Człowiek siedzi samotnie, zanurzony głęboko w oceanie myśli.
Jakże mały wydaje się człowiek osaczony przez rzeczy tak wielkie,
które niewielu szarym formom się kiedykolwiek śniło
... a jednak, my wszyscy tu jesteśmy, tak...
my jako wielu i wielu jako jedno.
Wspaniała eteryczna orkiestra rozrusza każdą najmniejszą część zmysłów.
Niebiańskie fanfary, trąby Jerychońskie przy akompaniamencie agonii piekielnych czeluści.
Kiedy świat pogrąża się w mroku, w tle słychać cichy trzepot motylich skrzydeł,
jakoby zwiastun pełzającego chaosu.
Krąg nadziei powstaje w cyklu śmierci i odrodzenia,
a myśli wciąż płyną powracając w zupełnie innej formie.
