Niedawno obejrzałam instalację Sylwestra Ambroziaka pt" Home Sweet Home", smutną opowieść o samotności ludzkiej. Dla zainteresowanych jest to ekspozycja zajmująca sporo miejsca złożona z dużych kontenerów, ludzików różnej wielkości i owieczek. Towarzyszą jej animacje 3D i muzyka.
"Najnowsza wystawa „Home Sweet Home” wnika w wolną przestrzeń, włącza się w tkankę miejską i na kanwie „oddechu”, jaki zapewnia miastu Plac Artystów, uruchamia własną architekturę. Instalację tworzą dwie dwukondygnacyjne bazy, oddzielone dwiema syntetycznymi czaszkami. Obu konstrukcjom, powstałym z połączenia trzech kontenerów, towarzyszą grupy rzeźb. Figury różnią się skalą, pozycją, niektóre wyróżnia miarowy ruch lub ścieżka dźwiękowa, a łączy je paradoksalna sytuacja: wspólne trwanie w wyobcowaniu. Uwypuklają to dwa stada: „prymitywne” niewiniątka stłoczone w kontenerze i owieczki szukające przejścia. Blaszane komory grają role sal projekcyjnych, w których wyświetlane są animacje 3D. Filmy i elementy ruchome uzupełniają obieg rzeźbiarskiej prezentacji".
Instalacja finansowana jest przez Fundację Nowa przestrzeń Sztuki.
Sylwester Ambroziak, autor instalacji, podkreśla, że chodzi nie tylko o dom, rodzinę ale i o ojczyznę. Dlatego ustawione na placu Artystów kontenery mają przypominać o tych, którzy swój dom stracili. Tak się składa,że sztuka może dotyczyć sytuacji imigrantów, którzy opuścili swój dom, szukając go w Europie.(Źródło:kielcetvp.pl)
Co sądzicie o ekspozycjach zajmujących sporo miejsca w przestrzeni miejskiej? Spełniają swoją rolę, kiedy nie zawsze udaje nam się odwiedzić muzeum czy inne instytucje kultury? A może irytują agresywnością wkraczania w przestrzeń i odwracają niepotrzebnie naszą uwagę od ważniejszych spraw?
http://2.bp.blogspot.com/-g3MXn82NEGY/V … 1%2529.jpg
(źródło: net)