No cóż zna mnie tu już wiele osób, tych aktywnych i biernych również
.
Nie wiem czy potrafię pisać z zębem zainteresowania, ale w sumie czy to ważne, najwyżej temat zostanie zamknięty, co mi tam ![]()
Moja historia może i nie jest niesamowita, pewnie wręcz zwyczajna, do wy.....nia może być nudna.
Ale może ktoś poświęci parę chwil aby ją przeczytać, no może trochę więcej niż parę chwil bo coś tam w moim życiu się zadziało ![]()
Tak więc do sedna, moja historia rozpoczyna się w niedzielę, tak w niedzielę, bliźniak urodzony w niedzielę, jedynak, najgorsza z możliwych opcji ![]()
Poczytałem tu sobie trochę, więc postaram się nie powielać schematów.
Też pamiętam wspaniałe wakacje u dziadków na wsi, też uwielbiam zapach skoszonej trawy. Dziwi mnie to, że mój syn będąc w moim wieku nie jest gotowy aby kupić bilet i pojechać na drugi koniec Polski, żeby spędzić wakacje. Ok mniejsza o to.
Kiedyś tam przyszło mi się na świat.
Jedynak, upragnione i wyczekiwane dziecko.
Fajnie było żyć w tym przeświadczeniu do pewnego momentu,
Bo pewnego dnia człowiek się rano budzi i chciałby z kimś porozmawiać, a tu się okazuje, że nie ma z kim.
Moje młode lata to szkoła, dom i nadzieja.
Nadzieja na to, że ojciec wróci do domu trzeźwy, że nie sponiewiera mamy, że będę mógł spokojnie zasnąć.
Mój Boże dlaczego nie mogłem wtedy być taki jak teraz?
Nie mogłem, byłem dzieckiem, mogłem prosić, mogłem płakać, nic więcej.
Wiem jak było, jaki był on, ojciec. Na trzeźwo anioł, pijany diabeł.
Pamiętam, zawsze sobie mówiłem, nie bądź taki sam,
Doceniaj to co masz, więc doceniałem, aż za bardzo.
Mój błąd, a może i nie błąd.
Nauka, tego jak żyć, jak nie dać się zdominować, jak zachować własne ja.
Przepraszam za nieład, postaram się bardziej uporządkować następnym razem.
Edit. Przepraszam za błąd, napisałem nie w tym dziale, w którym chciałem. Proszę o przeniesienie do tematu ,,Moja historia", celowo nie napisałem niesamowita, bo moja nie jest niesamowita ![]()