Jestem z narzeczonym od 5 lat oboje mamy po 22 lata, od trzech mieszkamy razem u jego rodzicow.Kocham Go bardzo. Ale jest jedno ale.......
Od trzech miesiecy on nie pracuje.I niby wie ze musi isc do pracy I niby chce pracowac, ale oprocz tego ze zlozyl kilka cv po sklepach nie zrobil nic. Nie mam z kim pogadac
Nie mam juz do niego sily. Przez to ze tak dlugo siedzi w domu popadamy w dlugi ktore ja ciagle splacam. nie pamietam kiedy kupilam cos dla siebie
Zreszta to nie pierwsza sutuacja. Tak juz bywalo wczesniej. Dopoki pracuje to pracuje a jak przestanie to koniec;/ dramat jak ma sie brac za szukanie nowej pracy. Jego ojciec powiedzial mi dzis ze bardzo mnie podziwia ze podziwia ze jako dziewczyna pracuje na swojego chlopaka,i utrzymuje go i ze nie zyczy nam zle ale powinnam go zostawic i znalezc sobie kogos na kogo zasluguje, bo jestem pracowita i ambitna.. I tak bardzo uderzyly mnie te slowa...... Poczulam jakbym otworzyla oczy.Pomyslalam sobie, faktycznie przeciez ja sie dwoje i troje a on calymi dnmiami siedzi na laptopie i ma jedna wymowke ze to nie jego wina ze nie ma pracy......................... dobija mnie to
do tego oklamuje mnie ze nie pali a ja czuje ze pali........... blagam was pogadajcie ze mna ![]()
Podobne tematy
witaj
po tym co napisałaś wnioskuję że twój przyszły teść ma rację, powinnaś się poważnie zastanowić czy chcesz całe życie na niego pracować, bo skoro on już teraz ma lekceważący stosunek do pracy i nie pomaga ci to może taki związek nie ma sensu
Witaj Olu
Jaką miał pracę Twój chłopak zanim ja stracił (co robił)?
A że siedzi przy komputerze całymi dniami - porostu nudzi się, nie ma zajęcia oraz nie ma pieniędzy żeby gdziekolwiek wyjść.
A jak dojdzie dziecko,dzieci?
właśnie dlatego teść powiedział że nie jest jej wart, żeby się zastanowiła czy on zapewni jej i ich dzieciom w przyszłości odpowiednie warunki, nie są małżeństwem i żyją w wolnym związku gdzie jeszcze nic nie jest przesądzone i może się dziewczyna porządnie zastanowić czy tak chce przeżyć życie utrzymując męża i rodzinę w przyszłości zdana tylko na siebie, bo ja bym tak nie chciała.
Olu 1234 Doskonale wiem co czujesz ... ja ze swoim chłopakiem mam podobnie, jestem z Nim prawie 3 lata, na razie On jeszcze mieszka z mamą. Wy jesteście już po zareczynach, więc tym gorzej ... nie wiem co TY zrobisz,ale ja w nowym roku, zostawiam swojego faceta, też Go bardzo kocham ,ale również tak samo jak Twój nie ma pracy od 3miesięcy. Jego mama wychowywała Go sama , praktycznie bez ojca, a On teraz zamiast Jej pomóc- włoczy się po pubach(chleje piwsko za kasę" życzliwego" kumpla", gra na kompie i siedzi w necie... paranoja, nie wyobrażam sobie zarabiania na własnego mężczyznę... może się zdarzyc jakiś chwilowy dołek finansowy, wtedy wiadomo , że pomogę, ale bez przesady. Jak nie widzę, że On w ogóle chce podjac pracę, to wszystkiego mi się odechciewa. Poprzez zerwanie z Nim mam nadzieję, że coś zrozumie... teraz są takie czasy,że nie można wybrzydzac za bardzo jeśli chodzi o pracę... tak... najlepiej założyc ręce i czekac aż praca sama przyjdzie... ;/ a tak to Oni mogą sobie czekac do usranej śmierci ( za przeproszeniem). Rozmawiałaś ze swoim narzeczonym o tym, że tak dłużej nie może byc? Jeśli robiłaś to wielokrotnie, to myśle że przyszła czas na ostatecznośc, czyli postawienie tego na ostrzu noża. Ja w moim przypadku przynajmniej nie widzę już innego rozwiązania, chociaż wiem że bardzo dużo mnie to będzie kosztowac... ale dłużej tak byc nie może... pozdrawiam i życzę podjęcia słusznej decyzji ![]()
Wydaje mi się, że Twojemu chłopakowi po prostu przeszła ochota na to, by cokolwiek w swoim życiu zmienić. Spoczął na laurach, być może stracił wiarę w siebie i stara się usprawiedliwiać swoje zachowanie. Wydaje mi się, że skoro nawet jego ojciec zdobył się na taką rozmowę to oznacza, że sytuacja jest poważna. Wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem byłoby gdybyś (jeśli masz taką możliwość) wyprowadziła się od Twojego faceta. Pokazała mu, że nie dasz się wykorzystywać i że nie masz zamiaru spędzić życia z kimś, kto nie potrafi zatroszczyć się nawet o samego siebie (nie mam na myśli pieniędzy, ale ambicje, rozwój). Jeśli naprawdę mu na Tobie zależy to będzie się starał - wcale nie musi od razu znaleźć pracy, ale chociażby w urzędzie miasta załapać jakąś dorywczą pracę przy porządkach etc. Ważne aby robił COKOLWIEK!
Z tego co widzę jesteś ambitną i rozsądną dziewczyną. Nie pozwól się ciągnąć w dół!
Chłopak najwidoczniej przyzwyczaił się do tego, że ma wszystko niejako na zawołanie. Twój przyszły teść bardzo dobrze to podsumował... Wiesz, może gdybyś na jakiś czas właśnie (tak jak o tym piszą dziewczyny powyżej) wyprowadziła się od niego, to może by zrozumiał, że coś musi ze swoim życiem zrobić. Jeśli nie, to chyba lepiej byłoby zakończyć ten związek...
Sytuacja przypomina trochę serial "Świat według Kiepskich" masz swoje Ferdka który siedzi i kombinuje ale roboty nie znajdzie ![]()
witajcie ponownie, dopiero dzis moglam siasc na spokojnie i odczytac wasze posty. Bardzo wam dziekuje za kazde slowo. tez mysle ze w tej chwili najlepsze co moglo by byc to wyprowadzic sie od niego, tyle tylko ze ja nie mam bardzo gdzie
:( a w tej chwili nie stac mnie na wynajecie mieszkania w pojedynke. musze odbic sie z dlugow ktore porobily sie przez jego siedzenie w domu...... nie umie juz nim normalnie porozmawiac, bo kazda rozmowa konczy sie w taki sam sposob klotnia. ze to ja jestem ta zla, i to nie jego wina ze nie ma pracy......... dobija mnie to. Bede intensywnie myslec w najblizszych dniach co zrobic. ale zgadzam sie z wami ze jesli nic teraz nie zrobie to przyjdzie dziecko i juz zawsze bede miec takie zycie................
Skoro nawet jego ojciec, który życzy zapewne jak najlepiej swojemu dziecku,
mówi Ci takie rzeczy, sprawa powinna być dla Ciebie oczywista.
Odejdz, jeszcze jesteś młoda, ułożysz sobie życie.
Już nawet nie chodzi o tę pracę, ale zwyczajna męska duma nie powinna pozwolić mu na to,
żeby jego kobieta pracowała, a on nie.
Albo zaznaj trochę wolności, poznaliście się bardzo wcześnie i wcześnie także stałaś się uwiązana.
Tańcz, szalej, zarabiaj sama na siebie i spełniaj swoje kaprysy, dopóki możesz.
A ten leń niech się ruszy.
Macie racje. Powinnam odejsc! Ostatnio dalam ultimatum. dalam tydzien czasu na znaleznienie pracy, w przeciwnym wypadku paukuje sie (i nie wiem gdzie ide
) Tak byc nie moze.