netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

pogubiona mężatka

5 odpowiedzi9 250 wyświetleńzałożony przez ons35, 03.11.2015

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pogubiona mężatka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez ons35 (2015-11-03 16:39:19)

Temat: pogubiona mężatka

witam wszystkich

chciałam przedstawić swoją historię, może ktoś coś doradzi, spojrzy na to z boku...

mam 35 lat, od 12 lat jestem mężatką, mamy dwoje dzieci, wieku 6 i 12 lat.
z mężem było wspaniale do pierwszej ciąży. wszystko co potem, myślę ,ze go przerosło.
zaczął się oddalać od nas, często kilka dni przebywał po za domem, jezdząc z kumplami na mecze, itp.
średnio interesował się dzieckiem, mimo, że to, uwielbiało go bardzo.
jego stosunek do mnie tez sie zmienił. zawsze był agresywny ale w stosunku do otoczenia a nie do mnie.
ale po narodzinach dziecka, jego agresja słowna ( nigdy nie fizyczna ! ) w stosunku do mojej osoby, stawał sie coraz częstsza.
na każda próbę rozmowy, reagował wybuchem.
oczywiście bywały lepsze okresy ale generalnie było zle. nie raz nie dwa, na pare dni wyprowadzałam sie z dzieckiem, do mamy, na kilka dni. on wtedy przychodził, przepraszał, ja wracałam. często się kłóciliśmy, co raz rzadziej kochaliśmy ze sobą.
a jeśli juz był sex, to najczęściej po kłótni. w ten sposób zaszłam po raz drugi w ciąze. myślałam ze to cos zmieni ale było tylko gorzej. w stosunku do mnie, bo do dziewczynek stawał sie coraz lepszy. starsza córka go uwielbia.
mnie strofował na kazdym kroku, krzyczał, nie pozwalał wrócic do pracy.
nigdy nie miałam siły odejsc od niego - mieszkanie jest jego, on ma stała pracę , co powie rodzina, znajomi, jak wielkie bedzie cierpienie dzieci.

w koncu nie wyrzymałam i poszłam do takiej dorywczej pracy, o ktorej dowiedziałam sie od znajomej...
to była dla mnie cisza, spokoj, oderwanie od wszystkiego.
dodatkowo wpadł mi w oko jeden z koordynatorów. wpadł i tyle. przeciez mam rodzine, więc niczego nie probowałam. byliśmy na pan/pani.
i tak przez pół roku. w domu za to coraz gorzej, mąż miał mnie gdzieś, zrazał mnie do siebie, nie sypiałam z nim, tylko z dziewczynkami w jednym lózku.

dałam sie namowic kolezankom z pracy na udział w kameralnej imprezie p racy, choc nie maiłam na to ochoty. był tam ten koordynator, przeszlismy na ty, impreza była fajna. i tyle. po 3 tygodniach nastepna. na której czułam sie w jego toarzystwie swietnie, mimo ,ze nic w tym kierunku nie robił.
moze chodziło o to, ze na mnie nie krzyczy i ze go nie onieśmielam. bo taki "zarzut" często słyszałam w  swoim zyciu.
po imprezie wracalismy razem tramwajem a ja czułam sie dziwnie. potem on wysiadł.
wrociłam do domu i zaczełam pisac mu smsy ( miałam jego nr bo to była dorwycza praca, czesto z dnia na dzien dostawalismy info o pracy ). podziekowałam za impreze a potem napisalam, ze zawrocił mi w głowie. odpisał ze tez mu sie podobam. popisalismy troche i tyle.
w ciagu nastepnych dni, pisalismy kilka razy. to było w okresie, gdy miedzy mna a meżem było mega zle.
umowiłam sie z tym koordynatorem na kawe i postanowilismy sprobowac, choc wiedziałam ze bedzie mega ciezko.ale wierzyłam wtedy ze moze wreszcie uda mi sie odesjc, ze moze on sie pojawił, by mi to ułatwic. chciałam poczekać tylko az starsza corka pojdzie do komunii.. powiedziałam kochankowi, ze decyzje o odejsciu podjęłam juz wcześniej, niezależnie od niego. tylko dlatego, kochanek zdecydował się wejsc w relacje ze mną...

zaczła sie romans, spotkania w pracy, na miescie, itp.
termin komunii minał a ja nie wiedziałam co dalej. kochanek był zły gdy poszlam z mezem na wesele a nie z nim na inne.
powiedziałam mu wtedy, ze nie wiem co robic, ze nie chce krzywdzic dzieci itp. zrozumiał
od poczatku mowil, ze akceptuje dzieci, bierze mnie z dobrodziejstwem inwentarza. poznał mlodsze dziecko i je polubił.
moja psychika wariowała, tak co 2-3 miesiace miałam złe chwile, płakałam, nie wiedzac co robic, jednoczesnie dziekuja Bogu, ze kochanek jest.

nie spodziewałam sie ze moja psychika tak wariuje. po kilku miesiacach miałam taki metlik w głowie e złapałam blokade na seks klasyczny z kochankiem, bojac sie wszystkiego, ciązy, itd miałam tez problemy z drogami rodnymi i kilka miesiecy brałam antybiotyk. tabletki antykoncepcyjne rowaliły mi libido. moj kochanek sie mna opiekował, dbal, robił gorace herbate, kupował leki w aptekach. widziałam jak go meczy fakt, ze i tak codziennie wracam do domu. jego randki ktore mi serwował, były niesamowite, pomysłowe ale ja i tak nie mogłam sie nimi cieszyc cała sobą. nie potrafiłam sie okreslic , w lewo lub prawo.  kochanek tez nigdy nie postawił sprawy na ostrzu noza.
nasze kontakty wieczorami, w weekendy były ograniczone. kochalismy sie tylko po francusku, czesciej z jego inicjatywy. ja miałam w głowie sieczkę jaka mi sie nie sniła.
nie chciałam go tracic, nie chciałam tez niszczyć swiata dzieci. dzieci, ktore zaczeły chorowac, podobnie jak babka mojego meza. jako jedyna w rodzinie bez stałej pracy, zostałam "wyznaczona" przez meza do opieki nad nia. dwoje chorych dzieci, 90 paro letnia babcia na drugim koncu miasta a do tego pies, ktorego mąż kupił dzieciom, wielki wilczur - wszystko na mojej głowie. maz szedł do pracy i siedział tam całymi dniami.
do tego jeszcze kochanek - jak to pogodzić, zaczynało mi brakować czasu na prace i na kochanka. wiem jak go to bolało ale był twardy nie narzekał. mowił bym sie nie martwiła nim tylko zrobiła cos bysmy sie nie musieli ukrwywac. ja przytakiwałam ale i tak nie wiedziałam co robić.
przywiezlismy babke do domu. calymi dnaimi miałam ją, dzieci i psa na głowie, wszyscy non stop chorowali, nie miałam ani minuty dla siebie. moj kontakt z kochankiem sie ograniczył - wczesniej dzwonilismy do siebie codziennie. nie miałam sił na nic ,byłam wszystkim zmeczona.
nie pojechałam nawet do niego na urodziny, choc obiecałam mu to kilka dni wczesniej. jak to do mnie dotarło wszystko....przezyłam załamanie nerwowe, do teraz z przerwami biore leki a to było dwa lata temu...młodsza corka poszła do szkoły, starsza ma w niej problemy i czesto choruje, pies jak był tak jest. babką opiekuje sie nadal, choc rzadziej niz wczesniej, mąz nic sie nie zmienił. nie uprawiałam seksu klasycznego ponad 3 lata, jakiegokolwiek ponad 2, jakby mogł dla mnie nie istnieć...

z kochankiem widziałam sie raz, mowiac mu, że potrzebuje czasu, ze mam problemy ze zdrowiem. cały czas mu tak raz na czas pisze.
on pisze b.caęsto, ze sie  martwi, ze chce porozmaiwac, ze teskni, nie rozumie sytuacji
a ja nadal nie wiem co robic
mam tak przerabane zycie, na własne zyczenie ale mam.
facet tak długo na mnie czeka, pisze, pomagał moim dzieciom, mnie, wspierał, nie byłam mu tylko do sexu, wiem, ze zajałby sie mna i dziecmi
ale nie mam sił na rozwod, nie wiem jak zaczac, nie wiem, czy po tak długim czasie jak dwa lata, kochanek by mnie chciał, czy tylko chce ode mnie rozmowy, wyjasnien..
nie wiem ale moja psychika pada, nie raz miałam problemy z psychika, zmiany nastroju, ale to były pojedyncze dni...
ja juz nie wiem co robić...ktoś powie, ze jestem dziwką, niech będzie itak ale ja nie wiem jak dalej zyc
z jednej strony nie potrafie rozwalic oficjalnie rodziny, z drugiej strony jak mam zyc z mezem poki dzieci nie dorosną , to co odejde od niego majac 50 lat ?

2 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-11-03 17:43:25)

Odp: pogubiona mężatka

To jest prawdopodobnie wątek Twojego kochanka

http://www.netkobiety.pl/t75074.html

3

Odp: pogubiona mężatka

hehehe.... to się zejdą na forum smile

poza tym cały wątek - klasyka wink nawet czytać wszystkiego nie było trzeba - tylko początek i zakończenie wystarczyło smile

4

Odp: pogubiona mężatka

dlaczego klasyka ?

i co ja mam robić, nie mam juz sił do życia...

5

Odp: pogubiona mężatka

Ciekawe czy tamten wątek i ten pisała ta sama osoba (np. dla żartu albo sprawdzić jakie będa odpowiedzi w zależności od tego która strona opisze), czy jednak naprawdę pisał to kochanek i ona. smile

6

Odp: pogubiona mężatka

Zadziwiająco podobna pisownia pozwala przypuszczać, ze to jednak jedna i ta sama osoba

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pogubiona mężatka


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026