netkobietyWszystkie działy
Psychologia

wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?

7 odpowiedzi2 596 wyświetleńzałożony przez kowalczykk, 13.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?

Hej,
piszę post w tym miejscu, ponieważ wydaje mi się ono jak najbardziej adekwatne- mimo, że też dotyczy mojej pracy zawodowej.
Jestem w miejscu, w którym chciałabym zmienić dotychczasowy 'zawód', nakierowanie. Studiuję architekturę- obecnie 1 semestr stopnia magisterskiego. Bardzo angażuję się w to co robię- czasem nawet chorobliwie. Na studiach dostałam nauczkę jednak aby się tak nie angażować, ponieważ i tak skończę z tą samą oceną lub doświadczeniem co moi inni koledzy, którzy często imprezowali, nie chodzili na zajęcia.

Od lipca, od momentu kiedy się obroniłam w moim życiu zaszły pewne zmiany. I towarzyskie i zawodowe. Postanowiłam ukierunkować się na dekorację wnętrz, architekturę wnętrz w teatrze i/lub w filmie. Jednak jest to droga przez mękę, ponieważ na początku należy wyrobić sobie opinię jako asystent, praktykant w teatrach lub przy studenckich etiudach. Myślałam,że ten biznes inaczej wygląda- rzuciłam się na głęboką wodę- ale z tego co słyszałam do tej pory dawałam radę i ludzie byli zadowoleni.

Do czasu.

Od kilku miesięcy jestem asystentką przy kręceniu jednej, długiej etiudy studenckiej. Wykonuję swoją 'pracę' ( tak, płacą mi, ale mało) w sposób jaki tylko w danym momencie mogę. Chcę/chciałam pogodzić to wszystko z uczelnią. Jest trudno. Nie dostaję za to dużych pieniędzy więc zgłosiłam się do innej etiudy- już nie jako asystentka.

Okazało się, że w tym pierwszej etiudzie jak i w drugiej etiudzie nie dawałam rady. Moja przełożona z pierwszego filmu zostawiała mnie samą na planie od 4:00 do 16 :00 lub 3:00 do 15:00 . Wiem, że ten biznes polega na pewnym 'upadlaniu siebie' , że najważniejszy jest reżyser, operator. Inni są dodatkiem. Ale czasem ja jako jeszcze bardzo niedoświadczona dziewczyna w tej branży mogę popełniać błędy. Okazało się, że nie mogę np chodzić do toalety bo powinnam stać przy podglądzie, nie mogę opuszczać studia jak jestem sama z mojego pionu, bo nikt inny nie przypilnowałby aktorów.
Okazało się, że jako asystentka mam bardzo mało do gadania, ponieważ i tak jestem na najniższym szczeblu w hierarchii i nie mam nic do gadania. Każdy błąd nawet mojej szefowej i tak jest na mnie.
Miałam już z moim pionem rozmowę z naszymi 'wyższymi' szefami, okazało się że byli wyrozumiali dla nas , ale w miarę stanowczy. Ja nie uważam, że popełniam jakieś karygodne błędy- nie lubię tylko nierespektowania czasu innych osób. NIKT stąd nie studiuje ( oprócz asystentów) a na początku była mowa o pogodzeniu studiów z etiudą- co w moim przypadku , obecnie jest nie do zrobienia. Mam pełno zaległości itp. A kiedy nie ma mnie na planie, czuję, że ktoś mnie ocenia, że nie mogę robić tego co chcę - skończyć semestr na studiach.

Wzięłam drugą etiudę w między czasie, ponieważ bardzo podobał mi się tytuł i scenariusz. Okazało się, że mimo moich wyjaśnień że jestem studentką i tak samo mam inne życie, plany - powinnam być dostępna w 100% , 24h/7. Nawet w weekendy. Okazało się, że np ich nie obchodzi to kiedy mam czas na wykonanie danej czynności, ma być zrobiona na czas  i już.

Znowu miałam rozmowę z ludźmi wyżej postawionymi, okazało się , że wątpią w moje kompetencje i że uważają, że jestem zablokowana. Uważają że nie daję z siebie 100 % w żadnej z dziedzin.

I teraz się zastanawiam czy po takich 2 rozmowach w jednym tygodniu mam jeszcze siłę ( psychicznie) na wykonywanie tego 'zawodu' w przyszłości. Bo widzę, że tylko najtwardsi mają szansę przetrwać a ja już na początku swojej drogi mam problemy, ludzie sie na mnie wkurzają mimo, że naprawdę nie chcę nic robić źle. Mówią mi, że jestem niepewna, że powinnam inaczej podchodzić do spraw.
A ja uważam,że nadal się uczę i dopiero z doświadczeniem nabiorę wprawy i pewności siebie.
Kto tu ma rację?

Pamiętam że na początku moich studiów byłam tak samo niepewna siebie, teraz po kilku latach potrafię dojść do klienta , porozmawiać z nim i zaproponować rozwiązanie danego problemu.

Myślicie, że mam się załamywać? Wcześniej nikt obcy nie miał do mnie wielkich pretensji. Zwykle przewijałam się w gronie ludzi w moim wieku, osób odrobinę młodszych, starszych, rodziny. Nigdy nie miałam jakby kontaktu z ludźmi w 'różnym wieku' z zewnątrz. Co może też być przyczyną moich obecnych kłopotów.
Nie wiem jak mam reagować kiedy ktoś mówi mi, że widzi , że się staram ale też widzi, że nie daję z siebie 100% , bo wg niego jestem zablokowana. ( i ta osoba ma w 90% rację, bo ja tak czuję się od roku, dwóch) . Nie wiem z czego to wynika, nie wiem co powinno się stać w moim życiu abym się otworzyła ( znowu).
Mam z tym problem i nie wiem czy udać się do psychologa czy jakoś sama starać się sobie pomóc?

Obecnie jeszcze mam na głowie kłopoty rodzinne ( mieszkam z rodzicami) i jakoś ogólnie widzę negatywnie od 2-4 miesięcy. Naprawdę nie wiem co musi się stać abym znowu była zadowolona. Czuję, że zapadam się w czarnej dziurze i że wszystko czego się załapię będzie źle zrobione.

Czy ktoś mógłby dać mi jakąś radę?

Pozdrawiam.
K

2

Odp: wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?

Na początku chciałabym Ci pogratulować! Z tego co piszesz spotkałaś się  z wieloma przeciwnościami losu i mimo tego się nie poddałaś. I tak trzymaj! Owszem będzie trudno ale właśnie tacy ludzie, którzy w pewnym momencie swojego życia zacisną zęby i będą brneli dalej osiągną sukces. Uważasz że reszta mówi o tobie jako nieudacznik? Bo co mają powiedzieć.Gra psychologiczna.Jeśli widzą kogoś kto daje z siebie 100% i mu wychodzi dociskają go jeszcze bardziej. Takie zachowanie szefa jest dość naturalne bo doskonale wie, że jak teraz będzie Cie tak traktował to staniesz sie twardsza. Tak więc dopnij swego, wytrzymaj i pokaż tej całej samolubnej i zarozumiałej reszcie, że dasz rade. Pamiętaj że taki kryzys jest chwilowy i to wszystko to rodzaj próby.Tak więc życze Ci powidzenia do spełnienia marzeń!

3

Odp: wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?
czarnakokarda napisał/a:

Na początku chciałabym Ci pogratulować! Z tego co piszesz spotkałaś się  z wieloma przeciwnościami losu i mimo tego się nie poddałaś. I tak trzymaj! Owszem będzie trudno ale właśnie tacy ludzie, którzy w pewnym momencie swojego życia zacisną zęby i będą brneli dalej osiągną sukces. Uważasz że reszta mówi o tobie jako nieudacznik? Bo co mają powiedzieć.Gra psychologiczna.Jeśli widzą kogoś kto daje z siebie 100% i mu wychodzi dociskają go jeszcze bardziej. Takie zachowanie szefa jest dość naturalne bo doskonale wie, że jak teraz będzie Cie tak traktował to staniesz sie twardsza. Tak więc dopnij swego, wytrzymaj i pokaż tej całej samolubnej i zarozumiałej reszcie, że dasz rade. Pamiętaj że taki kryzys jest chwilowy i to wszystko to rodzaj próby.Tak więc życze Ci powidzenia do spełnienia marzeń!


Dekorowałam wnętrza do tej drugiej, krótkiej etiudy. W końcu wyszło fajnie, nawet ten 'szef' powiedział mi, że dobrze się wszystko skończyło, są zadowoleni. Ale nie podobał mu  się sposób w jaki ja pracuję. Uważał, że lekceważę to wszystko, że mam też inne rzeczy na głowie ( fakt, miałam studia, kolegów, rodzinę). I powinnam być dostępna w 100% wcześniej. Ja się z tym nie zgadzam.
On mi jeszcze powiedział, że jakby miał wybierać osobę do innej, następnej etiudy nie zadzwoniłby do mnie. Bo ma jeszcze inne osoby, bardziej odpowiedzialne.
Nic nie odpowiedziałam, przejęłam to z szacunkiem. Nic nie tłumaczyłam. Nie muszę.

Problem jest taki, że ja w tym środowisku dopiero zaczynam. Mam świadomość tego, że popełniam błędy. Muszę się jakoś zahaczyć aby oni mnie 'widzieli'. Jednak po takich dwóch 'złych, negatywnych' rozmowach w ciągu tygodnia naprawdę powątpiewam w swoje kompetencje.
Wiem, że chcieć to móc, ale w moim przypadku jest to chyba jeszcze zależne od jakiś 'wysokich gór' i męk, które muszę pokonać.
Poza tym osoby z tej szkoły, z tej branży się znają. Ten 'szef' jest 'znany' w środowisku mimo, że jest studentem. Ma dużo kontaktów. Boję się teraz, że on może naopowiadać niektórym o moich słabych stronach, mojej niekompetencji- tak, że inni nie będą chcieli mnie brać nawet jako asystenta.

Nie wiem ( tak, znowu powtórzę słowo- nie wiem) co mam robić . Iść dalej nie spoglądając na przeciwności losu? Czy jednak może ogarnąć siebie?

4

Odp: wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?

Uwierz w siebie! Cały czas zadajesz sobie pytanie co inni o Tobie myślą.Starasz się osiągnąć swój cel i tylko to sie liczy.Obawiasz sie, że szef może zniszczyć Ci przyszłą kariere? Wiem, że to bardzo trudna sytuacja jednak prawdą jest, że nasz umysł zawsze tworzy najgorsze scenariusze.Proste jak mu nie nadepniesz na odcisk i nie odpyskniesz to nie ma obaw. Staraj się (wiem, że to trudne) być miła i szczęśliwa może i to tylko na pokaz, ale sama pomyśl, że wówczas udowdnisz im swoje zaangażowanie i zrozumieją, że to twoje marzenie.Proste porównanie myślisz, że lepiej dać prace cichej myszce, nad którą można sie pastwić i tylko czekać aż pojawią się jej łzy czy osobe, która wydaje się mimo wszystkiego szczęśliwa nie poddaje się, krytyke znosi  ze słowami "dobrze dam rade to zmienić". Nie podsawaj się na początku zawsze jest trudno nie dawaj im satysfakcji, że uległaś.

5

Odp: wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?
czarnakokarda napisał/a:

Uwierz w siebie! Cały czas zadajesz sobie pytanie co inni o Tobie myślą.Starasz się osiągnąć swój cel i tylko to sie liczy.Obawiasz sie, że szef może zniszczyć Ci przyszłą kariere? Wiem, że to bardzo trudna sytuacja jednak prawdą jest, że nasz umysł zawsze tworzy najgorsze scenariusze.Proste jak mu nie nadepniesz na odcisk i nie odpyskniesz to nie ma obaw. Staraj się (wiem, że to trudne) być miła i szczęśliwa może i to tylko na pokaz, ale sama pomyśl, że wówczas udowdnisz im swoje zaangażowanie i zrozumieją, że to twoje marzenie.Proste porównanie myślisz, że lepiej dać prace cichej myszce, nad którą można sie pastwić i tylko czekać aż pojawią się jej łzy czy osobe, która wydaje się mimo wszystkiego szczęśliwa nie poddaje się, krytyke znosi  ze słowami "dobrze dam rade to zmienić". Nie podsawaj się na początku zawsze jest trudno nie dawaj im satysfakcji, że uległaś.


dzięki za te słowa. bardzo trudno wytrącić mnie z równowagi. staram się zawsze naprawiać swoje błędy. najgorsze jeśli np coś mi się nie uda w grupie. pal licho dla samej siebie, ale jak widzą to inni to wtedy źle się czuję.

6

Odp: wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?

A ja myślę, że ten rodzaj pracy który sobie wybrałaś wymaga właśnie tego 100% zaangażowania. Tym bardziej, że to nie jest praca osiem godzin dziennie przez dwanaście miesięcy, powtarzalna i przewidywalna. Tu jest konkretne zadanie do wykonania którego powodzenie zależy od dyspozycyjności i zaangażowania całego zespołu. I to, że nie angażujesz się całkowicie, albo nie potrafisz sprawić takiego wrażenia (to jest chyba nawet ważniejsze wink) w tym czasie kiedy dopiero debiutujesz może rzeczywiście niekorzystnie odbić się na Twoje dalszej karierze zawodowej. Środowisko artystyczne jest specyficznym środowiskiem i o ile jeszcze to, że nie masz czasu na coś bo musisz być na zajęciach na studiach można jeszcze jakoś zrozumieć, to pretensje,że musisz mieć czas na życie prywatne i spotkania z kolegami na pewno ze zrozumieniem się nie spotkają. Niestety, jeżeli chcesz to robić musisz przez parę lat zacisnąć zęby. Do czasu jak zdobędziesz pozycję i uznanie na tyle aby móc samej dyktować warunki.

7

Odp: wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?
bbasia napisał/a:

A ja myślę, że ten rodzaj pracy który sobie wybrałaś wymaga właśnie tego 100% zaangażowania. Tym bardziej, że to nie jest praca osiem godzin dziennie przez dwanaście miesięcy, powtarzalna i przewidywalna. Tu jest konkretne zadanie do wykonania którego powodzenie zależy od dyspozycyjności i zaangażowania całego zespołu. I to, że nie angażujesz się całkowicie, albo nie potrafisz sprawić takiego wrażenia (to jest chyba nawet ważniejsze wink) w tym czasie kiedy dopiero debiutujesz może rzeczywiście niekorzystnie odbić się na Twoje dalszej karierze zawodowej. Środowisko artystyczne jest specyficznym środowiskiem i o ile jeszcze to, że nie masz czasu na coś bo musisz być na zajęciach na studiach można jeszcze jakoś zrozumieć, to pretensje,że musisz mieć czas na życie prywatne i spotkania z kolegami na pewno ze zrozumieniem się nie spotkają. Niestety, jeżeli chcesz to robić musisz przez parę lat zacisnąć zęby. Do czasu jak zdobędziesz pozycję i uznanie na tyle aby móc samej dyktować warunki.

myslisz, ze powinnam zmienić podejście ? nie być taka zaborcza?
może to ja źle myślę.
wczesniej kiedy miałam praktyki czy pracę , faktycznie pracowałam po 8-9 ( czasem) godzin dziennie , zostawiałam pracę i szłam do domu.
i jakby to jest dla mnie w pewnym sensie nowość. hmm

8

Odp: wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?

Wydaje mi się, że ta praca o której piszesz to właśnie taka praca wymagająca 100% zaangażowania ( to znaczy tak sobie ją właśnie wyobrażam, bo tak naprawdę nie miałam z taką pracą styczności). Praca architekta (tu mam jakieś wyobrażenie) to też nie jest praca od 8 do 16 i koniec. Myślę,że każda praca w której się coś tworzy pod względem artystycznym nie może być tak całkowicie ograniczona czasowo jak np. zwykłą praca biurowa. Bo nawet jak odchodzisz od rajzbretu ( czy teraz bardziej od komputera) to pewnie i tak myślisz o tym jeszcze co by zrobić żeby projekt jeszcze udoskonalić.
A tak z ciekawości - na czym konkretnie polega Twoja praca przy takiej etiudzie? Czy projektujesz dekoracje i potem musisz cały czas uważać, czy nic złego się z nimi nie dzieje? Dlaczego musisz być stale przy podglądzie - jak się domyślam kamery?

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » wszystko czego się łapię jest źle wykonane - jak sobie pomóc?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026