netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie rozumiem swojego serca

16 odpowiedzi2 901 wyświetleńzałożony przez lezak3, 21.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie rozumiem swojego serca

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez lezak3 (2015-10-21 13:13:31)

Temat: Nie rozumiem swojego serca

Witam, na wstępie napiszę, że jestem facetem i wiem, że to forum dla kobiet, ale być może płeć piękna będzie w stanie pomóc mi rozwiązać lub zrozumieć problem.
Mam 23 lata, spotykam się z dziewczyną od ponad dwóch lat, przez większość naszej znajomości dążyłem do tego, aby coś do niej poczuć, jednak bezskutecznie, ona się zakochała. Po jej uczuciu postanowiliśmy zerwać kontakt na jakiś czas, aby jej nie ranić jego brakiem u mnie, ani aby jej nie oszukiwać, że coś tam jednak we mnie jest. Po powrocie do kontaktu sytuacja się nie zmieniała, ona była gotowa i snuła ze mną życiowe plany, kiedy u mnie nadal nic się nie zmieniało. Dziewczyna jest świetna, w moim typie, co mogło mi w niej nie pasować, zmieniała, trudno powiedzieć o niej złe słowo, dla mnie by gwiazdkę z nieba nawet ściągnęła. Ja natomiast około 3 miesiące temu wyjechałem za granicę i w obliczu braku spotkań i kontaktu jedynie telefonicznego czy przez internet zdałem sobie sprawę jak ważną osobą jest w moim życiu i ile dla mnie znaczy. Przez około 2-3 tygodnie widziałem nawet oznaki uczucia u siebie, czułem ciepło w klatce piersiowej kiedy o niej myślałem, mówienie jej słodkich rzeczy sprawiało mi przyjemność, jak również słyszenie jej radosnych reakcji na mnie - w obliczu różnicy zdań albo jej smutku aż mnie coś bolało w klatce piersiowej i momentalnie łapał mnie smutek. Bardzo duży wpływ zaczęła mieć na mój humor i samopoczucie. Następnie trochę zaskoczona moją zmianą po tak długim czasie i będąc zmieszana, postanowiła na nic się nie nastawiać, aby znowu się nie przejechać i nie zranić, zmieniła trochę kontakt między nami na bardziej oschły i taki neutralny, na mnie się to fatalnie odbijało, było mi po prostu smutno i brakowało jakichkolwiek słów od niej. Postanowiłem przylecieć do niej na 3 dni abyśmy spędzili razem czas i sprawdzili czy faktycznie nam na sobie zależy, a być może byli razem szczęśliwi. W planach było również zamieszkanie razem. Podczas pobytu po przyjeździe w chwili spotkania na lotnisku czułem się fantastycznie, szczerze szczęśliwy, ona również, łzy leciały. Przez całe 3 dni było różnie. Bywały momenty kiedy czułem szczęście i radość, że jest obok mnie, jak również bywały chwile kiedy czułem się neutralnie, obojętnie, a nawet pojawiały się myśli co ja tu robię... Bardzo mi przykro, że mam takie wahania i że nie jestem pewny tego co czuję zawsze, że czasem wykazuję obojętność - ona dla kontrastu ma dokładnie odwrotnie, uważała ten czas za jej najlepszy w całym dotychczasowym życiu. Staram się robić co mogę, aby odnaleźć w sobie miłość, nie widzę żadnych przeszkód w jej osobie, problem jest we mnie i chcę go zdiagnozować i się go pozbyć, dlatego też proszę o pomoc, choć jest już dość późno na to...
Dziś w nocy dziewczyna zakończyła tą relację, jest jej cholernie przykro, że nie potrafiłem do niej nic świadomie poczuć mimo tak długiego czasu, a nie jest w stanie dać mi go już więcej, bo wróci sytuacja kiedy ona będzie zakochana, a ja nadal w kropce... Co najgorsze, nie czuję się jakoś ogromnie smutny, mam apetyt, mogłem w nocy spać - nie dociera do mnie chyba to co się właśnie wydarzyło, ale przeraża mnie ta aktualna obojętność i bezsilność. Dopiero kiedy zadzwoniła do mnie z samego ranka aby porozmawiać i być może zakończyć definitywnie znajomość, kiedy powiedziała o czym marzy w związku ze mną i co nam się nie uda, mimo pięknych planów i szczerych chęci, to wtedy pojawiły się łzy i cholerny smutek oraz szczera chęć abym czuł w sobie coś zawsze i był tego pewny, aby to miało prawo się udać.

--
A i dodam jeszcze, że przed tym związkiem rok wcześniej byłem przez dwa lata w innym, który zakończył się zdradą dziewczyny. Być może jest to jakoś powiązane, choć sam nie wiem.

2

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Ty  jej po prostu nie kochasz,widzisz swietny material na partnerke i czujesz zal,ze nie dazysz jej uczuciem. To nie tak dziala. Twoje serce mowi "nie" na te znajomosc i trzeba sie z tym pogodzic. Milosci nie bierze sie na rozum, milosc przychodzi po prostu, bez kontroli i woli. Nie ma zmuszania sie, nie mozesz sobie narzucic by cos do niej czuc choc jest najswietniejsza na swiecie, wszystko z Toba w porzadku tylko przestan sie mzuszac do milosci.

3

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Ja nie rozumiem swojej wątroby od wielu lat sie nie dogadujemy.
Niestety jesteśmy skazani na siebie.
W Twoim przypadku tak byc nie musi.
Owszem sa tam w zyciu wielkie miłości czy porywy serca ale chyba chłodna kalkulacja jest najlepsza.
Czy musisz ja wielce kochać zeby byc z nia do "grobowej deski" albo czy musi temu towarzyszyc te wielkie mityczne uczucie ?
A czy nie wystarczy ze z nia jestes ?
Trudno powiedzieć na pewno Twoja dziewczyna zna sie na manipulacji .
Nie wiem czy jest sens w diagnozowaniu siebie na podstawie tego co czuje sie albo uwaza sie ze powinno sie czuc do innej osoby.
Ogolnie jest pytanie jak dobrze sie czujesz w takiej roli .
Ale posiadanie poczucia winy ponieważ zawiodło sie czyjes oczekiwania w tej kwestii ..
Nie jestem przekonany czy  ma to sens.

4

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Ja zrozumiałem tyko tyle, że przez 2 lata oszukiwałeś dziewczynę, która w końcu się opamiętała i zobaczyła jak naprawdę jest. Być może dlatego, że Ciebie ktoś skrzywdził to krzywdzisz innych, bo tym jest bycie z kimś bez uczuć. Natomiast w kwestii uczuć to trudno powiedzieć. Powinieneś przeanalizować tamtem poprzedni związek czy tam były uczucia, w porówaniu do ostatniego, w którym uczuć nie było a jednak pozwoliłeś sobie na bycie z kimś.

5

Odp: Nie rozumiem swojego serca
maniek_z_maniek napisał/a:

Ja zrozumiałem tyko tyle, że przez 2 lata oszukiwałeś dziewczynę, która w końcu się opamiętała i zobaczyła jak naprawdę jest.


Nie sadze, ze lezak3 oszukiwal dziewczyne, przynajmniej z postu to nie wynika.
Ona wiedziala, ze on nic do niej nie czuje.Tak ze nikt nikogo nie skrzwdzil.Ona liczyla na to, ze on cos poczuje, on tez codziennie mierzyl temperature swoich uczuc, sprawdzal, czy podnosi mu sie tetno na jej widok, macal sie po brzuchu i sprawdzal, czy pojawiaja sie te motyle, o ktorych gdzies slyszal, ze powinny sie pojawic.


Lezak3, a jak to bylo z poprzednia dziewczyna ? Cos czules ?

6

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Dokładnie, dziewczyna wiedziała, że nic nie czuję i mówiłem jej by się nie nastawiała, że ta sytuacja ulegnie zmianie. Spotykała się ze mną cały ten czas, jak sama mówiła, bo potrzebowała ze mną kontaktu - dobrze się rozumieliśmy, dogadywaliśmy i chcieliśmy razem spędzać czas. Pytałem ją wielokrotnie czy nie czuje do mnie miłości, bo jeśli by tak było, to musielibyśmy zerwać kontakt bo nie zniosę ranienia jej przez swoją bezsilność w sferze uczuć. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że cały ten czas mnie kochała i zależało jej na mnie jak na nikim wcześniej i ciągle miała nadzieję, że coś poważnego pewnego dnia do niej poczuję. Też żyłem tą nadzieją, ale nie mówiłem jej o tym kompletnie, aby właśnie nie było sytuacji, o której wspomniał maniek. Dopiero po zaprzestaniu spotkań z powodu mojego wylotu za granicę poczułem w sobie emocje w stosunku do jej osoby, zadając sobie np pytanoe co by było gdybym nagle ją stracił lub jeśli byśmy mieli nie mieć ze sobą więcej kontaktu. Na spotkaniu tak jak pisałem towarzyszyły mi te uczucia może 3x przez jakiś czas, nie ciągle i to mnie boli. Nadal nie jestem pewny czy to co czuję to coś poważnego, nie jestem w stanie bez wahania powiedzieć jej czegoś poważnego... Być może serio jej nie kocham i już nie pokocham, choć ta perspektywa jest dla mnie straszna i chciałbym zrobić wszystko co mogę abyśmy nie musieli się od siebie odsuwac, a ułożyć razem życie i być pewnymi swoich uczuć.

Co do poprzedniego związku - dopiero po około 1.5 roku spotykania się zrozumiałem, że coś czuję do dziewczyny i jak bardzo ważna jest w moim życiu, byłem gotowy budować razem przyszłość, snuć plany i niedługo po tym dostałem 'nóż w serce'.
W jeszcze dalszej przeszłości kiedy byłem w jednym dość długim związku po 3 miesiącach rozmów byłem pewny tego co czuję i że to jest na prawdę, nie było wątpliwości...

7

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Czyli z Toba jest  wszystko w porzadku.
Poczekaj, az spotkasz te wlasciwa dziewczne.Ta byla idealna, ale jej nie pokochalae.
Mozesz pokochac mniej idealna.I nie bedziesz mierzyl temperatury swoich uczuc, bo bedziesz wiedzial.

8

Odp: Nie rozumiem swojego serca

A i wiem, że nazwa tematu jest rodem z okładki pewnej gazety FAKT, trochę źle dobrana.

Czyli wynika z tego, że z jednej strony mogę coś czuć, ale nie być tego świadomym, bo tak wygląda dojrzała miłość z tego co piszecie, zaś z drugiej strony mogę nic nie czuć i powinienem poczekać na tą jedyną, co do której nie będę miał wątpliwości i będę wiedział, że to to. Według Was ze mną nic się nie zmieni i tak będę czuć, tylko pozostaje pytanie, czy pasuje mi oraz dziewczynie takie bycie razem bez mojej świadomości czegoś więcej, tak?

9 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-10-21 22:58:53)

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Zalezy co nazywasz swiadomoscia.
Na pewno nie polecalbym rozwiazania ze pod wplywem poczucia winy zgodzisz sie zaspokoic jej potrzeby.
Bo raczej znienawidzisz i siebie i ja i to doprowdzi tylko do systuacji , tak mi sie wydaje, ze sie rozejdziecie.
Jezeli chcesz to zrobic dla siebie , w sensie chcesz z nia byc ale bez poczucia winy to raczej ok.
Najlepsza byłaby systuacja ze oboje w podobnym stopniu jestescie do tego przekonani.

Co do milosci ... to ja mysle kazda jest inna.
Nie mierzyłbym jej stopniem bicia serca czy czyms takim.
Tez nie jest powiedziane ze zycie wspolnie bez tej wielkiej milosci jest pozbawione zalet.
Zalezy jakie sie ma cele w zyciu i co w nim jest wazne. Im czlek starszy tym inne rzeczy sa wazne , ponoć smile

10

Odp: Nie rozumiem swojego serca
kwadrad napisał/a:

Tez nie jest powiedziane ze zycie wspolnie bez tej wielkiej milosci jest pozbawione zalet.

Chyba nie wiesz co mówisz.

Do autora: Daj tej dziewczynie spokój, daj jej szansę na poznanie kogoś kto ją doceni i szczerze pokocha. Nie wiem czego Ty jeszcze od niej chcesz. Ja niestety pałam pogardą dla osób, które wiążą się z kimś bez uczucia, wiedząc ze ta druga osoba jest w nich zakochana i oczekuje czegoś więcej. Nie rób jej krzywdy i zaprzestań tej znajomości. Dla jej dobra.

11

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Tak swieta inkwizycja miłosci , miłosci do grobowej deski.
Od deski do deski smile

12

Odp: Nie rozumiem swojego serca
kwadrad napisał/a:

Tak swieta inkwizycja miłosci , miłosci do grobowej deski.
Od deski do deski smile

To zależy co ma się na myśli mówiąc o "wielkiej miłości". Najważniejsze do pałać uczuciami do kogoś - w końcu musi być jakaś podstawa do narodzenia się tej miłości i trwania w niej. W przypadku autora nie ma tych uczuć więc po co w ogóle ta cała dyskusja.

Związek z rozsądku odradzam.

13

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Jaki jest sens bycia z kimś gdy nie czujesz miłości do tej osoby?

Widać nie jesteście sobie pisani ze tak powiem wink A to że coś czułeś do niej będąc zagranicą to nie miłość, raczej brak tego że ktoś się Toba interesuje, żywi uczucia. To tak jak slynne Kochać i być kochany. Pytanie co wolisz bardziej ty chcesz kochać kogoś czy bardziej brak ci milości bycia kochanym? Wogole "uswiadomileś sobie" wtdy że ją kochasz? Przypomnij sobie jakie uczucia czułeś do eks, eks kochałeś? Jeśli tak to już masz odpowiedz...musisz probowac dalej z inna dziewczyna. Skoro przez tak dlugi czas nie poczules do niej milosci to niestety...nic nie poradzisz.

14

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Przez ten krótki okres towarzyszyły mi uczucia i emocje podobne do tych kiedy w przeszłości kochałem, dlatego zachodzę w głowę dlaczego tak jest... I tak, zostawię tą dziewczynę dla kogoś lepszego, kto nie będzie musiał się nad sobą zastanawiać.

15

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Przestan czekac na uczucie.Ono przyjdzie samo.
Ale wydaje mi sie, ze jednak do innej dziewczyny, niz Twoja partnerka.
Sa co prawda zaburzenia, ze w ogole nie potrafi sie kochac, ale nie sadze, ze Ty jestes tym przpadkiem.:/
Za bardzo wyczekujesz narodzenia sie uczucia, dlatego nie przychodzi.Wyluzuj.

16

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Dziękuję każdej osobie z osobna za odpowiedzi, choć trochę pozwoliło mi to zrozumieć sytuację, w której niestety się znalazłem. Potrzeba mi było spojrzenia "z boku" na tą sytuację.

17

Odp: Nie rozumiem swojego serca

Nie kochasz jej. Dajcie sobie szansę na związki z uczuciem.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie rozumiem swojego serca

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026