Witam.
Chciałabym poruszyć ten temat, jeśli został juz poruszany to przepraszam
Przychodzi taki moment, że zwiazek trzeba zakończyć niekiedy dla własnego dobra- partner toksyczny, dużo można mu zarzucić (kłamstwo, zdrady, itd). Mimo wszystko nadal kochasz. Jak zakończyć związek, w którym nadal kochasz swojego partnera, ale wiesz, że nie możesz z nim/ z nią dłużej być?
Podobne tematy
Lub gdy trzeba zerwać nie dla własnego dobra, ale dla dobra partnera...
Jak to zrobić?
oj niestety wiem cos o tym ![]()
kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa a ja dalej z nim...
zbieram się w sobie zeby to zrobic wiem ze to dla mnie jest zwiazek toksyczny ale cięzko jest tak z dnia na dzien...
duzo daje rozmowa z kims bliskim, mama lub przyjaciolka.
one widza wszystko z innej peryspektywy. doradza napewno słusznie. mi doradzały zeby odejść, zakończyć to co mnie niszczy. coraz bardziej sie utwierdzam w tej decyzji,
kiedys jeszcze mnie zatrzymywał jak chcialam to skonczyc, teraz mowi "twoj wybór"
jest łatwiej.
Rozstanie to chyba jedna z najtrudniejszych decyzji jakie czasami musimy w życiu podjąć.Nawet gdy wiemy,że związek nie ma większej perspektywy na poprawę.Myślę,że nasz strach przed byciem samemu jest jednym z problemów.Zastanawiamy się co zrobię z czasem,z kim wyjdę do kina,do kogo się poprzytulam.I ten głos z serca,że przecież nadal kochamy swoją drugą połówkę,ale czy aż do tego stopnia aby dać się upokarzać,okłamywać, abyśmy byli ranieni mimo,że przecież kochamy.Czy warto poświęcać się,aż tak bardzo,a nasz partner nadal nie wykazuje żadnej chęci aby coś zmienić w swoim zachowaniu.
Po prostu to zrobić, nie zastanawiając się zbyt wiele. Myśląc ciągle o tym będziesz szukać mimo wszystko tego co dobre, a nie warto poświęcać swojego czasu, życia dla kilku pięknych chwil, i godzin cierpienia...
Życie mamy tylko jedno, nie warto go tracić na związki które są takie jakie być nie powinny.
Nie myśl może o teraźniejszości,a pomyśl o przyszłości, czy będziesz szcześliwa w takim związku. Jeśli wiesz, że On jest naprawdę nie w porządku to po co poświęcać własne życie, własne szczeście dla kogoś takiego. Pamiętaj, że życie mamy tylko jedno i trzeba je przezyć jak najlepiej. Nie pozwól by On Ci je zmarnował. Jeśli Cię zdradza, okłamuje to nie jest wart Ciebie a Ty będąc z nim i przebaczając mu te niedpopuszczalne rzeczy, które robi nie szanujesz samej siebie, więc i On Ciebie nie szanuje. Ludzie traktują nas tak jak sobie na to pozwalamy. Wydaje mi się, że szkoda już więcej Twojego czasu, czasu młodości. Zakończ to jak najprędzej i czas, który marnowałabys dalej z nim niech już będzie czasem na leczenie ran po tym nieudanym związku, po to by pokochać i dac się kochać prawdziwie komuś kto na to zasługuje, a są tacy mężczyźni. Teraz będzie Ci ciężko, ale przyjdzie czas, że będziesz szczęśliwa z tej decyzji i nie będziesz potrafiła sobie wyobrazic, że mogłabys dalej tkwić w tym niszczącym związku. Wszystko leży w naszej głowie, tylko od Ciebie zalezy jak przejdziesz przez ten trudny dla Ciebie czas. Nastaw się, że teraz może być juz tylko lepiej...
bądzmy poważne, spisz na kartce za i przeciw byciu w takim związku i jesli wyjdzie ci wiecej przeciw to zerwij i tyle, trzeba być twardym szkoda życia na bycie popychadlem i smutki, a skoro on nie wykazuje inicjatywy itp to to juz nie jest zwiazek tylko twoje przyzwyczajenie wiec sama taka sytuacja mówi że "zerwanie" już nastapiło tylko trzeba wypełnic formalności i powiedzieć to koniec ![]()
8 2009-12-17 17:56:41 Ostatnio edytowany przez papillon (2009-12-17 17:57:01)
pamiętam, jak zerwałam, kiedy kochałam. wmawiałam sobie, że tak będzie lepiej, że przecież ciągle się kłócimy, tyle razy mnie skrzywdził... i co? nie potrafiłam przestać płakać. dosłownie wyłam NON STOP! jedząc, śpiąc, jadąc tramwajem do szkoły, w szkole o__O ale jak tylko podjęłam decyzję, że wrócę, przestałam... no i wróciłam. zerwałam już na amen po pół roku - nie mam pojęcia jak to się stało, ale ja chyba wymusiłam na swojej psychice, by się odkochać, on zresztą zmienił się na chwilę, potem było jeszcze gorzej i to też miało wpływ, bardzo stopniowo, bo trwało to ok. pół roku, odkochiwałam się. a kiedy zdałam sobie sprawę, że nie tęsknię, że nie chce mi się z nim nawet spotkać, zakończyłam związek. chłodno, bez większych emocji.
Po prostu to zrobić, nie zastanawiając się zbyt wiele. Myśląc ciągle o tym będziesz szukać mimo wszystko tego co dobre, a nie warto poświęcać swojego czasu, życia dla kilku pięknych chwil, i godzin cierpienia...
Życie mamy tylko jedno, nie warto go tracić na związki które są takie jakie być nie powinny.
dokładnie, raz a porządnie, definitywnie zakończyć i nie oglądać się już nigdy wstecz
anusia jak Ci idzie zrywanie? Mi strasznie kiepsko
wiem, że w końcu będę musiała to zrobić, bo wiem, że z nim nigdy nie będę szczęśliwa, za dużo krzywdy wyrządził. Od 3 miesięcy spotykam się z pewnym chłopakiem, który bardzo mnie kocha i wspiera, wytłumaczyłam mu całą sytuację. Powiedział, że mnie nie zostawi, tylko będzie stał za mną murem. Czasami gdy tamten zadzwoni strasznie chce mi się płakać, kiedy widzę go w kamerce (mieszkamy bardzo daleko od siebie) jest jeszcze gorzej. Nadal z nim rozmawiam, bo nie potrafię tego tak zakończyć pomimo tych wszystkich jego kłamstw i zdrad. Nasze kontakty są coraz rzadsze, ja również przestałam do niego pisać. Czasami tylko wspomni, że chce być ze mną, że mnie kocha- i to jest najgorsze.
karmelko- chyba nabrałam wewnętrznej odwagi, czara goryczy się przelała. przeczytaj proszę mój post. http://www.netkobiety.pl/p165704.html#p165704
jestesmy razem juz 4 lata.On zaopiekowal sie mną i moim dzieckiem.Teraz syn ma 7 lat.Jest zżyty z moim partnerem.Przywiązał sie i przyzwyczaił.Tak samo jak ja.Niestety nic oprócz tego nie czuje...i chyba nie mogę budowac na tym zwiazku...który sie nie rozwija..stoi w miejscu..nic sie nie zmienia.Mimo ze moj partner nie klamie nie pije itp...to jednak ja nie mam tych motyli w brzuchu...czuje ze to nie to..denerwuja mnie jego zachowania:(kurcze mam takiego doła..prosze Was o rade
Czasem przychodzi taki moment, taka sytuacja, która przelewa czarę goryczy i pozwala nam się definitywnie odciąć od przeszłości...
I zawsze łatwiej jest, jak masz obok siebie przyjaciółki, które Ci marudzą, zebyś zakonczyła tę znajomość... Wtedy jest o niebo łatwiej,..Bo one utwierdzają Cię w Twoim słusznym wyborze... Bo sama zaczniesz szukać jego plusów, a ktoś inny patrzy na to trzeźwo i racjonalnie, mówiąc bolesną prawdę, składnia do myślenia i podejmowania kroków...
Witam !niestety bardzo trudna decyzja choć ta druga strona uważa ze olałyśmy już dawno delikwenta i pewnikiem jest już zastępca .
Może to zabrzmi śmiesznie, ale dużo daje fakt, że ma się kogoś bliskiego, kto będzie Cie wspierał w swojej decyzji. Nie chodzi mi tu o faceta, może to być równie dobrze siostra, przyjaciółka czy mama. Ważne, żeby się nie poddawać i nie oglądać się za siebie. Mi się niestety to nie udało.
Mam podobny problem i nie wiem jak z tego wyjsc jak zakonczyc:( mowie sobie ze to dalej sensu nie ma ale jakos nie potrafie tym bardziej ze mieszkamy ze soba:( moze sie mi uda teraz na swieta kiedy bedziemy osobno...choc nie wiem:(
Rozka27 przemyśl sobie to co napisałaś. Czy były kiedykolwiek te motyle? Bo wiesz, jest różnica między stanem zakochania (to niestety mija) a stanem głębokiej miłości. On może nieświadom wkradającej się stagnacji, nudy i rutyny. Potem szczera rozmowa o twoich oczekiwaniach i może terapia? Lub na odwrót rozmowy w terapii. Pamiętaj, szkoda dzieciaka. Po co mu burzyć spokój? Może da się jeszcze popracować nad tym związkiem - zrób te reasume, spisz plusy i minusy i się zastanów. Powodzenia ![]()