netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

10 odpowiedzi5 288 wyświetleńzałożony przez BBBN, 22.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez BBBN (2015-10-22 13:20:26)

Temat: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

Witajcie,

Jestem pod wrażeniem przenikliwosci wielu z Was. Mam więc nadzieję, że spójrzycie chłodnym okiem na moją sytuację i doradzicie cosik mądrego.

Mamy po 34 lata, jesteśmy razem od 18, małżeństwem od 13. Mamy dwójkę dzieci: numer jeden lat 4, numer dwa niedługo osiągnie piękny wiek 4 miesięcy. Oboje jesteśmy bardzo aktywni zawodowo, więc postanowiliśmy po urodzeniu drugiego dziecka razem wziąć urlop i spędzić kilka miesięcy wspólnie, jako rodzina. Mąż będzie na urlopie nieco dłużej, ponieważ jego praca ma charakter wybitnie wyjazdowy i nie chce zostawiać nas samych. Mamy dobrą sytuację finansową, ale, żeby we wszechświecie była równowaga, ja od kilku lat choruję neurologicznie. Moja choroba to jednak nie problem, już ją oswoilismy. Problem jest zupełnie gdzie indziej.

Oboje mamy bardzo silne charaktery. Ja jestem hiperaktywna, niecierpliwa, nadopowiedzialna i zorientowana na cel,  co jest jeszcze spotęgowane wieloletnim przyjmowaniem leków. Jestem w trakcie psychoterapii. Mąż jest wybuchowy, wyrzuca z siebie emocje jak wulkan, resetuje się i wraca do równowagi. Ja konflikty noszę w sobie długo. Rozumiemy się w ważnych kwestiach, wspieramy się, dużo rozmawiamy, szanujemy swoje dokonania zawodowe i jesteśmy z siebie nawzajem dumni. Niestety, w przyziemnych, codziennych sytuacjach: niewłaściwe bułki czy źle odstawiamy kubeczek stają się przyczynkiem do trzeciej wojny światowej. Tak było zawsze, ale z wiekiem wady ulegają swoistemu zwapnieniu, więc problem narasta. Nie chcę, żeby patrzyły na to moje dzieci. Starsza ostatnio powiedziała  "Nie kłóccie się", kiedy w gorącym tonie rozmawialiśmy o książce. Przyznaję, że ja jestem odpowiedzialna za większość konfliktów, ale sama się o te bułki ze sobą nie kłóce!  Byliśmy na terapii. Werdykt?  Kochamy się, małżeństwo jest bardzo ożywione, ja mam problemy z nadmiernym kontrolowaniem - do przepracowania. No i pracuję, ale mąż by chciał, żebym wrzuciła na luz, a ja najwyżej redukuje bieg. Stanowisko męża: kocham cię, odpowiadasz mi, chcę z tobą być, ale jak mi się coś nie spodoba, to będę krzyczał i nie dam sobie wejść na głowę. Stanowisko moje: mam dosyć kłótni, niszczymy życie dzieciom, chcę żyć z kimś spolegliwym, jak np. miłe zwierzątko futerkowe.

Teraz prośby i pytania do Was:

Czy ktoś z Was jest w takim związku? Jak sobie radzicie? Jak to wpływa na Wasze dzieci?

A może mieliście takich rodziców? Jak wspominacie dzieciństwo? 

Jesteśmy po wieczornej kłótni. Mąż dziś wyjechał, przez wyjazdem mnie przutulal i całował, a ja go miałam ochotę pogryźć...

2

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

Rozumiem, że o te bułki i kubeczek mąż zrobił awanturę, nie ty? Jeśli tak, to chyba on nadmiernie kontroluje wszystko. W moim związku było podobnie, dość długo denerwowałam się i kłóciłam, w końcu miałam dość, bo zauważyłam, że mój odzew rodzi jeszcze większą kłótnię. Olałam jego wybuchy i...robiłam swoje. Bez mojej reakcji - kłótnie skończyły się, chociaż jeszcze przez jakiś czas próbował je sprowokować. W końcu się znudził i pogodził, że jest tak jak jest wink

3

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

Zbytdelikatna, dziękuję Ci za odpowiedź. Czasem on robi, czasem ja. Tu bardziej chodzi o to, że żadne z nas nie odpuści. Nie wyobrażam sobie olać, jak coś mi przeszkadza w związku, on też nie. Nie miałaś uczucia, że się poddajesz? Ze ustępując mężowi w pewien sposób działasz na szkodę związku, nie mówiąc co Ci przeszkadza?

4

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

Nie, nie poddałam się, wręcz przeciwnie, pokazałam i powiedziałam, że taka forma "rozmowy" mnie nie interesuje. Mogę rozmawiać na spokojnie o ważnych sprawach, dot. małżeństwa, rodziny, ale bez krzyków, bo to do niczego nie prowadzi w rezultacie, chyba tylko do obopólnej frustracji. No ktoś musiał w końcu powiedzieć stop i sobie i małżonkowi.

5 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-10-22 17:23:45)

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

życie jest zbyt krótkie, by skakać sobie do oczu z powodu drobiazgów. Ja kiedyś też skakałam, klóciliśmy się ostro, a to, że pasta do zębów niezakręcona, a to, że nożyczki nie na swoim miejscu a to, że szuflada nie zamknięta, a to, że marynarki wiszą w szafie nie tak, jak powinny... i tak mogłabym wymieniać długo. Nie jestem jakąś pedantką, co lata ze szmatką po domu i zbiera kurz z klamek, ale lubię jak wszystko jest na swoim miejscu a w szafach panuje ład. Mąż mówił, że jestem nienormalna i nie mam chyba prawdziwych problemów, co tylko mi bardziej podnosiło ciśnienie. Potrzebowałam czasu, aby zrozumieć, że męża nie zmienię, bo go kocham, mogę tylko zmienić swoje nastawienie. Machnęłąm ręką i zaczęłąm zakręcać  pasty, zamykać szafki, układać mu rzeczy w szafie itd. On mi za to z wdzięczności robi pyszne harbatki i zbiera kubki ktore zostawiam po całym domu. A gdy zaglądam do szafy a tam krajobraz jak po tajfunie to mówi ups i patrzy na mnie przepraszającym  wzrokiem :-)
Nie ma cudów. Ktoś musi ustąpić. Nie jest to łatwe, ale wszystko da się zrobić. Wystarczy chcieć. I mieć dosć awantur. Wy widocznie jeszcze dość nie macie ;-)

6

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

Adiaphoro, cieszę się, że dla nas być może jest jeszcze nadzieja. Tylko już niedługo nam stuknie 20 lat przepychanki i zaczynam tracić cierpliwość do tej sytuacji. Czy masz dzieci, jeśli mogę zapytać? Jak one reagowały na te utarczki? Najbardziej boję się tego, że moje córeczki  zapamiętaja z dzieciństwa nie wspólne wycieczki czy inne dobre chwile, ale właśnie to, że mama i tata się kłócili, kto drzwi nie zamknął czy kota zamknął w piwnicy, jak to się wczoraj zdarzyło.

7 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-10-22 22:58:42)

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?
BBBN napisał/a:

Adiaphoro, cieszę się, że dla nas być może jest jeszcze nadzieja. Tylko już niedługo nam stuknie 20 lat przepychanki i zaczynam tracić cierpliwość do tej sytuacji. Czy masz dzieci, jeśli mogę zapytać? Jak one reagowały na te utarczki? Najbardziej boję się tego, że moje córeczki  zapamiętaja z dzieciństwa nie wspólne wycieczki czy inne dobre chwile, ale właśnie to, że mama i tata się kłócili, kto drzwi nie zamknął czy kota zamknął w piwnicy, jak to się wczoraj zdarzyło.

dzieci mam już dorosłe, gdy były małe, potrafiłam się opanować, nie były świadkiem jakichś strasznych awantur. Wiesz, wszystko zależy też od tego jak się ludzie kłocą, czy jest w tym jakaś rzeczywista agresja czy to tylko takie emocje, które trzeba wyładować, wypuścić powietrze. Nigdy nie przeklinaliśmy przy dzieciach, choć zdarza nam się rzucić mięsem w czasie kłotni.  Nie trzaskaliśmy drzwiami, nie rzucaliśmy talerzami, nie mieliśmy cichych dni, nie było w nas zawziętości ani złośliwości. Poza tym tłumaczyłam im, gdy była taka potrzeba, że rodzice czasem się kłocą, podobnie jak oni się kłocą o zabawki czy inne rzeczy.
Raz tylko wymknęło to się spod kontroli. Stanęło na ostrzu noża i postanowiliśmy się rozstać. Nazbierało się trochę wzajamnych pretensji, przechodziliśmy kryzys małżeński... Pamiętam, że płakałam wtedy i postanowiłam iść na spacer ochłonąć, zaczerpnać rześkiego powietrza, był zimowy wieczór...córka zapytała gdzie idę a ja wypaliłam, że mama i tata się rozstają i nie będą już razem mieszkać i że ona zostanie ze mną a tata wyprowadzi się z jej bratem. Totalna idiotka! Wstyd mi nawet teraz, gdy o tym piszę. Moje dziecko usiadło na łózku bez jednego słowa, łzy zaczęły mu lecieć jak grochy i miało taką rozpacz w oczach, że mało mi serce nie pękło. Dotarło do mnie w tamtej chwili, że zburzyłam jej świat i poczucie bezpieczeństwa i że tego nie da się już cofnąć żadnymi słowami.
Zycie niebawem wróciło do normy, pogodziliśmy się, ale czułam, że dla corki to życie było już zawsze podszyte podświadomym lękiem, że ten fundament jakim jest rodzina, jest kruchy i może się rozpaść...


Postaraj się, dla dobra dzieci właśnie, aby miały poczucie bezpieczeństwa i pewność, że się kochacie, wasza rodzina jest silna i nic tego nie zburzy. Wiem, że łatwo się mówi, ale wyluzuj trochę czasem, mamy jedno życie, w tym zabieganym świecie tak mało czasu na wszystko, nie wiemy co będzie jutro. Traktuj każdy dzień jakby to miał być wasz ostatni wspolny dzień. Czy chciałabyś spędzić go na klotniach?
W tragicznych życiowych okolicznościach, kiedy tracimy bliskich lub wiemy, że pozostało nam już niewiele czasu, często uswiadamiamy sobie, że szczęście to kwestia wyboru. Ze to od nas zależało, czy więcej się kłociliśmy czy uśmiechaliśmy do siebie, czy mówiliśmy sobie że się kochamy czy wprost przeciwnie.
Napisalaś: "Jesteśmy po wieczornej kłótni. Mąż dziś wyjechał, przez wyjazdem mnie przutulal i całował, a ja go miałam ochotę pogryźć..." Czy gdyby już miał nie wrócić, chcialabyś żeby tak wyglądała wasza ostatnia chwila i emocja?

Może gdy zawładną Tobą negatywne emocje, weź głęboki oddech i poczytaj sobie wiersz ks. Twardowskiego. Mnie on zawsze uspokaja i ustawia priorytety na właściwe miejsce. W gąszczu dnia codziennego zapominamy o tym, że mamy wybór. Naprawdę mamy.
Powodzenia :-)


Śpieszmy się kochac ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochac ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

8

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

Adiaphoro, z całego serca Ci dziękuję, bo Twój przykład pokazuje, że nawet pomimo tych spiec da się żyć i wychować dzieci na dobrych, niezaburzonych ludzi. Pokazałam Twoje posty mężowi, tylko w nawale codziennych spraw łatwo zapomnieć o tych prawdach i o tym, co najważniejsze. Twoje posty mam zamiar sobie wydrukować, schować do notesu i czytać jak sytuacja zacznie wymykac się spod kontroli. Mam nadzieję, że prawa autorskie zezwalaja smile.  Jeszcze raz Ci dziękuję.

9

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?
BBBN napisał/a:

Adiaphoro, z całego serca Ci dziękuję, bo Twój przykład pokazuje, że nawet pomimo tych spiec da się żyć i wychować dzieci na dobrych, niezaburzonych ludzi. Pokazałam Twoje posty mężowi, tylko w nawale codziennych spraw łatwo zapomnieć o tych prawdach i o tym, co najważniejsze. Twoje posty mam zamiar sobie wydrukować, schować do notesu i czytać jak sytuacja zacznie wymykac się spod kontroli. Mam nadzieję, że prawa autorskie zezwalaja smile.  Jeszcze raz Ci dziękuję.


BBBN normalnie czuje sie zawstydzona :-) ale oczywiscie bardzo sie ciesze, ze moglam pomoc i mam nadzieje, ze uda Wam sie dojsc do ladu ze soba :-) 
pozdrawiam Ciebie i meza

p.s drogi mezu BBBN, zeby nie bylo, ze to tylko Twoja zonka ma wrzucac na luz a Ty bedziesz harcowal, o nieeee....nie ma tak dobrze. Ty tez masz wyluzowac czasem :-)

10 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-10-24 06:00:06)

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

Jako dorosłe dziecko wrzeszczących rodziców powiem Ci: nie, to nie wpływa dobrze.
Skoro tak Was swędzi w środku, że nie potraficie sobie nie ulżyć, to róbcie to bez świadków w postaci dzieci.

Też mogę podeprzeć się wierszem:

Na wzgórzu pod Pszczyną, nad rzeczką przebrzydłą
Mieszkało w zamczysku wrzeszczące straszydło.
Od brzasku do zmierzchu od zmierzchu do brzasku,
Wieżyczki zamczyska trzeszczały od wrzasku.
Przez chaszcze i gąszcze przez grząski moczydła,
Szedł wrzask przeraźliwy strasznego Straszydła.
Aż wreszcie pod Pszczynę przybyła poczwara
I rzekła robaczku: przebrała się miara!
Wszak każde zwierzątko od żuczka do myszy,
w mieszkanku swym szuka spokoju i ciszy-
więc porzuć swój zwyczaj, żyć zacznij inaczej
I przestań już wrzeszczeć i szeptać racz raczej!
I odtąd pod Pszczyną, nad rzeczką Przebrzydłą,
Szeptało w zamczysku wrzeszczące  straszydło.
A morał stąd taki:
Mów szeptem koniecznie,
bo wrzeszczeć w zamczysku jest bardzo niegrzecznie.
(Małgorzata Strzałkowska)

11

Odp: Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?
BBBN napisał/a:

Zbytdelikatna, dziękuję Ci za odpowiedź. Czasem on robi, czasem ja. Tu bardziej chodzi o to, że żadne z nas nie odpuści. Nie wyobrażam sobie olać, jak coś mi przeszkadza w związku, on też nie. Nie miałaś uczucia, że się poddajesz? Ze ustępując mężowi w pewien sposób działasz na szkodę związku, nie mówiąc co Ci przeszkadza?

Po prostu nie dobraliście się charakterami, gdzieś tam na samym dnie jest u was brak akceptacji dla tego drugiego, stąd te wieczne tarcia i kłótnie o byle co. Ustąpienie i zrozumienie, że nie warto się kłócić byłoby jednoznaczne z wyzbyciem się ego, pokochaniem tak naprawdę tego drugiego człowieka. Być może będzie tak (czego z całego serca wam życzę) w końcu się dotrzecie i zaczniecie sobie ustępować (bo się zmęczycie i pójdziecie po rozum do głowy) albo minie wam kolejne 10 lat na utarczkach i finalnie już ze sobą nie wytrzymacie. Trzymam za was kciuki, bo z tego co piszesz, zależy wam nam sobie, ale musi u was zajść jakaś gruntowna zmiana i przebudowa relacji, musicie się połączyć na tym najgłębszym poziomie, aby przestać traktować się jak wrogowie i ludzie, którzy sobie zagrażają. Powodzenia!

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Silne charaktery w związku. Jak tu nie oszaleć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026