedzi że zawsze winne sa dwie osoby nie tylko Facet. Co do zabezpieczania skoro to kobieta ma rodzic dzieci to bardziej powinna uwazac jesli dzieci miec nie chce, takie moje zdanie, zdawac sie na facetow to żle sie to kończy. Co do urzadzania awantur to w pierwszym poście wyraznie pisze pani ze , sledzi jego komorke i komputer i to miałam na mysli ,ze jest wolnym człowiekim nie wiezniem i nie powinno sie robic takich rzeczy, jak łamanie prywatnosci.Dziwi mnie ze ta młoda osoba nie wpadła na mysl ze facet od niej ucieka do swoich znajomych i miłej byłej dziewczyny dlatego iz ma w domu ciagle awantury, a wiem ze to moze zniszczyc zwiazek. Gdyby oboje byli milsi dla siebie to zadne może nie chciało by kłutni dla dobra dziecka. Zaborcza zazdrosc moze zniszczyć życie wspolne. Wypowiedzilam tylko punkt mojego widzenia i mam do tego prawo, że dziewczyna sobie radzi to bardzo dobrze, matrwiłam sie tylko o losy dziecka ale nie bede juz zkłucac rozmowy.
Sek w tym, ze nawet jezeli jestem zazdrosna, to tak umiarkowanie, ale nie dlatego sprawdzam jego komorke i komputer!!! Nigdy nie robilam tego pod katem zdrady. Chodzilo mi bardziej o to, co pisze do swoich znajomych. Gdy zerwal ze mna pierwszy raz, kilka dni wczesniej przeczytalam rozmowe z jego kolezanka, wtedy zrobilam to po raz pierwszy i co sie dowiedzialam?? Taka swietna kolezanka, najlepsza praktycznie i nic nie wiedziala o tym ze on ma dziewczyne, bo przez pol roku nie mieli ze soba kontaktu. I ta wspaniala kolezanka namawiala go na wyjazd w kilka osob. On oczywiscie mi to zaproponowal po czym okazalo sie ze kolezanka powiedziala mu ze jest tylko jedno miejsce wiec niech mi powie ze wyjezdza do jej dziecka na chrzciny albo niech wymysli cos innego. Z tym ze ona dziecka nie ma. Gdy on powiedzial ze to nie przejdzie, to namawiala go zeby zerwal ze mna. I tak zrobil!!! Na szczescie sam tez nie pojechal, inaczej pomyslalabym ze zrobil to bo chcial tam jechac. Czy tacy przyjaciele to przyjaciele?? Wiec niech mi sie nikt nie dziwi ze ich nie trawie!!! Gdy do niego wrocilam, postanowilam sobie ze nie bede juz go sprawdzala, bo lepiej o niektorych rzeczach nie wiedziec. I pol roku tego nie robilam, do dnia tej nieszczesnej awantury u jego rodzicow. Nie wiem co mnie tknelo, moze to intuicja, sprawdzilam jego komorke i przeczytalam smsa do kolegi ze on 'z takim gownem wiazal sie nie bedzie'!!! Nie wiem, czy ja mam takiego pecha, ze tylko jak go sprawdze to znajduje cos takiego czy on to robi caly czas!!! I od tamtej pory go sprawdzam regularnie, on oczywiscie sie pilnuje, widze ze usuwa wiadomosci, ale najwyrazniej nie zawsze. Jak mam miec do niego zaufanie po 2 rozstaniach i po tym co czytam?? Nie chce tego robic, ale wole wiedziec na czym stoje
Widac że das sobie ze wszystkim rade , jestem nie dzisiejsza i przeciez nie musisz zwracac uwagi na to co pisze. Naprawde martwiłam sie tylko o malenstwo Twoje. Zle sie czuje gdy krzywda działa by się dziecku ,bo sama ich nie mam i nie będę miała. Jesli głupimi pogladami uraziłam ciebie to przepraszam.
Nie urazilas mnie. Zdaje sobie sprawe z tego, ze opisujac jakas sytuacje nie mozna tego zrobic wystarczajaco dokladnie, bo trzeba by opisac kazdy szczegol a tak sie nie da. Poza tym to jest moj punkt widzenia. On zapewne powiedzialby ze zabraniam mu spotkan ze znajomymi itp. Tylko ze on nie bierze pod uwage tego, ze nasze zycie nieco sie zmieni a wlasciwie zmienilo sie z dniem kiedy sie dowiedzialam ze jestem w ciazy:/ I nie jest fajne to, ze on jedzie sie bawic w momencie gdy nie jestem w az tak zaawansowanej ciazy zeby nie moc jechac z nim, a on mi tego zabrania, bo chce sie spotylac z niewiadomo kim, a ja bylabym tylko przeszkoda
Różyczka, nie gniewaj się, Ty wyraziłaś swoje zdanie a ja swoje
rozumiem, że pisanie to nie to samo co rozmowa w 4 oczy ale teraz rozumiem Twój punkt widzenia i Twoje poglądy nie są wcale głupie.
Osobiście tez nie popieram kontrolowania ale biorąc pod uwagę rangę problemu to myślę że Ewa stoi wyżej bo to jak zachowuje sie jej partner jest karygodne.
Rzeczywiście pewnie prawda leży jak to w życiu bywa gdzieś pomiędzy nimi.
Jestem absolutnie na NIE w kwestii ingerowania w cudzą prywatność - absolutnie żadne wyjaśnienie do mnie nie przemawia.
Powstrzymuję się też od oceniania motywów jego "samotnego" wyjazdu; ciąża to trudny okres także dla faceta, wiadomo, że my miewamy wtedy ciążowe "góry i doliny", a konflikty między Wami mają prawo męczyć również jego, nawet, jeśli niekiedy te konflikty zaostrza.
Rozumiem też punkt widzenia różyczki, bo naturalnym tokiem myślenia jest to, że dziecko powinno mieć dwoje rodziców, a Tobie przydałoby się oparcie w partnerze oraz elementy pewnej dojrzałości, która nakazuje rozwiązać problem zamiast od niego uciec. Natomiast rzeczywiście wszystko ma swoje granice i musisz się zastanowić, czy Twoje nie zostały przekroczone. Brak akceptacji rodziny partnera to nie mniejsze zmartwienie niż Wasze stosunki; niekończące się pasmo rozstań i powrotów to przecież koszmar dla każdego człowieka, a poczucie, że nie jesteś najważniejsza mimo bycia przyszłą mamą jego dziecka nie sprzyja porozumieniu.
Mówiłaś mu otwarcie, że nie zamierzasz z nim być? Jak zareagował(by) na taką podbramkową sytuację?
Czasem facet jak sie czegoś od niego chce , to dziwne ale robi cos zupełnie przeciwnego, meska logika nie wiem. A jak da mu sie spokoj to nagle w druga srtone szuka powodu dlaczego jest inaczej. Może i na takiego lekkoducha podziałało by powiedzieć: ok kochasz mnie ufam ci rób co uważasz, ale potem zastanow sie bedziesz ojcem , syna powinienes czegos w zyciu prucz baletów nauczyc. Może on szaleje bo ma zabronione jak bedzie miał wolne to może to straci dla niego urok. Ty ciesz się ciąża, dbaj o siebie może zobaczy że to cudowny okres dla dwojga ludzi.
Lepiej byc samotną matką niż żyć w pełnej rodzinie gdzie dziecko jest świadkiem ciągłych kłotni rodziców.
Dokładnie, również uważam, że lepiej wychowywać dziecko bez biologicznego ojca niż stworzyć rodzine w której będzie brakowało miłośći i szacunku, w której rodzice będą się non stop kłócić, mama płakać... nie o to chodzi.,.. Myśle, że nie chcemy takiej rodziny dla swoich dzieci, ani dla samych siebie..
A po co ma z nim planowac życie? Ma cieprieć i mezczyc się w tym zwiazku bo tak wypada? Ewa ma swiadomośc jakim typkiem on jest. A jak się z nim zwiazę i założy kolejny temat , że jest nieszczęśliwa to co jej powiesz? widziały gały co brały?
Ważne, że zdajesz sobie sprawę jakim jest człowiekiem... i dobrze, że nie planujesz z nim przyszłości!! Ewa, fajnie, że masz plan i idź w kierunku jego realizacji!! Jesteśmy z Tobą ![]()
pogodzilam sie z nim
ale tylko pierwszego dnia widzialam roznice w jego zachowaniu, potem wszystko wrocilo do normy... on chyba mnie naprawde nie kocha, ale sie tak broni przed wszystkim. poczekamy, zobaczymy, ale dobrze naszemu zwiazkowi nie wroze ![]()
Myślę, że oboje zachowaliście się w tej sytuacji schematycznie. Po raz kolejny dałaś mu podstawy sądzić, że jego zachowanie nie jest takie nieznośne skoro znów wróciłaś. Rozumiem Cię nie tak łatwo zrezygnować z tego w co się tak bardzo wierzy...
Mogę Ci tylko radzić miej w zanadrzu plan awaryjny, jakąś tratwę, która da Ci poczucie bezpieczeństwa kiedy ten statek miłości zacznie już naprawdę tonąć. Nie żebym Ci tego życzyła wręcz przeciwnie, ale obawiam się, że Twój mężczyzna nie zmieni się tak łatwo, może gdybyś się wyprowadziła i dała mu do zrozumienia, że nie chcesz być z nim, takim jaki jest teraz to coś by zrozumiał...
Trzymam kciuki a Ty myśl pozytywnie i dbaj o siebie i o swoje maleństwo...
Witaj ewka85, pozwól że wypowiem się w Twojej sprawie.
Masz 24 lata, to już mądry u kobiety wiek, lecz nie zawsze dojrzały. Jasno wynika z Twojej historii że nie potrafisz postanowić co dalej... Spodziewasz się dziecka, zapewne już się nie możesz doczekać tej miłości, ale nie jesteś gotowa, boisz się. Kochana, chłopak o którym piszesz nie jest nie dojrzały, jest nie odpowiedzialny! wulgarny! nie kocha ani Ciebie ani waszego dziecka! nie zna wartości życia. Bidulko szkoda mi Ciebie, ale masz czas żeby zmienić to wszystko. Nie będę tłumaczyć dlaczego powinnaś o nim zapomnieć, każdy kto czyta tego posta zna powody. Ani mężem nie będzie, ani ojcem. Myśl o sobie, o dziecku (na marginesie znasz już płeć dziecka?), przygotuj się na najgorsze, jeżeli ma taką rodzinę to zrobią wszystko żeby Ci zatruć życie nie myśląc o dziecku, nie łudź się dziewczyno że się ułoży, że jakoś to będzie. Chciała bym Ci dać troszkę swojej siły, może jak powiem Ci że przeżyłam dokładnie to samo to zrozumiesz że czas na decyzję ŻYCIA.
Mój chłopak jak i jego rodzina nalegała na aborcję, płakałam... dużo płakałam. Nie miałam wyboru, zostawiłam go, powiedziałam mu że poradzę sobie bez niego. Wtedy On wyparł się 2 letniego związku ze mną, i wyparł się dziecka, naprawdę się załamałam. Pracowałam ciężko żeby mieć na wyprawkę, wtedy było o wiele trudniej niż teraz, całą ciąże byłam sama, w szpitalu rodziłam sama, karmiłam sama, nikt mnie nie przytulał, nikt nie pocieszał, wszyscy przeszkadzali i utrudniali, nawet szef który odmówił mi przedłużenia umowy o pracę, to była walka, prawdziwa walka o swoje i dziecka życie. Później sąd, badania, czekanie aż dziecko skończy 8 miesięcy aby móc pobrać DNA. Bałam się. Sprawa trwała ponad rok, skończyła się ugodą, On uznał dziecko, sąd zasądził alimenty. Płaczu nie było końca. Musiały minąć lata żeby przestało boleć. On nic dla mnie nie znaczy, zupełnie nic.
Po ponad 10 latach, córka go nie zna, ja mam z nim kontakt telefoniczny(od święta), płaci alimenty, i nie ma szans żebym pozwoliła mu na spotkanie z moją córką, bo On sam tego nie chce.
Mam nadzieje że uważnie to przeczytasz, zobaczysz podobieństwo, i wyciągniesz wnioski.
Trzymam mocno kciuki, a jeśli masz pytania, potrzebujesz pomocy, dachu nad głową, czegokolwiek to pisz śmiało. Ja 10 lat temu nie miałam takiego fajnego forum ![]()
30.01.2010 moja babeczka skończy 10 LAT
JESTEŚMY SZCZĘŚLIWE
:* ![]()
o rany, ale gówniana (sorry za wyrażenie) sytuacja. jakiś niezrównoważony emocjonalnie ten facet. szkoda, że go nie zostawiłaś jak w ciązy nie byłaś jeszcze. Ale dla dobra dziecka ja bym się z takim burakiem nie wiązała. Tylko ze samej wychować dziecko to chyba trochę trudne zwłaszcza na początku
Malgosia3, pocieszaj nie dołuj.
Trudno, oczywiście. Ale wiesz co, znam mężatki mieszkające z troskliwymi mamusiami, zapracowanymi mężami, w domu starcza na wszystko, pampersy i dobrego prywatnego pediatrę.....
A Matka przechodzi depresję...? Nie radzi sobie z dzieckiem, nie radzi sobie z macierzyństwem, kurcze nawet dobrej kąpieli nie umie dziecku przygotować, a jak dziecko płacze to Ona też, bo jest słaba!
Taka Matka ma to czego nie ma ewka85, ale nie ma takiej siły jak ewka85!
A siła i wiara zwalczą wszelkie opory!
Słabi nigdy nie będą mogli liczyć tylko na siebie!
Ewka85 wierzę w Ciebie, i wierzę że Twój los się odmieni, tak jak mój.
Dzieki neta
Tez mam nadzieje ze mi sie ulozy, ale wolalabym byc z nim a nie sama, chcialabym zeby sie zmienil, dorosl, zrozumial niektore rzeczy. Tylko ze z kazdym dniem coraz mniej w to wierze. Plci dziecka jeszcze nie znam, dopiero za miesiac mam kolejne badanie i wtedy sie dowiem, ale dzis mialam spotkanie poloznej i slyszalam jak mu bije serduszko
Czyli wszystko jest ok
I chyba tylko dzieki temu jakos sie trzymam. Chociaz z drugiej strony pewnie o wielu rzeczach bym sie nie dowiedziala gdybym nie byla w ciazy. Ale teraz juz mozna sobie gdybac... Stalo sie i teraz musze sobie z tym radzic
Ja wiem że Ci się ułoży, powiem Ci jedno jak urodzi się maleństwo i spojrzysz mu w oczy weźmiesz za rączkę, to szybko zapomnisz. A prawdziwa miłość jeszcze nadejdzie, i nie martw się tym że będziesz matką z dzieckiem i nie znajdziesz chłopaka. Ja obecnie kocham chłopaka młodszego o 5 lat on mnie kocha nad życie, a moją córkę uwielbia. Niestety mamy przeszkody na drodze do wspólnego szczęścia
ale ważne jest to że, on mnie wspiera w trudnych chwilach. Przytula, pomaga, pociesza i mówi że kocha. A biologiczny ojciec weroniki budzi we mnie wstręt. Też było mi trudno o nim zapomnieć, ale córka rosła, ja pracowałam, walczyłam i między czasie zapomniałam. Po 5 latach spotkałam obecnego, i uwierzyłam w szczęście, w miłość, teraz wiem że tak naprawdę tego pierwszego nie kochałam tylko ze względu na młody wiek uparcie w to wierzyłam. Nie potrafiłabym z nim porozmawiać w cztery oczy po tym co zrobił i mówił. Ja nie wybaczam, zbyt wiele bliskich osób mnie w życiu skrzywdziło.
Mam nadzieję że będziesz cały czas na forum, chcę bardzo śledzić Twoją historie ze względu na dziecko, jego dobro się liczy.
Kolejna historia z 'moim ukochanym', chyba one sie nigdy nie skoncza. On pracuje przez caly tydzien i jeszcze w niedziele chce, kiedy jest to jedyny dzien ktory mozemy spedzic razem, chce isc do pracy, bo przeciez potrzebne mu sa pieniadze. Zawsze protestuje gdy to slysze, tak samo i tym razem. Przegladalam dzis ulotki ktore dostalam w szpitalu i znalazlam jedna z badaniem usg 4d, gdzie dostane plyte z filmikiem, zdjecia w 3d i poza tym powiedza czy wszystko jest ok, plec itp. Kosztuje to prawie 100funtow. Powiedzialam mu ze moze isc w niedziele do pracy, ale niech za pieniadze ktore zarobi zaplaci za badanie. I co powiedzial?? Ze to glupota, po co mi takie zdjecia, juz lepiej kamere kupic i nagrywac jak dziecko bedzie roslo. Sam na siebie wydaje mnostwo pieniedzy, kupujac jakies pierdoly, a szkoda mu wyda kilka groszy na dziecko, a pewnie i tak za sama niedziele ze 150 funtow dostanie!!! A za tydzien jak pojedzie do pl to przepusci to na imprezy z niewiadomo kim. Szkoda slow, zeby to komentowac...
Dlaczego to nigdy sie nie skonczy...
Ewa, bardzo mądra z Ciebie dziewczyna, wiesz co powinnaś zrobić, ale nie robisz tego. Uciekaj, kobieto, uciekaj! Z tego związku nic już nie wyciągniesz. Lepiej być samotną mamą i z normalnym nastawieniem do świata niż potem samotną mamą z poszarpaną psychiką, która nie umie nikomu zaufać...
Byłam w podobnej sytuacji. Byłam w Twoim wieku, w ciąży z niewłaściwym facetem. W czasie ciąży to mi chyba hormony na mózg padły i za nic na świecie nie wyobrażałam sobie, że mogę go zostawić. A on kłamał, pił, imprezował, poniżał mnie na każdym kroku. Ja ciągle płakałam, uciekałam w pracę po 16 godz dziennie i ciągle miałam idiotyczną nadzieję, że coś się zmieni. Jak urodziła się Wiki to spakowałam manatki i się wyprowadziłam do rodziców - daleko od niego. Po kilku tygodniach zaczął prosić, żebym wróciła. Wróciłam, z tym, że już nie mieszkaliśmy razem, ale byłam bliżej, mógł przyjeżdżać, oficjalnie znowu byliśmy razem. Miesiąc sielanki i powtórka z rozrywki. Znowu rozstanie, ten sam ból towarzyszący grzebaniu marzeń i nadziei. I znowu jego skrucha. I tak kilka razy. Właściwie tylko za pierwszym razem miałam nadzieję, że możemy być razem i tworzyć normalną rodzinę dla dobra dziecka. Potem wracałam do niego wyłącznie z tęsknoty za chwilami bliskości, poza tym byłam przekonana, że i tak nikomu nie umiem zaufać, więc nie mam szans na normalny związek. Taka huśtawka trwała przez 3 lata. Dzisiaj wiem, że trzeba było się rozstać po jego pierwszych wyskokach. Wtedy może by przemyślał, na czym mu naprawdę zależy. A tak to stało się pewną "normą" w naszym "związku" - rozstania, powroty, moje łzy, jego kolejne wyskoki, przepraszanie, tydzień sielanki, powtórka.
Pożegnałam Pana Wiecznego Chłopca 2 miesiące temu. Mam nadzieję, że tym razem ostatecznie. Oczywiście on znowu robi kampanię powrotną i nie może zrozumieć, że każdemu się kiedyś cierpliwość kończy i najbardziej upartą miłość można zabić.
Tym bardziej, Ewa, uważam, ze powinnaś zerwać kontakty z Twoim Wiecznym Chłopczykiem. Nowa rola go przerasta i to widać. Jeśli go teraz zostawisz i pokażesz, że dajesz sobie świetnie radę sama - być może zmądrzeje. Jeśli tego nie zrobisz to przygotuj się na lata nerwów, rozstań i powrotów, jego nieokreślenia, awantur... Nie warto za wszelką cenę próbować być razem. Pamiętaj, że to Twoje marzenie, w którym on niekoniecznie musi chcieć uczestniczyć... A jeśli nie chce to zapłacisz wysoką cenę za nakłanianie go - lepiej teraz odejść i układać sobie życie bez uwzględnienia nibytatusia Twojego dziecka
Teraz jestem przekonana o tym, ze go zostawie jak tylko bede miala mieszkanie, ale nie wiem co zrobi jak juz do tego dojdzie. W piatek polecial do pl, sam, bo nie chcial zebym leciala z nim. W sobote o 9 telefon, co u mnie, co robilam wieczorem, jakbym miala imprezowac czy nie wiem co. Wiec mowie ze nic nie robilam i czekal az zapytam co on robil to zapytalam. I co sie dowiedzialam?? Ze wlasnie z imprezy wraca!!! O 10 rano!!! Po prostu on jest jakis chory umyslowo. Klamanie mu niezle wychodzi wiec i tym razem mogl mnie oklamac. Widocznie bardzo mu zalezalo na tym zebym to wiedziala ![]()
Ewa, mówiłaś, że masz siostrę, znajomych gdzieś blisko. Nie możesz się do kogoś z nich przeprowadzić na te 3 miesiące, skoro jesteś pewna, że tylko tyle czasu Ci brakuje do własnego mieszkanka? Przebywanie razem niszczy. Ciebie, oczywiście, nie Twojego chorego faceta.
P.S. trzeba było powiedzieć, że Ty też dopiero z imprezy wróciłaś i nie masz siły rozmawiać z nim, tak strasznie jesteś zmęczona ![]()
Haha, no moglam, ale to w jego stylu jest takie gadanie
Nie bardzo moge sie gdzies przeprowadzic, za daleko do pracy bym miala, do szpitala, poza tym wszyscy z kims mieszkaja, nie maja miejsca. Tez nie jestem pewna na 100% co do tego mieszkania, ale powinni przyznac samotnej matce w pierwszej kolejnosci, zawsze tak robia. I jak teraz z nim mieszkam to jest mi latwiej, bo coraz bardziej sie do niego zniechecam, moze to dziwny sposob terapii, ale mi pomaga. Wiem co robi, gdzie jest, jakbym nic nie wiedziala, to odchodzilabym od zmyslow, a tak chociaz czasem sie denerwuje, jest mi lepiej. Ale i tak wiem ze nie pomoze nam to ze bedziemy razem wiec bede musiala odejsc:/ Bo nie wierze w to ze on zrozumie, dojrzeje i w koncu zacznie mnie traktowac tak jak powinien.
Jak czytam Twoje posty to nabieram pewności, że zanim on zrozumie i dojrzeje to Ty już będziesz stara i pomarszczona...
Moze nie stara i pomarszczona, ale mysle ze przestane do niego cokolwiek czuc. Ale moze to i lepiej. Wtedy nie bede chciala do niego wracac ![]()
Uważaj kobieto. Ja czekałam aż przestanę coś do niego czuć. I przestałam. Po 3 latach. Cena - schrzaniona psyche, brak zaufania do męskiej części społeczeństwa, paczka papierosów dziennie, brak planów, nieokreślona wizja przyszłości...
No sama juz nie wiem. Zebym miala kogos, to bym sie od razu przeprowadzila. Ale mieszkalam u mojego bylego chlopaka przez tydzien, to niedaleko mojej siostry, to bylo przez ten tydzien kiedy mnie ostatnio zostawil i musialam dojezdzac do pracy 50 km
Prawie 9 godzin w pracy i 2 godziny dojazdow
Nie wiem jak dlugo bym wytrzymala ja i moje konto. Ciezko mi teraz cos zrobic...
Przez te 3 miesiące, kiedy musisz z nim mieszkać dużo może się wydarzyć... Ciekawe ile razy będzie do Ciebie dzwonił z informacją, że z imprezy wraca?
Zastanawiam sie czy nie powiedziec mu juz teraz jak wroci z Polski, ze to koniec. Jakos bedziemy musieli tak zyc
Nie wiem jak to bedzie wygladalo, pewnie bedzie ciezko. Trudno mi powiedziec co mam zrobic. Czego bym nie zrobila, nie bedzie dobrze. Ale jak jego zostawie i nadal bedziemy razem mieszkac, to to nie bedzie najlepszy pomysl chyba. Wiec musze czekac, jakos to przetrwam moze
Powiedz mu zanim wróci z Polski. Będzie miał okazję do przemyśleń. A Ty będziesz mogła w spokoju poczekać na jego decyzję. Jak będziecie się plątać razem po jednym mieszkaniu to takie słowa niewiele zmienią.
Tak, tylko co z tego ze mu powiem, on wroci w srode i kazdego dnia bedziemy sie widziec
Nie jest to takie proste, co innego zebym miala tu kogos do kogo moge sie przepowadzic, a z tym wiaze sie masa innego typu problemow
Ewa, powiedz mu teraz. Będzie mógł przemyśleć, coś postanowić, a Ty zobaczysz jego reakcję po powrocie. Jak na mój gust facet uznał, że skoro jesteś w ciąży to już jesteś jego i na pewno już go nie zostawisz. Pokaż mu, że się myli lub przynajmniej daj mu do myślenia. A tak to co? Zamierzasz przez 3 najbliższe miesiące cierpliwie znosić jego wybryki a później "sorry kotek, wyprowadzam się"?
49 2010-01-25 09:32:26 Ostatnio edytowany przez ewka85 (2010-01-25 23:10:59)
Hmm, tylko nie wiem czy mu nie o to wlasnie chodzi, zebym to ja jego zostawila, wtedy bedzie mogl miec 'czyste sumienie' ze to nie on zrobil:/ Poza tym, nie wiem czy wytrzymam, boje sie ze wyciagne do niego reke po kilku dniach, a nie chcialabym tego
najgorsze jest to, ze mnie teraz totalnie olewa!!! wprawdzie mu napisalam w sobote rano zeby wiecej do mnie nie dzwonil i nie pisal, ale dlaczego w innych sprawach mnie tak nie slucha. Nie moge mu teraz napisac ze to koniec, nic mu nie moge napisac, bo wyjde na idiotke, ktora caly czas o nim mysli i o niczym innym, chociaz tak jest. Wprawdzie teraz mysle o tym jak go zniszczyc, a nie jak zrobic zebysmy byli szczesliwi, ale i tak to nie zmienia faktu ze o nim mysle ![]()
Myśl, Ewa. Tylko staraj się, żebyś Ty tymi myślami kierowała, a nie żby były manipulowane przez niego...
Tylko wiesz, ze czasem jest tak, ze sie mysli i mysli i nic z tego. Wlasnie boje sie ze tak zrobie. Ze nie bede potrafila nic mu powiedziec, a nawet jezeli to zrobie i bede widziala ze on ma to gdzies, to bede probowala cos robic. Dlaczego jestem kobieta?? Gdybym byla facetem byloby mi latwiej!!!
Co Ty pleciesz, Ewa? A gdybyś facetem była to byś serca nie miała? Niektórzy faceci mają i może miałabyś pecha być takim wrażliwym i z sercem? Męczyłabyś się tak samo.
Moze i racja, ale znam sie, wiem, ze jezeli zrobie jakis krok, a nadal bede z nim mieszkala, to zdobie tez ten drugi krok i sie z nim pogodze. Po prostu juz nie wytrzymuje zastanawiajac sie nad tym wszystkim
Więc narażasz się na drogę: rozstania, powroty, rozstania, powroty... Nie da się komuś wytłumaczyć, że to niewłaściwa droga. Widocznie sama musisz ją przejść... Oby tylko jak najmniejszym kosztem dla Ciebie.
No wlasnie, nie da sie. Wszyscy w kolo mi mowia zebym go zostawila, zebym nie wracala kolejny raz, a ja co?? Mam wlasny rozum, ktory chyba jest do wymiany. Wiem co powinnam zrobic, ale nie wiem czy mnie na to stac. Teraz jak jego nie ma jestem silna, pewna siebie, ale nie wiem czy jak go zobacze to nie minie...
Więc narażasz się na drogę: rozstania, powroty, rozstania, powroty... Nie da się komuś wytłumaczyć, że to niewłaściwa droga. Widocznie sama musisz ją przejść... Oby tylko jak najmniejszym kosztem dla Ciebie.
Hej .. mam nadzieję że wrócisz też i do nas ...
troche Ci sie pomyliło ale pomylić się człowiek ma prawo! ![]()
Pozdrawiam
vinnga napisał/a:Więc narażasz się na drogę: rozstania, powroty, rozstania, powroty... Nie da się komuś wytłumaczyć, że to niewłaściwa droga. Widocznie sama musisz ją przejść... Oby tylko jak najmniejszym kosztem dla Ciebie.
Hej .. mam nadzieję że wrócisz też i do nas ...
troche Ci sie pomyliło ale pomylić się człowiek ma prawo!
Pozdrawiam
Pewnie wrócę, Nerwusku, ale przy trzeźwym i wypoczętym umyśle, żeby znowu głupot nie pisać ![]()
Fajnie, ze wszyscy za taka twarda mnie uwazaja, ale czasem nie wytrzymuje i ja. Dzis wlasnie tak bylo. Napisal czy moze do mnie zadzwonic, wiec mu odpisalam ze jak chce to niech dzwoni. I zadzwonil. Ponad godzine rozmawialismy. Prawie caly czas plakalam, nie dalam rady sie powstrzymac. Byl w gorach ze znajomymi i ona tez tam byla, tlumaczyl mi ze ma chlopaka, ze i tak nic by miedzy nimi nie bylo, bo to tylko jego kolezanka i wierze mu w tym przypadku, ale to nie zmienia faktu ze pojechal tam sam. W ogole poruszylam duzo temtow, ze nie akceptuje jego rodziny i jego tez juz prawie nie. Na koniec rozmawialismy juz normalnie, ale nie wyobrazam sobie jak to bedzie wygladalo. Postaram sie jakos przetrwac ten czas dopoki mieszkania nie dostane, ale jezeli nic sie do tej pory nie zmieni, to bede musiala go zostawic, bo nie wytrzymam tej presji. A on nie rozumie ze robi cos zle, ale jak ma to rozumiec, skoro takie zachowania musial wyniesc z domu. Teraz zaczynam to dostrzegac. Jestem w ciazy a on mnie nie pyta jak sie czuje, nie pyta o dziecko. ale oni robia tak samo, byli tu 10 dni i zachowywali sie jakbym nie byla w ciazy. Jestem swiecie przekonana ze jego tez o nic nie pytaja, ich to po prostu nie interesuje!!!! Nie potrafie tego zrozumiec, to bedzie ich pierwszy wnuk, to bedzie dziecko ich syna a ich to nie obchodzi!!! Czy to nie jest dziwne??
60 2010-04-11 18:50:39 Ostatnio edytowany przez tkrystian7 (2010-04-11 18:57:35)
jestem z kobietom ktura ma 2 dzieci znamy sie 3 miesioce onna jest w trakcie rozwodu ze swoim mężem poswieciłem dlaniej i dla dzieciu wszystko a ona mnie przez ten cały czas okłamywała mnie kontaktowała sie cały czs ze swoim merzem wierajoc mi że z nim nie rozmawia ale mi to nie dawało spokoju sprawdziłem połoczenia i wysz ło wszystko tumaczyła sie tym że tylko o dzieciach z nim muwiła niewiem co mam myslec . dotego to nie pierwszy jej wybryk kiedys przyłapałem jom na internecie jak gadała i umawiała sie na sex z chłopakiem ale jej wybaczyłem teraz prosi mnie żebym jej wybaczył ja jom koham ale niewiem co robic niechce popełnic błedu pomuszcie
ewka! Nie wiem jak jest na prawde miedzy wami, ale jestes mloda i do tego w ciazy. To prawda faceci sie wystraszaja jak slysza "ciaza" ale tak samo i kobiety w szczegolnosci o nie planowanej ciazy tu mowa. Ale to my kobiety musimy byc w ciazy, borykac sie z nudnosciami, hormonami (bo jestesmy bardzo wrazliwe i placzemy bez powodu) i do tego zmiany wygladu:tyjemy, rozstepy itp.. a nie faceci oni tylko mysla beda miec dziecko i ida na piwo z kumplami aby niby przemyslec. Ja bym nawet sie nie obejrzala za nim i to prawda ojcem jest ten kto wychowa, dba i kocha a nie ten kto splodzi. Przemysl to sobie bo nie warto, poznasz kogos kto Cie bedzie cenil i pokocha i ciebie i twoje dziecko. Ale jak na razie musisz odetchnac i zajac sie soba i dzieckiem bo to jest najwazniesze w tym momencie. Zycze powodzenia i odwagi, pozdrawiam goraco.
jestem z kobietom ktura ma 2 dzieci znamy sie 3 miesioce onna jest w trakcie rozwodu ze swoim mężem poswieciłem dlaniej i dla dzieciu wszystko a ona mnie przez ten cały czas okłamywała mnie kontaktowała sie cały czs ze swoim merzem wierajoc mi że z nim nie rozmawia ale mi to nie dawało spokoju sprawdziłem połoczenia i wysz ło wszystko tumaczyła sie tym że tylko o dzieciach z nim muwiła niewiem co mam myslec . dotego to nie pierwszy jej wybryk kiedys przyłapałem jom na internecie jak gadała i umawiała sie na sex z chłopakiem ale jej wybaczyłem teraz prosi mnie żebym jej wybaczył ja jom koham ale niewiem co robic niechce popełnic błedu pomuszcie
przeczytalam twoj post dot. mnie na forum -maz porzucil mnie w ciazy.jak odnalesc sile?
dzieki za wpis
poczytalam troszke u ciebie tutaj
jestes z nim dalej?
zmienil sie on cos od narodzin coreczki?
ile razem jestescie?
ile macie lat?
pozdrawiam
Jestem z nim dalej i pewnie bede. Po urodzeniu dziecka bywalo raz lepiej raz gorzej. Mamy oboje prawie po 30 lat. A razem ze soba prawie 3 i pol roku. Mysle ze znow mu przejdzie i ze soba zostaniemy, ale czy to znaczy ze bedzie dobrze miedzy nami? Watpie szczerze mowiac... Ale bede probowala, taka juz jestem
ewka sama sie godzisz na taki los dla siebie i twojego dziecka. Kobieto obudz sie!! Dasz sobie rade sama, nie wazne czy to w pl jestes czy w uk. Co ty robisz ze swojego zycia?? Sorki ze tak pisze ale naprawde jestes mu tak ulegla i podporzadkowana, ze nie ma szans zeby on sie zminil. Nie wierze w to i nie uwierze. Pokazalas mu juz ze wybaczasz mu wszytsko i lazisz za nim za kazdym razem jak cos jest nie tak jak powinno.
Poczytaj sobie watki o kobietach ktore kochaja za bardzo. Poczytaj sobie te watki:
http://www.netkobiety.pl/t26780.html
http://www.netkobiety.pl/t33931.html
http://www.netkobiety.pl/t33972.html
http://www.netkobiety.pl/t9294.html
Poczytaj sobei je i zobaczysz ze nie jestes sama. Jest wiele kobiet ktore decyduja sie wkoncu po latach walczyc o swoje.
Zacznij swojego faceta olewac, nie dawaj mu tego on sobie chce. Na tych wszytskich watkach znajdziesz tyle wartosciowych rzeczy, rad ze zobaczysz co robisz zle i ze taki zwiazki nie maja sensu.
Napisalam mi ze ja mialam odwage zjechac do pl, powiem ci ze raz mega zaluje a pozneij nie. Ja bylam z facetem 8 lat. Tez mu na za duzo rzeczy pozwalalam i wybaczalam, ojjjjj wiele tego bylo. Ale jak zaszlam w ciaze i jak on sie tak zachowal postanowilam ze wyjade, mimo wszytsko. Mowilam mu ze wyjade a on nic nie zrobil. Jak bylam juz w pl on mi wilce powiedzial ze nie chcial, abym wyjezdzala, ale nie umial tego powiediec pfffffffffffffffffffffffffff juz nie chodzi o mnie tylko o dziecko, nie pozwole sie tak traktowac, jak wiatr zawieje to jest dobrze-zle.
Musisz sama w sobie zrozumiec to co sie dzieje, i dac dojsc do glosu rozumowi.
Poczytaj watki., Ja ciagle szukam jakichs ciekawych i znajduje w nich sily.
Pozdrawiam i pisz jak u ciebie.