*Josz
Napisałem, nie wiem, nie rozumiem koncepcji prezentów.
Z tym, że to trudno ocenić. Kupiła mi raz ubranie, jakieś byle co, które noszę codziennie (tak mam że jedną rzecz noszę długo, nie, nie bieliznę) - jak je noszę, to czuję ją trochę przy sobie. Drugi raz, kazała mi kupić tableta jak miałem wątpliwości, teraz ten tablet jest moim podstawowym narzędziem pracy.
Ciężka sprawa...
Odnośnie ,,tego trzeciego'' - mam swoje doświadczenia i swoje obserwacje, zawiedziona miłość też boli tym bardziej im więcej się w nią włożyło.
Więc czasem chcę zawczasu redukować straty, zwłaszcza jak mam chandrę.
*Anet
Życzy?? No... ja też mam swoje życzenia, ale na mój gust są zbyt abstrakcyjne, drapieżne i nieosiągalne, żebym mógł je nawet wyrazić.
Jeżeli mam swoje realne pragnienia, to je sobie spełniam sam, nie chcę obciążać tym nikogo. Oczywiście za wyjątkiem... (tylko z nią).
*Lusilju
Paraliżuje mnie strach przed brakiem szmalu do utrzymania żony i dzieci. Jak nie łaził za Tobą komornik, to nie poczujesz.
*Chloe
Kocham ją bardziej niż Ci się wydaje... i mam nadzieję że dużo bardziej niż mi.
Patelnie mam, na robota nie mam miejsca.
Uważam, że gdybym nie wydawał na p*doły typu pierścionek czy tony kosmetyków, to może bym odłożył na takie miejsce.
*Adiaphora
1500 napisałem, bo nie chcę żeby mnie ktoś zidentyfikował. Trochę mniej, ale nie dużo mniej.
To nie takie proste, gdybym ją spławił też bym miał św. spokój.
Ona użyła wobec mnie kilku słów (nie agresywnych, bez presji), przez co poczułem, jak bardzo ją kocham.
Siedzi mi diablica w sercu...
Roma locuta, causa finita.
Pozdrawiam i dziękuję wszystkim.