Nigdy nie myślałam, że będę musiała tu pisać . Mam ochote krzyczeć, wrzeszczeć DLACZEGO? Wiem ze nie było idealnie, ja ostatnio z anemią chodziłam wiecznie senna, zmeczona, rozdrazniona, na nic nie miałam ochoty. Potem przyplątala sie infekcja intymna i nici nawet z tych pojedynczych zbliżen. Kiedy mowiłam mu o tym, mowl spoko nie ma duzych potrzeb, poradzi sobie. Ale zamiast porozmawiac ze mna ze cos mu przeszkadza ze cos nie pasuje, znalazl sobie "koleżankę" w pracy młodszą o 9 lat. Odkryłam to przez przypadek. Nawet po tym jak mnie okłamywal dwa razy patzrąc prosto w oczy w sprawie papierosów, nigdy nie kontrolowałam niczego, nie czytała, chociaz znałam wszystkie hasła. I siedząc wieczorem na jego fb i przegladając tablice wyskoczyła ich rozmowa. Okazalo sie ze te bardzo cięzkie zmiany w pracy moj mąż spedza na rozmowach z nią. Kiedy zapytałam o to stwierdzil, ze to tylko glupie gadanie, zarty. Ale czy tylko dla mnie takie zarty nie wydaja sie smieszne. Nie dośc że dużo o sobie wiedzą, doradzaja sobie to jeszcze mąz pisze jej ze moze przyjedzie do niej po pracy i nie da jej spać, ze przejdzie na islam i bedzie jego drugą zoną, a na jej pytanie o mnie i czy sie zgodzę napisal ze nie mialabym wyjścia. Na jej stwierdzenie, że może jednak nie bedzie tą zoną napisał ze bardzo szkoda. I tak bedzie sie z nia droczył i zeby sie nie przejmowała. I to wszystko w czasie, kiedy podobno ciężko pracował. I wszystkiego moglabym sie spodziewac ale nie tego, ze zauroczy sie mlodszą. A najgorsze jest to, że on uważa ze przesadzam bo przecież się z nia nie przespał. A ja nie potarfie patrzec na niego. Nie rozumiem dlaczego poswiecił naszą rodzinę dla chwili zabawy z młodszą. Mamy dwuletniego synka, upragnionego wyczekanego, wspanialego. cztery lata staran i teraz wszystko w gruzach. zarzekał sie że jestem jedyna miłością ze kocha mnie i synka, ale jak tu wierzyc po czyms takim. Dla mnie to zdrada, nieuczciwośc i upokorzenie. Powiedziała zeby sie wyprowadził, zrobił to i teraz przyjezdza do dziecka raz na dwa trzy dni. Mieszka z bratem, ale on z nia pracuje, widują sie dziennie a co tak naprawde sie między nimi działo i dzieje dalej? A ja jestem z synkiem w domu i za kazdym razem kiedy patrze na niego to mam ochote go zabić za to ze nie pomyslał chociaz o nim. powiedziałam mu ze to koniec ze zabił wszystko we mnie, ze po przekroczeniu pewnych granic nie ma powrotu. Ale serce nie sluga, nie da sie przestac kochac z dnia na dzien. Ale znam tez siebie, gdybyśmy wrócili do siebie to nie wierzyłabym w zadne słowa, nie ufalabym, przy każdej klótni wyponiałabym wszystko, byłabym złosliwa i chyba zawsze mialabym przed oczami wizje ich razem. I te wyobrażenia nie daja mi spokoju. A co jakbym tego nie zobaczyła, do czego by sie posunąl. Pojachałby do niej? Mówił że nie zdradziłby mnie fizycznie ale dla mnie to juz jest zdrada, a emocjonalna chyba nawet gorsza niz fizyczna. A w tym wszystkim nasz syn, dla którego zrobiłabym wszystko. Ale nie wiem czy wygrałabym ze sama sobą, z tym strachem ze znowu sie jakas znajdzie. Być z nim dla dobra dziecka? Co dalej będzie? A co jesli to wszystko kłamstwa i chciał być złapany, bo tak łatwiej, bo jest coś więcej. W dzień jakoś się trzymam - dla synka, ale wieczorem nie umiem sobie ze sobą poradzić. Nie spie za dużo, nie jem prawie wcale, głupieje. Z jednej strony sercem chciałabym żeby wszystko było jak dawniej, a z drugiej strony rozumem wiem że tego co było między nami już nie ma i nigdy nie będzie, że cos tego wieczora umarło.
Nie wiem własciwie po co pisze, może żeby sie wygadać, ulżyc. Jak dalej życ?
Podobne tematy
Przede wszystkim masz dla kogo żyć, sama piszesz, że synek daje Ci siłę, żeby się jakoś trzymać. Skup się na nim. I na sobie.
Myślę, że dobrze, że masz świadomość, że to już koniec, i że to co było kiedyś między Wami, już nie wróci. Dużo osób potrzebuje dużo czasu, aby tę prawdę odkryć. Ty jesteś o ten duży krok do przodu.
Pisanie z pewnością przynosi ulgę. Więc pisz, czytaj historię innych, to z pewnością pomoże.
Nie warto natomiast analizować jego rozmów z tą drugą. Niewielki masz wpływ na to, co się dalej między nimi będzie działo.
Tylko najgorsze jest to ze tak naprawde nie powiedzial co miedzy nimi jest. Chyba zwyczjnie sie bal przyznac. A teraz kiedy juz nie musi nic ukrywac, zla żona nie suszy glowy i nie marudzi, moze robic co chce. A ja siedze w domu i z jednej stronu wciaz mam nadzieje ze moze faktycznie to byla tylko jedna glupia rozmowa, żeby za chwile miec przed oczami wizje ich razem teraz, ze juz moga sie spotykac swobodnie. I kiedy teraz maly jest chory i on nie ma potrzeby przyjechac czesciej jak raz na trzy dni na 2 godziny, to chyba naprawde nie znalam tego człowieka. Kiedy mu powiedzialam ze wiem o ich rozmowie to stwierdzil ze jakby chcial to ukryc to nie robilby tego na fb gdzie ja mam dostep. I albo jest taki glupi myslac ze to byly smieszne zarty i nie byl swiadomy tego ze ta rozmowa wyskoczy w tym samym czasie na innym komputerze albo chcial byc nakryty. Bo tak latwiej. Niech żona sie meczy z tym faktem i na nia spadnie ciezar decyzji. Mam milion mysli w glowie. I nawet jakbym zapytala go teraz co faktycznie bylo miedzy nimi, to przeciez znowu moze klamac. Chyba że już dal sobie spokój z nami i nie będzie miał nic do stracenia i powie prawde. Czy jest szansa na tą prawdę na koniec?
4 2016-02-09 12:01:23 Ostatnio edytowany przez Atelka (2016-02-09 12:03:01)
Dobra, pozwolę sobie doradzić coś zupełnie innego.
Twój mąż flirtował, dość odważnie, z inną kobietą. Ty byłaś apatyczna i senna a on w tym czasie, w pracy FLIRTOWAŁ z inną kobietą. W sumie nie jest to koniec świata, nie jest to nic, czego nie można naprawić. To, w perspektywie całego życia, jest pierdoła.
Mówisz, że nigdy mu nie wybaczysz i będziesz wypominała - ok, możliwe. Ale zastanów się, skąd wziął się ten kryzys - bo o kryzysie tu mowa. Nie mówię, że masz brać winę na siebie ale spróbuj dostrzec przyczyny u Was obojga. No i sugerowałabym terapię, która pozwoliłaby Wam odbudować zaufanie. Może nawet wizyty u seksuologa również.
Piszę tak, ponieważ łatwo jest o pierdołę rozbić rodzinę a rodzina jest ważna. Jest też niepowtarzalna i niepodrabialna.
Jeśli czujesz, że go nie kochasz i nie chcesz z nim być to spoko. Jeśli jednak uważasz, że łączyło (być może jeszcze łączy i jest szansa, że mocniej połączy) Was coś ważnego to - radzę - nie rezygnuj.
Zastanów się, czy za rok/dwa nie będziesz żałować i pluć sobie w brodę, uznając, że to faktycznie była pierdoła.
No chyba, że nic Was (poza dzieckiem i przysięgą) już nie łączy a kryzys był wynikiem kompletnego rozpadu związku.
EDIT - po przeczytaniu Twojego drugiego posta - jedynie Twoje przypuszczenia i wizje ich razem są wątłym dowodem, że to coś ważnego a nie pierdoła.
Wiem, że jestem nerwowa, porywcza i wymagająca - dla siebie i innych. Ale przecież znał mnie z każdej nawet złej strony i chciał być ze mną, budować rodzinę. A na chorobę nie miałam wpływu, na to że byłam wiecznie zmęczona i poddenerwowana. I właśnie wtedy, gdy przez problemy kobiece nie czułam sie po prostu kobieta, on w tym czasie pisał sobie te wszystkie "żarty" z koleżanka z pracy. I całkiem przez przypadek jest młodsza i ładna. A ja ostatnio jak cień człowieka. I tak, wiem że mogłam sie do tego przyczynić, ale on nie przyszedł porozmawiac ze mna. Zreszta on nigdy nie rozmawiał o problemach, no chyba że nie było juz innego wyjścia. I dlatego to tak mnie zabolało, że mój raczej niesmiały i nieskory do rozmowy mąż znalazł sobie koleżankę, z którą mu się dobrze gadało. Szkoda że nie ze mna.
do Atelki: Tak, dla mnie rodzina jest najwazniejsza. Ale ja nie wiem czy będę potrafiła nie okazywać mu mojej pogardy i żalu o to co sie stało. Nie potrafie udawać że jest ok. nawet dla mojego dziecka. a poza tym nie chce żeby synek od małego żył w pozorach. I chociaz bardzo chciałabym wierzyć w to co napisałaś, to boje sie i rozstania i życia razem po tej zdradzie. jak juz pisałam nigdy go nie kontrolowałam, nie sprawdzałam a teraz przez to wydarzenie staje sie taka, Sprawdzam połączenia na bilingach (telefon jest na mnie) i wchodze na jego fb. Jeszcze nie zmienił hasła. A ja nie chce być taka, nigdy nie chciałam, ale nie umiem opanowac tego. najpierw sobie myśle że nie bede sprawdzać nic, bo to nie ja. A potem i tak to robie, bo przecież to przez niego stałam sie taka.
do Atelki: Tak, dla mnie rodzina jest najwazniejsza. Ale ja nie wiem czy będę potrafiła nie okazywać mu mojej pogardy i żalu o to co sie stało. Nie potrafie udawać że jest ok. nawet dla mojego dziecka. a poza tym nie chce żeby synek od małego żył w pozorach. I chociaz bardzo chciałabym wierzyć w to co napisałaś, to boje sie i rozstania i życia razem po tej zdradzie. jak juz pisałam nigdy go nie kontrolowałam, nie sprawdzałam a teraz przez to wydarzenie staje sie taka, Sprawdzam połączenia na bilingach (telefon jest na mnie) i wchodze na jego fb. Jeszcze nie zmienił hasła. A ja nie chce być taka, nigdy nie chciałam, ale nie umiem opanowac tego. najpierw sobie myśle że nie bede sprawdzać nic, bo to nie ja. A potem i tak to robie, bo przecież to przez niego stałam sie taka.
no wiesz, ja Cię oczywiście nie namawiam, nawet nie chcę forsować swojego zdania, bo to TWOJE życie. Myślałam, że na forum szybciutko posypią sie rady w stylu "zostaw drania". To jest fajna, taka epicka, heroiczna postawa. Ale epickie heroiny sprawdzają się tylko w powieściach. Piszesz, że Cię zabolało - gwarantuję Ci, że w przyszłości jeszcze wiele razy Cię coś zaboli i wtedy zobaczysz, że to była pierdoła.
Na Twoje sprawdzanie i brak zaufania oraz na jego ucieczkę przed problemami we flirt radziłam (i podtrzymuję) terapię.
Zawsze będę zdania, że lepiej zawalczyć niż poddać się.
On nie ciągnął drugiego związku, nie bzykał innej laski, nie robił Cię po rogach, nie miał kochanki. Jedyne co zrobił to zachował się jak szczeniak i uciekł we flirt. Jasne, to boli, ale to jest ludzkie.
Jak sądzisz - czy gdyby on miał kilka miesięcy gorszego okresu, mówił Ci, że nie może uprawiać z Tobą seksu, chodził odklejony od rzeczywistości, a w Twoim otoczeniu pojawił by się miły, radosny i wdzięcznie reagujący na wszelkie Twoje słowa mężczyzna nie wpadłabyś w leciutki flirt? Nie odpowiadaj, przemyśl tylko.
Powtórzę ostatni raz - jeśli to były rozmowy na fb, na profilu do którego miałaś dostęp to to jest pierdoła.
Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki, żeby decyzja, którą podejmiesz była dla Was najlepsza.
7 2016-02-09 16:29:47 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-09 16:38:07)
Marula przeczytaj sobie jeszcze raz to co on pisał do tej "koleżanki", widać po tym że się z Tobą nie liczył, że pragnieinnej, że Ty musiałabyś się z tym pogodzić. Znaczy jesteś dla niego tylko opcją/ wyjściem awaryjnym/ przeczekaniem aż trafi się chętna. To jest dla mnie istotne i ja podobnie jak Ty tego bym nie przełknęła. Po co mi facet który marzy o innej? I gdyby ta koleżanka był chętna to już by Cię zdradził, może to zrobił. Prawdy się od niego nie dowiesz nigdy.
Przeczytałam tu na forum wiele historii i schemat jest jeden - nigdy się nie przyznają chyba że masz niezbity dowód że z nią spał. Nie myśl o tym dlaczego? To nie ma znaczenia, po tym co przeczytałam zdradzają z chudszymi, grubszymi, brzydszymi, ładniejszymi, mądrzejszymi, głupszymi, nawet ze starszymi. Piszę to po to żebyś sobie uzmysłowiła, że nie wiem co byś zrobił i jak była, to nie ma znaczenia żadnego. To co jest powtarzalne to schemat - facet przechodzi kryzys wieku średniego i zaczyna gatki z koleżanką z pracy, jeśli jest ona akurat chętna to pozamiatane. Facet wtedy myśli tylko fiutem. I co ciekawe że to zawsze koleżanki z pracy, więc nie ważne też jaka ona jest, bo nie ta to byłaby inna czytaj chętna.
A że nie ukrywał tego co pisał znów schemat, za pierwszym razem nigdy nie ukrywają, żałosne to jest naprawdę, dlatego zawsze tak wpadają.
Co to za tłumaczenie choroba i dlatego to zrobił. W chorobie się wspomaga ta osobę, a nie zostawia samej sobie. To co on ślubował że tylko w zdrowiu. Szkoda że nie powiedział tak od razu: słuchaj jak będziesz niedomagać ty albo dzieci to ja się zwijam. Ludzie co za człowiek tak robi?
Zresztą teraz widzisz że nie można na niego liczyć, do chorego dziecka tez się nie garnie.
Ja myślę że teraz smali cholewki do koleżanki z pracy. Tego w końcu chciał.
Ale dobrze zrobiłaś, on chciał innej i nadal chce, zdradzałby cię wcześniej czy później. A zdrady nie przeskoczysz. Zniszczyła by cię. Zresztą poczytaj fora.
Ponieważ jesteś silna, widać że trzeźwo myślisz i dasz sobie radę.
Sama na pewno nie będziesz, więc się o to nie martw. Jest wiele osób które pragną kochać i być kochanymi, jest wiele przykładów na szczęśliwe związki po zdradzie ale z innymi osobami.
Ja tez jestem za ratowaniem rodziny, ale teraz już wiem że bez miłości z obu stron to nie jest możliwe.
Poczytaj watek 80Kasia80 Mąż zdradził mnie emocjonalnie - tam jej mąż przejrzał na oczy od razu i walczył o nią, u ciebie tego nie ma bo myśli o innej
I jeszcze jedno ja wiem że świat ci właśnie runą, ale jak już się pozbierasz to stań się piękna, to nie jest trudne, bądź taka piękna i zmysłowa żeby wiedział co stracił, bądź silna i niezależna, a będzie się skręcał z zazdrości jak cię zobaczy z innym facetem.
Poza tym jest to jedyna droga żeby go odzyskać gdybyś jednak chciała go z powrotem.
Jak zauważyłam ( również w realu) facet wróci tylko wtedy jak cię zapragnie, a zapragnie cię wtedy gdy będziesz zadbana i zmysłowa, gdy inni faceci będą się za tobą oglądać, gdy zobaczy że potrafisz nieźle sobie radzić bez niego, gdy będziesz niedostępna i gdy będzie musiał walczyć. Gdy zobaczy cię z innym.
Aha zabezpiecz natychmiast dowody zdrady, tak to jest zdrada, mogą się przydać. Jeśli chcesz rozwód tylko z orzekaniem o jego winie, to bardzo ważne dla Twojej przyszłości, ale to tak na wszelki wypadek piszę.
Chociaż musi poczuć że jest winien że to co zrobił jest złe i że pociąga konsekwencje, jeśli tego nie poczuje a pozwolisz mu wrócić to już zawsze będzie wiedział że co by nie zrobił to i tak mu wybaczysz, tak więc może wniesiesz o separację, niech facet wie że to nie przelewki. Może następny razem zastanowi się dwa razy.
Marula życzę ci jak najlepiej. Przemyśl sobie wszystko, wszystko za i przeciw, tylko na spokojnie, tak żebyś umiała narysować scenariusz co będzie po tym jak będziecie razem i co jak się rozstaniecie. Pamiętaj czas ma tu znaczenie. Może konkretna szczera rozmowa, ale w żadnym przypadku nie pozwól przerzucić winy na siebie, w ogóle nie schodź na ten temat. On ma mieć świadomość co zrobił, jak bardzo cierpisz, ma żałować i wiedzieć że jeszcze raz i będzie koniec, masz prawo po czymś takim go sprawdzać na wszelkie sposoby, ma cię teraz na rękach nosić i udowodnić że liczysz się tylko ty - Marula jeśli nie spełni choć jednego warunku, daj sobie z nim spokój, bo nic z tego nie wyjdzie, a ty zmarnujesz swój bezcenny czas i zdrowie. Wiedz o tym że kobiety cierpią ogromnie nawet wtedy gdy on spełnił te wszystkie warunki a co dopiero gdy nie spełnił, wtedy życie razem jest koszmarem, tego się nigdy nie zapomni, zresztą myślę że kobiety ci tutaj napiszą.
Trzymaj się
8 2016-02-09 16:42:21 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-09 16:57:58)
Walczyć o rodzinę OK, ale czy on tego chce, czy żałuje, czy wie co zrobił, czy jak znowu Marula zachoruje to pójdzie do innej się przespać?
Jaka jest jego życiowa postawa i system wartości?
Puszczanie płazem takich flirtów (oby tylko flirtów) tylko zachęca faceta do dalszego działania.
Teraz widać że flirty są złe bo ranią i często przechodzą w romans, jak ludzie są słabi, a przeważnie są.
No i pamiętajmy, gdyby tamta się zgodziła już by zdradził Marulę, ale pewnie nie pasi jej rola kochanki, a on właśnie szuka kochanki.
Chodzi o to, że on tego szuka, a wiadomo jak szuka to chętna się znajdzie.
Tu nie chodzi o to że ona była chora i nie było sexu.
Jeśli ktoś nie bierze pod uwagę zdrady to nie flirtuje choćby nie wiem co się działo, ucina zapędy nawet innych.
I są ludzie dla których zdrada to nic wielkiego, powód zawsze się znajdzie.
Są niezliczone przypadki że facet miał w domu wszystko, naprawdę wszystko, kochając i piękną żonę i zajefajny sex, dobre życie, a odszedł na dużo gorsze warunki.
Bo tu nie chodzi o żonę, ani nawet o kochankę, tylko o to że facet słaby jest.
Walczyć o rodzinę OK, ale czy on tego chce, czy żałuje, czy wie co zrobił, czy jak znowu Marula zachoruje to pójdzie do innej się przespać?
Jaka jest jego życiowa postawa i system wartości?
Puszczanie płazem takich flirtów (oby tylko flirtów) tylko zachęca faceta do dalszego działania.
Teraz widać że flirty są złe bo ranią i często przechodzą w romans, jak ludzie są słabi, a przeważnie są.No i pamiętajmy, gdyby tamta się zgodziła już by zdradził Marulę, ale pewnie nie pasi jej rola kochanki, a on właśnie szuka kochanki.
Lilka, ale skąd wiesz, że szuka kochanki? Że nie ucieczka od codzienności była celem? Żeby było jasne - to beznadziejne zachowanie niedorozwiniętego emocjonalnego chłystka. Ale to jest do naprawienia.
Nie wiemy, czy on żałuje bo Marula wystawiła go za drzwi i nic nie mówi o tym, czy on żałuje. Jeśli para przepracuje to wyzwanie to następnym razem on będzie miał schemat innego działania i nie będzie uciekał we flirt z inną....
Flirty są złe i ranią ale nie są powodem, żeby rozbijać rodzinę. Rodzina jest ważna.. a to był tylko flirt. Błąd. Ludzki błąd. Przecież nie ma na świecie ludzi idealnych - Marula nie jest idealna i jej mąż nie jest idealny.
Może chociaż pogadajcie o tym co się stało..
10 2016-02-09 17:02:16 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-09 17:23:06)
Edit
Atelka, Ty dobrze piszesz, zgadzam się z wszystkim, jest jedno ale, czy on kocha Marlulę i chcę z nią być.
Nawet jeśli jej to powie, to jak ma uwierzyć po tym co pisał do tamtej i jak ją okłamywał, może gdyby się zreflektował i teraz robił wszystko "czynami" żeby jej to udowodnić to była by szansa. Ale czy to robi?
Marula sama tego nie naprawi. Zresztą ten kto zniszczył ma naprawiać. A czy robi to?
Ja byłam za rodziną i za poświęceniem się bez reszty, ale po tym jak przeczytałam historie tu na forum, to zwątpiłam w człowieka.
Ten cholerny schemat się zawsze powtarza.
Tak, dla nich nie jest jeszcze za późno, chyba że już zdradził fizycznie, jeśli nie to powinien teraz się wykazać że był idiotą i żałuje. Nie widzę tego bo Marula pisze że słabo z odwiedzinami nawet jak jest syn chory.
Ale ja się boję że on nie żałuje, a może tylko Marulę okłamać że tak jest, wszystko przycichnie a on znowu zacznie szukać i znajdzie. A Marula znowu będzie cierpieć. Nie chcę żeby kobiety tak cierpiały.
Jeśli go przyjmie to tylko terapia, ale z głową, nie ma usprawiedliwienia dla zdrady. Żadnego.
Szuka, bo powiedział że chciałby islam i miałby dwie, częste u facetów, chcą żonę i kochankę.
11 2016-02-09 17:07:15 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-09 17:12:54)
Atelka ty chciałbyś faceta który pragnie innej? Co byś zrobiła na miejscu Maruli?
Kochałby się z Tobą , a myślał o innej. Czy ty byś dała radę. Ja nie. Ja chcę wszystko albo nic. Nie zadowalam się namiastką miłości.
Atelka ty chciałbyś faceta który pragnie innej? Co byś zrobiła na miejscu Maruli?
Kochałby się z Tobą , a myślał o innej. Czy ty byś dała radę. Ja nie. Ja chcę wszystko albo nic. Nie zadowalam się namiastką miłości.
Lilka jasne, że bym nie chciała. Tylko tu wcale tak nie musi być. Gościu ewidentnie ma w sobie dużo z dziecka, które rozkapryszone ucieka tam gdzie łatwiej. Choćby na chwilę i absolutnie bez zobowiązań. Tak ja to widzę - ale mogę się mylić. Myślę jednak, że warto to sprawdzić.
Jeśli chodzi o jego żałowanie - wiesz, Marula wystawiła go za drzwi. Jeśli faktycznie jest w nim taka cząstka rozkapryszonego bachora to on teraz sobie wszystko składa w główce na opak. Pewnie nie rozumie o co afera.
Zgadzam się - nie ma usprawiedliwienia dla zdrady. Ale dla flirtu na fb już widzę usprawiedliwienia. To jest błahe po prostu. Nie warte rozwalania rodziny.
NATOMIAST
Sygnalizuje problem, który może przerodzić się w klęskę tego związku.
Co ja bym zrobiła? Jeślibym już nawet wywaliła zioma z domu, zadzwoniłabym do niego następnego dnia z informacją, że oczekuję wyjaśnień i przestawienia sposobu, jak chce odbudować nadszarpniętą relację (i czy w ogóle). Przed rozmową sama też bym się do niej przygotowała.
Wiesz gdzie jest problem? Że ludzie ze sobą nie rozmawiają. Gdyby jej mąż jej powiedział, że czuje się źle w aktualnej sytuacji nie bojąc się, że będzie osądzany jako skrajny egoista, który nie współczuje chorej żonie... Gdyby Marula była w stanie iść do niego i poprosić o szczególne wsparcie, bo ma bardzo zły czas, gdyby dała mu znak, że jest jej niezbędny....
Mogło być tak, że Marula tkwiła w swoich smutkach, a on w swoim poczuciu odrzucenia i żadne o drugim nic nie wiedziało. To jest częste, to jest smutne i to jest niepotrzebne.
Terapia, w trakcie której małżonkowie nauczą się rozmawiać ze sobą otwarcie, bez lęku przed odrzuceniem - to może być klucz.
Dziekuje bardzo za odpowiedzi. Jutro ide do psychoterapeuty. Musze porozmawiac z kims obiektywnym. Dzisiaj mi napisal ze zaluje i zrobi wszystko zeby to naprawic. Najpierw lekarz a potem zobacze. Ja jestem bardzo porywcza, potrzebuje zeby mi ktos wytlumaczyl co robilam zle. Bo jak Atelka mądrze napisala nikt nie jest idealny. Nie wiem czy uda sie to posklejac ale dla synka musze spróbować cos z tym zrobic. W momentach kiedy emocje opadaja na chwile dociera do mnie ze rozwiesc sie zawsze mozna. Wlasnie dlatego ze jestem porywcza i nerwowa wystawilam go za drzwi. I moze dlatego tez ze on uwazal ze nic sie wlasciwie nie stalo i nie rozumiał że to bardzo mnie zabolalo. Jeszcze raz dzieki. Czekam na jutrzejsza wizyte.
Fajnie
Powodzenia przy każdej decyzji ![]()
Flirt czy fantazjowanie o innej osobie może się przydarzyć absolutnie każdemu, i kobiecie i mężczyźnie. Nawet jeśli są w szczęśliwych związkach. Pytanie tylko, czy za pierwszymi impulsami pójdą dalsze kroki.
Marula35, Ty sama najlepiej znasz siebie, jego, to co jest między Wami. Z pewnością nie wrócicie już do tego, co było. Natomiast jeśli w Was obojgu jest chęć bycia ze sobą, możecie zbudować coś nowego. Jeśli w związku coś nie wychodzi, to dlatego, że jakieś potrzeby, obu stron są niezaspokojone. Trzeba tylko chcieć się temu przyjrzeć i działać.
Fajnie, że zdecydowałaś się na wizytę u psychoterapeuty. Trzymam kciuki!
16 2016-02-10 14:29:48 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-10 14:37:30)
Marula, ty nic nie zrobiłaś źle, on zrobił źle flirtując z inną. Na to nie ma usprawiedliwienia. Niech sam sobie odpowie czy chciałby żebyś to ty tak zrobiła. I jakie jego zachowanie już daje ci na to przyzwolenie.
Dobrze że żałuje, ale niech udowodni, patrz na czyny nie na słowa.
Marula, dobrze że działasz i idziesz po poradę do fachowca, oby dobrego (był tez taki przykład na forum że pani psycholog była kochanką rozwalającą rodzinę).
A że go wywaliłaś, moim zdaniem dobrze, bo inaczej nigdy by do niego nie dotarło że może cię stracić.
Rozmowy bez ponoszenia konsekwencji nic nie dają.
Myślę też, że powinnaś dawać mu syna do opieki np. na weekend, na cały żeby wiedział że jest ojcem i ma obowiązki, że rodzina to odpowiedzialność za żonę i dzieci.
Jak go zwolnisz z obowiązku i weźmiesz wszystko na siebie to pofrunie do lafiryndy,żeby go pocieszyła, a tak to poczuje jak to "lekko" jest zajmować się dzieckiem 24 na dobę.
I jeszcze bardzo ważny aspekt, on wciąż pracuje z obiektem swoich westchnień. Zrób z tym coś, gadanie o tym ze on o niej zapomni źle się skończy.
Musi urwać całkowicie kontakt z koleżaneczką albo wcześniej czy później cie z nią zdradzi. Powinnaś zapowiedzieć mu ze wszelki kontakt z nią oznacza koniec.
Inaczej dalej będzie myślał że nic się nie stało.
Nie uważam że to co pisał to niewinny flirt, gdyby tylko powiedziała tak już by cię zdradził, niech się teraz wykaże, niech udowodni że nic dla niego nie znaczy, niech zmieni pracę, to się następnym razem zastanowi czy chce przelecieć koleżankę. Jeśli uniknie konsekwencji masz jak w banku że zrobi to znów.
Ale dla flirtu na fb już widzę usprawiedliwienia. To jest błahe po prostu. Nie warte rozwalania rodziny.
Nie zgadzam się ponieważ flirt jeśli tylko znajdzie podatny grunt zawsze przeradza się w romans.
To jest właśnie gra której finałem jest zniszczona miłość, zaufanie i rodzina.
Gdyby dziewczyna była łatwa, już by zdradził Marulę.
Gdyby to było błahe - to te jego słowa nie bolały by tak Maruli.
Czy błahe jest to że mój mąż pragnie innej nie mnie?
Ludzkie jest to że pojawiają się problemy i bardzo trafne spostrzeżenie że nie potrafmy o tym rozmawiać, ludzkie jest nawet zauroczyć się kimś, ale nie ma przyzwolenia na flirt, romans i zdradę. Słabości trzeba zwalczać a nie podawać się im.
Myślę też , że w pierwszej kolejności na terapię powinna pójść osoba która zawaliła czyli w tym przypadku mąż.
Myślę też , że w pierwszej kolejności na terapię powinna pójść osoba która zawaliła czyli w tym przypadku mąż.
ja myślę, że flirt jest wynikiem tego, że oboje coś sknocili w tym związku. dlatego terapia dla obojga wydaje mi się dobrym rozwiązaniem.
Nie uważam, że ten flirt jest bez znaczenia. Ma ogromne znaczenie ale nie jest powodem do rozwalania rodziny i związku z kimś, kogo autorka kocha. Ot i tyle. To są ważne rzeczy. Miłość jest ważna, rodzina jest ważna. Zraniona duma jest znacznie mniej ważna.
Gdyby jej mąż nie chciał zawalczyć o rodzinę pisałabym co innego. Chodzi mi tylko o to, że pochopne decyzje w afekcie są sposobem na rozwalenie sobie życia w tak małe drzazgi, że nie skleisz z nich już domu.
Lilka, jeśli Marula byłaby Twoją przyjaciółką znaną z prawdziwego życia, doradziłabyś jej to samo? Wzięłabyś na siebie odpowiedzialność za takie rady?
20 2016-02-10 16:42:22 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-10 16:55:49)
Atelka
Uważam że Twoje podejście jest bardzo słuszne, z wyjątkiem jednego, flirt nie jest wynikiem tego że się coś sknociło w związku.
Może być idealnie, ale i tak jest flirt, bo to zależy od systemu wartości człowieka, czy to dla niego normalka, czy jednak nie w porządku jest;
co innego zauroczyć się kimś i zwalczyć to idiotyczne uczucie, a co innego starać się w namacalny sposób o kochanka/ kochankę.
Ja mojej najlepszej przyjaciółce doradziłabym tak: wywal faceta (już jest) żeby poczuł że zrobił źle, niech przejmie opiekę nad dzieckiem po połowie (żeby wiedział że jako ojciec ma obowiązki), terapia ale dla obojga, całkowity zakaz kontaktu z koleżaneczką, natychmiastowa zmiana pracy a przynajmniej od zaraz wysyłanie CV (żeby wiedział że takie sa konsekwencje jego wyboru), oprócz tego pełna transparentność (skoro zniszczył zaufanie), no i zadbałabym o siebie, wyglądałabym jak milion dolarów+ uwodzicielskie spojrzenie (żeby wiedział że jak nie on to inny będzie mnie kochał tak jak na to zasługuje każda kobieta), ale nie uległabym dopóki nie spełniłby wszystkich tych warunków; aha jeszcze w tym czasie gdy spędza weekend z synkiem, ja wychodziłabym ze znajomymi, z kolegami tak żeby poczuł, że to nie jest przyjemnie gdy ktoś kogo kochasz flirtuje z innym, jeśli się kocha to są to łatwe warunki do spełnienia, i jeszcze jedno wyraźnie i drukowanymi literami powiedziałabym że jeżeli jeszcze raz zrobi coś w tym stylu to koniec. Jeśli Marula nie poszanuje siebie teraz, on tego nie zrobi nigdy.
Gdybym widziała, że żałuje, ma świadomość że to co zrobił było złe, że rozumie jak bardzo skrzywdził, że mógł zniszczyć rodzinę, gdyby robił wszystko aby to naprawić, ale czynami nie słowami, wtedy bym wybaczyła.
Jeśli odzyska ja zbyt łatwo, będzie ja zdradzał w przyszłości.
Atelko, oczywiście że warto spróbować, ale powiedz mi czy po tym co pisał w tych wiadomościach, to ty wierzysz że można tak pisać do koleżanki kochając jednocześnie żonę. Ja nie wierzę. Wydaje mi się że ten człowiek nie wyznaje żadnych zasad moralnych. Obym się myliła.
A ty Atelko weźmiesz za to odpowiedzialność jak Marula mu wybaczy, on wróci i będzie ją zdradzał potem, tylko już teraz będzie się maskował, a ona dowie się za kilka lat i jej świat runie.
Nie ma tu jednoznacznych odpowiedzi, my piszemy po to aby Marula miała szersza perspektywę, aby ją wesprzeć.
21 2016-02-10 20:30:27 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-02-10 20:31:12)
Nie czytałam odpowiedzi, ale moim zdaniem autorko przesadzasz. Nie zdradził fizycznie, a Ty rozwalasz cała rodzinę (tak, Ty, nie on). Kiedyś, gdy Twój syn dorośnie, i jeśli będzie miał do kogokolwiek pretensje o to że rósł w rozbitej rodzinie, to będzie miał je do Ciebie. Bo gdy usłyszy wersję ojca, że tenzawsze był Ci wierny, a Ty uniosłaś się honorem - obwini Ciebie.
Twój mąż oczywiście zrobił coś niefajnego, ale z drugiej strony, to tylko flirt. W pracy mnóstwo osób się w taki sposób przekomarza, żartuje, nawet żonatych / mężatek. Tego typu gierki są na porządku dziennym. I przeważnie NIC z tego nie wynika. Ludzie sobie żartują, a potem wracają do domu. Nie zdradzają się tak naprawdę.
Żal mi Twojego syna.
I w sumie to nawet trochę żal Twojego męża. Z tego co napisałaś wynika, że w sytuacji Twojej niedyspozycji (a sądzę że trwała długo, skoro aż "szukał pocieszenia"), nie zaspokajałaś go w żaden inny sposób. Dałaś pewnie szlaban na jakikolwiek rodzaj seksu.
Witam,
Nie będę ukrywać, że wszystkie wpisy dały mi dużo do myślenia. Zwłaszcza od madoji. Terapeuta uświadomił mi kilka ważnych rzeczy. Cóż, tak jak napisała atelka - główny problem to brak komunikacji między nami, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Ale mąż zgodził się na terapię i to daję troche nadziei, wieć teraz szukam dobrego terapeuty od terapii par ze śląska. Jeszcze raz dzieki i mam nadzieję, że nie będę musiała już więcej prosić was o rady.
Nie czytałam odpowiedzi, ale moim zdaniem autorko przesadzasz. Nie zdradził fizycznie, a Ty rozwalasz cała rodzinę (tak, Ty, nie on). Kiedyś, gdy Twój syn dorośnie, i jeśli będzie miał do kogokolwiek pretensje o to że rósł w rozbitej rodzinie, to będzie miał je do Ciebie. Bo gdy usłyszy wersję ojca, że tenzawsze był Ci wierny, a Ty uniosłaś się honorem - obwini Ciebie.
Twój mąż oczywiście zrobił coś niefajnego, ale z drugiej strony, to tylko flirt. W pracy mnóstwo osób się w taki sposób przekomarza, żartuje, nawet żonatych / mężatek. Tego typu gierki są na porządku dziennym. I przeważnie NIC z tego nie wynika. Ludzie sobie żartują, a potem wracają do domu. Nie zdradzają się tak naprawdę.
Żal mi Twojego syna.
I w sumie to nawet trochę żal Twojego męża. Z tego co napisałaś wynika, że w sytuacji Twojej niedyspozycji (a sądzę że trwała długo, skoro aż "szukał pocieszenia"), nie zaspokajałaś go w żaden inny sposób. Dałaś pewnie szlaban na jakikolwiek rodzaj seksu.
Nie zdradził fizycznie tylko dlatego, że dziewczynie nie odpowiadała rola kochanki. Zdradził Maturę emocjonalnie. Poczytaj fora to zrozumiesz że to boli tak samo.
Piszesz przeważnie nic nie wynika, czyli czasami jednak wynika, jeśli jest ryzyko to znaczy że flirt nie jest niewinny.
Poczytaj fora zdradzonych kobiet i mężczyzn to zrozumiesz że od flirtu na fb lub w pracy zaczyna się zdrada, romans a w końcu rozwód i cierpienia zdradzonego i dziecka.
Nie wiem gdzie pracujesz, ale u mnie w pracy się pracuje a nie romasnsuje.
Czy ty romansujesz z żonatymi?
Ja nie, bo kocham i pragnę męża i to z nim figurę. Odrzucam wszelkie adorowanie , bo one należą się żonie, a nie koleżankom z pracy .
Czyli według Ciebie jak zachorujesz poważnie i na dłuższy czas to mąż ma prawo ulżyć sobie z inną, i czy o ulżyć tu chodzi, czy sex to nie jest okazywanie sobie miłości?
Ludzie mogą baaaardzo długo nie uprawiać sex, a nie zdradzają bo mają zasady i szacunek do współmałżonka, a przede wszystkim miłość.
Zdradzają gdy nie kochają.
Czy według Ciebie istnieje jakaś lista powodów dla których można zdradzić, wymień je może swemu wybrańców, żeby był świadomy, że "w zdrowiu i w chorobie..." to tylko puste słowa są.
A mnie jest żal Twojego faceta.
24 2016-02-11 22:56:11 Ostatnio edytowany przez Atelka (2016-02-11 23:03:58)
Witam,
Nie będę ukrywać, że wszystkie wpisy dały mi dużo do myślenia. Zwłaszcza od madoji. Terapeuta uświadomił mi kilka ważnych rzeczy. Cóż, tak jak napisała atelka - główny problem to brak komunikacji między nami, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Ale mąż zgodził się na terapię i to daję troche nadziei, wieć teraz szukam dobrego terapeuty od terapii par ze śląska. Jeszcze raz dzieki i mam nadzieję, że nie będę musiała już więcej prosić was o rady.
MarUla super
super jest to ze nie dałaś się uwieść tej idei skrzywdzonej heroiny. Tak bardzo się ciesze i całego serca życzę Wam obojgu powodzenia
mam nadzieje ze odkryjecie swoją miłość do siebie na nowo. Popytam znajomych o terapeute ze śląska ![]()
Lilka mam wrażenie ze jesteś bardzo młoda.. być może duchem. Chodzi o graniczne przeżycia których chyba (na swoje szczescie) nie masz wielu na koncie. Mówisz takie "zawszyzmy" i " nigdyzmy" które życie często weryfikuje. W takich sprawach wybór nigdy nie jest miedzy złym a dobrym. Nawet nie między złym a gorszym. Kibicuję Maruli dlatego ze jeśli wybrałaby Twoje rozwiązanie to pewnie spotkałaby za chwile innego mężczyznę z którym mogło by się zdarzyć to samo. Bo Marula swoje schematy niesie ze sobą.. lepiej naprawić co jest do naprawienia niż bezrefleksyjnie budować na ruchomych piaskach własnych problemów coś nowego. Tym bardziej ze to co się stało to pierdola ![]()
Nie zdradził fizycznie tylko dlatego, że dziewczynie nie odpowiadała rola kochanki. Zdradził Maturę emocjonalnie. Poczytaj fora to zrozumiesz że to boli tak samo.
Piszesz przeważnie nic nie wynika, czyli czasami jednak wynika, jeśli jest ryzyko to znaczy że flirt nie jest niewinny.
Poczytaj fora zdradzonych kobiet i mężczyzn to zrozumiesz że od flirtu na fb lub w pracy zaczyna się zdrada, romans a w końcu rozwód i cierpienia zdradzonego i dziecka.
Nie wiem gdzie pracujesz, ale u mnie w pracy się pracuje a nie romasnsuje.
Czy ty romansujesz z żonatymi?
Ja nie, bo kocham i pragnę męża i to z nim figurę. Odrzucam wszelkie adorowanie , bo one należą się żonie, a nie koleżankom z pracy .
Czyli według Ciebie jak zachorujesz poważnie i na dłuższy czas to mąż ma prawo ulżyć sobie z inną, i czy o ulżyć tu chodzi, czy sex to nie jest okazywanie sobie miłości?
Ludzie mogą baaaardzo długo nie uprawiać sex, a nie zdradzają bo mają zasady i szacunek do współmałżonka, a przede wszystkim miłość.
Zdradzają gdy nie kochają.
Czy według Ciebie istnieje jakaś lista powodów dla których można zdradzić, wymień je może swemu wybrańców, żeby był świadomy, że "w zdrowiu i w chorobie..." to tylko puste słowa są.A mnie jest żal Twojego faceta.
Masz bardzo, bardzo dużą szansę że Ciebie też w związku spotka podobny problem. Tzn. że Twój mąż będzie z kimś flirtował i się przekomarzał. Teraz może Ci się wydaje że to niemożliwe, ale nie masz pojęcia co się może stać przez 50 lat wspólnego życia. Czy wtedy, tylko z powodu flirtu, będziesz rozwalała rodzinę i zabierała dzieciom ojca? To głupie i niedojrzałe.
Mąż autorki nie wdał się w emocjonalny romans, nie kocha tamtej kobiety. Dodatkowo autorka sama napisała że była ostatnio nie do zniesienia i dała szlaban na każdy rodzaj seksu.
Żarty męża wobec innej kobiety typu "nie dam Ci spać po pracy" są niesmaczne i podburzają zaufanie, ale nie są przewinieniem takiego kalibru, by brać rozwód, zwłaszcza gdy są dzieci.
Jest to problem który przy odrobinie dobrej woli można rozwiązać i nigdy do tego nie wracać.
Lilka, jesteś zbyt restrykcyjna i zacięta, źle doradzasz autorce. Przez takie nierozsądne podszepty ona może chcieć rozwalić swoją rodzinę.
AtelkaTy mnie nie zrozumiałaś, ja też uważam że w przypadku Maruli warto ratować małżeństwo, ale tylko wtedy gdy on też tego chce, a teraz widać że chce.
Natomiast nie uważam, że flirt to pierdoła, bo przez flirty dochodzi do zdrady i rozpadu rodziny.
27 2016-02-12 01:07:11 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-12 01:08:51)
Madoja
Ja uważam, że masz zbyt lekkie podejście do flirtu, z takich flirtów wynikają rozwody, cierpienia, samobójstwa, depresje, dzieci poza małżeńskie.
Co ci daje dobrego taki flirt, czy jest dobry skoro rani męża czy żonę.
Co twoim zdaniem daje prawo do zdrady oprócz braku sexu, bo to już podałaś.
A jakim prawem oskarżasz Marulę, że to
jej wina, że on flirtował. Jesteś Bogiem?
On okazał się słabeuszem, a winna jest Marula?
Ja nie doradzałam Maruli żeby go zostawiła, tylko żeby go z głową przyjęła, bo jak nie poniesie konsekwencji to nic nie zrozumie i dalej będzie flirtował, a jak widać to sprawia, że Marula cierpi.
Ty chyba nie masz pojęcia o tym cierpieniu, twoja wypowiedź była dla mnie bezduszna.
Na szczęście widać, że Marula ma głowę na karku i od początku postępuje słusznie.
Trzymam kciuki za nich.
Bezkarność rozzuchwala
A i uwierz mi że niewszyscy flirtują, dla niektórych wierność to jest wartość.
Nie wszyscy muszą dowartościowywać się przez flirt. A tym co kochają naprawdęflirt nie prxychodzi po prostu do głowy, nie mają takiej potrzeby po prostu.
No już może nie przesadzajmy, flirt sam w sobie nie jest zły, każdy powinien mieć jednak łeb na karku, by nie przesadzić.
Marula, flirt może być bardzo niebezpieczny. Mój eks chciał pocieszyć wspólną koleżankę, też zaczęło się od flirtu przez sms, skończyło się na tym, że się rozwiedliśmy. Kiedy odkryłam flirt, wiedziałam, że sprawa jest poważna, ale było za późno na ratowanie naszego związku bo on się po prostu zakochał. Zdrada emocjonalna była dla mnie okropieństwem, bolało niesamowicie.
On myślał wtedy, ze ja za flirt wyrzucę go z domu i ułatwię mu odejście, jednak ja chciałam terapii i wszystkiego próbować by utrzymac rodzinę. Nie udało się, nie było woli dwóch stron do poprawy sytuacji.
Nie był to jego pierwszy raz, bo dwa lata wcześniej też złapałam go na flircie z dziewczyną przez internet, wtedy w nerwach wyrzuciłam wszystkie jego rzeczy, ale wtedy zależało mu jeszcze na nas, więc je pozbierał i został.
Bądź więc czujna. Twój mąż nic nie robi, żeby naprawić sytuację. Z tego ci napisałaś, on wydaje się być pogodzony z sytuacją. Gdyby chciał powrotu, to choćby się paliło i waliło, dążyłby do rozmowy z Tobą.
Chwila... jaki flirt?
Jak ma się męża czy żonę to ma się z kim flirtować. Nie ma usprawiedliwień. Takich rzeczy się nie robi i już.
Jak ktoś chce sobie flirtować z innymi kobietami to ma drogę wolną - po rozwodzie.
Nie daj sobie wmówić, że flirt to nic takiego.
No już może nie przesadzajmy, flirt sam w sobie nie jest zły, każdy powinien mieć jednak łeb na karku, by nie przesadzić.
Jeśli nie jest zły to dlaczego sprawia, że ludzie cierpią, czują się zdradzeni i oszukani?
Argumenty proszę.
Nie jest zły tylko wtedy gdy dotyczy ludzi nie będących w związku.
Gdyby nie był zły to nie było by tych niezliczonych wątków na forum o zdradach, nie było by historii Moni, Malwiny, Operacji, Niny, Kasi80, polskiegipolaka i tysiąca innych.
Zgadzam się, dla mnie flirt jest równoznaczny ze zdradą. Kiedy kocham, nie zdradzam ani myślą, ani uczynkiem.
Byla_Narzeczona napisał/a:No już może nie przesadzajmy, flirt sam w sobie nie jest zły, każdy powinien mieć jednak łeb na karku, by nie przesadzić.
Jeśli nie jest zły to dlaczego sprawia, że ludzie cierpią, czują się zdradzeni i oszukani?
Argumenty proszę.Nie jest zły tylko wtedy gdy dotyczy ludzi nie będących w związku.
Gdyby nie był zły to nie było by tych niezliczonych wątków na forum o zdradach, nie było by historii Moni, Malwiny, Operacji, Niny, Kasi80, polskiegipolaka i tysiąca innych.
Mam może po prostu inne podejście do tego. Nie wiem jak to wyjaśnić na forum, aby było do końca jasne. Jestem w 100% przeciwna wkręcaniu się we flirt, ciągnięciu go, braniu na poważnie czy notorycznemu flirtowaniu (w sensie "po południu sobie poflirtuję z Asią, wieczorem z Kasią, a jutro z rana z Basią"). Ale to, że raz na ruski rok ktoś rzuci do płci przeciwnej jakimś tekstem, a płeć przeciwna mu odpowie w podobnym stylu, pośmieją się i koniec tematu - jest według mnie normalne.
Mogę w sumie dać przykład z życia. W mojej byłej firmie byłam szeregowym pracownikiem, nad sobą miałam między innymi pana X, który miał za zadanie poprawiać robotę po szeregowcach według własnego widzimisię. I któregoś dnia po oddaniu projektu zobaczyłam, że poprawia akurat moją pracę.
J - (udając oburzenie) Co ty mi robisz!
X - Moja droga, jeszcze nic... ![]()
Pośmialiśmy się i tyle. To JUŻ był flirt. Czy zrobiło to coś złego jego żonie? Czy coś złego w ogóle z tego wyszło? Czy jakieś wielkie magiczne granice zostały przekroczone? Moim zdaniem nie.
34 2016-02-12 16:00:27 Ostatnio edytowany przez Symbi (2016-02-12 16:02:12)
W podanym przykładzie masz rację, nikomu od TAKICH jak cytowane słowa, krzywda się nie stanie. Ale kiedy ja czytałam SMSy mojego byłego do innej "Całuję" "Przytulam się do twoich plecków" od razu wiedziałam, że to coś poważniejszego. Jak to wykryłam, dowiedziałam się, że trwało to od co najmniej 9 miesięcy. Niestety, nie pomyliłam się, on już był zakochany. Dla mnie każdy taki sms był równoznaczny ze zdradą, co z tego, że z nią może wtedy jeszcze nie spał, skoro to ona zaprzątała mu głowę.
O nie nie nie, coś takiego w żadnym wypadku!
No więc właśnie. Nie wiemy przecież dokładnie jakie słowa odczytała autorka tematu.
Ja się wypowiedziałam ogólnie jak już była mowa o flirtach
Jak na moje, to wiadomości przytoczone przez Autorkę (z tym spaniem i islamem) to już przegięcie i sama bym się wściekła.
Teraz Cię rozumiem Byłanarzeczona, po prostu co innego miałaś na myśli mówiąc o flircie.
"Nie dam ci spać po pracy" albo "wezmę cię za drugą żonę" to dla mnie flirt rzędu podanego przez Byłą Narzeczoną, a nie rzędu "Marze o tobie po nocach, śnię, wyobraź sobie że zasypiamy razem".
Poniosło Cię. Był Ci wierny, więc go wyrzuciłaś z domu. Bo Cię zdradził emocjonalnie? Litości. Ponapinał się przed młodszą, naobiecywał cudów, wianków i co? Nic. Ale Ty już mu nie zaufasz i przy każdej okazji będziesz wypominała, to czego nie zrobił. Wypominaj, rozpamiętuj i rób sobie krzywdę, bo jemu zrobiłaś przysługę. Prawdopodobnie straciłaś wiernego faceta.
41 2016-02-13 09:23:31 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-14 00:15:42)
Poniosło Cię. Był Ci wierny, więc go wyrzuciłaś z domu. Bo Cię zdradził emocjonalnie? Litości. Ponapinał się przed młodszą, naobiecywał cudów, wianków i co? Nic. Ale Ty już mu nie zaufasz i przy każdej okazji będziesz wypominała, to czego nie zrobił. Wypominaj, rozpamiętuj i rób sobie krzywdę, bo jemu zrobiłaś przysługę. Prawdopodobnie straciłaś wiernego faceta.
Czy myślałbyś tak samo gdyby to Twoja żona zostawała po pracy flirtować z innym, a Ciebie patrząc w oczy oszukiwała że musi dłużej popracować, gdyby pragnęła innego faceta, gdyby mówiła mu że to jego chce za męża, a Ty będziesz się musiał pogodzić bo nie masz innego wyjścia.
Czy chciałbyś żeby Twoja żona była Ci wierna w taki właśnie sposób?
Mąż Maruli nie zdradził jej tylko dlatego, że tamtej nie spodobała się rola kochanki, no i dlatego że Maruli na w porę odkryła co się dzieje.
Gdyby było inaczej już by ją zdradził fizycznie.
Gdyby nie podniósł żadnych konsekwencji, w przyszłości robiłby to samo, uważając że skoro Maruli wtedy to nie przeszkadzało to teraz też nie będzie. Tylko następnym razem może trafić na łatwą panienkę, których jak wiadomo nie brakuje.
42 2016-02-13 09:51:00 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-14 00:09:21)
"Nie dam ci spać po pracy" albo "wezmę cię za drugą żonę" to dla mnie flirt rzędu podanego przez Byłą Narzeczoną, a nie rzędu "Marze o tobie po nocach, śnię, wyobraź sobie że zasypiamy razem".
W przypadku Byłejnarzeczonej chodziło o jednorazowy tekst i dlatego to nie jest flirt, w przypadku Maruli mąż ciągną tą znajomość, zostawał po pracy dla Tamtej, a żonę okłamywał bez mrugnięcia okiem, on pragną Tamtej, nie odpuścił nawet gdy mu powiedziała że nie pisze się na trójkąt. On się nią zauroczył i był gotów poświęcić Marulę dla niej.
To jest flirt czyli zdrada emocjonalna i jednocześnie pierwszy etap do romansu czyli zdrady fizycznej.
Dzięki temu że Marula wyrzuciła męża może się otrząśnie i zrozumie że takich rzeczy nie robi się żonie, może zrozumie że to rani, że to nie uczciwie było, poszedł na terapię więc może da się to małżeństwo uratować.