Hej. Mam 27 lat. Raz w życiu byłem zakochany (było to jakieś trzy lata temu) i doskonale pamiętam to uczucie. Poznaję bardzo dużo dziewczyn ponieważ jestem bardzo komunikatywną osobą. Ostatnio kilka razy spotkałem się z dziewczyną, o której wszyscy faceci jakich znam mówią w ten sposób: "To jest dziewczyna, z którą każdy chciałby się spotykać. Inteligentna, piękna, seksowna, dobrze wychowana, każdy się za nią ogląda i zazdrości mi, że akurat mi się tak "udało". Jednakże nie czuję jakiegoś zafascynowania ani chemii, chociaż początkowo coś takiego małego było, ale po trzech spotkaniach przeszło. Bardziej rozum podpowiada mi to, że warto byłoby stworzyć z nią związek. Wiem, że w przyszłości mogę nie poznać już takiej dziewczyny posiadającej praktycznie same atuty, a być może poznam kogoś kto nie będzie taki idealny, ale zawojuje moim umysłem. Doradźcie coś, czy warto jeszcze poczekać, że być może coś się rozwinie? Dodam, że spotkaliśmy się 7 razy w ciągu miesiąca, widzę duże zaangażowanie z jej strony. Z mojej strony też jakieś było na początku, ale teraz to ucichło.
1 2016-01-10 11:59:51 Ostatnio edytowany przez hutchinson13 (2016-01-10 12:01:40)
Podobne tematy
2 2016-01-10 12:08:49 Ostatnio edytowany przez hutchinson13 (2016-01-10 12:09:57)
Podświadomie porównuję swoje odczucia do mojego zakochania sprzed kilku lat. Wiadomo, że każda sytuacja w życiu jest niepowtarzalna, ale brakuje mi właśnie tego czegoś: trochę niedostępności, bym mógł ją zdobywać, zamartwiania się czy jest mną zainteresowana itd... Wiem, że w tym momencie nie zachowuję się jak prawdziwy facet, bo nie jestem fair w stosunku do tej dziewczyny.
hutchinson13 - To nie ona.Jeszcze nie czas.
Jak spotkasz Ja, to nie bedziesz pytal o nic na forum.Sam bedziesz wiedzial.27 lat to jeszcze nie jest az taki podeszly wiek, zeby kierowal Toba rozsadek.
Trochę mało informacji, szczególnie o okolicznościach.zakochania wówczas, gdy czułeś chemię. Możesz coś napisać o tamtej fascynacji?
5 2016-01-10 15:42:29 Ostatnio edytowany przez hutchinson13 (2016-01-10 15:48:07)
Poznaliśmy się dość przypadkowo. Po dwóch latach przypadkiem wpadliśmy na siebie. Ona mnie pamiętała, a ja ją. Dopiero wtedy wymieniliśmy jakiś kontakt. Naszym spotkaniom towarzyszyła spontaniczność. Cała znajomość rozwijała się stopniowo. Nikt na nikogo nie naciskał. Wszystko było bardzo naturalne. Było wiele ciekawych zbiegów okoliczności. Ciągle pamiętam o niej i gdzieś w głębi siebie każdą dziewczynę porównuję do niej. Podobało mi się to, że była tajemnicza, trudna do odgadnięcia, gdy się z nią widziałem czułem się niesamowicie skrępowany mimo tego, że w kontaktach z kobietami nie mam żadnych problemów. Mam grono atrakcyjnych koleżanek, które często zapraszają mnie na urodziny, wesela itd... Generalnie jestem lubiany przez dziewczyny, tak to bynajmniej odbieram.
![]()
Jeśli mam być szczery sam ze sobą, to tak do końca nie zapomniałem o niej. I być może tutaj tkwi kruczek.
Generalnie nie lubię mieć zbyt łatwo z dziewczynami. Muszę się nieco postarać, przemyśleć pewne sprawy oraz by ona miała czas na to. Dać sobie obustronną przestrzeń itd... A nie pisać po 20 sms'ów dziennie. Jak zauważam poważniejsze zainteresowanie ze strony dziewczyn zbyt wcześnie, wtedy automatycznie daję krok do tyłu.
7 2016-01-10 15:53:21 Ostatnio edytowany przez hutchinson13 (2016-01-10 15:54:53)
I jeszcze jedno: ostatnio chodzi mi po głowie pewna myśl: "Nie każdy w związku (małżeństwie) musi być szczęśliwy, tak jak i nie każdy singiel musi być z definicji nieszczęśliwy".
Jeśli chodzi o tą "obecną" dziewczynę, ma pewne cechy charakteru którymi przewyższa moją "byłą", ale jednak to mnie nie przekonuje.
Ucz się na cudzych błędach..:)
vide: http://www.netkobiety.pl/t92266.html
Jeśli masz z nią być z rozsądku, daj sobie z nią spokój.
Zapomniałeś dopisać, dlaczego z tamtą, z którą miałeś chemię, tobie nie wyszło. Co stanęło na drodze do rozwoju tamtej relacji?
Sądząc po tym, że nadal ją wspominasz, tęsknisz za nią, porównujesz do niej inne dziewczyny, to ty dostałeś kosza. Prawda to?
10 2016-01-10 19:24:45 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-10 19:26:20)
Wszystko fajnie autorze, powody dla których w tej pierwszej się zakochałeś, a w drugiej nie, choć obiektywnie ma więcej cech, które 'zdroworozsądkowo' poszukujesz są dla mnie oczywiste: niepewność i długo musiałeś się za nią nalatać, choć ostatecznie nic z tego i tak nie wyszło - stąd (również klasyka) obsesja i rozpamiętywanie, idealizacja.
Prawda jest taka, że tamta dziewczyna tak długo "kazała" Ci rozmyślać jak to między wami jest i atmosfera przesiąknięta była niepewnością i podszyta adrenaliną z tego samego powodu, dla którego Ty wzbudzasz zapewne takie właśnie emocje w tej obecnej-niedoszłej, gdzie to Ty się 'zastanawiasz' i masz wątpliwości.
A masz jest wbrew pozorom nie dlatego, że ona jest taka wspaniała i Ty się zastanawiasz ..bo nad czym wtedy się zastanawiać? Ty się zastanawiasz, bo ona dla Ciebie subiektywnie wcale taka wspaniała nie jest.
Analogicznie: Ty nie byłeś taki wspaniały dla poprzedniczki, dlatego tyle się "zastanawiała" i byłeś na wiecznym stand-by`u, w pogotowiu, w odstawce.
Ale z racji, że zdążyłeś się już nakręcić i zakochać, projektowałeś na nia swoje uczucia i zaangażowanie, więc wg tej logiki "opłacało" Ci się czekać, bo przecież skoro Ty jesteś taki zaangażowany i zakochany, to ona też cos MUSI czuć..tylko musisz jeszcze troszkę poczekać, albo ja do siebie przekoanć.
Tutaj nic takiego robić nie musiałeś - z obecna, stąd uczucie dysonansu i wrażenie, że to co "łatwo przychodzi" jest równoznaczne z czymś jakościowo gorszym. Tymczasem PO PROSTU- tej nowej dziewczynie się naprawdę spodobałeś, a poprzedniczka miała "ale" do Ciebie. Gdybyś naprawdę jej się podobał - byłaby z Tobą, pomimo wad, które dostrzegała.
Musisz zrozumieć, że to całe "im dłużej się staram o kogoś, tym lepiej do mnie pasuje" jest mocno naciągane i powstaje w wyniku kumulacji sprzecznych emocji, które jak wiadomo sa głównym paliwem hormonów odpowiedzialnych za obsesyjne zakochanie ![]()
11 2016-01-10 19:25:34 Ostatnio edytowany przez Madman88 (2016-01-10 19:26:47)
Jak dziewczyna Cię już teraz nie przekonuje i nie ma chemii to co będzie za kilka lat?
Och Elle,
Musisz od razu z grubej rury? ![]()
Chciałam wyciągnąć od Autora jeszcze trochę szczegółów
Och Elle,
Musisz od razu z grubej rury?
Chciałam wyciągnąć od Autora jeszcze trochę szczegółów
Jak to było z grubej rury to ja już nic nie wiem ![]()
Starałam się być wyjątkowo delikatna <yes> ![]()
Jedyny udany związek bez wzajemnej chemii to był Związek Radziecki. Udany, bo przetrwał ponad 70 lat. Rzadko który związek bez chemii tyle przetrwa.
Jak to było z grubej rury to ja już nic nie wiem
Starałam się być wyjątkowo delikatna <yes>
Bo to nie o dosadność, czy coś w tym stylu mi chodzi. Nie czepiam się - wszystko ładnie i grzecznie opisałaś.
Ale jakby tak trochę uprzedziłaś fakty, których jeszcze nie znamy ![]()
Ale może ty wróżka jesteś ![]()
16 2016-01-10 20:42:58 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-10 20:43:22)
Nie, wróżka to nie. Ale potrafię składać fakty całkiem nieźle i na ich podstawie 'chiromancje' uprawiać trochę i spekulować ze sporą dozą prawdopodobieństwa już można ![]()
Wiesz, nie warto być z kimś na siłę. Związek składa się z dwóch osób, które czują do siebie taką miętę, że nikt nie jest w stanie jej rozdzielić.
Mówisz ma atuty? Fantastyczna dziewczyna. Ale czy nie cudowniejszą by była ta, która ma parę niedoskonałości, kilka wad?
Zakochujemy się w tych drobnostkach, nie w ideałach..
Pozdrawiam ![]()
18 2016-01-13 10:50:52 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-13 10:52:09)
Jedyny udany związek bez wzajemnej chemii to był Związek Radziecki. Udany, bo przetrwał ponad 70 lat. Rzadko który związek bez chemii tyle przetrwa.
dokladnie :-)
Zycie jest zbyt krotkie, zeby pakowac sie w takie uklady.
Jak nie ma tego czegos, zegnamy sie bez zalu.
"Kitaoskara" masz rację, to ja dostałem wtedy ostatecznie kosza. Jednak wszystko sobie wyjaśniliśmy, nikt nie stanął na naszej drodze, po prostu z jej strony chemia zanikła. Nie mogę mieć o to żadnych pretensji, chociaż do dzisiaj jest mi smutno, że nie mogę się do niej przytulić od tak. Staram nie kontaktować się z nią, ograniczamy się jedynie do wzajemnych życzeń z różnych okazji. Nie wiem co u niej słychać, ona nie wie co u mnie, ponieważ praktycznie nie mamy wspólnych znajomych poza jedną dziewczyną z którą ja znam się dobrze, a ona jedynie "z widzenia, na cześć". Nie mam też pojęcia czy ma kogoś. Ale nie chcę poruszać tutaj tego tematu, bo zaczynam przypominać sobie wspólnie spędzone chwile. ![]()
Dokładnie moje Drogie Panie, macie wszystkie rację.
Przemyślałem sobie to na spokojnie. Ciągle w głowie mam byłą. Od tamtego czasu poznałem wiele dziewczyn, bardzo atrakcyjnych. Do niektórych z nich czułem jakiś pociąg, fascynację, ale po trzecim, czwartym spotkaniu przechodziło mi. Mam porównanie do tamtej i wiem co chcę czuć do dziewczyny.
Uroda, atrakcyjność, seksualność, świetny charakter, dogadywanie się ze sobą na ponadprzeciętnym poziomie, emocje, radość, żarty, dotyk, pocałunek .... to nie zawsze jednak wystarcza. Hmmm... ciekawe kiedy mi przejdzie zupełnie tamta dziewczyna, bo jak na razie nie poznałem takiej drugiej, do której czułbym tak silną chemię. Chociaż na prawdę, niektóre z nich pod w/w "atrybutami" przewyższały ją, ale i tak tylko jej byłbym wierny jako chłopak, później mąż i ojciec naszych dzieci.
20 2016-01-13 11:18:52 Ostatnio edytowany przez hutchinson13 (2016-01-13 11:34:58)
Ps. przeczytałem ten artykuł, który podesłała "edziak". Nie popełnię tego błędu. Być może kiedyś poznam kobietę, która będzie dla mnie wszystkim.
A tymczasem wolę być sam i nie nakręcać tej "obecnej" dziewczyny i tym samym być nieszczerym w stosunku do niej.
Ps. przeczytałem ten artykuł, który podesłała "edziak". Nie popełnię tego błędu. Być może kiedyś poznam kobietę, która będzie dla mnie wszystkim.
A tymczasem wolę być sam i nie nakręcać tej "obecnej" dziewczyny i tym samym być nieszczerym w stosunku do niej.
Przywracasz wiarę w mężczyzn ;D
22 2016-01-13 12:38:45 Ostatnio edytowany przez hutchinson13 (2016-01-13 12:39:10)
A kobiety tak nie postępują hmmm? ;D ... w sensie, że "udają uczucie" ? Pytam od tak, z ciekawości ![]()
23 2016-01-13 12:44:19 Ostatnio edytowany przez edziak (2016-01-13 12:44:53)
Oczywiście, że kobiety tak postępują.
Może jedynie pobudki ku temu są trochę inne u kobiet niż u mężczyzn...
Dla kasy, dla seksu, dla wygody.. tylko nikt się do tego otwarcie nie przyznaje.