Witam wszystkie użytkowniczki.
Wiem, że to kobiece forum, ale widziałem też tematy tworzone przez facetów, więc myślę że i mój nie zrobi nikomu krzywdy.
Mam 21 lat, od kiedy skończyłem szkołę, czuję się strasznie samotny. Jeden z powodów takiego stanu rzeczy nadaje się idealnie na przykład, gdyby ktoś pisał książkę pt. "Dlaczego warto pilnować, by dziecko nie spędzało całych dni przy komputerze".
Ale do rzeczy. Z czasów szkoły zostało mi w sumie 3 kolegów i 1 koleżanka. Wszyscy poszli na studia, ja do pracy. Studiują w innych miastach i kontakt w czasie roku akademickiego mamy 3-4 razy w roku.
Kompletnie nie umiem nawiązywać trwałych znajomości. W wakacje miałem za pośrednictwem kolegów okazje poznać parę osób i niestety niewiele z tego wynika. Gdyby nie jedna koleżanka poznana na wyjeździe to chyba bym ześwirował (kontaktujemy się przez internet).
Pół bieżącego roku jakoś zniosłem w oczekiwaniu na wakacje, ale teraz czuję że oczekiwanie na kolejne mnie po prostu przygniata. Od dawna całe moje dnie wglądały tak samo: szkoła-dom, a teraz praca-dom. Od jakiegoś czasu czuję taką trudną do opisania wewnętrzną pustkę, nie czerpię przyjemności z czegokolwiek, czytania książek, oglądania filmów bądź moich hobby, gokartów i asg. Kompletnie nie wiem co mam ze sobą robić w wolnym czasie ani jak spróbować cokolwiek zmienić.
W sumie to nie wiem, czy przyszedłem tu licząc na pomoc, czy chciałem po prostu z kimś się tym podzielić.
Pozdrawiam.