Witam, piszę tutaj bo trochę głupio mi rozmawiać o tym z rodziną, znajomymi. Mam 22 lata. Za sobą tylko jeden bardzo krótki (nawet nie wiem czy można tak to nazwać) związek. Rozpadł się szybko- ale nie z mojej winy. Kochałam go, był pierwszym facetem, któremu pozwoliłam się przytulić i pocałować (raczej jestem wycofana w tym względzie i tylko ten jeden raz, kiedy się zaangażowałam w ten sposób się zbliżyliśmy). Do niczego więcej nie doszło, nie byłam gotowa, a poza tym gdzieś w głębi mam poczucie że pierwszy seks chce przeżyć z mężem... Rozpadło się kiedy zaczął mnie lekceważyć. Doszło do różnych rzeczy- najgorsze, że bardzo mnie poniżył i ubliżył, chociaż starałam się żeby było mu dobrze, żeby był szczęśliwy. Zbierałam się długo, bardzo. Jakieś 3 lata. Nie po nim, lecz po tym w jaki sposób mnie skrzywdził. Teraz jest inaczej, doszłam do siebie i widzę zmianę na korzyść (względem charakteru). Zaczęłam też więcej dbać o wygląd. Obiecałam sobie, że teraz będę kochać z wzajemnością- człowieka, który będzie mnie szanować. Stało się jednak inaczej bo zauroczyłam się w sowim wykładowcy. Nie wiem zupełnie jak się to stało. Kiedy go widzę serce zaczyna mi wręcz wyrywać pierś. Motylki itd. Z nikim tego jeszcze nie czułam. Dodatkowo potęguje to wszystko to, że bardzo uważnie mi się przygląda za każdym razem. Wiele razy doszło do głębokiego spojrzenia. Wiem, że to nie ma najmniejszego sensu. Nie ma żony, ale kiedyś mnie uczył i pracuje na uczelni, na której studiuje. Doradźcie jak się pozbyć tego uczucia bo nie daję rady. W międzyczasie przewinęło się 2, który mi się podobali ale nie czułam czegoś takiego. Nie chcę rezygnować z uczelni. Dzięki za wszystkie porady i przepraszam, że jest to może trochę chaotyczne.
Podobne tematy
nikt się nie wypowie?
Zauroczenie z czasem samo mija.
A dlaczego nie możesz chociaż spróbować poznać osobiście tego wykładowcy?
5 2015-11-30 18:05:01 Ostatnio edytowany przez Petita (2015-11-30 18:07:08)
A skorzystałaś z rad, które dostałaś w swoim poprzednim wątku? http://www.netkobiety.pl/t67217.html
Nie do końca rozumiem w czym masz problem. On Cię olewa? Jaka jest różnica wieku między wami?
Znam parę przypadków ślubu pomiędzy studentką i wykładowcą.
Petita dziękuję Ci bardzo- całkiem zapomniałam o tym, że tutaj już kiedyś pisałam.. co do różnicy to jest owszem ale nie potrafię określić dokładnie ile lat. Czy mnie olewa? Nie mamy już ze sobą zajęć a oprócz tych spojrzeń nic innego nie zachodzi.
7 2015-11-30 18:25:13 Ostatnio edytowany przez Petita (2015-11-30 18:28:34)
No cóż, jeśli twierdzisz, że naprawdę Ci zależy na bliższym poznaniu go, to powinnaś zamiast ględzenia, najpierw poszukać o nim jakichś informacji - wiek, co robi, czym się zajmuje naukowo, gdzie bywa (jakieś koło? konferencje?). Bywać w tych samych miejscach i szukać możliwości rozmowy ![]()
U mnie na uczelni jest zwyczaj bardziej koleżeńskich kontaktów między studentami a wykładowcami, tym bardziej, jeśli ktoś ze studentów udziela się
aktywnie naukowo i nie jest to nic złego zaproponować wykładowcy wspólne wyjście na piwo. Ale tego nie da się zrobić od samego gapienia. Tak więc do dzieła!
dzięki
u nas nie ma aż takiej atmosfery. O nim coś niecoś wiem z tym, że i tak ciężko gdziekolwiek go spotkać nie na uczelni. Z drugiej też strony mam śmiałość i nie jestem zamknięta ale każde bliższe spotkanie odbiera mi zdolność myślenia i mam ochotę się po prostu schować. Wiem- niezbyt dobre podejście.
Kiedys się podkochiwałam w nauczycielu i przeszło mi po dwóch latach wiec spokojnie przejdzie i Tobie
Może jak poznasz kogoś innego to Ci przejdzie
tu nie chodzi o podkochiwanie się
Nie wiem jak to nazwać ale to nie jest to. Nie mogę powiedzieć, że go kocham bo to nie jest prawda. Zauroczenie? Sama nie wiem. Jest w nim coś co bardzo mnie pociąga. Jego oczy, dłonie, uśmiech a przede wszystkim zachowanie.
Mam dobrą i złą wiadomość. Dobra - zauroczenie mija. Zła - czasem mija dopiero po kilku latach ![]()
Jeśli odbiera Ci rozum przy każdym spotkaniu, może spróbuj zaplanować taką rozmowę wcześniej.
W każdym razie, miej na uwadze, że on może być zwykłym podrywaczem korzystającym z okazji, że przebywa wśród młodszych od siebie studentek i zwyczajnie bawi go ta sytuacja.
Niestety zdarzają się wśród wykładowców i takie egzemplarze. No i jest różnica, czy to młody doktorant czy starszy profesor.
Tak wiem, jestem już ostrożniejsza, ale dzięki
Nie jest panem po 50, to na pewno
. Co do niego samego to nie wiem. Nie znam i nie mogę powiedzieć jak się zachowuj w stosunku do innych kobiet. A co do rozmowy to nie mam o czym z nim rozmawiać. Przedmiot się skończył. Widujemy się jedynie pod salą, kiedy on kończy zajęcia a ja zaczynam. Czasem gdzieś w przerwie. Nie bardzo miałabym okazję do jakiejkolwiek wymiany zdań.
Widujemy się jedynie pod salą, kiedy on kończy zajęcia a ja zaczynam. Czasem gdzieś w przerwie. Nie bardzo miałabym okazję do jakiejkolwiek wymiany zdań.
Przecież to jest idealna sytuacja do wymiany zdań
jeśli opanujesz swoje zawstydzenie, to coś by z tego mogło być w sensie rozmowy.
Zawsze możesz rzucić jakiś tekst nawet dla żartu i zobaczyć czy on to podchwyci. Jak nie będzie zainteresowany dalszą rozmową pomimo
Twojej inicjatywy, to niestety trzeba będzie sobie go darować. Jak już nie masz pomysłu na żaden tekst, to zawsze możesz wysypać swoje notatki pod jego nogi ![]()
Ale na nich zwykle działają teksty typu "pana zajęcia były takie super, czy będziemy mieć jeszcze z Panem jakiś wykład" lol
Uważam, że dla chcącego nic trudnego.
przemyślę to
może jest to jakiś pomysł, dzięki ![]()
każda pomoc i pomysł jest w cenie ![]()
Petita dobrze prawi, spróbuj!
Nigdy nie wiadomo co z tego wyniknie, ale przynajmniej nie będziesz żałować. A w razie niepowodzenia będzie łatwiej sobie odpuścić.
W każdym razie - życzę powodzenia! ![]()
dziękuję
pewno dostanę zimny prysznic ale lepsze to niż niewiedza, którą teraz mam