Chwytam się wszystkiego co można, ale totalnie nie mogę sobie dać rady.
Tydzień temu człowiekiem z którym byłam ponad 4 lata odszedł ode mnie, wyrzucił mnie ze swojego mieszkania, bez słowa przepraszam, bez niczego. Wszystko poszło o to, że kilkakrotnie przejechałam się, ze w momencie jego delegacji spotyka się z innymi kobietami, szukając ich w klubach lub na czatach. Wybaczałam mu to wielokrotnie. Ostatnia sytuacja potwierdziła to, że on się nie zmienił, poznał znowu jakaś kobietę, mimo to że mieszkaliśmy razem, mówił że mnie kocha, że jestem dla niego wszystkim…dowiedziałam się o tym wchodząc na jego fb. Gdy on się o tym dowiedział wściekł się i oznajmił że mam się wyprowadzić. Cały czas ma kontakt z tą kobietą, ledwo co po rozstaniu planują razem spędzić sylwestra, a on wprowadzi ją do naszych wspólnych znajomych. Jedyne co od niego usłyszałam, to to abym się nie odzywała, że to będzie dobre dla mnie i dla niego. Powiedział, że nie planuje być z nikim przez najbliże 5 lat i że z tą kobietą nic go nie łączy, że jest to tylko koleżanka.
A ja cały czas czekam aż coś napisze, że mnie przeprosi. A on milczy? Co facet przeżywa w takich chwilach.. czy on rozważa to, że możemy być znowu ze sobą czy jest do definitywny koniec. Jeszcze taki cios przed świętami.
Co faceci mają w głowach, że tak szybko zapominają? ![]()