Witajcie. Jestem z moim juz prawie bylym około 2 lat. Oboje mamy ciężkie charaktery, ja czesto się czepiam o głupoty a mój facet wcześniej byl uzależniony od komputera. Ma tam swoich znajomych z którymi gada i gra, wirtualnych. Mi to trochę przeszkadza bo raz że mial już z tym problem a dwa że jest tam taka dziewczyna która nie tak dawno cos do niego czuła no i oboje niby byli zrzyci ze sobą. Ona strasznie się poobrażala na niego boo zaczął spędzać ze mną czas i kontakt się urwał. Ostanio przy klótni przez przypadek dowiedziałam się, że z nią gada,że jego koledzy też go podpuszczają a raz że bardzo chce z nią gadać. Czasem też robi mi na złość. Pytałam go ostatnio czy z nią gadał to skłamał że nie a wyszło co innego. Do tego jego znajomi z tych gier nie lubią mnie, bo niby go ograniczam by tyle z nimi nie siedział. Po tym jak mnie okłamał jakoś przestałam mu trochę ufać. Niestety od jakiegoś czasu mamy krzyzys, partner jest chamski i opryskliwy i pojawiają się kłótnie. Wczoraj w nocy stwierdził że go kontroluję bo spytałam czy nikt nie pisał i znów zaczęła się akcja o tą dziewczynę.Ona kiedyś była o mnie zazdrosna a mojego faceta niestety do niej ciągnęło... Powiedziałam swoje zdanie na jej temat(niezbyyt miłe) a on zaczał ją strasznie bronić, jej i swoich wirtualnych kumpli i przy każdej kłótni wina jest moja, on przestaje się hamować, ze słowami- aby bardziej mi dopiec , jak i z szarpaniem. Wczoraj w nocy doszło do tego, że dał mi w twarz bo nikt nie będzie obrażać jego i jego znajomych. Najgorsze jest to iż dodał że wcale nie żałuje tego czynu, stwierdził że jak byłaby potrzeba to zrobiłby to jeszcze raz bo przynajmniej się uciszyłam... Kocham go, mamy po 20pare lat ale przerasta mnie juz to wszystko skoro ważniejsi są dla niego jacyś znajomi z gier niż własna dziewczyna. Do tego ma zamiar pójść do pracy, gdzie są częste delegacje, boję się ze sobie nie dam z tym rady. Obecnie nie odzywamy się do siebie. PROSZĘ WAS BARDZO O RADĘ !!
Podobne tematy
Wczoraj w nocy doszło do tego, że dał mi w twarz bo nikt nie będzie obrażać jego i jego znajomych. Najgorsze jest to iż dodał że wcale nie żałuje tego czynu, stwierdził że jak byłaby potrzeba to zrobiłby to jeszcze raz bo przynajmniej się uciszyłam
Ten człowiek przekroczył granice, rzuć go w cholere. D:
Co do zazdrosci i checi kontroli to przydałoby sie to zmienic, przeciez nie bedzie to dobrze wpływac na twoje kolejne zwiazki.
Powinnaś odejść.
On jest w stanie Cię uderzyć, w imię obrony znajomych (WTF) ?!
Wątpię, by w waszym związku było lepiej, a na pewno będzie gorzej.
Uderzył Cię. Odejdź. A w swoim zachowaniu zmień to policyjne usposobienie. Nie rozliczaj go (przyszłego partnera) z każdej błahostki i nie ograniczaj, bo źle jak widac na tym wychodzisz.
Skoro on potrafił uderzyć cię w buzię, to znaczy, że pora na ciebie, by spierniczać od damskiego boksera. Takie akcje będą się powtarzały i to coraz cześciej. Chłop ten przekroczył tę magiczną granice i jesli masz chociaż odrobinę rozsądku oraz szacunku do samej siebie, to żeby nie wiem jak pękało ci serce z żalu musisz po prostu zostawic tego człowieka. On i tak nie bedzie za toba płakał, bo on ma przecież plan B na swoje życie. Na początku będzie może i coś tak próbował załagodzić, bo nie jest czyms miłym zaliczyć kopniaka w doopę, ale wkrótce pojawi się ta z komputera i on szybko o tobie zapomni. Inni zkomputera też wypełnią mu czas i zycie. Jesli nie masz z nim slubu, nie masz znim dzieci i nic cię z nim nie łączy takiego, co wymagałoby Bóg wie jakich t wygibasów, żeby się wyplątać bez większych problemów finansowych, to zostaw go i nawet przez chwilę się nie zawahaj. To czub, który tak broni swojego świata, że gotów podeptać każdego, który stanie mu na drodze. Wyobraź sobie, że miałabyś takiego męża- to dopiero byłby horror. A gdybys jeszcze miała z nim dziecko? Uciekaj z przemocy i pozwól, by on dalej napawał się swoimi grami, czyli tym, co tak bardzo ukochał i ceni.
On twierdzi że to moja wina, że sama doprowadziłam to takiej sytuacji, zapiera się rękami i nogami że juz nie wróci do uzależnienia. Nigdy bym nie pomyślała że tych ludzi postawi wyżej niż związek... Mam obawy co do tej dziewczyny a nie łatwo mi jest zupełnie przestać kontrolować czy on z nimi siedzi i rozmawia na tych portalach i co robi. Zmienił się nie do poznania, niestety ja też sobie pozwoliłam na za dużo. On twierdzi że to są jego znajomi, ale widzę że on bardziej walczy by mieć szacunek do tych wirtualnych ludzi niż np. do mnie. Czuje coś do niego ale z dnia na dzień jest coraz gorzej, gdy się kłócimy to on przestaje się hamować i mówi tak by mi dowalić, nie patrząc czy mija się to z prawdą. Jeśli chodzi o tą zazdrość to ja za bardzo pokazałam że pewne rzeczy mnie ruszają a on ma dziwną tendencję do robienia mi na złość co do dziewczyn a to pogłębia jeszcze moją zazdrość. Zawsze mówi że to ja mam problem, że to moja wina,że to jest czepianie się o głupoty. TAk bardzo chciałabym mu znów ufać tak jak przedtem ale skoro szarpie a nawet uderzył mnie za jakichś znajomych boo jego zdaniem ich obrażam to aż przykro mi się robi bo nigdy nie chciałam dla niego źle, pomagałam mu z tego wyjść a teraz to ja dostaje rykoszetem. Obawiam się, że jeśli nawet bym z nim była to że faktycznie jak Macie racje - będzie to robił znów jak i dawał mi powody bym wierzyła w swoja winę i coraz bardziej nakrecała się na jakies obawy co do jego dziwnych relacji. Najgorsze że właśnie tak bardzo chciałabym być dla niego najważniejsza i czuję chyba to bardziej do niego niż on do mnie...
Edyto, jako osoba uzależniona od komputera powiem coś od siebie.
To uzależnienie nie jest trudne do opanowania. Niestety, ale Twój facet jest na przegranej pozycji po tym uderzeniu Cię w twarz. Jeżeli to możliwe, wyprowadź się od niego, albo zrób coś, abyście nie widywali się przez jakiś czas.
Osoba uzależniona często nie potrzebuje kontaktu z drugą osobą w świecie realnym. Rzadko kiedy nawet pamięta, że ktoś przyniósł obiad na biurko, nie pamięta kiedy zjadł ten obiad..
ja też jestem uzależniona, ale zmieniłam trochę swój "tryb" i obecnie mogę w każdej chwili skończyć grać (o ile nie jest to żaden mecz, ale kiedy nie mam ochoty, to nie gram).
Musisz pokazać swojemu facetowi, że Cię traci. Nie za miesiąc, za tydzień. Dzisiaj, albo jutro.
Jezeli to Twoje mieszkanie, każ mu się wyprowadzić. Jedno co mogę polecić - postaraj się zrobić to bez emocji. Naprawdę wiem co mówię.
Mój poprzedni partner także był uzależniony, ale nie tak jak ja i koniec końców nic do nie czułam po pewnym czasie - z racji tego, że nawet nie próbował mnie zmienić bo traktował mnie nie jak facet, ale jak pipka, która zezwala na wszystko partnerowi. Mój obecny powie mi, że coś jest nie tak. Ma mocny głos, jest stanowczy i - podoba mi się to, bo mnie usidlił. Wolę spędzać czas z nim oglądając film, niż sama grając ze znajomymi. oczywiście on też gra, albo ogląda filmy - ale to czas dla niego. Czasami przychodzę do niego poprzytulać się, albo podroczyć się z nim.
TEN FACET musi zrozumieć, że zaraz Cię straci, o ile już Cię nie stracił. Żabko, nie pozwalaj sobie na atak fizyczny czy psychiczny ze strony takiej osoby, ponieważ - jeżeli zadziała - ta osoba stwierdzi, że nie masz nic tutaj do gadania i będzie przekonana, ze nic z tym nie zrobisz.
Wczoraj w nocy doszło do tego, że dał mi w twarz bo nikt nie będzie obrażać jego i jego znajomych.
Nie, nie i jeszcze raz nie. Edyto, bądź stanowcza i - tak jak napisałam - podejmij kroki w odseparowaniu się od niego na jakiś czas. Jeżeli nie wróci z podkulonym ogonem, to tak czy siak życie jakie teraz prowadzi w zupełności mu wystarczy.
Mówię Ci to jako osoba uzależniona od komputera, potrafię spędzić 16 godzin przy komputerze, czasami dlużej.
Jeśli zostaniesz z tym człowiekiem po tym, jak uderzył cię w twarz, bo ośmieliłas się przeszkodzić mu w komputerowych gierkach, to badź pewna, że następnym razem on też przywali ci z liścia i jeszcze kopnie cię na dokładkę, nastepnym razem zrobi dokładnie to samo. Wiesz dlaczego? Otóz dlatego, że on jesli wybaczysz mu cos takiego od tej pory bedzie miał cię za pipę, ktorą można dowolnie pomiatać, a ona i tak nigdzie sobie nie pójdzie. Faceci nie traktują poważnie kobiet, których nie szanują, a szacunku do kobiety nalezyich po prostu nauczyć, czasem nalezy ich wręcz zmusić do tego szacunku. Nie ma innej drogi. Rozmowy albo zalewaniie się płaczem w niczym ci nie pomoga- na ten moment powinnaś zakończyć ten związek. Jesli on za tobą pobiegnie, to wtedy bedziesz mogła postawić mu swoje warunki i wtedy, być może, wyrośnie jeszcze coś w tego faceta, cos na kształt mężczyzny.
jesli nie pobiegnie, to trudno- zacznij swoje zycie od początku, na nowo, już bez damskiego boksera.
Moim zdaniem on za tobą nie pobiegnie, bo ma drugie bogate zycie, które wiedzie równolegle do tego, co ma z tobą i wskoczy w to drugie życie z jeszcze większym zapałem.
Odejdź od faceta, który cię uderzył. Naprawdę to nie są żarty.
Macie racje on mnie nie szanuje, jakby mu nie zależało na mnie, boli chyba bardziej to ze tych znajomych postawił wyżej w hierarchi niż mnie i nie widzi nawet tego. Do tego dziś mamy druga rocznicę związku akurat pech chciał, być może to oleje bo przecież to ja jestem taka zła. Tak bardzo chciałabym by on się zmienił ale na to już jest chyba za późno, obawiam się ze jestem w stanie mu to wybaczyć bo go kocham. Nie mam rodziny wiec nie mam też wzorców jak powinno być. Ale tu jest już przemoc psychiczna i fizyczna ..Mam jeszcze pytanie gdyby po jakimś czasie on postanowiłby się ogarnąć wtedy jak miałabym ogarnąć temat dotyczący tych przede wszystkim częstych rozmów z tymi ludźmi? Niby nie powinno się zabraniać kontaktów drugiej osóbie ale sam fakt ze jest tam dziewczyna która coś do niego czuje napawa mnie lękiem... Po jego dziwnym bronieniu ich mam jakiś uraz i obawę ze on i tak z nich nie zrezygnuje...
Dziewczyno, napisz czy ty zostajesz z tym chłopem, czy nie?
z tego, co przed chwilą wyczytałam z ostatniego twojego postu domyslam się, że zostajesz.
Nawet tego nie skomentuję, bo nie bedę klepac w kółko tego samego.
Zrobimy więc tak- jesli odpowiesz mi na moje pytanie i okaże się, że zostajesz, to a na pewno nie bedę produkowała się w twojej sprawie, bo to bez sensu. Wszystkie moje argumenty i tak bedę odbijały się od ciebie niczym piłki od ściany.
jesli natomiast napiszesz mi, że podziekowałaś damskiemu bokserowi za ciąg dalszy, to ja chętnie poradzę ci, co dalej.
Pozdrawiam.
11 2015-12-15 14:04:06 Ostatnio edytowany przez Marisa (2015-12-15 14:05:44)
Wczoraj w nocy doszło do tego, że dał mi w twarz bo nikt nie będzie obrażać jego i jego znajomych.
Najgorsze jest to iż dodał że wcale nie żałuje tego czynu, stwierdził że jak byłaby potrzeba to zrobiłby to jeszcze raz bo przynajmniej się uciszyłam...
Nie zmienisz nikogo, zmienic mozna tylko siebie sama.
On juz taki pozostanie.
Poczytaj sobie historie z blogu UCIEKAMY DO PRZODU. Sa bardzo pouczajace.
Tobie tez radze uciekac!!!
To bardzo toksyczny czlowiek i przemocowiec.
Powodzenia.
Jestes wspoluzalezniona.Zyjesz w swiecie wirtualnym.Oboje macie problem.piszesz o tym jakby to bylo rzeczywistoscia.A gdzie Twoje normalne zycie-znajomi,kolezanki,koledzy,rodzina?Czy wszyscy zyja tam ,w wirtualnym swiecie?
Jestes wspoluzalezniona.Zyjesz w swiecie wirtualnym.Oboje macie problem.piszesz o tym jakby to bylo rzeczywistoscia.A gdzie Twoje normalne zycie-znajomi,kolezanki,koledzy,rodzina?Czy wszyscy zyja tam ,w wirtualnym swiecie?
Że niby autorka jest współuzależniona? Ona nigdzie nie napisała, że siedzi przed komputerem non stop i ten problem wydarzył się naprawdę, on ją uderzył więc co to za zdanie: "Piszesz o tym jakby to było rzeczywistością"?
Ismena1976 napisał/a:Jestes wspoluzalezniona.Zyjesz w swiecie wirtualnym.Oboje macie problem.piszesz o tym jakby to bylo rzeczywistoscia.A gdzie Twoje normalne zycie-znajomi,kolezanki,koledzy,rodzina?Czy wszyscy zyja tam ,w wirtualnym swiecie?
Że niby autorka jest współuzależniona? Ona nigdzie nie napisała, że siedzi przed komputerem non stop i ten problem wydarzył się naprawdę, on ją uderzył więc co to za zdanie: "Piszesz o tym jakby to było rzeczywistością"?
Nie musi siedziec przed komputerem.Wystarczy ,ze zyje razem z jego "znajomymi".
Całym sednem jej problemu są jego wirtualni znajomi, którzy jej nie lubią i zapewne ona to od niego słyszy, tak samo ta dziewczyna. Nie mozna tu powiedzieć o współuzależnieniu moim zdaniem c:
Całym sednem jej problemu są jego wirtualni znajomi, którzy jej nie lubią i zapewne ona to od niego słyszy, tak samo ta dziewczyna. Nie mozna tu powiedzieć o współuzależnieniu moim zdaniem c:
Autorka wyraznie wkrecila sie w rzeczywistosc wirtualna-i tu jest podstawu problemu.Fikcje bierze za rzeczywistosc.A dopiero potem istotne jest czy ja "lubia" czy nie.
17 2015-12-17 22:02:27 Ostatnio edytowany przez insomnia_91 (2015-12-17 23:53:39)
hej wszystkim,
mam problem.. wiem, że nie jestem sama, ale nie mam komu się wyżalić, nie ma mi kto doradzić
jestem z moim obecnym facetem 2 lata, z tego pół roku mieszkamy razem w moim rodzinnym domu
Zanim się do mnie przeprowadził, odkryłam że mnie okłamuje.. dał mi kiedyś hasło na fb przy pewnej nieciekawej okazji- tez mnie wtedy okłamał, żebym wchodziła kiedy chce, żebym go sprawdzała, ale szybko zapomniał że dał mi hasło, a ja szybko zapomniałam że je mam, nigdy nie weszłam bo uważałam to za coś nie moralnego,
ale wtedy się pokłócilismy i się do mnie nie odzywał, niby że spał ale coś mi nie grało... okazało się że był na imprezie z kumplami, nie wiem co było strasznego w tym żebym o tym wiedziała ale ok.. następnego dnia podeszłam go i wypaliłam z tekstem `jak po imprezie` był w lekkim szoku bo nie wiedział skąd wiem,
od razu zaczął pisać do kumpla na fb że ktoś na niego doniósł i inne.. pojechałam do niego (dzieliło nas dosyć dużo km) i powiedziałam mu że mam jego hasło na fb bo sam mi je dał itd, gadka szmatka- żałował.. powiedział że się zmieni trele morele, okazało się że od początku zawsze coś ukrywał np. jaranie, więc żyłam 1.5 roku w przekonaniu że jest inny.
Później się do mnie przeprowadził, już dwa tygodnie po przeprowadzce przyłapałam go jak się zabawiał... sam.
Jasne- byłam wkurwiona, trele morele- już nie będzie.
Od tamtej pory i po wczesenijeszych wydarzeniach zdążyłam się stać tak podejrzliwa, ze sznupie mu w tel- on o tym wie.
Widziałam jak potrafił na mnie gadać bliskim, na moją mame też, wiem że miał konto na jakimś porno serwisie..
Jak mu zrobiłam o to małą wojne, stwierdził że używa tego jak fb po prostu.. ale oczywiście- juz nie będzie...
Inne kłamstwa- drobne, i tak wychodziły po drodze.. potrafił usuwać historie przeglądarki, esy żebym nie wiedziała,
pech w tym, że czasem coś usunął a ja juz o tym wiedziałam.
Wiem nie popisuje sie moim zachowaniem, ale mu w ogóle nie ufam ![]()
W poniedziałek mała sprzeczka, wkurzyłam się i sprawdziłam mu tel.. mimo że usunął historię i tak trafiłam zaś na ta porno stronę,
nie mieliśmy kiedy pogadać bo pojechał do pracy, więc mu w esach napisałam co i jak, i że widziałam, iże usuwaniem- zaufania nie odbuduje.
Wrócił do domu i nic, wczoraj tez nie, dziś tez nic. Zero rozmowy, już wysiadam psychicznie
Nie wiem co mam robić?
Kocham go, ale ile można być oszukiwanym?
Najlepsze jest to, że jak nie mieszkaliśmy razem to seks był przy każdej okazji, a teraz?
Od czerwca wiem że tnie mnie w ch.ja, nie mogę przeboleć tych stronek itd,
zwłaszcza że raczej jestem zakompleksiona, a ten se ogląda jakieś cycate lafiryndy, a mi już nawet komplementów nie mówi ;/
I mimo że obiecywał że już nie będzie zaglądał, zaś to robi.. Nie może ogarnąć tego, że jak tak zagląda to mi ochota odchodzi?
Po co się mam z nim kochać jak on se radzi sam przy jakichś pornosach?
I wystarczy że się nie kochamy dwa dni a ja już mam schemat w głowie że pewnie zaś łaził po tych stronach...
a teraz się jeszcze nie odzywa..
Jak dla mnie powinien zagadać, przeprosić, cokolwiek.. a on się do mnie wgl nie odzywa
jakbym to ja mu krzywde zrobiła
przecież to że on mnie okłamuje to nic... i to w tylu kwestiach, że naprawde mu nie ufam..
Jeśli ktoś ma pomysł co ja mam teraz robić,to prosze o rady...
Macie racje on mnie nie szanuje, jakby mu nie zależało na mnie, boli chyba bardziej to ze tych znajomych postawił wyżej w hierarchi niż mnie i nie widzi nawet tego.
Błądzisz dziewczyno. Wszyscy starają Ci się uzmysłowić, że przemoc fizyczna dyskwalifikuje go jako partnera.
Tymczasem Ciebie ciągle boli przede wszystkim jego wirtualna aktywność.
W tym momencie nie ma znaczenia kogo on wyżej stawia w hierarchii, nie ma znaczenia jakaś dziewczyna z którą utrzymuje kontakt, ani nawet Wasza rocznica - to wszystko jest nieistotne.
On Cię uderzył, szarpał!!! więc szanuj siebie i dla własnego dobra znikaj w trybie natychmiastowym, zamiast litować się nad nim i jego uzależnieniem.
Myśl o sobie.