Witam serdecznie. Od ponad 2 lat jestem nieszczęśliwie zakochany w jednej dziewczynie i bardzo mi na niej zależy. Czy ona o tym wie? Na pewno się domyśla ale nigdy nie usłyszała tego ode mnie ponieważ nigdy mi przez gardło to nie przeszło, możecie mnie nazwać tchórzem. Niestety nie chce się ze mną nawet spotykać lecz gdy ją przypadkiem spotkam, gdy zadzwonię, gdy napisze wiadomość sms czy na facebook to zawsze ze mną porozmawia. Nie chce już tutaj opisywać szczegółów tej znajomości bo by mi zeszło bardzo długo, ale na pewno kiedyś o tym napisze. Chciałbym jej o wszystkim powiedzieć, nie dlatego żeby się użalać nad sobą tylko dlatego żeby mi się zrobiło lepiej bo czuje że chce i muszę jej o tym powiedzieć. Nie ma takiego dnia w którym bym o niej nie myślał, nawet nie ma takiej godziny ;/ Źle się z tym czuje i to jest jeden z powodów przez który się ostatnio bardzo zmieniłem. Nie mam motywacji do nauki, mam problemy z koncentracją, brak chęci do jakiegokolwiek działania, przestałem być duszą towarzystwa, rzadko się uśmiecham, wszystko mnie denerwuje, zrobiłem się nerwowy, kłótliwy i pyskaty. Chciałbym po prostu zacząć od nowa, wziąć się w garść i wiem że muszę w sobie coś zmienić, nawet pójść do psychologa jak mi już ktoś tu radził w innym temacie, ale sam nie potrafię się do tej zmiany zabrać. Ostatnio z nią rozmawiałem pod koniec września, wtedy pokłóciliśmy się o głupote i od tamtej pory z nią nie rozmawiałem. Po przerwie chciałbym się z nią spotkać by móc jej powiedzieć o tym wszystkim, bo wydaje mi się że rozmowa pomoże się z tego chorobliwego stanu wydostać. Chciałbym przestać o niej myśleć, chciałbym dać sobie spokój ale nie mogę. Czy powinienem jej o tym mówić by lepiej mi się zrobiło? Podejrzewam że powie że będzie dobrze, że jest jej przykro że z tego że przez nią się zmieniłem itp itd, to głupie ale chciałbym to od niej usłyszeć by móc zacząć zmieniać swoje życie. Czy może jednak powinienem sobie dać spokój i udawać dumnego faceta jak gdyby nigdy nic by pokazać że nic nie jest mnie w stanie złamać? Co o tym sądzicie?
Podobne tematy
Z jednej strony jesteś w niej zakochany a z drugiej chcesz ją obarczyć, za swoje negatywne zmiany w życiu...WTF!? Ostatnio gadałeś z nią we WRZEŚNIU, naprawdę chcesz się do niej odezwać po świętach i wygarnąć jej co u Ciebie się działo? Myślisz, że ją to interesuje? Co chcesz przez to uzyskać? Jej wyrzuty sumienia? Litość? Co ona złego zrobiła? Myślisz tylko o sobie, a nie o niej. Dlaczego oczekujesz od niej że będzie Cie pocieszać? Nie jesteś dumnym facetem, jesteś tchórzem i pretensje powinieneś mieć tylko do siebie, skoro przez 2 lata nie udało Ci się wyznać prawdy, tylko przypadkowo z nią gadałeś czy pisałeś. Z drugiej perspektywy ja Cie napisze, kobieta, która nie jest zdobywana i traktuje się ją jak koleżankę czuje się z tym ŹLE, zastanawia się co z nią nie tak? Odczekuje od życia jednak adoracji i mężczyzny. Jak dla mnie za długo już to trwa, ile można czekać aż facet dorośnie!? Powinieneś być zły tylko na siebie, nie wyładowuj na innych i w szczególności na niej swoich frustracji!!!! To jest dla Ciebie nauczka na przyszłość, żeby następnym razem nie popełnić tego samego błędu i nie być...przegranym! Nie pozdrawiam, bo ja teraz też męczę się przez taki typ kolesia jak Ty!
ZnakZapytania7
Żałuję że nie rozwinąłem tematu dokładniej tylko napisałem ogólnikowo. W wyniku czego kompletnie nie zrozumiałaś co napisałem ale już prostuję. Owszem bardzo mi na niej zależy lecz nie zwalam na nią żadnej winy. Najprościej mówiąc nigdy nie miałem do niej pretensji czy żalu że nie chciała się ze mną spotykać. Doskonale rozumiem to że może się ktoś komuś podobać i nie podobać bo to jest normalne. Mam pretensje tylko i wyłącznie do siebie, że nie zrobiłem nic w swoim życiu bym mógł być dla niej interesujący, przynajmniej tak mi się wydaje. Na pewno popełniłem kilka błędów pomimo iż mam jakieś tam gadane to chyba nie potrafię rozmawiać z kobietami. Jestem na siebie taki zły do tego stopnia że właśnie zmieniłem się w sposób jaki opisałem w moim pierwszym poście. Wpływ też na to na pewno miało specyficzne wychowanie ale nie będę tego wątku już rozwijał. Tak to wygląda. Z tym przypadkowym pisaniem i gadaniem to też nie jest tak że tylko wtedy z nią utrzymywałem kontakt. Często w tygodniu do niej dzwoniłem, rozmowy trwały dosyć długo, byłem z nią na weselu, kilka razy się umówiliśmy na spotkanie , starałem się, pokazywałem że mi na niej zależy lecz później ona już nie chciała i rozmowy wyglądały trochę inaczej, pokazywała że nie chce jej się rozmawiać itp. ja jednak nie odpuszczałem i walczyłem dalej, lecz ona nigdy mi nie powiedziała ,, przepraszam nie możemy się spotykać, nie jesteś w moim typie, czas zakończyć tą znajomość, nie chce z tobą rozmawiać ", przeciwnie zawsze odbierała, znalazła czas na rozmowę, lecz na żywo nie chciała się spotkać. Co do ,, bycia dumnym " chodziło mi o to że zawsze starałem pokazać się ludziom z jak najlepszej strony, nigdy nie byłem typem płaczka czy jakiegoś cioty który użala się nad sobą, starałem się pokazywać że jestem pewny siebie. I się zastanawiałem czy taka rozmowa postawi mnie w złym świetle czy może dobrym bo chciałem się w końcu do tego przyznać. To nie ma być rozmowa użalająca się jak to mi się nie układa i jak to wszystko jest źle, po prostu chce żeby to była zwykła rozmowa. Sam nie wiem czego oczekuję, dusze się w tym i wydaje mi się że gdy jej to powiem to będzie mi jakoś lżej o to tylko chodzi. Może mi coś poradzi, może powie coś co wezmę sobie do serca i będzie dla mnie motywacją do działania i zmiany swojej osoby? Nie wiem. Teraz rozumiesz?
Już gdzieś były podobne opisy sytuacji na tym forum. Powiem Ci tylko, że jeśli zbudowałeś z nią "więź", pisząc smsy, wiadomości w internecie, to tak naprawdę nie zbudowałeś żadnej. Z jej strony nie rozwinęły się, a nawet nie powstały żadne romantyczne uczucia względem Ciebie. To się nie przekłada na rzeczywistość. Dobrze jej się z Tobą "klika" . Tyle. No chyba, że nakłonisz ją do spotkania. I co wtedy. O czym będziecie rozmawiać? Skoro już wszystko wypisaliście sobie na małych ekranikach? Jak by wyglądała Wasza wymiana zdań? " A pamiętasz, jak mi napisałaś 8.11, że lubisz spacerować boso po plaży? Bo wtedy pomyślałem, że ja też, ale chciałem Ci to powiedzieć prosto w oczy." ?
To się nie sklei.
Ingunn nie wiem czemu widzisz tylko te smsy i wiadomości w internecie. Spotykałem się z nią parę razy, rozmawiałem na żywo i zawsze było o czym pogadać, a nie tylko na małych ekranikach więc nie rozumiem skąd takie podejście że jestem takim wirtualnym romantykiem. Chodzi o to że kiedy ja chciałem się spotkać to ona na początku zawsze się wykręcała że nie ma czasu itp. lecz później już mówiła typowe ,, bo nie ". Nie chciałem być nachalny i zmuszać ją do czegokolwiek bo to jeszcze bardziej zraża.
Ingunn nie wiem czemu widzisz tylko te smsy i wiadomości w internecie. Spotykałem się z nią parę razy, rozmawiałem na żywo i zawsze było o czym pogadać, a nie tylko na małych ekranikach więc nie rozumiem skąd takie podejście że jestem takim wirtualnym romantykiem. Chodzi o to że kiedy ja chciałem się spotkać to ona na początku zawsze się wykręcała że nie ma czasu itp. lecz później już mówiła typowe ,, bo nie ". Nie chciałem być nachalny i zmuszać ją do czegokolwiek bo to jeszcze bardziej zraża.
Teraz to nakreśliłeś, bo we wcześniejszym opisie nie ma wzmianki o o tym, że ona się na jakiekolwiek spotkanie zainicjowane zgodziła . Już rozumiem.
Bądź co bądź i tak już sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie. Spójrz. Ona się od początku wykręca, jak może. Pisanie jest niegroźne, więc ma ten komfort. Ale po prostu nie jest zainteresowana. Ile razy ma Ci odmawiać? Już się dziewczyna wkurzyła za którymś razem i na Twoją prośbę o uzasadnienie "dlaczego ZNOWU nie chcesz się spotkać" (wnioskuję, że tak było, ale mogę się mylić), ona odpowiadała "bo nie".
To jest bardzo prosty przekaz. Panna chce być miła i nie każe Ci spływać, tylko dzielnie znosi adorację. Uszanuj ją i jej decyzję. Odpuść sobie, bo z tej mąki chleba nie będzie.
Ingunn Trudno się z Tobą nie zgodzić, opisałaś to tak jakbyś znała całą historie wraz ze szczegółami. Wiem że się wykręca, wiem że nie jest zainteresowana, już wcześniej dawała mi to do zrozumienia lecz ja sam siebie oszukiwałem, myślałem że z czasem się może przekona, może zobaczy że mi na niej zależy, lecz to był błąd i wiem że muszę się z nim zmierzyć. Dlaczego to robiłem mimo iż już mi wysyłała jasne sygnały? To jest dla mnie bardzo wyjątkowa i wartościowa dziewczyna. Dostałem już parę razy kosza od dziewczyn i mimo że wprost powiedziały mi jak sprawa wygląda to nie przejmowałem się tym kompletnie (stara zasada: jak nie ta to inna, widocznie nie jest dla mnie), no i zawsze było coś nie tak, coś mi nie pasowało, nie zależało mi tak bardzo jak w tym przypadku dlatego się tym nie przejmowałem. Kiedyś się zastanawiałem jaki jest mój ideał kobiety, lecz nigdy w pełni go nie potrafiłem sobie wyobrazić, wszak podobno ideałów nie ma
. Zanim poznałem te wcześniej wspomniane dziewczyny to wyobrażałem sobie ich osobowość, ich zachowanie, i zawsze przekombinowałem, mimo iż fajnie nam się rozmawiało to nie były one takie jak sobie wyobrażałem, a to lubiły zakląć co drugie słowo, a to lubiły sobie zapalić, wypić, były zbyt pyszne i dumne, dawały się oczarować tanimi gadkami na szybki numerek i takie tam inne rzeczy które mnie odpychają... Z tą było zupełnie inaczej, dokładnie była taka jaką sobie wyobraziłem, kulturalna, ciepła, miła, uśmiechnięta, wrażliwa, nie przeklina, nie pije, nie pali, lubi dzieci, nie kiepsko się uczy, widać że jest dobrze wychowana zawsze mi się ciepło robiło gdy ją widziałem i uśmiech z mej twarzy nie znikał. Nigdy nie czułem tego przy innych tylko przy niej, dlatego tak bardzo mi zależy i nie potrafię się pogodzić z porażką, przez co zacząłem mieć bardzo zły stosunek do samego siebie i do swojego życia.
Nigdy nie czułem tego przy innych tylko przy niej, dlatego tak bardzo mi zależy i nie potrafię się pogodzić z porażką, przez co zacząłem mieć bardzo zły stosunek do samego siebie i do swojego życia.
Przykro mi, że i tym razem nie udało się nawiązać lepszych relacji. Niestety musisz pogodzić się z porażką. Jaka by ona nie była, to jest lekcja dla Ciebie. Mimo, że boli, to ma świetne działanie. Bo po jakimś czasie przychodzi otrzeźwienie i myślisz- kurczę, przecież ja się niepotrzebnie angażuję tak od razu, stwarzam sobie nadzieje. Następnym razem daj sobie czas. Nie mówię, że kolejne kontakty z dziewczynami masz analizować jakoś szczególnie, ale na pewno wiesz już, czego nie robić. Wiesz, to tez nie jest tak, że wszyscy ludzie odpowiadają sobie pod względem charakterów, poglądów. Ile ludzi, tyle indywidualności. Czyli ohoho i jeszcze więcej. Mam nadzieję, że zrozumiesz,co mam na myśli. Nie karz się za nie bycie w związku. To nie jest zbrodnia. Zarówno siebie i swoje relacje z innymi trzeba zrozumieć z punktu widzenia singla, jak i osoby w związku. Nie załamuj się, głowa do góry! Wyciągnij wnioski i ciesz się życiem, bo ono jest bardzo, bardzo krótkie. ![]()
Nie mów dziewczynie, jeśli widzisz, że ona wcale zaangażowana nie jest w waszą znajomość. sporo czasu już minęło. Możesz zaryzykować, ale tak wypalić z nagłym " kocham" to nie najlepszy sposób, by ją sobą zainteresować. Możesz się odezwać i spróbować odnowić znajomość i zobaczyć co z tego wyjdzie. Ale tak odsłaniać się z uczuciem, gdy aktualnie kontaktu brak i nie układało się też wcześniej, to nie bardzo rozsądne. Jak masz teraz problemy to tym bardziej nie do niej z nimi, tylko do rodziny i przyjaciół się zwróć. Moim zdaniem wyznając uczucie po takim czasie, to ryzykujesz, że się ośmieszysz. I na pewno nie poczujesz po tym lepiej. Nie radzę więc robić scen jak z dramatu. Poza tym to zmarnowałeś mnóstwo czasu, gdy się spotykaliście. Wtedy powinieneś był z nią o tym porozmawiać, dając do zrozumienia, że ci zależy. Z takiego kręcenia się wokół dziewczyny, licząc że się sama domyśli, to jeszcze nic dobrego nie wyszło. Ogarnij się najpierw z tym co masz na głowie obecnie, a "wyznawanie miłości" odłóż na później. Teraz i tak nie myślisz logicznie, tylko łudzisz się że ci ulży, jak jej powiesz, ślepo widząc w tym rozwiązanie swoich problemów. A to ty sam musisz zebrać się do kupy.
10 2015-12-23 22:07:11 Ostatnio edytowany przez Przegrany (2015-12-23 22:07:44)
Ingunn Zgadza się, teraz już będę wiedział jakich błędów nie popełniać, ale wynikały one pewnie też z braku doświadczeń we wcześniejszych latach. Wiem że przeciwieństwa się przyciągają: bo gdy kobieta jest spokojna a facet wygadany, energiczny (i na odwrót) to się wzajemnie uzupełniają, lecz co do stylu życia i pewnych poglądów do zdecydowanie wole taką konserwatystkę niż jakąś lewaczkę
Czy karze się za nie bycie w związku? Bardziej bym to określił że karze się za swoje życie które przebiegło nie tak jak bym tego chciał. I ona swoją postawą uświadomiła mi że chyba nie jestem wartościową osobą.
SexyLady02 Nie chce broń Boże wypalić ze słowem "kocham", raczej delikatniej, że: bardzo mi na niej zależy. Z Problemami to raczej już tylko do psychologa do którego się zbieram jakiś rok. Na rodzinę nie mam co liczyć bo są pewne podziały i nie do końca się dogadujemy. Co do jawnego wyznania uczucia to Ona się domyśliła że coś do niej czuje, bo raz słyszałem że jej koleżanka wypytywała o nasza znajomość, to jej powiedziała że chyba się w niej zakochałem ale szczegółów nie zdradzała i szybko zakończyła temat.
Niepotrzebnie ją wyróżniasz bo ona jest taka sama jak inne co wynika z twoich własnych słów. Dała ci kosza tak jak wszystkie pozostałe. Kto jest winny, trudno powiedzieć. Musiałbym znać przebieg rozmów. Może równie dobrze okazać się że z tobą jest coś nie tak jak i to, że ona ma zaburzenia. W każdym razie taką dziewczyną powinieneś się zainteresować, która SAMA będzie latała za tobą jak szalona przez dłuższy czas. Wtedy oceniaj że ona jest odpowiednia dla ciebie. Innymi dziewczynami w ogóle się nie interesuj bo nie utworzysz z nimi relacji. Gloryfikowanie tej dziewczyny o której piszesz, nie jest wskazane. Problemem jest znalezienie normalnej dziewczyny w dzisiejszych czasach. Gdybyś taką poznał, szybko zapomniałbyś o całym świecie i innych dziewczynach. Nie jest trudno myśleć o dziewczynach które ciebie nie chcą. Możesz w każdej chwili napisać cała ich listę, tylko co z tego? Bolesne jest to, że człowiek jest sam i wmawia sobie że tak nie jest, że ktoś jest wartościowy do bycia z nim. Robimy tak bo życie w samotności jest trudne. Niestety, to co ja proponuję też nie jest rozwiązaniem. Uświadomienie sobie prawdy sprawi, że staniesz się nieczuły i nie będziesz w stanie nigdy mieć więzi z kimkolwiek. Sytuacja jest trudna jednak niezbędne jest szczere przyznanie że tamta dziewczyna nie ma dla ciebie najmniejszego szacunku więc twój szacunek dla niej jest nie na miejscu. Ona wcale nie musi mieć tych cech które wymieniasz. Szukaj takiej która będzie zdradzać wyraźne zainteresowanie tobą.
Daj sobie z nią spokój. Poczytałam, co dopisałeś jeszcze i widać wyraźnie, że dziewczyna zainteresowana nie jest. Za to jest raczej tak jak wcześniej ci pisałam: w niej szukasz lekarstwa na swoje problemy. I to jest moim zdaniem powód tego, że się tak jej (wybacz jeśli zabrzmi nieelegancko) uczepiłeś. Ona dawała ci już wyraźne sygnały, że nie chce nic więcej. Odpuść sobie dalsze próby, bo to niczego dobrego nie wniesie w twoją sytuację. Ona nie jest twoim całym światem, żyłeś zanim ją poznałeś całkiem normalnie, więc i po niej sobie poradzisz. Kwestia chęci i silnej woli.