Poznałam Faceta przez internet, Ja 23 lata, On 25 lat... znajomość ta twała 4 miesiące.... Codzienne pisanie, rozmowy przez tel. wszystko było w jak najlepszym porządku. Po prostu idealny dla mnie, świetnie się ze sobą dogadywaliśmy. Po 3 miesiącach spotkaliśmy się po raz pierwszy, bardzo fajnie było. Ogólnie on chciał przyjechać do mnie bo akurat miał wolne od pracy ale ja akurat miałam sprawę do załatwienia w jego mieście więc tak wyszlo że to ja pojechałam i się spotkaliśmy. Po spotkaniu to on mi mówił że przyjedzie do mnie jak będzie miał wolne. Kolega bo jak to można nazwać pracuje 7 dni w tygodniu niestety wolne miał zazwyczaj w tygodniu 2 dni....i jeden weekend w miesiącu. Hmm ogolnie po spotkaniu też było tak samo dużo pisania , dużo rozmów, ja ciągle pytałam kiedy przyjedzie itd. on że jak będzie miał wolne to przyjedzie autobusem albo kolega go przywiezie... nie miał samochodu i toteż uniemożliwiało mu przyjechanie. Odległość miedzy nami wynosi zaledwie 35 km-mysle że dla chcącego nic trudnego.
No i właśnie gdy miał wolne od pracy to nie przyjeżdżał...mowil że tez chce sobie odpocząć od pracy .. że jest koniec roku i ma dużo roboty i po pracy jest zmęczony.. więc ok. nie naciskałam tylko czekałam cierpliwie. Ale gdy ja nic nie mowilam na ten temat to on wcale.( Pisał tylko ze chciałby być teraz przy mnie, przytulic i nic więcej itd.). Tydzień temu w piątek tez miał wolne i też caly dzień przesiedział w domu i jego sms był taki ze odezwie się później bo ma robotke w domu to ja ok. Jego później było dopiero w poniedzialek Caly weekend wylaczony telefon jak twierdzil był w pracy na noc i mu się rozladowal i dlatego nie mogl się odezwać. On mowil ze jak chce wierzyc to nie musze i wgl nie będzie mi się tlumaczyl... :-( Dobrze odpuścialam...
Znow potem było normalne pisanie aż znow do tego pechowego piątku gdzie ja się odezwałam jak zawsze a on Ze jest bardzo zajęty i się odezwie później...no i niestety nie odezwał się wcale. Więc ja tez stwierdziłam że nie będę taka nachalna czy coś, poczekam az on się odezwie ale nic cisza.... piątek sobota niedziela poniedziałek wtorek środa cisza, nawet na facebooku siedział i tez nic nie zagadal.. chociaż zawsze to robil... wkurzylam się i napisałam ze jest kłamliwy bo jak można mowic ze tak tak odezwe się później a i tak lipa. Napisal "Bo??" to napisałam czemu się nie odzywa, że zbył mnie ...ale nie dostałam zadnej wiadomości.... nic. na drugi dzień na telefon napisałam ze jak chce kontaktu to że mogl powiedzieć wprost a nie tak z dnia na dzień przestaje się odzywac bez żadnego słowa... że obiecywal ze przyjedzie a i tak widać było to jakies kłamstwo.... ze jest tchórzem bo ja nie rozumiem takiego zachowania. lubie jasne sytuacje, niechcial już pisać to mogl powiedzieć... a nie.
Zastanawiam się czy to przez to że nie ma czasu przyjechać bo praca i nie ma czym... caly czas nad tym myśle dlaczego tak nagle przestał się odzywać...przecież wszystko było dobrze. nie stać go nawet na tego jednego sms--dlaczego tak postąpił.....
Może poznał kogoś a mnie wolał olać...
Jest mi smutno a zarazem jestem zła. wkręciłam się w rozmowe... więm że po jednym spotkaniu nie powinnam sobie Bog wie czego wyobrażać ale zawsze wychodzi inaczej...
Co myślicie na ten temat? bo ja już sama nie wiem co mam myśleć..
Podobne tematy
Zastanawiam się czy to przez to że nie ma czasu przyjechać bo praca i nie ma czym
No to na pewno nie. ![]()
Są autobusy na przykład.
Poza tym nic, ale to nic, nie powstrzymywało go przed kontaktem wirtualnym.
Niestety, prawda jest taka że albo kogoś poznał albo nie zawróciłaś mu jakoś bardzo w głowie.
Nie pisz do niego, nie wyrzucaj mu jaki jest kłamliwy, do niego i tak to nie dotrze, sama widzisz że ma Cię w d....
Wiem że Ci smutno i nie rozumiesz co się stało, ale niestety takich sytuacji nie rozgryziesz. Wielu ludzi w taki właśnie sposób jak on się zachowuje, nie chcą powiedzieć wprost, boją się scen, ale trzymają kogoś trochę w zapasie.
3 2015-10-30 17:32:43 Ostatnio edytowany przez mmmsss (2015-10-30 17:36:59)
Że powinnaś przestać się narzucać i nie robić mu wyrzutów, ze się nie odzywa ?Bo choćby skały s***ły a mury pękały jeśli facetowi zależy to znajdzie drogę do Ciebie. W przeciwnym razie nie ma sensu osaczanie go. Uwierz mi mam praktycznie identyczną sytuacje ale od pierwszego dnia jak tylko zauważyłam, ze kontakt jest rzadszy a teraz już go nie ma w ogóle, i też i widzę go na Fb ale słowem się nie odezwie to postanowiłam szczerze mieć go gdzieś. Marudzeniem i pretensjami tylko pogarszasz swoja sytuację. Żyj swoim życiem i pokazuj, że jest Ci zupełnie obojętny chociaż teraz po tej fali marudzenia wątpię, żeby uwierzył, ze Cię jego milczenie nie rusza. Myślę, że praca czy brak dojazdu to tylko tanie wymówki bo gdyby Cię chciał zobaczyć to leciałby jak na skrzydłach. Sama w swojej znajomości zauważyła, ze on nie chciał przyjeżdżać ale stwierdziłam, ze upominanie się nie ma sensu bo gdyby chciał to by sam niejednokrotnie zaproponował spotkanie. Ale jak to ktoś kiedyś powiedział Milczenie też jest odpowiedzią może nawet konkretniejszą.
Kiedyś taki gość Yaro śpiewał "Kiedy nic się nie zmienia,a czasu coraz mniej,uuuu,olewka,sytuacja coraz gorsza robi się ze złej,uuuu,olewka...",i Ty też tak zrób jak Yaro mówi.
Jest mi smutno a zarazem jestem zła. wkręciłam się w rozmowe... więm że po jednym spotkaniu nie powinnam sobie Bog wie czego wyobrażać ale zawsze wychodzi inaczej...
...i tego się trzymaj, jeśli po pierwszym spotkaniu facet się wykręca od następnego tzn że nie ma na nie ochoty (bez względu na to, co sobie wyobrażasz) i tyle w temacie.
To, że nadal rozmawialiście, o niczym nie świadczy.
Miał Ci powiedzieć prosto w monitor, że nie jesteś tą, której szuka? Niektórzy nie mają odwagi na wyjawienie prawdy prosto z mostu, zwłaszcza, gdy nic Was nie łączy.
Okazał Ci to swoją postawą, licząc, że się domyślisz.
Następnym razem nie dobijaj się tak desperacko do faceta, który nie ma wobec Ciebie żadnych zobowiązań.
Co nie wyszło na spotkaniu? Rozmowa czy wygląd? Bo chyba spotkanie zdecydowało.
Gdyby mu zależało to stanąłby na głowie, żeby się spotkać a skoro tego nie robi no to mu nie zależy. Jeżeli Ci koleżeństwo nie leży to zerwij kontakt.
Bardzo Wam dziękuję za wszelkie odpowiedzi z waszej strony. Ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć że dłuższy czas jeszcze pisałliśmy ze sobą, nawet ostatnio zasugerował że chciałby coś więcej niz tylko pisanie, to mnie bardzo ucieszyło. Były jakies kłótnie, nieporozumienia no ale jednak coś chciał więcej.... Ale o spotkaniu nic
nie wspominał chociaż ja dopytywałam. No cóż jak to sie mówi człowiek duzo gada ale nic z tym nie robi.
Jakieś 3 tygodnie temu totalnie przestał sie odzywać. Mówił że nie ma czasu pisać, że jest zmęczony pracą itd. Spoko. Czekałam az sie odezwie, bo mielismy porozmawiać o spotkaniu i o dalszej relacji....bliskiej relacji. Niestety nie odezwał się, nic, zero. W koncu ja wyciągam pierwsza ręka, on odpisuje ledwo, tak jakbył nie byl zainteresowany rozmową ale niby mówił ze chce pisać, ze nie wie dlaczego ja uwarzam inaczej. Zaczelam rozmowe o której mialam z nim porozmawiać powiedział że jest u kolegi i nie może pisać a jeszcze przed tym moim sms normalnie pisał...... ech.. zapytalam czy kolega przeszkadza w pisaniu, ja chce wiedziec na czym w koncu stoje? On nic..... chyba raczej olał. Ja odpuścilam, stwierdzilam ze nie ma sensu prosic sie o sms. Nie chce zaczynac tej romowy to nie, nic na siłe. Dałam spokoj, bo po co skoro on ucieka od rozmowy lub nadzwyczajnie odwidziało mu się. Mija tydzień gdzie sie juz nie odzywa. Wczoraj na FB wstawił jakies zdjęcie z koleżanką? dziewczyną? nie wiem, wszyscy mu życzyli szczęscia......:/ a na drugi dzien już nie bylo tego zdjęcia....ani komentarzy.... Ja sie nie odezwałam on też. W ogole usunelam go ze znajomych i tyle mi zostało po tej znajomości która twała od lipca 2015 r a zakonczyla sie styczniem 2016 r. i tylko jedno spotkanie.
Co można mysleć o takim zachowaniu....totalna zlewka...Mam napisac do niego dlaczego tak okłamal ze spotkaniem, po co pisze ze cos chce a potem olewa? Zawraca głowę a i tak ma to gdzieś.... nie wiem...czy odpuścić. zapomnieć.
Ktos kiedys mi powiedział że "Przedłużanie spotkania kończy się nie spotkaniem. Zaczyna psuć relacje, mniejsze odzywanie a potem koniec kontaktu"
I tak jest w tym przypadku.
Nie ma znaczenia co ktoś mówi, znaczenie ma co robi. Powiedzieć można wszystko, w tym wypadku mówił to co chcesz usłyszeć. Jeżeli nie proponuje spotkania, to znaczy, że NIE CHCE się spotkać i tyle. Rozumiem, że jesteś rozżalona i rozczarowana ale nie bazuj tylko na słowach. I naucz się, że jak ktoś mówi jedno a robi drugie, to nie jest z Tobą szczery. Takich gatunków, nawijających makaron na uszy spotkasz pewnie jeszcze kilku. Nie stawiaj wtedy pytania "dlaczego on to robi?" tylko "dlaczego mu na takie zachowanie pozwalam?". A o tym facecie zapomnij, nie pisz do niego więcej a jak się odezwie to spuść go na drzewo.
Co można mysleć o takim zachowaniu....totalna zlewka...Mam napisac do niego dlaczego tak okłamal ze spotkaniem, po co pisze ze cos chce a potem olewa? Zawraca głowę a i tak ma to gdzieś.... nie wiem...czy odpuścić. zapomnieć.
Ło matko i córko! Ty nadal walczysz?
Pisać jeszcze do niego, w jakim celu, przecież już naskoczyłaś na niego z podobnymi pretensjami. Musiał biedak pokazać się z jakąś panienką, żebyś wreszcie odpuściła?
Dajże mu wreszcie spokój, przecież on nic nie jest Ci winien, a że sobie tyle nawyobrażałaś...trudno, Twój problem.
Madonna, miałam tak z jednym facetem, rzekomo bardzo mnie kochał, a nie miał czasu odwiedzić mnie w szpitalu, gdzie byłam prawie dwa miesiące... Jak głupia cieszyłam się z każdego SMSa, z każdej oznaki zainteresowania, w końcu przejrzałam na oczy, powiedziałam mu, że uważam go za dupka i egoistę... Trzy lata obiecywał mi spotkanie, na którym miał się wytłumaczyć ze swojego braku zainteresowania moją osobą w czynach a sprzecznością w słowach, bo przecież casły czas wyznawał mi miłość... Zdążyłam przez ten czas okrzepnąć, uwolnić się z uzależnienia od jego osoby... Są po prostu typy, co tak mają... Nie oczekuj więc po swoim jakichś cudów, on po prostu nie jest Tobą zainteresowany na poważnie, inaczej nie powstrzymałby go brak samochodu i inne duperele
Daj na luz, bo wychodzisz na nachalną i pewnie chłopak w duchu oddycha z ulgą, że postanowił w bliższą relację z Tobą nie wchodzić. Olał Cię, BYWA, takie jest życie - nie spodobałaś mu się widocznie. Żyj dalej i daj mu spokój.
13 2016-02-14 13:29:26 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-02-14 13:30:56)
Bardzo Wam dziękuję za wszelkie odpowiedzi z waszej strony. Ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć że dłuższy czas jeszcze pisałliśmy ze sobą, nawet ostatnio zasugerował że chciałby coś więcej niz tylko pisanie, to mnie bardzo ucieszyło. Były jakies kłótnie, nieporozumienia no ale jednak coś chciał więcej.... Ale o spotkaniu nic
nie wspominał chociaż ja dopytywałam. No cóż jak to sie mówi człowiek duzo gada ale nic z tym nie robi.
Jakieś 3 tygodnie temu totalnie przestał sie odzywać. Mówił że nie ma czasu pisać, że jest zmęczony pracą itd. Spoko. Czekałam az sie odezwie, bo mielismy porozmawiać o spotkaniu i o dalszej relacji....bliskiej relacji. Niestety nie odezwał się, nic, zero. W koncu ja wyciągam pierwsza ręka, on odpisuje ledwo, tak jakbył nie byl zainteresowany rozmową ale niby mówił ze chce pisać, ze nie wie dlaczego ja uwarzam inaczej. Zaczelam rozmowe o której mialam z nim porozmawiać powiedział że jest u kolegi i nie może pisać a jeszcze przed tym moim sms normalnie pisał...... ech.. zapytalam czy kolega przeszkadza w pisaniu, ja chce wiedziec na czym w koncu stoje? On nic..... chyba raczej olał. Ja odpuścilam, stwierdzilam ze nie ma sensu prosic sie o sms. Nie chce zaczynac tej romowy to nie, nic na siłe. Dałam spokoj, bo po co skoro on ucieka od rozmowy lub nadzwyczajnie odwidziało mu się. Mija tydzień gdzie sie juz nie odzywa. Wczoraj na FB wstawił jakies zdjęcie z koleżanką? dziewczyną? nie wiem, wszyscy mu życzyli szczęscia......:/ a na drugi dzien już nie bylo tego zdjęcia....ani komentarzy.... Ja sie nie odezwałam on też. W ogole usunelam go ze znajomych i tyle mi zostało po tej znajomości która twała od lipca 2015 r a zakonczyla sie styczniem 2016 r. i tylko jedno spotkanie.
Co można mysleć o takim zachowaniu....totalna zlewka...Mam napisac do niego dlaczego tak okłamal ze spotkaniem, po co pisze ze cos chce a potem olewa? Zawraca głowę a i tak ma to gdzieś.... nie wiem...czy odpuścić. zapomnieć.
Ktos kiedys mi powiedział że "Przedłużanie spotkania kończy się nie spotkaniem. Zaczyna psuć relacje, mniejsze odzywanie a potem koniec kontaktu"
I tak jest w tym przypadku.
Takie posty udowadniają mi, że nie ma co się męczyć i odpisywać komuś kto prosi o radę, bo i tak zrobi swoje.
Wszyscy Ci pisali że on ma Cię w d... a Ty dalej swoje. Z Twojego postępowania wynika, że nadal nie dasz mu spokoju, będziesz dalej się mu narzucać i skamleć o spotkanie.
Powiedz mi, jak to jest nie mieć godności?