Jakiś czas temu zerwałam kontakt z przyjacielem. Pewnego razu wyznał mi że on nie umie się ze mną ot tak już przyjaźnić i chciałby czegoś więcej. Szczerze mówiąc to zaskoczył mnie, ma siostrę w moim wieku (20 lat) i też myślałam że coś w ten deseń mnie traktuje).
Przestraszyłam się (głównie tej różnicy wieku-7 lat). Był okres w którym sporo czasu spędzaliśmy razem a przecież on też ma swoje życie, sprawy. Stwierdziłam że lepiej będzie jak zerwiemy kontakt. Przez ten cały czas on próbował kontaktować się ze mną, dawał mi do zrozumienia że nie chce tego ot tak zakończyć. Prawda jest taka że mi też go brakowało a czas który spędzaliśmy razem miło wspominam. Powiedziałam mu że boję się głównie różnicy wieku i różnic jakie z tego tytułu mogą wynikać, powiedział że rozumie i nie ma zamiaru naciskać.
Wspólnie ustaliliśmy że znowu zaczniemy się spotykać ale w nieco innym już charakterze (nie jak przyjaciele). Miło spędzamy czas tak jak przedtem a on się bardzo stara. Kontaktu z nim nie zerwę to na pewno bo też uświadomiłam sobie że mi na nim zależy ale cały czas mam jakieś wątpliwości bo jednak jest różnica pomiędzy przyjaźnią a byciem z kimś w związku i zastanawiam się jak taki związek może funkcjonować
Myślicie że taki związek mógłby przetrwać? Też nie chcę tak faceta trzymać wiecznie w niepewności z jednej strony wie że może liczyć na coś więcej a z drugiej ile takie coś można "ciągnąć". Poznawać się nie musimy bo znamy się przecież bardzo dobrze.
Może problem w tym że nie jestem typem ryzykantki ale jak nie zaryzykuję to pewnie będę żałować. Raczej nie jest typem który chciałby zabawić się moim kosztem, widzę że mu na mnie zależy.