netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Przyjaciel

49 odpowiedzi5 113 wyświetleńzałożony przez Panna X, 09.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Przyjaciel

Jakiś czas temu zerwałam kontakt z przyjacielem. Pewnego razu wyznał mi że on nie umie się ze mną ot tak już przyjaźnić i chciałby czegoś więcej. Szczerze mówiąc to zaskoczył mnie, ma siostrę w moim wieku (20 lat) i też myślałam że coś w ten deseń mnie traktuje).

Przestraszyłam się (głównie tej różnicy wieku-7 lat). Był okres w którym sporo czasu spędzaliśmy razem a przecież on też ma swoje życie, sprawy. Stwierdziłam że lepiej będzie jak zerwiemy kontakt. Przez ten cały czas on próbował kontaktować się ze mną, dawał mi do zrozumienia że nie chce tego ot tak zakończyć. Prawda jest taka że mi też go brakowało a czas który spędzaliśmy razem miło wspominam. Powiedziałam mu że boję się głównie różnicy wieku i różnic jakie z tego tytułu mogą wynikać, powiedział że rozumie i nie ma zamiaru naciskać.

Wspólnie ustaliliśmy że znowu zaczniemy się spotykać ale w nieco innym już charakterze (nie jak przyjaciele). Miło spędzamy czas tak jak przedtem a on się bardzo stara. Kontaktu z nim nie zerwę to na pewno bo też uświadomiłam sobie że mi na nim zależy ale cały czas mam jakieś wątpliwości bo jednak jest różnica pomiędzy przyjaźnią a byciem z kimś w związku i zastanawiam się jak taki związek może funkcjonować   

Myślicie że taki związek mógłby przetrwać? Też nie chcę tak faceta trzymać wiecznie w niepewności z jednej strony wie że może liczyć na coś więcej a z drugiej ile takie coś można "ciągnąć". Poznawać się nie musimy bo znamy się przecież bardzo dobrze.

Może problem w tym że nie jestem typem ryzykantki ale jak nie zaryzykuję to pewnie będę żałować. Raczej nie jest typem który chciałby zabawić się moim kosztem, widzę że mu na mnie zależy.

2

Odp: Przyjaciel

Ja miałem taki dylemat kiedyś. Dziewczyna powiedziała mi że się boi związku. W tedy powiedziałem jej że dopasujemy to tak żeby jej warunki były spełnione i byliśmy ze sobą tylko przytulając się i całując. Nawet spaliśmy razem ale tylko w ten sposób. Mało kto decyduje się na to ale w naszej sytuacji to było jedyne rozwiązanie. Ona nie wierzyła że to się uda, ale potem była bardzo szczęśliwa. Miała ze mną więź uczuciową jakiej potrzebowała i jakiej nikt by jej nie dał. Mieliśmy cudowne spacery po mieście i rozmowy. To była ogromna przyjaźń jaka się nie zdarza. Te pocałunki i wspólne spanie dawało jej wystarczające zadowolenie a trzeba dodać że fajnie całowaliśmy się przez dwie godziny. Później ona wyjechała do innego miasta i musieliśmy się rozstać. Nie tylko ja ale również niektóre inne pary decydują się na taką relację, ale wcześniej trzeba to uzgodnić że tak będzie.

3

Odp: Przyjaciel

Te pocałunki i wspólne spanie dawało jej wystarczające zadowolenie a trzeba dodać że fajnie całowaliśmy

I pomyśleć, że facet nie żartuje..

4

Odp: Przyjaciel

Elle88 jesteś okrutna xD

5

Odp: Przyjaciel

Spock....ty masz 40+ lat?
Serio?...... Niemozliwe.......

6 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-09 17:25:59)

Odp: Przyjaciel
oldorando napisał/a:

Spock....ty masz 40+ lat?
Serio?...... Niemozliwe.......

Coś mnie się zdaje, że to jest ten typ "porządnego faceta", który wbije kobietę w poczucie winy, że ona chce od niego seksu, że będzie się taka potem latami zbierała i uwierzy, że coś z nią nie tak. Podczas gdy faciowi najprawdopodobniej nie staje.. przy kobiecie, ani w ogóle na myśl o seksie - cała reszta to dorabianie 'wzniosłych' ideologii wokół tego faktu i racjonalizacja dlaczego "seks jest dla troglodytów".

Ale on twierdzi, że znajduje amatorki na takie "ostre harce"..Zastanawiam się tylko w jakim przedziale wiekowym, bo takie podejście to jest albo do 15 roku życia, albo dopiero po 70-tym.

7

Odp: Przyjaciel
MrSpock napisał/a:

Ja miałem taki dylemat kiedyś. Dziewczyna powiedziała mi że się boi związku. W tedy powiedziałem jej że dopasujemy to tak żeby jej warunki były spełnione i byliśmy ze sobą tylko przytulając się i całując. Nawet spaliśmy razem ale tylko w ten sposób. Mało kto decyduje się na to ale w naszej sytuacji to było jedyne rozwiązanie. Ona nie wierzyła że to się uda, ale potem była bardzo szczęśliwa. Miała ze mną więź uczuciową jakiej potrzebowała i jakiej nikt by jej nie dał. Mieliśmy cudowne spacery po mieście i rozmowy. To była ogromna przyjaźń jaka się nie zdarza. Te pocałunki i wspólne spanie dawało jej wystarczające zadowolenie a trzeba dodać że fajnie całowaliśmy się przez dwie godziny. Później ona wyjechała do innego miasta i musieliśmy się rozstać. Nie tylko ja ale również niektóre inne pary decydują się na taką relację, ale wcześniej trzeba to uzgodnić że tak będzie.

No właśnie tak jak napisałeś to była ogromna przyjaźń jaka się nie zdarza. My przyjaźniliśmy się ale on już nie chce się przyjaźnić i chciałby być ze mną w związku. Mi już też zależy na czymś poważniejszym, nie chcę żyć w jakiś "układach", być może dlatego też mam takie wątpliwości.

8

Odp: Przyjaciel
Elle88 napisał/a:
oldorando napisał/a:

Spock....ty masz 40+ lat?
Serio?...... Niemozliwe.......

Coś mnie się zdaje, że to jest ten typ "porządnego faceta", który wbije kobietę w poczucie winy, że ona chce od niego seksu, że będzie się taka potem latami zbierała i uwierzy, że coś z nią nie tak. Podczas gdy faciowi najprawdopodobniej nie staje.. przy kobiecie, ani w ogóle na myśl o seksie - cała reszta to dorabianie 'wzniosłych' ideologii wokół tego faktu i racjonalizacja dlaczego "seks jest dla troglodytów".

Ale on twierdzi, że znajduje amatorki na takie "ostre harce"..Zastanawiam się tylko w jakim przedziale wiekowym, bo takie podejście to jest albo do 15 roku życia, albo dopiero po 70-tym.

Moje zdumienie odnosilo sie do " calosci tworczosci" pana spocka....

Moge zrozumiec, ze facet jest aseksualny/wierzacy/problemowy....
Ale znalam nomadow z sahary, ktorzy mieli szersze spojrzenie na ludzi, wieksze pojecie o zyciu...

9

Odp: Przyjaciel

Spock napisał "kiedyś", czyli mógł mieć wtedy kilkanaście lat, a nie 40 smile
Autorko, ja też miałam kiedyś takiego przyjaciela, który chciał być moim chłopakiem. Ale - zależy, co ty do niego czujesz i na tym bazuj.Ja nie czułam żadnej chemii do mojego przyjaciela,mogłam go traktować tylko jako przyjaciela. Jeżeli ty czujesz tę chemię i chcesz z nim być, to się nie zastanawiaj. Miłość i przyjaźń to chyba najlepsze, co się może przydarzyć.

10

Odp: Przyjaciel
zbytdelikatna napisał/a:

Spock napisał "kiedyś", czyli mógł mieć wtedy kilkanaście lat, a nie 40 smile
Autorko, ja też miałam kiedyś takiego przyjaciela, który chciał być moim chłopakiem. Ale - zależy, co ty do niego czujesz i na tym bazuj.Ja nie czułam żadnej chemii do mojego przyjaciela,mogłam go traktować tylko jako przyjaciela. Jeżeli ty czujesz tę chemię i chcesz z nim być, to się nie zastanawiaj. Miłość i przyjaźń to chyba najlepsze, co się może przydarzyć.

Chciałabym z nim być ale zastanawiam się czy taki związek ma szansę przetrwać próbę czasu. W pewnym wieku (30+) te różnice jednak trochę się zacierają a teraz jakby nie było jesteśmy na zupełnie innych etapach. Czy 7 lat to aż tak bardzo dużo? Wcześniej nie przeszkadzała mi ta różnica bo też była to przyjaźń. Jakby nie było ja dopiero wchodzę w dorosłe życie.

11

Odp: Przyjaciel

Znacie sie....i dobrze.
Przyjaznicie sie...i dobrze...

Klopot w tym, ze jak on spedza czas nie z toba, to nie tesknisz, szlag cie nie trafia, ze on moze spedzac ten czas w ramionach innej kobiety, ze moze inna adorowac, uwodzic, podziwiac.
Nie myslisz o tym.
Zyczysz mu dobrze, jestes serdeczna, - przyjazna.

On sobie zdal sprawe, ze chce cie dla siebie.
Ze nie chce, zebys oddawala swoje cialo/uwage/czas/ fascynacje innemu facetowi.

Pomysl, czy jestes w stanie odwzajemnic to co on czuje?
Czy kierujesz sie tylko wiekiem/rozsadkiem/opinia otoczenia?

Jesli nie jesdtes w stanie czuc jak on, to przyjaxniac sie zadajesz mu bol.
Bo pewnego dnia opowiesz mu o fantastycznym romku/tomku, czy atomku, ktory jest ach i och...
A dla niego to bedzie bolesne, bo on bedzie drugoplanowy .
On bedzie TYLKO przyjacielem a tamten bedzie AZ  twoim facetem.

To, co dla ciebie jest przyjaznia, wiezia przyjacielska, dla niego jest poglebianiem innego uczucia.
Jesli myslisz tylko o sobie, i masz w doopie, co on czuje, to korzystaj z przyjazni....

Jesli jego dobro serio lezy ci na sercu, to zrozum, ze twoj przyjacielski gest, jest dla niego czyms innym.
Jest poglebianiem wiezi z ta jedyna, najblizsza wybrana- toba.

Ty zdecydujesz, co z tym zrobic.

12

Odp: Przyjaciel

Jeśli mu ufasz, to nie jest zbyt duża różnica wieku. Chyba, że boisz się, że wykorzysta twój brak doświadczenia, ale wtedy trudno byłoby traktować go jak przyjaciela.

13

Odp: Przyjaciel

Autorko...
A czy ty CHCESZ  go kochac?

Czy tylko zastanawiasz sie, czy warto z nim byc?

14

Odp: Przyjaciel
oldorando napisał/a:

Znacie sie....i dobrze.
Przyjaznicie sie...i dobrze...

Klopot w tym, ze jak on spedza czas nie z toba, to nie tesknisz, szlag cie nie trafia, ze on moze spedzac ten czas w ramionach innej kobiety, ze moze inna adorowac, uwodzic, podziwiac.
Nie myslisz o tym.
Zyczysz mu dobrze, jestes serdeczna, - przyjazna.

On sobie zdal sprawe, ze chce cie dla siebie.
Ze nie chce, zebys oddawala swoje cialo/uwage/czas/ fascynacje innemu facetowi.

Pomysl, czy jestes w stanie odwzajemnic to co on czuje?
Czy kierujesz sie tylko wiekiem/rozsadkiem/opinia otoczenia?

Jesli nie jesdtes w stanie czuc jak on, to przyjaxniac sie zadajesz mu bol.
Bo pewnego dnia opowiesz mu o fantastycznym romku/tomku, czy atomku, ktory jest ach i och...
A dla niego to bedzie bolesne, bo on bedzie drugoplanowy .
On bedzie TYLKO przyjacielem a tamten bedzie AZ  twoim facetem.

To, co dla ciebie jest przyjaznia, wiezia przyjacielska, dla niego jest poglebianiem innego uczucia.
Jesli myslisz tylko o sobie, i masz w doopie, co on czuje, to korzystaj z przyjazni....

Jesli jego dobro serio lezy ci na sercu, to zrozum, ze twoj przyjacielski gest, jest dla niego czyms innym.
Jest poglebianiem wiezi z ta jedyna, najblizsza wybrana- toba.

Ty zdecydujesz, co z tym zrobic.

Niestety w ogóle mi nie pomagacie, takie lanie wody trochę. To jasne że gdyby mi nie zależało to nie odnawiałabym tego kontaktu i nie przystała na jego propozycje. Ja sobie zdaję sprawę że funduję mu trochę taką huśtawkę emocjonalną ale mi też nie jest łatwo. No ale zawsze jakiś krok do przodu (wie że może liczyć na coś więcej). Jak to za nim nie tęsknię? Oczywiście że tęsknie, pisałam że jak nie utrzymywaliśmy kontaktu to brakowało mi go. To że mam 20 lat to nie znaczy że w głowie mi tylko jakieś zabawy i będę się bawiła kogoś uczuciami. Mi chodzi dokładnie o to czy ma to sens? Jakbym była starsza to pewnie by też nie było tego typu wątpliwości a ja cały czas robię analizy typu "Jak ja będę miała X lat to on będzie miał tyle".

15

Odp: Przyjaciel

Panna

Byłaś... z nim...?

16

Odp: Przyjaciel
Panna X napisał/a:
oldorando napisał/a:

Znacie sie....i dobrze.
Przyjaznicie sie...i dobrze...

Klopot w tym, ze jak on spedza czas nie z toba, to nie tesknisz, szlag cie nie trafia, ze on moze spedzac ten czas w ramionach innej kobiety, ze moze inna adorowac, uwodzic, podziwiac.
Nie myslisz o tym.
Zyczysz mu dobrze, jestes serdeczna, - przyjazna.

On sobie zdal sprawe, ze chce cie dla siebie.
Ze nie chce, zebys oddawala swoje cialo/uwage/czas/ fascynacje innemu facetowi.

Pomysl, czy jestes w stanie odwzajemnic to co on czuje?
Czy kierujesz sie tylko wiekiem/rozsadkiem/opinia otoczenia?

Jesli nie jesdtes w stanie czuc jak on, to przyjaxniac sie zadajesz mu bol.
Bo pewnego dnia opowiesz mu o fantastycznym romku/tomku, czy atomku, ktory jest ach i och...
A dla niego to bedzie bolesne, bo on bedzie drugoplanowy .
On bedzie TYLKO przyjacielem a tamten bedzie AZ  twoim facetem.

To, co dla ciebie jest przyjaznia, wiezia przyjacielska, dla niego jest poglebianiem innego uczucia.
Jesli myslisz tylko o sobie, i masz w doopie, co on czuje, to korzystaj z przyjazni....

Jesli jego dobro serio lezy ci na sercu, to zrozum, ze twoj przyjacielski gest, jest dla niego czyms innym.
Jest poglebianiem wiezi z ta jedyna, najblizsza wybrana- toba.

Ty zdecydujesz, co z tym zrobic.

Niestety w ogóle mi nie pomagacie, takie lanie wody trochę. To jasne że gdyby mi nie zależało to nie odnawiałabym tego kontaktu i nie przystała na jego propozycje. Ja sobie zdaję sprawę że funduję mu trochę taką huśtawkę emocjonalną ale mi też nie jest łatwo. No ale zawsze jakiś krok do przodu (wie że może liczyć na coś więcej). Jak to za nim nie tęsknię? Oczywiście że tęsknie, pisałam że jak nie utrzymywaliśmy kontaktu to brakowało mi go. To że mam 20 lat to nie znaczy że w głowie mi tylko jakieś zabawy i będę się bawiła kogoś uczuciami. Mi chodzi dokładnie o to czy ma to sens? Jakbym była starsza to pewnie by też nie było tego typu wątpliwości a ja cały czas robię analizy typu "Jak ja będę miała X lat to on będzie miał tyle".

A ja ci nie przypisuje zlej woli...

Tylko ty mozesz powiedziec, czy chcesz go kochac/byc z nim, czy ci ten wiek przeszkadza.

Chodzi mi tylko o to, czego ty chcesz?

17

Odp: Przyjaciel
TenObcy napisał/a:

Panna

Byłaś... z nim...?

Nie rozumiem. Pisałam że tylko łączyła nas przyjaźń, teraz zaczynamy się spotykać już w nieco innym charakterze ale nie jesteśmy ze sobą w związku. Pisałam też że nie chcę żyć w jakiś dziwnych "układach" i też nigdy w takich nie byłam.

18 Ostatnio edytowany przez Panna X (2015-12-09 18:09:34)

Odp: Przyjaciel
oldorando napisał/a:
Panna X napisał/a:
oldorando napisał/a:

Znacie sie....i dobrze.
Przyjaznicie sie...i dobrze...

Klopot w tym, ze jak on spedza czas nie z toba, to nie tesknisz, szlag cie nie trafia, ze on moze spedzac ten czas w ramionach innej kobiety, ze moze inna adorowac, uwodzic, podziwiac.
Nie myslisz o tym.
Zyczysz mu dobrze, jestes serdeczna, - przyjazna.

On sobie zdal sprawe, ze chce cie dla siebie.
Ze nie chce, zebys oddawala swoje cialo/uwage/czas/ fascynacje innemu facetowi.

Pomysl, czy jestes w stanie odwzajemnic to co on czuje?
Czy kierujesz sie tylko wiekiem/rozsadkiem/opinia otoczenia?

Jesli nie jesdtes w stanie czuc jak on, to przyjaxniac sie zadajesz mu bol.
Bo pewnego dnia opowiesz mu o fantastycznym romku/tomku, czy atomku, ktory jest ach i och...
A dla niego to bedzie bolesne, bo on bedzie drugoplanowy .
On bedzie TYLKO przyjacielem a tamten bedzie AZ  twoim facetem.

To, co dla ciebie jest przyjaznia, wiezia przyjacielska, dla niego jest poglebianiem innego uczucia.
Jesli myslisz tylko o sobie, i masz w doopie, co on czuje, to korzystaj z przyjazni....

Jesli jego dobro serio lezy ci na sercu, to zrozum, ze twoj przyjacielski gest, jest dla niego czyms innym.
Jest poglebianiem wiezi z ta jedyna, najblizsza wybrana- toba.

Ty zdecydujesz, co z tym zrobic.

Niestety w ogóle mi nie pomagacie, takie lanie wody trochę. To jasne że gdyby mi nie zależało to nie odnawiałabym tego kontaktu i nie przystała na jego propozycje. Ja sobie zdaję sprawę że funduję mu trochę taką huśtawkę emocjonalną ale mi też nie jest łatwo. No ale zawsze jakiś krok do przodu (wie że może liczyć na coś więcej). Jak to za nim nie tęsknię? Oczywiście że tęsknie, pisałam że jak nie utrzymywaliśmy kontaktu to brakowało mi go. To że mam 20 lat to nie znaczy że w głowie mi tylko jakieś zabawy i będę się bawiła kogoś uczuciami. Mi chodzi dokładnie o to czy ma to sens? Jakbym była starsza to pewnie by też nie było tego typu wątpliwości a ja cały czas robię analizy typu "Jak ja będę miała X lat to on będzie miał tyle".

A ja ci nie przypisuje zlej woli...

Tylko ty mozesz powiedziec, czy chcesz go kochac/byc z nim, czy ci ten wiek przeszkadza.

Chodzi mi tylko o to, czego ty chcesz?

Chcę być z nim w związku ale mam też wątpliwości. Chyba przypisujesz mi jednak jakieś nieszczere intencje, szkoda.

19 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-09 18:10:08)

Odp: Przyjaciel

Niestety w ogóle mi nie pomagacie, takie lanie wody trochę

Chyba przypisujesz mi jakieś nieszczere intencje, szkoda.

No, szkoda Oldo, że jesteś taka bezczelna - zabierasz autorce czas tym laniem wody.

Hahahah, nie mogę co za niewdzięczna dziewucha big_smile

20

Odp: Przyjaciel
Elle88 napisał/a:

Niestety w ogóle mi nie pomagacie, takie lanie wody trochę

Chyba przypisujesz mi jakieś nieszczere intencje, szkoda.

No, szkoda Oldo, że jesteś taka bezczelna - zabierasz autorce czas tym laniem wody.

Hahahah, nie mogę co za niewdzięczna dziewucha big_smile

Niewdzięczna dziewucha, widzę same komplementy big_smile No cóż, widać jak zwykle nie doceniam. To jest oczywiście żart tongue

21 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-09 18:18:22)

Odp: Przyjaciel

Panna

Geeez... a tak bardzo chciałem być delikatny.
Spałaś z nim?
Od jakiego czasu się spotykacie już jako ,,para''?

Po pierwsze, ludzie potrzebują czasu aby się ,,dotrzeć''. To mogą być miesiące.
Po drugie, musisz czuć że on Cię ,,bierze'', w sensie bicie serca, motylki w brzuchu etc.
Po trzecie, on musi Cię wziąć w ramiona, a Ty musisz czuć że chcesz żeby on TO zrobił z Tobą.

Widzisz, rozumiesz o czym mówię?
Jeżeli widzisz, że wszystko do tego zmierza, to jesteś w związku i w końcu go pokochasz.
Jeżeli nie, no to musisz albo czekać, albo zerwać.
Może być też tak, że on Cię kocha, ale jedyne co mu wychodzi to adoracja. A Ty nie chcesz być adorowana, tylko uwiedziona.

Brzmi sensownie?

22 Ostatnio edytowany przez Panna X (2015-12-09 18:26:47)

Odp: Przyjaciel
TenObcy napisał/a:

Panna

Geeez... a tak bardzo chciałem być delikatny.
Spałaś z nim?
Od jakiego czasu się spotykacie już jako ,,para''?

Po pierwsze, ludzie potrzebują czasu aby się ,,dotrzeć''. To mogą być miesiące.
Po drugie, musisz czuć że on Cię ,,bierze'', w sensie bicie serca, motylki w brzuchu etc.
Po trzecie, on musi Cię wziąć w ramiona, a Ty musisz czuć że chcesz żeby on TO zrobił z Tobą.

Widzisz, rozumiesz o czym mówię?
Jeżeli widzisz, że wszystko do tego zmierza, to jesteś w związku i w końcu go pokochasz.
Jeżeli nie, no to musisz albo czekać, albo zerwać.
Może być też tak, że on Cię kocha, ale jedyne co mu wychodzi to adoracja. A Ty nic chcesz być adorowana, tylko uwiedziona.

Brzmi sensownie?

Ja wiem o co Ci chodziło. Pisałam też że ja nie akceptuję jakiś dziwnych układów (tak dla mnie to dziwne) i nie poszłabym z przyjacielem do łóżka. Spotykamy się ale nie jako para więc też jak mamy się "dotrzeć" skoro nie jesteśmy ze sobą w związku. Co do tej adoracji to adoruje mnie i też nie chce pewnie robić jakiś gwałtownych ruchów bo tak jak napisałam powiedział że nie chce naciskać i to ja mam sama chcieć a on będzie czekał. A ja? Boję się wykonać tego kroku, mam też w pewnym sensie "wyrzuty" ale on sam na to przystał i niby wszystko rozumie. Głupio mi trochę, on tak się stara a ja tylko te swoje myśli sad

A co do końcowego pytania to tak brzmi to sensownie, doceniam smile

23

Odp: Przyjaciel

Myślę, że Panna obawia się, że jego miłość może nie wystarczyć na dłuższą metę.
Sama bowiem nie zweryfikowała, a więc i nie zdefiniowała jeszcze uczuć do przyjaciela po jego otwarciu się na coś więcej.
Stąd obawa, że różnica wieku może mieć istotne znaczenie w tym ewentualnym związku. Kobiety i mężczyzny. Nie dwojga przyjaciół.
Którego skutkiem w wypadku nie odwzajemnienia z jej strony uczuć do niej żywionych, będzie utrata bardzo bliskiej osoby.

24

Odp: Przyjaciel
Excop napisał/a:

Myślę, że Panna obawia się, że jego miłość może nie wystarczyć na dłuższą metę.
Sama bowiem nie zweryfikowała, a więc i nie zdefiniowała jeszcze uczuć do przyjaciela po jego otwarciu się na coś więcej.
Stąd obawa, że różnica wieku może mieć istotne znaczenie w tym ewentualnym związku. Kobiety i mężczyzny. Nie dwojga przyjaciół.
Którego skutkiem w wypadku nie odwzajemnienia z jej strony uczuć do niej żywionych, będzie utrata bardzo bliskiej osoby.

Pisałam że mi zależy ale też potrzebuję trochę więcej czasu, widać taki ze mnie typ. Boję się że jak będę z nim w związku to mogą być jakieś przeszkody, inne oczekiwania. Wiem że to kwestia ustalenia ale przecież coś może mu się nagle odmienić. To jednak co innego jakby był w związku z jakąś swoją rówieśnicą.

25

Odp: Przyjaciel

powiedział że nie chce naciskać i to ja mam sama chcieć a on będzie czekał.

O matko.. to chyba jakaś ciepła kluska trochę. Na co on chce niby "Czekać" jak Ty masz 20 lat i nieogarnięta w "tych" sprawach jesteś, a do tego masz mętlik w głowie.
Zdecydowany facet by Cię po prostu uwiódł -jak pisał TenObcy - i byłoby dawno po rozkminach i po "bólu".

Wygląda na to, że gość albo faktycznie się zalofciał i zgłupiał, albo nie wie co robi tak samo jak Ty. wink

26

Odp: Przyjaciel

Najlepszy związek to był Radziecki. Przetrwał szczęśliwie ponad 70 lat, kilkanaście republik kochało się na zabój, czasem romantycznie i wzniośle, czasem ostro i namiętnie, a wszelkie wątpliwości były szybko i zdecydowanie rozwiewane. A teraz co, ciągłe rozkminy, dylematy i problemy...

Wybacz autorko, że leję wodę, ale to jest woda z Jordanu. Sam Jan Chrzciciel doceniał jej walory.

27

Odp: Przyjaciel

Odwieczny dylemat chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko.
Jest to niewykonalne. Musisz sobie odpowiedzieć na bardzo proste pytanie, czy zależy ci na nim inaczej niż na przyjacielu?
Jeśli odpowiedź będzie twierdząca zróbcie z tego związek, jeśli negatywna powiedz mu że nic z tego nie będzie.
Trochę pocierpi i mu przejdzie i znów będziecie mogli być tylko przyjaciółmi.
Jeśli będziesz go zwodzić i dawać nadzieję, później będzie cierpiał dłużej i stracisz zarówno przyjaciela jak i szansę na związek.
Siedem lat różnicy wieku to żadna różnica wieku. Ja osobiście uważam że dobrze jak mężczyzna jest starszy, nie razi mnie różnica 10 czy 15 lat.
Starsi faceci są lepiej ogarnięci życiowo.

28

Odp: Przyjaciel
Elle88 napisał/a:

powiedział że nie chce naciskać i to ja mam sama chcieć a on będzie czekał.

O matko.. to chyba jakaś ciepła kluska trochę. Na co on chce niby "Czekać" jak Ty masz 20 lat i nieogarnięta w "tych" sprawach jesteś, a do tego masz mętlik w głowie.
Zdecydowany facet by Cię po prostu uwiódł -jak pisał TenObcy - i byłoby dawno po rozkminach i po "bólu".

Wygląda na to, że gość albo faktycznie się zalofciał i zgłupiał, albo nie wie co robi tak samo jak Ty. wink

Właśnie, m. in., o to "zaniedbanie" przyjaciela chodziło mi.
Powiedział, w czym rzecz. A Panna, ślepa, niczego wcześniej nie zauważyła.
Różnica wieku w jego przypadku ma swoją wymowę.
Kto chciałby wyjść na "doświadczonego" skurwiela, który zawrócił w głowie młodej panience, by ją przelecieć? Aby przekonać ją o sile uczucia "przyjaźni"?
Masz rację, Elle. Prawdopodobnie, Autorka "w tych sprawach nie jest jeszcze ogarnięta".
Gość z kolei według mnie, również zdaje sobie z tego sprawę, więc dał jej czas na owe "ogarnięcie".
Niekiedy smucą mnie wpisy Pań, w których szczerość intencji mężczyzny wobec bliskiej kobiety (zwłaszcza w takiej sytuacji), brana jest za słabość.
Widocznie, kobiety potrzebują niespodzianek. Również - tych niemiłych.

29

Odp: Przyjaciel

Kobiety doceniają szczerość intencji faceta, gdy te intencje im pasują. Tu mamy raczej niedopasowanie intencji do oczekiwań - nieważne czy świadomych czy podświadomych.

30

Odp: Przyjaciel

Excop, dokładnie - raczej minimalny procent dorosłych facetów spotyka się regularnie z kobietą, względem której nie mają konkretnych intencji.

Mnie chodziło nie o to, że facet, który szanuje kobietę to "Frajer" i jest to słabość, którą należy ze swojego charakteru wyeliminować. Nic z tych rzeczy.
Tylko często niektórzy panowie mylą 'szacunek' z nie robieniem niczego żeby kobieta zobaczyła w nich nie tylko kolegę, ale i mężczyznę, ale o tym już niestety nie zdecyduje rozmawianie o tym, że by się tego od niej chciało czy "dawanie czasu" na to by ona się ..sama poderwała chyba? Bo inaczej trudno mi pojąć czemu to czekanie miałoby służyć.. i jak ona miałaby "dojrzeć" do decyzji ,że chce być z facetem, podczas gdy on cały czas zachowuje się jak dobry kolega. Gdzie w tym jakieś seksualne podteksty? Gdzie dotyk etc.

To tak niestety nie działa.. Żeby uwieść kobietę nie podsuwa się jej 'umowy na bycie ze sobą' do podpisania, tylko sprawia się, że to ONA chce sama z siebie z mężczyzną być.

31

Odp: Przyjaciel
Elle88 napisał/a:

Excop, dokładnie - raczej minimalny procent dorosłych facetów spotyka się regularnie z kobietą, względem której nie mają konkretnych intencji.

Mnie chodziło nie o to, że facet, który szanuje kobietę to "Frajer" i jest to słabość, którą należy ze swojego charakteru wyeliminować. Nic z tych rzeczy.
Tylko często niektórzy panowie mylą 'szacunek' z nie robieniem niczego żeby kobieta zobaczyła w nich nie tylko kolegę, ale i mężczyznę, ale o tym już niestety nie zdecyduje rozmawianie o tym, że by się tego od niej chciało czy "dawanie czasu" na to by ona się ..sama poderwała chyba? Bo inaczej trudno mi pojąć czemu to czekanie miałoby służyć.. i jak ona miałaby "dojrzeć" do decyzji ,że chce być z facetem, podczas gdy on cały czas zachowuje się jak dobry kolega. Gdzie w tym jakieś seksualne podteksty? Gdzie dotyk etc.

To tak niestety nie działa.. Żeby uwieść kobietę nie podsuwa się jej 'umowy na bycie ze sobą' do podpisania, tylko sprawia się, że to ONA chce sama z siebie z mężczyzną być.

No, widzisz, Elle.
Chyba rozmijamy się w rozumieniu terminu "uwiedzenie".
Mówię o sytuacji, w której mężczyzna zdobywa się na zamknięcie etapu "zwykłej" przyjaźni i oferuje przyjaciółce związek.
Bohater opowieści według mnie, już wcześniej dawał sygnały Autorce, że bycie powiernikiem i zaufanym doradcą, przestało mu wystarczać. I ona sama, jak się wydaje (między wierszami czytając jej post) podobnie odpowiadała.
Stąd otwarte w końcu, postawienie przez niego sprawy.
Może się mylę, ale w całej tej sprawie najważniejszą rolę gra różnica wieku i obawy. Właśnie o "stałość" uczuć chłopaka.

32 Ostatnio edytowany przez Panna X (2015-12-09 20:42:46)

Odp: Przyjaciel

"Ciepła klucha", ma mnie uwieść, tak wypisuję bo już mi się nie chce konkretnych cytatów przytaczać. Uwieść to on mnie  tak nie uwiedzie bo ja nie chcę zaczynać związku od łóżka i on o tym doskonale wie. Jak pisałam ma w moim wieku siostrę, wątpię żeby chciał żeby ktoś z nią podobnie postąpił. Akurat on w nią jest wpatrzony jak w obrazek i zawsze stanie za nią murem. Raczej głupotą by było z jego strony żeby ot tak mnie zaciągnąć do łóżka teraz czy to wcześniej jak się przyjaźniliśmy. Gdyby było to wcześniej to raczej by było "pozamiatane" bo akurat miałam okazję mu się wypłakiwać w rękaw że facet nie znając mnie praktycznie (dopiero poznawał) zaproponował mi seks a ja akurat mam jakieś wartości i nie był to dla mnie żaden "komplement", ogólnie to bardzo to przeżywałam. A teraz raczej też by tak nie zrobił bo jak pisałam ja nie chcę zaczynać związku od łóżka i uważam że wszystko w swoim czasie czyli jakby dane było nam razem być a ja mu na tyle zaufam. Serio chciałabym żeby on mnie szanował a nie tak od razu do łóżka mu wskakiwać. Ja tam nie chcę obrażać takich kobiet, no ale ja byłam tak trochę wychowywana można powiedzieć "starą szkołą" i raczej wiele rzeczy mnie dziwi. A moje niektóre rówieśnice może i tak robią ale ja uważam że to każdego sprawa, ja tak robić nie będę. A co do tego że on nie chce naciskać to on raczej ma  na myśli "deklaracje" czy chciałabym w ogóle z nim być. Ogólnie to on też wyniósł pewne wartości z domu, naprawdę ma szacunek do kobiet, łącznie z takimi drobnymi drobiazgami jak otwieranie drzwi itp. do swoich rodziców też ma szacunek (nigdy na nich złego słowa nie powiedział) a ja akurat patrzę na takie "drobnostki" bo to akurat świadczy w jakiś sposób o mężczyźnie.

33

Odp: Przyjaciel

Excop, przeczytaj co pisze powyżej sama autorka , jak ona to widzi. Jako kobieta powiem Ci jedno - tak o facecie nie pisze zakochana kobieta, tak to się pisze o poczciwinie, dobrym koledze ..a następnie piętrzy się powody 'na nie' i szuka do nich racjonalizacji.

- "bo ma siostrę w jej wieku (wtf? Co to ma niby do rzeczy big_smile)

Dalej nie czytałam, bo widzę, że miałam racje - nie ma chemii = on chce ją uwieść na sposób o którym pisałam : "Chciałbym z Tobą być, wiesz? sad"
Ja się nie dziwę, że ona nic nie czuje.

Excop napisał/a:

Mówię o sytuacji, w której mężczyzna zdobywa się na zamknięcie etapu "zwykłej" przyjaźni i oferuje przyjaciółce związek.

On nie ma OFEROWAĆ jej związku, bo on nic nie sprzedaje. On ma ZROBIĆ tak żeby ona w swojej głowie sobie z nim związek była w stanie wyobrazić, a tutaj tego nie ma.. co dopiero fantazjować o związku z nim.

34

Odp: Przyjaciel

Nie ma chemii bo nie ma gorącego seksu tak? Ja akurat o poczciwych kolegach tak nie piszę. Wiesz każdy ma inne spojrzenie na pewne sprawy. A ja staram się mimo mętliku w głowie racjonalnie myśleć. To chyba nic dziwnego że mam wątpliwości, widać poważnie podchodzę do sprawy. Może brzydko teraz powiem ale ja nie wskakuję do łóżka ot tak z myślą że może coś z tego będzie a może nie, niektóre kobiety tak robią.

35

Odp: Przyjaciel
Panna X napisał/a:

Nie ma chemii bo nie ma gorącego seksu tak? Ja akurat o poczciwych kolegach tak nie piszę. Wiesz każdy ma inne spojrzenie na pewne sprawy. A ja staram się mimo mętliku w głowie racjonalnie myśleć. To chyba nic dziwnego że mam wątpliwości, widać poważnie podchodzę do sprawy. Może brzydko teraz powiem ale ja nie wskakuję do łóżka ot tak z myślą że może coś z tego będzie a może nie, niektóre kobiety tak robią.


Nie chodzi o "gorący seks" czy wskakiwanie do łóżka "odrazu" (cokolwiek to dla Ciebie znaczy), tylko o brak erotyki i chemii między wami na tyle byś go tak po ludzku, zwyczajnie pragnęła. Żeby to odczuwać nie trzeba czasem nawet kogoś pocałować, wystarczy dotknąć.. albo po prostu bardzo chcieć dotyku.
A Ty mówisz o nim, o tej całej sytuacji z ładunkiem emocjonalnym porównywalnym z tym jaki mam ja gdy idę do sklepu po owsiankę na śniadanie i rozmyślam o tym jak bardzo jest to dla mnie dobra opcja czy tez może zostawić ją sobie na jutro, a dziś zjeść np. jajecznicę.

36 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-09 21:32:35)

Odp: Przyjaciel

Panna

Widzisz wpadłaś w sumie między starszych i doświadczonych ludzi, w takie gniazdo żmij. Widać nie znasz jeszcze miłości od tej strony.
Dotykasz czasem jego ręki? Ściskasz ją? Patrzysz mu w oczy? Opierasz się na jego ramieniu?
Jeżeli nie, to z tym facetem chemii nie ma, nie ma w nim magnetyzmu. Może kiedyś będzie, a może i nie.
On chyba trochę widzi w Tobie bardziej rodzeństwo niż partnerkę i dlatego ma obawy.
Być może trafisz na jakiegoś badboya i polecisz za nim bez pamięci.

Gdybyś przełamała dystans, to miałabyś szanse na zbliżenia fizyczne, wydzieliłaby się oksytocyna i endorfiny i być może byś się zakochała.
Tylko do tego potrzeba otwartości i doświadczenia. Możliwe jest, że to jeszcze nie ten etap dla Ciebie.
Nie ma się co spieszyć, bo życie seksualne i emocjonalne łatwo jest zepsuć, a trudno naprawić.

37

Odp: Przyjaciel
TenObcy napisał/a:

Panna

Widzisz wpadłaś w sumie między starszych i doświadczonych ludzi, w takie gniazdo żmij. Widać nie znasz jeszcze miłości od tej strony.
Dotykasz czasem jego ręki? Ściskasz ją? Patrzysz mu w oczy? Opierasz się na jego ramieniu?
Jeżeli nie, to z tym facetem chemii nie ma, nie ma w nim magnetyzmu. Może kiedyś będzie, a może i nie.
On chyba trochę widzi w Tobie bardziej rodzeństwo niż partnerkę i dlatego ma obawy.
Być może trafisz na jakiegoś badboya i polecisz za nim bez pamięci.

Gdybyś przełamała dystans, to miałabyś szanse na zbliżenia fizyczne, wydzieliłaby się oksytocyna i endorfiny i być może byś się zakochała.
Tylko do tego potrzeba otwartości i doświadczenia. Możliwe jest, że to jeszcze nie ten etap dla Ciebie.
Nie ma się co spieszyć, bo życie seksualne i emocjonalne łatwo jest zepsuć, a trudno naprawić.

Wiesz ja raczej nie mam problemu z dotknięciem jego ręki, patrzeniem w oczy czy opieraniem się na jego ramieniu, tak źle z tym nie jest. A co do tego że bardziej patrzy na mnie przez pryzmat swojego rodzeństwa to też tak na początku myślałam dlatego wierzyłam w tą przyjaźń, potem jak mi powiedział że chciałby czegoś więcej to się przestraszyłam ale z kolei jak zerwaliśmy kontakt to brakowało mi go i tak stwierdziłam że może być coś z tego więcej, wcześniej patrzyłam na niego jak na przyjaciela a nie faceta i jakoś nie zastanawiałam się czy on mi się podoba fizycznie czy ja jemu itp. A żaden bad boy to raczej nie wchodzi w grę, nie mój typ. Ja lubię ambitnych facetów którzy mają jakieś zasady i nie traktują przedmiotowo kobiet.

38

Odp: Przyjaciel

Ano lubisz takich. Ale nie pożądasz.

Lubić to można kolegów.

39

Odp: Przyjaciel

Dokładnie.
Bez pożądania możecie się dalej "psiapsiółkować" wink

40

Odp: Przyjaciel
Elle88 napisał/a:

Dokładnie.
Bez pożądania możecie się dalej "psiapsiółkować" wink

Wiesz teraz to już jesteś odrobinę złośliwa, przynajmniej ja to tak odebrałam. No ale w porządku szanuję kogoś zdanie.

41 Ostatnio edytowany przez Żyd Ortodoksyjny (2015-12-09 23:11:32)

Odp: Przyjaciel

To nie jest złośliwość, tylko analiza problemu, przynajmniej ja te jej posty tak odbieram. Analiza jak to analiza, czasem jej wyniki są niezgodne z naszymi oczekiwaniami, ale to nie oznacza z góry, że sama analiza jest nierzetelna i do bani. Analiza jest tutaj akurat dobra, tylko bronisz się przed przyjęciem jej wyników do wiadomości.

42 Ostatnio edytowany przez Panna X (2015-12-09 23:17:10)

Odp: Przyjaciel
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:

To nie jest złośliwość, tylko analiza problemu, przynajmniej ja te jej posty tak odbieram. Analiza jak to analiza, czasem jej wyniki są niezgodne z naszymi oczekiwaniami, ale to nie oznacza z góry, że sama analiza jest nierzetelna i do bani. Analiza jest tutaj akurat dobra, tylko bronisz się przed przyjęciem jej wyników do wiadomości.

Napisałam że szanuję kogoś zdanie. Nie bronię się przed przyjęciem wyników analizy do wiadomości, po coś chyba ten temat założyłam. Ok ja to być może trochę inaczej odebrałam, tyle.

43

Odp: Przyjaciel
Panna X napisał/a:

Ja lubię ambitnych facetów którzy mają jakieś zasady i nie traktują przedmiotowo kobiet.

Może on nie będzie traktować ciebie przedmiotowo, poza seksem. W seksie umysł zostaje całkowicie zaburzony i nie znam faceta który w tym czasie nie traktowałby kobiety przedmiotowo. Zastanawiam się jak to jest że bez seksu już nie kocha się drugiej osoby? Czy tak naprawdę miłość dla wielu ludzi to tylko pretekst a naprawdę chodzi im o seks? Jeżeli masz wątpliwości odnośnie seksu to one są uzasadnione. Jeżeli on nie ma wątpliwości to nie ma pewności czy nie zależy mu przede wszystkim na twoim ciele. Mój nauczyciel jest ze swoją chorowitą żona już 30 lat. Oni dawno nie mają seksu a on ją kocha. Dla ludzi proporcje są takie że związek to 80% seksu a reszta to jakieś tam bycie razem, może żadne. Dlatego relacje są takie płytkie i po kilku latach jedna ze stron przyznaje się że nic ich nie łączyło poza seksem. Czy mężczyźni i kobiety w ogóle chcieliby być w parach gdyby nie było seksu? Są takie pary ale bardzo rzadko, ci którzy to rozumieją.

Jak już musisz mieć z nim seks, to licz się z konsekwencjami. Może się zdarzyć że mu się znudzisz bardzo szybko, albo dowiesz się po długim czasie że chodziło mu tylko o to, a jest bardzo trudno rozpoznać czyjeś zamiary. Zwykle natarczywe domaganie się seksu jest niepokojącym objawem.

44 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-10 03:44:40)

Odp: Przyjaciel
Spock napisał/a:

Zwykle natarczywe domaganie się seksu jest niepokojącym objawem.

A czego jest objawem jak ktoś od 40 lat ani razu się seksu nie domagał?
To jakiś wyższy stopień opanowania Zen czy o co w tym wszystkim zwłaszcza chodzi.. wink

To co piszesz o przedkładaniu seksu nad budowanie więzi emocjonalnej innymi aspektami miałoby sens, gdybyś rozumiał, że relacja między mężczyzna i kobietą tym się odróżnia od przyjacielskiej, że jest w niej seks, który też wpływa na podtrzymanie więzi.
I jeśli jest udany, to jego ważność w skali całego związku w sposób naturalny 'spada' do 40-50% ( jeszcze w zależności od wieku i libido), ale gdy go w ogóle nie ma lub jest do bani (na jedno wychodzi) to mamy jakiś rodzaj karykaturalnej naciąganej "przyjaźni", tymczasem jest to z reguły zwykłe kolegowanie się, bo brakło chemii.


Nie ma potrzeby dorabiania do tego wzniosłych teorii o "dopasowaniu dusz" i wielkiej przyjaźni, jakiej nie znał świat wink

45

Odp: Przyjaciel
Elle88 napisał/a:
Spock napisał/a:

Zwykle natarczywe domaganie się seksu jest niepokojącym objawem.

A czego jest objawem jak ktoś od 40 lat ani razu się seksu nie domagał?
To jakiś wyższy stopień opanowania Zen czy o co w tym wszystkim zwłaszcza chodzi.. wink

To co piszesz o przedkładaniu seksu nad budowanie więzi emocjonalnej innymi aspektami miałoby sens, gdybyś rozumiał, że relacja między mężczyzna i kobietą tym się odróżnia od przyjacielskiej, że jest w niej seks, który też wpływa na podtrzymanie więzi.
I jeśli jest udany, to jego ważność w skali całego związku w sposób naturalny 'spada' do 40-50% ( jeszcze w zależności od wieku i libido), ale gdy go w ogóle nie ma lub jest do bani (na jedno wychodzi) to mamy jakiś rodzaj karykaturalnej naciąganej "przyjaźni", tymczasem jest to z reguły zwykłe kolegowanie się, bo brakło chemii.


Nie ma potrzeby dorabiania do tego wzniosłych teorii o "dopasowaniu dusz" i wielkiej przyjaźni, jakiej nie znał świat wink

Ależ chciałem mieć seks kiedyś bo byłem głupi i nie rozumiałem tego, tak samo jak alkoholik który po latach dochodzi do wniosku że picie nie ma sensu, bo seks jest jedynie pragnieniem bycia na haju i niczym więcej. Mogę dać sobie w żyłę, ale w końcu dochodzę do wniosku że już nie chcę. Naturalnie, że dojście do takiego wniosku wymaga lat przemyśleń i wysokiego poziomu zaawansowania duchowego. Ważne jest jak się z tym czujesz. Gdy widzisz że z seksem czujesz się gorzej, to znaczy że go nie potrzebujesz. Przychodzi okres gdy zaczyna się walka wewnętrzna między sacrum a profanum i w końcu już go nie chcesz mieć. Relacja między mężczyzną a kobietą jest wtedy gdy jest miłość. Seks jest gdy ludzie go chcą. Dla większości ludzi niestety jest inaczej bo prawie 100% mieszkańców tej planety jest uzależnionych od seksu. Można z powodzeniem być ze sobą bez seksu i jest to o wiele większa więź i sprawia ogromną radość. Wystarczą pocałunki i spanie razem, ale niewiele ludzi doszło do tego poziomu zaawansowania duchowego. Ci, którzy nie doszli, są jak niewidomi. Muszą posługiwać się laską i mieć seks bo jak go nie mają to życie dla nich jest blade. Osoby zaawansowane duchowo czerpią przyjemność z bycia razem, z bliskości, rozmowy, dyskusji, patrzenia na siebie, słuchania głosu drugiej osoby, wspólnego oglądania świata. Pojęcia te są zupełnie obce osobom które nie doszły do tego etapu rozwoju. One w ogóle nie będą rozumiały co ja piszę, bo nie czują tego. Uczeń nie zrozumie materiału z wyższej klasy dopóki nie przerobi niższej, więc dla wielu z was potrzebne będzie wiele tysięcy lat życia na Ziemi w kolejnych wcieleniach aż stwierdzicie że już macie tego dość. Niektórzy szybciej się uczą niż inni. Słabsi uczniowie będą musieli powtarzać klasę i zostać tutaj na kolejne życie. smile

46 Ostatnio edytowany przez Panna X (2015-12-10 09:48:34)

Odp: Przyjaciel
MrSpock napisał/a:
Panna X napisał/a:

Ja lubię ambitnych facetów którzy mają jakieś zasady i nie traktują przedmiotowo kobiet.

Może on nie będzie traktować ciebie przedmiotowo, poza seksem. W seksie umysł zostaje całkowicie zaburzony i nie znam faceta który w tym czasie nie traktowałby kobiety przedmiotowo. Zastanawiam się jak to jest że bez seksu już nie kocha się drugiej osoby? Czy tak naprawdę miłość dla wielu ludzi to tylko pretekst a naprawdę chodzi im o seks? Jeżeli masz wątpliwości odnośnie seksu to one są uzasadnione. Jeżeli on nie ma wątpliwości to nie ma pewności czy nie zależy mu przede wszystkim na twoim ciele. Mój nauczyciel jest ze swoją chorowitą żona już 30 lat. Oni dawno nie mają seksu a on ją kocha. Dla ludzi proporcje są takie że związek to 80% seksu a reszta to jakieś tam bycie razem, może żadne. Dlatego relacje są takie płytkie i po kilku latach jedna ze stron przyznaje się że nic ich nie łączyło poza seksem. Czy mężczyźni i kobiety w ogóle chcieliby być w parach gdyby nie było seksu? Są takie pary ale bardzo rzadko, ci którzy to rozumieją.

Jak już musisz mieć z nim seks, to licz się z konsekwencjami. Może się zdarzyć że mu się znudzisz bardzo szybko, albo dowiesz się po długim czasie że chodziło mu tylko o to, a jest bardzo trudno rozpoznać czyjeś zamiary. Zwykle natarczywe domaganie się seksu jest niepokojącym objawem.

Nie domaga się natarczywie seksu, przepraszam ale trochę mnie to rozśmieszyło smile No ale zgadzam się z Tobą, zawsze istnieje jakieś ryzyko. Nie wiem, ja wychodzę z takiego założenia że skoro tak się stara to może trochę mu jednak zależy. Oczywiście nie chcę  żeby szybko mną się znudził, traktował mnie przedmiotowo. A co do małżeństw które nie mają seksu to wiem że istnieją tzw. "białe małżeństwa" ale na przykład jak są młodzi ludzie, chcą mieć dzieci to niby jak. Ja jednak odnoszę wrażenie że na takie coś decydują się  trochę starsze osoby z pewnym bagażem doświadczeń.

47 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-12-10 10:05:27)

Odp: Przyjaciel

Odnoszę nieodparte wrażenie, że autorka jest po prostu jeszcze trochę za młoda i niedoświadczona, żeby zrozumieć to, co niektórzy chcą jej przekazać o pożądaniu i chemii... I stąd trochę niezrozumienia, że nie chodzi o "wskakiwanie" do łóżka na pierwszym spotkaniu. Tylko o to, że potrzeba fizyczności i jej pogłębiania jest nieodłącznym elementem zakochania (a nawet zauroczenia) płcią przeciwną. W przypadku niektórych ludzi potrzebna jest faza koleżeństwa/przyjaźni, której długość jest INDYWIDUALNIE pojmowana. Dla autorki może nie być niepokojące to, że będzie się przez rok spotykać z facetem, któremu wystarczą pocałunki. Ba, nawet dla niego może to nie być problemem, ale dla osób bardziej doświadczonych, patrzących z boku będzie to powodem do zastanowienia, bo jednak większość facetów ma inaczej.
Dlatego Panno X nie chodzi o to, żebyś zaczynała znajomość od dupy strony, tylko zwróciła uwagę, czy nie za dużo rozmyślań i analizowania tej znajomości a za mało po prostu intuicyjnej chęci jej rozwinięcia.

Panno X,
ja też przyznaję, że z opisu odnoszę wrażenie, że trafiłaś na faceta, który jest super i Cię adoruje, ale Ty wobec niego nie możesz wykrzesać innych uczuć niż przyjacielskie. Znalazłaś sobie argument o różnicy wieku, który owszem, może hamować, ale tak naprawdę nie jest realną przeszkodą. Ok, dopuszczam sytuację, że jesteś typem bojaźliwym i bardzo analitycznym i się zastanawiasz, co będzie jak Ty pójdziesz na studia, on będzie chciał zakładać rodzinę i jak to się poukłada, skoro jesteście na różnych etapach życia.
Ale skoro logika ma dominować, to podpowiem, co mnie się wydaje logiczne: kończysz znajomość, ponieważ jej przyszłość jest niepewna, a ponieważ starasz się być porządnym człowiekiem, kończysz tę pseudo-przyjaźń, żeby jemu dać możliwość rozwoju. Jak się dobrze postarasz, to nawet szybko przebolejesz.
Tymczasem Twoje posty, robią wrażenie, jakbyś była poirytowana całą sytuacją, ale głównie SWOIM nieodwzajemnieniem jego zaangażowania. Bo taki fajny facet, a ja mam wątpliwości, żeby skorzystać.  To jest trochę tak, jak okazje na promocji. Świetna sukienka, świetnie leży, super cena, modna, tylko w tym kolorze jakoś kiepsko wyglądam. Tak mi się wydaje. Ale może jak włosy przefarbuję? Albo może cera mi się zmieni? Ale jak się nie zmieni, a sukienka wyjdzie z mody? A wchodzisz do sklepu obok, gdzie jest sukienka droższa, niekoniecznie modna, ale wyglądasz w niej jak królowa balu i wiesz, że tą chcesz mieć. Itd. Porównanie może trochę banalne, ale może taka metafora pomoże zobrazować to, co wyłania się z Twoich postów.

"Goła" przyjaźń na dłuższą metę nie wystarczy do budowania związku. A tu niestety wszystko na to wskazuje. Gdyby było inaczej, zamiast wypytywania ludzi na forum, po prostu podjęłabyś ryzyko.

Wydajesz się być mimo wszystko dość rozsądną osobą, może kiedyś wpadniesz podzielić się, jak się sytuacja potoczyła.
Aha, dystans do komentarzy pana Spocka zalecam.

48 Ostatnio edytowany przez Panna X (2015-12-10 10:29:41)

Odp: Przyjaciel
robingirl napisał/a:

Odnoszę nieodparte wrażenie, że autorka jest po prostu jeszcze trochę za młoda i niedoświadczona, żeby zrozumieć to, co niektórzy chcą jej przekazać o pożądaniu i chemii... I stąd trochę niezrozumienia, że nie chodzi o "wskakiwanie" do łóżka na pierwszym spotkaniu. Tylko o to, że potrzeba fizyczności i jej pogłębiania jest nieodłącznym elementem zakochania (a nawet zauroczenia) płcią przeciwną. W przypadku niektórych ludzi potrzebna jest faza koleżeństwa/przyjaźni, której długość jest INDYWIDUALNIE pojmowana. Dla autorki może nie być niepokojące to, że będzie się przez rok spotykać z facetem, któremu wystarczą pocałunki. Ba, nawet dla niego może to nie być problemem, ale dla osób bardziej doświadczonych, patrzących z boku będzie to powodem do zastanowienia, bo jednak większość facetów ma inaczej.
Dlatego Panno X nie chodzi o to, żebyś zaczynała znajomość od dupy strony, tylko zwróciła uwagę, czy nie za dużo rozmyślań i analizowania tej znajomości a za mało po prostu intuicyjnej chęci jej rozwinięcia.

Panno X,
ja też przyznaję, że z opisu odnoszę wrażenie, że trafiłaś na faceta, który jest super i Cię adoruje, ale Ty wobec niego nie możesz wykrzesać innych uczuć niż przyjacielskie. Znalazłaś sobie argument o różnicy wieku, który owszem, może hamować, ale tak naprawdę nie jest realną przeszkodą. Ok, dopuszczam sytuację, że jesteś typem bojaźliwym i bardzo analitycznym i się zastanawiasz, co będzie jak Ty pójdziesz na studia, on będzie chciał zakładać rodzinę i jak to się poukłada, skoro jesteście na różnych etapach życia.
Ale skoro logika ma dominować, to podpowiem, co mnie się wydaje logiczne: kończysz znajomość, ponieważ jej przyszłość jest niepewna, a ponieważ starasz się być porządnym człowiekiem, kończysz tę pseudo-przyjaźń, żeby jemu dać możliwość rozwoju. Jak się dobrze postarasz, to nawet szybko przebolejesz.
Tymczasem Twoje posty, robią wrażenie, jakbyś była poirytowana całą sytuacją, ale głównie SWOIM nieodwzajemnieniem jego zaangażowania. Bo taki fajny facet, a ja mam wątpliwości, żeby skorzystać.  To jest trochę tak, jak okazje na promocji. Świetna sukienka, świetnie leży, super cena, modna, tylko w tym kolorze jakoś kiepsko wyglądam. Tak mi się wydaje. Ale może jak włosy przefarbuję? Albo może cera mi się zmieni? Ale jak się nie zmieni, a sukienka wyjdzie z mody? A wchodzisz do sklepu obok, gdzie jest sukienka droższa, niekoniecznie modna, ale wyglądasz w niej jak królowa balu i wiesz, że tą chcesz mieć. Itd. Porównanie może trochę banalne, ale może taka metafora pomoże zobrazować to, co wyłania się z Twoich postów.

"Goła" przyjaźń na dłuższą metę nie wystarczy do budowania związku. A tu niestety wszystko na to wskazuje. Gdyby było inaczej, zamiast wypytywania ludzi na forum, po prostu podjęłabyś ryzyko.

Wydajesz się być mimo wszystko dość rozsądną osobą, może kiedyś wpadniesz podzielić się, jak się sytuacja potoczyła.
Aha, dystans do komentarzy pana Spocka zalecam.

Nie chcę kończyć tej znajomości to już akurat przerabialiśmy. Jak pisałam przez ten czas brakowało mi go i uświadomiłam sobie że mogłoby coś być z tego więcej. A co do tego że tak analizuję, no taka już jestem, boję się ryzyka co nie oznacza że mi nie zależy. Ja nie jestem typem osoby która żyje chwilą, nie przepadam za spontanicznością i lubię sobie jednak coś tam zaplanować. A co do różnicy wieku to ok nie jest to może jakaś wielka przeszkoda ale jednak w tym przypadku jest ta różnica widoczna. Moi rodzice też raczej by tego związku nie zaakceptowali bo kierują się jakimiś swoimi stereotypami ale jak to się mówi każdemu nie da się dogodzić. Tak samo ktoś tutaj wspominał że nawet w tym moim pisaniu na jego temat nie ma żadnych większych emocji, no ja jakoś nie byłam nigdy specjalnie wylewana a też co mam na forum wypisywać. Chyba muszę się w końcu na coś zdecydować bo takie spotykanie do niczego raczej już nie zaprowadzi, jak pisałam nie musimy  się poznawać. Chyba pora przestać się bać, zaryzykować. Jak tego nie zrobię to będę żałować, jak się rozstaniemy to mówi się trudno. A co do tego że brak mi doświadczenia i dlatego być może tak to się toczy to zgadzam się, gdybym miała już jakieś związki za sobą to pewnie bym zaryzykowała a tak to jednak bardziej się nad tym zastanawiam i może niepotrzebnie gdybam.

49

Odp: Przyjaciel
Panna X napisał/a:

To jasne że gdyby mi nie zależało to nie odnawiałabym tego kontaktu


A gdyby Ci zalezalo, to wiedzialabys jak sie zachowac i nie zakladalabys tego watku na forum.
Siedem lat to nie jest duza roznica wieku.Sek w tym, ze pomieszy Toba a nim nie ma tego czegos,chemii,pozadania.
Jakbys zblizala sie do czterdziestki, moglabys sie z kims zwiazac z rozsadku.Ale Ty masz dwadziescia lat !!!

50

Odp: Przyjaciel
Panna X napisał/a:


Nie chcę kończyć tej znajomości to już akurat przerabialiśmy. Jak pisałam przez ten czas brakowało mi go i uświadomiłam sobie że mogłoby coś być z tego więcej. A co do tego że tak analizuję, no taka już jestem, boję się ryzyka co nie oznacza że mi nie zależy. Ja nie jestem typem osoby która żyje chwilą, nie przepadam za spontanicznością i lubię sobie jednak coś tam zaplanować. A co do różnicy wieku to ok nie jest to może jakaś wielka przeszkoda ale jednak w tym przypadku jest ta różnica widoczna. Moi rodzice też raczej by tego związku nie zaakceptowali bo kierują się jakimiś swoimi stereotypami ale jak to się mówi każdemu nie da się dogodzić. Tak samo ktoś tutaj wspominał że nawet w tym moim pisaniu na jego temat nie ma żadnych większych emocji, no ja jakoś nie byłam nigdy specjalnie wylewana a też co mam na forum wypisywać. Chyba muszę się w końcu na coś zdecydować bo takie spotykanie do niczego raczej już nie zaprowadzi, jak pisałam nie musimy  się poznawać. Chyba pora przestać się bać, zaryzykować. Jak tego nie zrobię to będę żałować, jak się rozstaniemy to mówi się trudno. A co do tego że brak mi doświadczenia i dlatego być może tak to się toczy to zgadzam się, gdybym miała już jakieś związki za sobą to pewnie bym zaryzykowała a tak to jednak bardziej się nad tym zastanawiam i może niepotrzebnie gdybam.

Panno X, analizowanie samo w sobie nie jest niczym złym. Natomiast z wiekiem człowiek zauważa, że i tak przed wszystkimi niepowodzeniami w relacjach międzyludzkich nie da się uchronić, choćby człowiek zaanalizował się na śmierć smile. Czasem, jeśli masz przekonanie, że warto, trzeba ryzykować, nawet jeśli po jakimś czasie może się to okazać pomyłką. Błędy i pomyłki są w życiu nieuchronne. Może Ty go zostawisz po miesiącu, może on Ciebie po tygodniu, a może będziecie żyli długo i szczęśliwie. Może wrócisz kiedyś na ten wątek i pomyślisz - kurczę - ale mi ludzie dobrze radzili. Albo - kurczę, pomylili się.
Cóż, jesteś jeszcze w takim wieku, gdzie moim zdaniem pomyłki mimo wszystko mniej kosztują. Byle byś wyciągała ze swoich doświadczeń naukę.

P.S. Rodzice może kierują się "swoimi stereotypami", ale zazwyczaj opartymi na doświadczeniu życiowym/obserwacjami. Zazwyczaj mają coś przeciwko związkom, jeśli partner dla dziecka nie spełnia ich oczekiwań pod względem np. wykształcenia, majątku, wartości itd. albo ich zdaniem źle dziecko traktuje. Sam wiek jest problemem tylko, jeśli faktycznie potencjalny partner jest duuużo starszy. Zwłaszcza jeśli jesteś jedynaczką, rodzice raczej będą robić problemy np. z obawy, że taki dorosły facet wykorzysta Twój brak doświadczenia,  nie pozwoli Ci się rozwijać i zdobyć wykształcenia, albo ze będzie miał na Ciebie zły wpływ i będzie Cię urabiał itd. itp. Ja zawsze uważam, że zdanie rodziców warto wziąć pod uwagę, bo widzą z boku i jednak mają więcej doświadczenia życiowego niż Ty, ale ostatecznie to Twoje życie.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026