Witajcie
Pisze na forum takim jak to pierwszy raz ale potrzebuje rady osób z zewnątrz. Nie chcę o nie prosić znajomych bo wstydzę się przed innymi swojego problemu i nie chcę by ludzie dookoła wiedzieli co czuję. Mężczyzna, w którym się zakochałam chce wrócić i bombarduje mnie swoimi uczuciami choć wczesniej brutalnie porzucił a ja nie wiem co mam robić. Zacznę może od tego że jestem wykształcona, towarzyska i jak twierdzi wiele osób bardzo atrakcyjna. Długo byłam sama i niczego mi w związku z tym nie brakowało bo mam ciekawą pracę, przyjaciół, własne mieszkanie. Na powodzenie też nigdy nie narzekałam. Aż nagle pojawił się on. Przystojny, zaradny i charyzmatyczny, własna firma i wielu znajomych również koleżanek. Ja nie chciałam się z początku spotykać ale on drążył, nalegał. Duzo do mnie pisał, dzwonił, pozapraszał nawet na fb moich znajomych których mało co znał i wciąż pytał o mnie. Od samego początku było wiele czatów między nami, nieraz całymi dniami i nocami. Wysyłał nieraz po 20 smsów dziennie a w nich komplementy, westchnienia i podchody. Nieraz nawet miałam wrażenie że tempo jest bardzo szybkie, próba zaproszenia do domu na pierwszej randce, próby pocałunków, propozycje dalekich wyjazdów. Prawie od razu chciał poznać moich rodziców. Ciagle się we mnie wpatrywał, zachwycał. Raz jak mu powiedziałam że nie szukam nikogo, obraził się, nie odzywał parę dni lecz potem dzwonił, przepraszał. To trwało prawie cztery miesiące aż paczka naszych wspólnych znajomych jakoś nas umówiła i poszło. Najpierw randki, odkryliśmy wspólne tematy i humor. Z czasem dostrzegłam jego zaradność, talenty i determinację żeby wejść w stały związek, zaufałam. Dodam że ja mam 30 lat a on 36, ja w kilku przerwanych związkach a on prawie 14 lat z jedną, która go porzuciła i zdradziła. Duzo mówił o tym że chyba znalazł mnie jako te jedyną ale decyzje są po mojej stronie tylko czy ja go zechcę. Twierdził że nie jest zainteresowany romansami bo on może żyć tylko z jedna kobietą. Raz jeden kolega mnie przed nim ostrzegał. Powiedział ze on jest znany z podrywów, różnych intryg i niektóre kobiety się na niego skarżyły w poprzedniej firmie ale było też wiele osób które go lubiły, chwaliły. Więc się powoli zaangażowałam i wtedy się zaczęło. Najpierw zaczął mnie porównywac do innych kobiet a także do byłej.Niby nic ale ciagle mu się coś wymykało. Mówił że to przez to że jestem niezdecydowana na związek, że on się wypala a za chwile przeprosiny, smsy, i znów dzwonienie. Zauważyłam też że duzo pije, nawet dzwonił do mnie pijany za pierwszym razem (uwierzyłam że to z imprezy, na której o mnie myśli). Coraz częściej spotkania w domu i mało wyjść, a potem gorzej i coraz gorzej. Raz pijany powiedział że mi śmierdzi z ust, popchnął mnie ale lekko po czym przepraszał i płakał. W domu raz niby nic nie miał na obiad a lodówka cała pełna, to samo zakupy. Pisał nieraz żebym mu kupiła po drodze piwo a je miał Jak miał poznać moich rodziców to przyszedł na spotkanie na takim kacu, że mało co z niego było. To samo znajomi, umówił się i nie przyszedł a ja się tłumaczyłam i wstydziłam. Jak chciałam odejść to przepraszał, nawet przychodził do pracy w środku dnia z kwiatami. Często czułam alkohol a on mówił że to dlatego że nie radzi sobie z uczuciami do mnie i decyzje wciąż odemnie nie padły. Kiedyś podczas poranka w łózku powiedział ze nie wie czy chce być dalej w tej jak powiedział szarpaninie, że szuka kobiety zdecydowanej i przebojowej która rozumie jego potrzeby ale mnie ceni i chce się dalej widywać. To było za wiele, zerwałam z nim kontakt na dwa miesiące. Jednak on się rozszalał, błagał, wysyłał prezenty, a jednoczesnie przed znajomymi grał zagubionego. Dzwonił do mojego domu, pisał na FB do moich koleżanek, wszyscy z którymi rozmawiał powiedzieli że jest załamany i żeby dac mu szansę. Więc mu ją dałam a on to zmarnował. Znów był niepewny a jednoczesnie CAŁY CZAS w kontakcie. W końcu w dniu moich urodzin powiedział, że on znów nie jest pewien, tym razem tego czy chcę dzieci i czy jestem gotowa na życie małżeńskie w domu, przy nim a takie ma potrzeby. Stwierdził, że wyjeżdza na weekend wszystko przemyśleć. To było za wiele, zerwałam. Spedziłam ten dzień sama z koleżanką. Wysyłał życzenia, dzwonił ale nie odbierałam. Teraz pisze nieraz po 60 smsów dziennie, wysyła kartki, czeka na mnie pod pracą a ja nie chcę z nim rozmawiać. Tak jest dzisiaj. Wiem jak to brzmi ale ja jednak pokochałam tego mężczyznę i nie wiem czy on potrzebuje pomocy czy jest aż tak wyrachowany? Nie wiem w co mam wierzyć, czy jemu czy sobie? Żal mi jego, żal mi siebie, serce mi pęka. Czy długoletni związek i zdrada może tak zniszczyć dorosłego mężczyznę aby nie mógł wejść w nowy? A może to psychofag, o którym niedawno czytałam?
