Witam. Na samym początku chcialam napisać , ze mam o wiele starszego faceta od siebie . Ja mam 19 lat , on 31 . Nigdy nie szukalam nikogo w tym przedziale wiekowym ale kiedy go spotkalam od tego czasu serce bilo mi mocniej . Opinia na temat tego jaki ma stosunek do dziewczyn , byla negatywna . Lecz zaslepiona nie przyjmowalam tego do wiadomosci . W glebi serca liczalam , ze dla mnie sie zmieni , ze jestem inna . On tez mnie w tym utwierdzal . Pewnego razu nie odbieral telefonu przez cala noc . Rano mialam bardzo zle przeczucia , które nie pozwolily mi na dalszy sen i postanowilam pojechac i sprawdzić co sie dzieje . Niestety mój facet nie wpuscil mnie do mieszkania . Czemu ? Poniewaz mial goscia , szkoda tylko ze w sypialni. Serce w ten dzien peklo mi na pól . Wybaczylam . W telefonie również widzialam różne wiadomosci z dziewczynami , o ile udalo mi sie do niego dostać , bo dla mnie telefon byl niedostępny i najchetniej zamknalby go w sejfie . Jednak najgorszym dla mnie , jest chyba jego stosunek do mnie i pierdoly jakie wymyśla. Niszczy mnie psychicznie , czuje zmęczenie przez jego ciągle gadania , dokuczanie mi . Przykladem jest dzisiejsza sytuacji . Zmeczona polozylam sie po południu spac ,kiedy sie obudzilam zadzwonilam . Spytal czy spalam kiedy odpowiedzialam ze tak zrobil mi awanturę ze jak ja mogę spac ! Kolejnym przykladem jest to kiedy daje mi samochod abym prowadziła . Ucze sie , wiec robie tylko trasy na Malo ruchliwych ulicach ale mimo,tego ustawiam zawsze wszystkie potrzebne rzeczy pod siebie . Lecz później slysze ze jak ja moglam nie ustawic wszystkiego z powrotem ( chodzi o lusterka i fotel ) , ze ja powinnam zapamiętać gdzie widzialam odbicie i przywrócić do stanu przed jazda ( szkoda tylko ze nie rozumie,ze ustawienie lusterek i,fotela jest rzeczą indywidualna) . Mogę wymieniac bardzo dużo przykladow . Nie bylam jeszcze w takiej,sytuacji żeby facet wymyslal sobie problem który nie istnieje,i wyrzywal sie na mnie . Problemem jest również to ze nie ma szacunku . Mówi np. Moja Ty suko . Nie szanuje również swojej mamy . Potrafi byc kochany i naprawde zależy mi na nim . Jednak wiem ze robie zle . Co o tym myslicie ? Przepraszam również za bledy , ale pisze w strasznym pospiechu
Podobne tematy
Facet Cię zdradza i jest zaburzony. Napisałaś, że potrafi być kochany, czyli przez większość czasu nie jest kochany, tak?
Istnieje pewna zależność w związkach, która polega na tym, że im bardziej starasz się zatrzymać desperacko partnera, tym bardziej on się od Ciebie odsuwa. Dobrym podsumowaniem tej zależności jest ten cytat: "jeśli coś kochasz, daj temu wolność. Jeżeli do ciebie wróci, jest twoje. Jeśli jednak nie wróci, to nigdy twoje nie było", a także ten: "tęsknimy za tym, czego nie możemy osiągnąć, ale gardzimy tym, przed czym nie możemy uciec". Niestety, bardzo często jest tak, że im bardziej oddajemy się partnerowi, tym bardziej on/ona przestaje nas szanować. Robimy z siebie wręcz wycieraczkę. On nie będzie Cię szanował, jeżeli Ty sama pokazujesz jemu, że siebie nie szanujesz. Mam na myśli wybaczenie zdrady i pozwalanie sobie na mówienie do siebie "moja Ty suko". To jest niedopuszczalne. Czy jasno określiłaś na początku znajomości, że nie tolerujesz zdrady, że dla Ciebie podstawą zwiazku jest wzajemny szacunek? Jeżeli nie, to między innymi to co się teraz dzieje jest tego skutkiem. W momencie, kiedy On Cię zdradził, Ty powinnaś wziąć go na rozmowę w cztery oczy i stanowczo powiedzieć mu, że nie tolerujesz takich sytaucji i nie będziesz pozwalać na to, by wykazywał taki brak szacunku wobec Twoich uczuć. Jeżeli Cię kocha, On będzie chciał zawalczyć o Wasz związek. Musisz pokazać, że się szanujesz i nie pozwalasz sobą pomiatać. To jest trudne, ale nie bój się powiedzieć mu "nie".
Z natury jest bardzo opiekuńczy . Ale bardzo czesto ma swoje odpały i wtedy jest zupełnie inny . Ma dwie twarze , wybucha niespodziewanie
Wydaje mi się, że na siłę starasz się Go bronić. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu i spojrzeć trzeźwo na sytuację. Wygląda na to, że Twój partner jest raczej władczą, dominującą osobą, chcącą zapanować nad Tobą. Nie wiem, jak jest w rzeczywistości, ale być może zdarza się, że stosuje szantaż emocjonalny? Jak jesteś uległa i miła, to jest opiekuńczy, a kiedy sprzeciwiasz się mu, to zaczyna pokazywać tę drugą twarz? Grozi Ci czasem w jakikolwiek sposób, np. że nie dostaniesz czegoś od niego, jeśli nie zrobisz tego czego on wymaga? Nie pasuje mu czasem, kiedy gdzieś chcesz wyjść, masz jakieś inne plany? Już sam sposób, w jaki Cię nazywa czasem, czyli "moja Ty suko" wskazuje na mega władczą osobę. Żaden kochający prawdziwie mężczyzna nie zwróci się w taki sposób do swojej Kobiety.
Wydaje mi sie również , ze jest uzależniony od seksu i dlatego mnie zdradził bo poszukuje nowych doznań . Wlasnie on ma takie nastawienie , ze ja mogę robić co chce . Mam odczucia ze to nawet mu na rękę . A ja mam myśli ze to przez to ze moze jechac do innej
Myślę, że powinnaś postawić mu warunek - jeżeli nie szanuje Cię i chce jeździć do innej, to Ciebie już mieć nie może (to trzeba powiedzieć dosłownie i jasno, bez żadnych okrężnych zdań i słów, po prostu "nie może Cię mieć"). I nie będzie to zamykanie w klatce. W związku pełnym miłości nie ma miejsca na brak szacunku i niewierność (chyba, że obie strony świadomie się na to godzą, na zasadzie otwartego związku, ale w Twoim przypadku tak nie jest). Jeżeli on Cię kocha i chce z Tobą być, to albo Ty, albo ona, nie jednocześnie Ty i ona. Poza tym ogólnie powinnaś zacząć siebie szanować, bo nawet jeżeli nie będzie Cię zdradzał, to nie może zachowywać się w taki sposób, jak wtedy z tym ustawianiem lusterek itp.
Polecam Ci też przeczytać książkę James C. Dobson - "Miłość Potrzebuje Stanowczości". Jest w niej przynajmniej jeden, bądź kilka przykładów, które powinny pasować do Twojej sytuacji. Naprawdę powinna Ci pomóc. Pozdrawiam.
Z natury jest bardzo opiekuńczy . Ale bardzo czesto ma swoje odpały i wtedy jest zupełnie inny . Ma dwie twarze , wybucha niespodziewanie
Ma więcej wad niż zalet. Lepiej daj sobie spokój. Nie potrafisz znaleźć innego faceta, spokojnego?
Wiem . Problemem z mojej strony jest to ze ja bardzo szybko ufam i przebaczam . Nie umiem byc konsekwentna i stanowcza . Lubie mieć wszystko poukladane . Niestety on jest świecie przekonany ze ma racje we wszystkim . Umiem mu sie postawic . Mówil ze rozumie i wie ze robi źle ale poprawa jest na 3 dni a później znowu to samo
11 2015-10-04 00:58:46 Ostatnio edytowany przez bg27 (2015-10-04 01:00:29)
Dzieje się tak dlatego, iż On wie że i tak mu wybaczysz, i tak zrobisz to, czego On będzie chciał. To dlatego, że prawdopodobnie nigdy nie zachowałaś się wobec Niego w prawdziwie stanowczy sposób. Stanowczość nie polega na: "nie toleruję tego i masz tak nie robić, ok?!" - "Dobrze, już nie będę Kotku...". Gwarantuję Ci, że za 3 dni będzie to samo, tak jak piszesz. Stanowczość, to: "albo mnie szanujesz i jesteś ze mną, albo nie szanujesz i się żegnamy", a jeśli on powie "ale co Ty mnie szantażujesz?", wtedy Ty odpowiadasz "widzę, że w takim razie to nie ma sensu, Ty nie chcesz mnie szanować, więc daję Ci wolność, nie chcę takiego związku". W tym momencie, jeżeli Cię kocha, to przystanie na Twoje warunki. Człowiek jest mądry dopiero po szkodzie i dopiero, kiedy naprawdę odejdziesz, poczuje jak wiele stracił i będzie chciał do Ciebie wrócić. Prośby i czułe rozmowy nigdy nie działają na takich ludzi.