Witam wszystkich serdecznie.
Wiem że jest to forum kobiece, ale nie wiedziałem gdzie się zgłosić z moim problemem. Spróbuję logicznie wyjaśnić w czym jest problem. Zacznę od początku.
Będąc nastolatkiem niestety nie miałem powodzenia u dziewczyn, nieśmiałość, mniej atrakcyjny wygląd oraz ciągły brak funduszy na cokolwiek, bardzo utrudniały mi życie w świecie podrywów, spotkań czy też randek. Oczywiście zdarzały się jakieś chwilowe spotkania na dyskotekach czy w klubach, ale tylko taniec, pocałunek i nic więcej. Jeżeli dochodziło do jakiegoś spotkania sam na sam, wtedy strasznie mnie strach paraliżował, nie mogłem normalnie rozmawiać, nie byłem w ogóle sobą. Wydaję mi się że właśnie najbardziej ta nieśmiałość odpychała dziewczyny. Ogólnie źle nie wspominam swojej młodości, ale pod tym jednym względem dobrze nie było.
W wieku 18 lat przeprowadziłem się do miasta i tam właśnie, poprzez kolegę z osiedla, poznałem koleżankę która potem stała się moją pierwszą dziewczyną w życiu a obecnie żoną. Bardzo cieszyłem się że w końcu kogoś znalazłem, choć nie była dla mnie ideałem. Wszystkie wady w wyglądzie jak również w charakterze (potworem nie była dla jasności), prawdopodobnie tłumaczyłem sobie tym że, nie ma kobiet idealnych a poza tym przy moim szczęściu kolejną znajdę za 10 lat. Po dwóch latach zaczął się temat ślubu, gdyż rodzice z jej strony nie za bardzo akceptowali związki bez ślubu, chociażby cywilnego. Więc był ślub, po kilku latach dziecko, które jest dla mnie największym darem i za które bez wahania oddałbym życie, czego właśnie nie mogę powiedzieć o żonie. Zawsze miałem jakieś wątpliwości, ale wiedziałem że nie ma związków idealnych i z każdą inną kobietą może być tak samo, więc ciągłem to dalej. Kiedyś jak jeszcze dziecka nie było, przyszedł dzień gdzie nie wytrzymałem i powiedziałem jej, że chyba jej nie kocham, niestety płaczem i błaganiem mnie przekonała żebym nie odchodził, że ona zrobi wszystko żeby było dobrze. Faktycznie było dobrze, ale wciąż nic do niej czułem, myśląc że jakoś się ułoży. Teraz najdziwniejsza sprawa, dziecko - mimo że nie kochałem żony, pragnąłem dziecka i nigdy ani przez sekundę nie żałowałem tego wyboru. Właśnie dzięki niemu, zrozumiałem co znaczy kochać kogoś na prawdę, mimo że miłość do dziecka a do kobiety się różni, to dla dziecka mogę zrobić wszystko. Niestety dla żony już nie, jest mi obojętna, drażni mnie jej charakter, zachowanie, jej podejście do życia. Brak wspólnych tematów, zainteresowań czy hobby, jesteśmy zupełnie inni, jakbyśmy żyli w innych światach, nie rozumiemy się praktycznie w ogóle. Rozmawiając z niektórymi koleżankami (tylko koleżankami bo nigdy nie szukałem przygód będąc z żoną) wiem że łapie wspólny temat, poziom rozmowy jest zupełnie inny, wiele poglądów mamy podobnych, zrozumienie jest zupełnie inne, jest o czym rozmawiać i nie tylko na 5 minut. Temat poruszany z żoną to głównie obiad, pogoda, rozmowa o rodzinie, znajomych i praca, żadnych konkretnych interesujących tematów.
Obawiam się wszystko zaczyna mnie już przerastać, zrobiłem się zimny, nie czuły, olewający i ostatnio strasznie nerwowy. Przed świętami żona przycisnęła mnie pytając co jest ponieważ widziała jaki jestem, nie chciałem psuć nastroju przed świętami ale nie dała wyboru, niestety brakło odwagi żeby powiedzieć całą prawdę. Skończyło się podobnie, powiedziałem że nie jestem pewny czy ją kocham i czy chcę dalej z nią być. Reakcji jej nie muszę opisywać, boję się tylko że jeżeli już podejmę ostateczną decyzję to skrzywdzę żonę i osobę na której mi najbardziej zależy czyli syna. Mówiąc jej o tym, stwierdziła że albo żyje ze mną albo w ogóle.
Nie wiem co w takim przypadku robić, widzę tylko dwa wyjścia: rozwód, krzywdząc strasznie żonę i na pewno też dziecko lub tkwić w tym związku i udawać że jest wszystko ok jak do tej pory.
Nie spodziewam się przychylnych opinii i pomocy, bo wiem że już dawno powinienem użyć "jaj" i zakończyć to, kiedy był odpowiedni czas. Dziwne że teraz jak 30 lat stuknęło, obudziłem się i stwierdziłem bez żadnych wątpliwości że nie jest to kobieta mojego życia, co się ze mną stało???
.