Witam!Mam złamane serduszko od trzech tygodni,proszę pomóżcie mi to wszystko zrozumieć i ogarnąć sprawę jasno,może zacznę od początku...Poznałam mojego chłopaka na "sympatii" mieliśmy do siebie 100km,ale zawsze udawało nam się spotykać co tydzień,na początku było świetnie,po kilku miesiącach wszystkie nasze wady zaczeły wychodzić,ja z reguły jestem upartą i kłótliwą osobą,zaczeliśmy się kłócić o pierdoły,on zaczął być skąpy i egoistyczny,każdą winę zwalał na mnie,kazał mi się zmienić,chodzić do psychologa a sam swoich wad nie widział.Związek stawał się "patologiczny",ciągłe kłótnie,rozstania,powroty,mój płacz,moje błagania,moje przepraszam,zawsze ja wyciągałam rękę na zgodę i chodziłam nawet do psychologa jednak to nic nie dało,bo sama związku nie naprawię.Kocham go bardzo,on też to powtarzał dlatego nie potrafiliśmy się rozstać.W sierpniu tego roku,kiedy wróciliśmy z imprezy,i mój chłopak spał pijany,wiem to głupie..ale moja intuicja kazała mi sprawdzić jego telefon,lecz nigdy tego nie robiłam..Były eski od jednej laski,od drugiej,która żałowała że się z nim nie pożegnała na imprezie (nawet nie wiedziałam że na niej był),eski od jego kumpla,żeby poszli nad rzekę do lasek a Sylwia się nie dowie,zresztą jak zawsze.Pomyślicie pewnie,że jestem głupia ale wszystko mu wybaczyłam.On nawet mnie za to nie przeprosił.Dalej się wszystko ciągneło,mówiłam,że mu nie ufam a on na to:"jak ci się nie podoba to mnie rzuć" a ja trwałam.4 września w piątek przyjechał do mnie,było naprawdę fajnie,następnego dnia miał jechać na impreze,więc zaczełam aferę czemu nie może mnie zabrać i na dodatek dostałam eska od kumpla,on to widział i mnie zostawił,płakałam,błagałam na nic to się nie zdało,mówił tylko "chcesz żebym był z tobą z litości" a później że mnie kocha ale ma dość kłótni itd.,ubłagałam go o miesiąc przerwy zgodził się na siłę :(jednak nie wytrzymałam i po trzech tygodniach do niego napisałam:że nie chcę mu zawracać głowy z tą przerwą,że myślę iż po trzech tygodniach potrafimy ze sobą normalnie pisać,że mu dziękuję za tego kopa chociaż tak nie jest
cały es był z uśmiechem a on nawet nie odpisał...Wiem tylko,że teraz imprezuje,wyrywa laski i zaprasza na fejsa małolaty które do niego pisały kiedy ze mną był
dodam,że to facet który od trzechvlat wychodzi z domu gdyż całą swoją młodość spędził w domu) ja mam 24 lat,on 25.Nie radzę sobie,mam ogromny żal do siebie,że to moja wina,po co do mnie jechał? Skoro miał już inne,nie uprawialiśmy seksu od 10 miesięcy bo jego to nie kręciło,więc po co?Może jeszcze mogę coś zrobić? Każdy mój dzień wygląda tak samo..łacznie z nim byłam 20 miesięcy. Dziękuję za przeczytanie mojego postu!
Podobne tematy
Proszę o jakieś odpowiedzi.
3 2015-09-30 15:20:05 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-09-30 15:21:40)
Twoje poczucie własnej wartości jest równe 0. Co Ty robiłaś na spotkaniach z psychologiem, miałaś okazję popracować nad sobą?
On Cię nie szanował, nie kochał, nie pożądał, może nawet nie lubił. Dosyć dobitnie powiedział, że jest z Tobą z litości, a Ty go ubłagałaś by dalej był.... Dziewczyno, dobrze, że sobie poszedł, nic z tego nie było i nie będzie. Zajmij się sobą, nie myśl o nim. Pobędziesz trochę sama, popracujesz nad sobą i znajdziesz jakiegoś fajnego chłopaka. Nie rozpaczaj, nie ma po kim ani po czym. Głowa do góry:)
Po co byc na sile z kims kto sie Toba kiedys zainteresował? Czy to dla Ciebie jest kryterium sensu dla zwiazku? A jakimi kryteriami bys sie kierowala chcac zbudowac solidny zwiazek, rodzine, gdzie wychowywala bys dzieci? Sama nie umiesz podejmowac decyzji i nie widzisz co sie dzieje? Facet Cie stanowczo nie odpycha to sie wieszasz na nim bo jest? Niesamowite jest to myslenie.
Co do milosci. Twoj opis zawiera swietna definicje toksycznej odmiany zwiazku, tolerancji wielu, naprawde wielu zlych rzeczy i w zadnym wypadku nie pokazuje milosci miedzy ludzmi. Owszem porzadanie, chcec posiadania, itp. moga tam byc. ale na pewno nie jest to milosc i wzajemny szacunek do siebie.
Chcecie powiedzieć,że jestem winna wszystkiemu? A to,że on pisał z innymi? Nie ma żadnego znaczenia ![]()
Mam dla Ciebie jedno podsumowanie:
żaden (absolutnie żaden) facet nie wytrzyma z kłótliwą kobietą.
7 2015-09-30 18:15:45 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-09-30 18:17:18)
Nie, chcemy napisać, dobrze że się rozstaliście. Nie obwiniaj się.
Wiem,że żaden facet ze mną nie wytrzyma.Zwłaszcza,że to drugi poważny związek który skończył się tak samo ![]()
No to wyciągnij wnioski. Nie zgodzę się z kimś wyżej z tym "nie obwiniaj się". Myśląc w taki sposób, rozwalisz każdy swój następny związek, bo będziesz uwazała, że nie robisz niczego złego.
Nawet gdy facet bardzo kocha to i tak zostawi kobietę, jeśli ta jest kłótliwa.
Wiem i naprawdę za wszystko się obwiniam
ale mógł mi pomóc,nie zawsze było źle...
Ale jak pomóc?
Kobietom kłótliwym pomoże tylko rozstanie, porządny kopniak. W żaden inny sposób się nie zmienisz, jedynie tracąc coś. Ten rzekomy psycholog chyba niewiele Ci pomógł.
On mógł sobie pisać z innymi,jeździć gdzie chciał,nigdy nie przepraszał ,nie starał się o związek..ale mimo wszystko wszyscy widzą tylko moje błędy,no trudno widocznie nie zasługuje na szczęście.
13 2015-10-01 14:01:55 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-10-01 14:03:31)
Sylwunia,
moja rada - usiądź sobie gdzieś spokojnie...
wygospodaruj godzinę... albo i dwie - tylko dla siebie, tak, żeby nikt Ci nie przeszkadzał...
Weź kartkę i długopis (albo notuj w głowie).
I wypisz sobie wszystkie ważne rzeczy/cechy które powinien mieć Twój partner.
Potem wypisz te wszystkie ważne rzeczy/cechy, które wg Ciebie powinnaś mieć Ty, jako dobra partnerka.
(pomiń ektrema - typu bogaty, piękny i zboczony jak Grey
)
A potem nie schodź nigdy więcej poniżej tego, co napisałaś.
Nikt nie może do Ciebie mówić: "jak Ci się nie podoba to won"...
a Ty też nie możesz rzucać obelgami i drzeć buźki bez przyczyny (a nawet z przyczyną).
Rozumiesz?
Zadbaj o siebie. O swoją godność, klasę, poczucie wartości. I żadnych więcej tłumaczeń, typu - bo on winny... bo to tylko jeden raz... bo nie wytrzymałam...
Wtedy - gwarantuję Ci to - znajdziesz kogoś wartościowego i uwolnisz się od patologii.
Popracuj nad tym teraz - masz trochę wolnego czasu
wykorzystaj go dobrze ![]()
14 2015-10-01 16:44:52 Ostatnio edytowany przez zamia (2015-10-01 16:48:26)
Witaj.....Nie jestem pewnie wzorem do naśladowania ale doskonale cię rozumiem.....Jestem męzatką od 5 lat,mojego męża znam już lat 12.....Rozumiem doskonale co czujesz.....Mój mąż też wychodzi na imprezy z kolegami.....Niestety też nie chce mnie ze sobą zabierać.....Przykro mi wtedy,siedzę w domu....Płaczę i obwiniam często samą siebie za to wszystko.......Zawsze mu ulegałam.....Zaczął nadużywać alkoholu,ten rok jest dla mnie jedną wielką masakrą.....Łączą nas ostatnio tylko tel o treści czy są pieniądze na kącie.....To ja mam gacie w naszym związku......Kocham go,ulegam mu na wszystko bo jak jest w domu to nie chcę się z nim kłócić.....Ale męczy mnie to juz powoli.....Przerasta.......Nie tak to sobie wszystko wyobrażałam......Pisałam niedawno z moim znajomym....Pracujemy nawet razem......W pracy jesteśmy tylko na CZEŚĆ....Po co ludzie mają dogadywać?!!!!Zaczęło się od miłych słów,mi to sprawiało radość.....Było miło ale się skończyło....Niestety ale taką podjęłam decyzję bo ON ma swoją rodzinę.....Nie chcę niszczyć nikomu życia......Ale pracuję nad sobą i to intensywnie......Często myślę jak by to było jak bym odeszła....Strach mi nie pozwala,żal mi go......Wiele przeszliśmy ale czy dla małego skoku w bok warto niszczyć wszystko????Raczej nie.....Więc życzę tobie kochana żebyś nie była ślepa i nie dawała sobą manipulować.....Ja dałam i mam jak mam.......Powodzenia.Dodam że mnie i mojego męża połaczyła odległość 165 km........Jeśli znajdziesz FACETA nie pozwalaj mu na dużo ty też miej swoje zdanie.....MI niestety go brakuje.......Dużo bym Dała żeby coś się zmieniło........
Zorija bardzo ci dziękuję za te wszystkie miłe słowa,one podnoszą na duchu bardzo,wszystko co napisałaś mam zamiar wprowadzić w życie od jutra bo narazie każdy mój dzień wygląda tak samo ponuro z tym że zaczełam biegać i to mi troszkę pomaga
nie potrafię tylko widzieć jego wad,uważam go za ideał mimo iż tak nie było..chcę być lepszą dziewczyną i wiem że muszę popracować nad sobą bo największy problem jest ze mną
Zamia bardzo ci współczuje takiego życia,myślę,że gdyby on tego nie skończył moje życie wyglądało by tak samo,mógłby mnie zdradzać a ja bym wybaczała.Chcę ci tylko powiedzieć,że w każdym wieku można ułożyć sobie życie!
Tak kochana w każdym wieku można tylko że czasami odwagi brakuje.....Po prostu.Nas połąćzyła spora odległość.....Gdyby dzisiaj wiedziała jak to wszystko może wyglądać 10 razy bym się zastanowiła i na dzień dzisiejszy wszystko mogło wyglądać inaczej.Wiem że ja też idealna nie jestem ale staram się pracuję na okrągło żeby na wszystko wystarczyło.....Nie jest problem Z TOBĄ TYLKO Z NIM.....To on nie umiał uszanować ciebie nie spędzał z tobą czasu tyle i powinien....I wiem że to cholernie boli bo mam tak samo.Trzymam za Ciebie kciuki i pamiętaj bądź twarda i zawsze WALCZ O SIEBIE I SWOJE SZCZĘŚCIE BO TO W ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE::::)
Tak kochana w każdym wieku można tylko że czasami odwagi brakuje.....Po prostu.Nas połąćzyła spora odległość.....Gdybym dzisiaj wiedziała jak to wszystko może wyglądać 10 razy bym się zastanowiła i na dzień dzisiejszy wszystko mogło wyglądać inaczej.Wiem że ja też idealna nie jestem ale staram się pracuję na okrągło żeby na wszystko wystarczyło.....Nie jest problem Z TOBĄ TYLKO Z NIM.....To on nie umiał uszanować ciebie nie spędzał z tobą czasu tyle ile powinien....I wiem że to cholernie boli bo mam tak samo.Trzymam za Ciebie kciuki i pamiętaj bądź twarda i zawsze WALCZ O SIEBIE I SWOJE SZCZĘŚCIE BO TO W ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE::::)Nie daj sobą manipulować bo kiedyś możesz zastanawiać się tak JAK JA SIĘ ZASTANAWIAM......
Staram się walczyć o siebie bo to ja jestem najważniejsza w tym wszystkim,on imprezuje,wyrywa małolaty a ja siedzę i płaczę za nim i unieszczęśliwiam tylko siebie,nikogo więcej ![]()
Ale Sylwunia nie myśl już o nim, dobrze że nie będziecie dłużej razem. Nie płacz, skup się na sobie, może jescze raz idź do tego psychologa, będziesz silniejsza, może mniej kłótliwa i poznasz jakiegoś fajnego chłopaka. Jeszcze wszystko się ułoży.
Więc nie płacz.....Nie warto.....On ma wszystko gdzieś i balanguje.....NIe jest wart takiej kobiety jak ty.....NIe zadręczaj się przypadkiem tym że zrobiłaś coś nie tak bo tak nie jest,to On wybrał taką drogę i dobrzem mu z tym a ty nie chciała bys kochana chyba całe żecie chodzić od okna do okna i czekać kiedy JAŚNIE PAN wróci jak by nigdy nic .....Ty będziesz się cieszyła że jest a on myślami będzie z tamtą z którą spędził ostatnie godziny.,........Więc kochana odstresuj się i pomyśl o Tym że gdzieś tak jest ktoś kto na Ciebie czeka,uszanuje,przytuli,da oparcie i BĄDŹ SZCZĘŚLIWA.....:)Głowa do góry i nie płacz juz za nim.....Ja kiedyś płakałam....Teraz jestem już silniejsza:):):)
Jesteście cudowne dziewczęta!
tylko pomóżcie mi zrozumieć czemu nawet nie odpisał na mojego eska? Zgodził się przecież na tą przerwę więc mógł odpisać głupie "ok",wiedział również,że przeżyłam to rozstanie i nic go to nie obchodzi...nie mogę tego pojąć...traktuje mnie jak wroga a sam mnie rzucił,to chore ![]()
Taki typ, burak po prostu. Chciał się zabawić i tyle. Niech się zabawia ale bez Ciebie.
Ma 25 lat,ale dojrzałości mu brak
ciągle lukam go na fejsie,czy jest dostępny...
ODPUŚĆ GO SOBIE.......JAK NAPRAWDĘ CZUŁ BY COŚ DO CIEBIE TO BY O CIEBIE ZABIEGAŁ.....TY SIEDZISZ I PŁACZESZ.....MYSLISZ ŻE WARTO??????JA CI ODPOWIEM-NIE!!!!!!!!!!NIE WARTO BO ON PEWNIE TERAZ BAJERUJE KOLEJNA NIEWINNA DZIEWCZYNĘ I TAK SAMO BEDZIE JA TRAKTOWAŁ JAK TRAKTOWAŁ CIEBIE.......BĄDŹ SILNA NIE CZEKAJ NA JEGO ODPOWIEDŹ NIE PISZ I NIE DZWOŃ......ZOBACZYSZ ZA JAKIŚ CZAS BĘDZIESZ MÓWIŁA.....GŁUPIA BYŁAM.........CIESZ SIĘ CHWILĄ I SZUKAJ SZCZĘŚCIA:)BUZIAKI I POWODZENIA
Poczytałam te Wasze wypowiedzi. Lubię obserwować ludzi, lubię rozmawiać. Nasuwają mi się 3 refleksje :
- Związek na odległość nie jest związkiem. Może być początkiem znajomości, ale potem trzeba być blisko żeby zacząć budować związek.
- Sympatia i inne portale randkowe są dobre na poznanie kogoś do seksu ale znalezienie tam kogoś do życia jest chyba bardzo trudne. Bo mężczyźni zwyczajnie szukają tam kobiet na 1 noc. Wystarczy poczytać wypowiedzi kobiet na forach o mężczyznach zalogowanych na portalach randkowych.
- Skoro mężczyzna pije, nie szanuje kobiety, to po jego odejściu trzeba się cieszyć a nie płakać. Choć wiem, że to trudne, bo też kiedyś byłam młoda i czułam się gorsza, gdy inne koleżanki miały kogoś a ja nie.
Powodzenia ![]()
Mam dzisiaj smutny dzień,wszystko mi o nim przypomina i jest mi strasznie tęskno ![]()
I znowu jest mi źle,nikt mi nie odpisuje ale łatwiej jest mi się wygadać tutaaj...trafiłam na zdjęcia mojego byłego,gdzie był na imprezie,uszykowany,uśmiechnięty,zrobiło mi się smutno..dzisiaj mija miesiąc i nie rozumiem czemu nie odpisał na tego eska,tylko potraktował mnie jak "śmiecia",rozstaliśmy się w normalnych reakcji a on traktuje mnie jak swojego wroga:( patrząc na te zdjęcie najchętniej bym podeszła i dała mu w pysk
daje radę ogólnie ale mam takie dni że nie mam siły i płacze
Sylwunia3 a co to dla Ciebie oznacza, że jesteś kłótliwą kobietą, bo ja szczerze mówiąc tego nie rozumiem ?
Może wcale nie musisz się zmieniać ![]()
Ja sama jestem wybuchowa mówię to co myślę, bardzo często chcę, żeby było po mojemu.
Fakt mam dominujący charakter, staram się postawić na swoim.
Ale mój facet np to we mnie lubi, to, że mam własne zdanie a nie tylko się jemu podporządkowuję.
Niektórzy mężczyźni lubią zdecydowaną kobiety a nie jakieś "bidulki".
Może wcale nie jest tak źle z Twoją kłótliwością, może wszystko jest w granicach normy ![]()
A jeżeli chodzi o wasze rozstanie, bo chyba już w takich kategoriach trzeba mówić no cóż potrzebny jest czas, czas i jeszcze raz.
Musisz zacząć myśleć o sobie, otworzyć się, wyjść do ludzi.
Na początki nie będzie łatwo, bo miłość nigdy nie jest łatwa, zwłaszcza ta niespełniona.
Ja zawsze staram sobie tłumaczyć wszelkie niepowodzenia, w taki sposób, żeby było mi lżej, że widocznie tak miało być i na pewno spotka mnie jeszcze coś dobrego.
Z tobą Sylwunia3 też tak będzie.
Zadbaj o swoją kobiecość, spójrz na siebie jak na fajną babką, żyj tym co będzie a nie co było
![]()
Dziękuję bardzo! Proszę wytłumacz mi jeszcze jego zachowanie :czemu nie odpisał na moją wcześniejszą wiadomość? Wiedział o tej przerwie,mógł chociaż odpisać głupie "ok".To jest mój drugi związek,więc z pewnością coś jest ze mną nie tak.Również jestem osobą która ma swoje zdanie,i on nawet wolał kiedy ja decydowałam bo on nigdy nie wiedział czego chce,on był trudnym człowiekiem który sprawiał,że za wszystko musiałam przepraszać,ale urządzałam afery,że się spóźnia,że cały dzień się nie odzywał,że nie chce się kochać,że ma mnie gdzieś..on zamiast mnie uciszać,dogryzał mi jeszcze bardziej i afery były na porządku dziennym,zawsze gdy się kłóciliśmy to potrafił się do mnie nie odzywać przez kilka dni aż ja załagodziłam sytuacje..wszystko było trudne
ja naprawdę chce skończyć tą sprawę ale nie potrafię bo ciągle go szpieguje na necie.Jeszcze rodzina mnie wkurza bo się uważają,że będę starą panną:(
30 2015-10-06 20:49:30 Ostatnio edytowany przez Celebre (2015-10-06 20:51:06)
Moje zdanie Sylwunia3 jest takie kobieta ma prawo wiedzieć co robi i gdzie jest jej facet.
Ale w żadnym wypadku nie powinno to się sprowadzać do ciągłego kontrolowania czy osaczania.
Każdy ma prawo żeby wyjść samemu spotkać się ze znajomymi, pobyć sam bez partnera jednak kiedy ja wychodzę sama mój facet zawsze wie gdzie i z kim będę. I to działa w dwie strony ![]()
Bardzo złe jest to, że za każdym razem Ty musiałaś przepraszać i łagodzić konflikty, kiedyś przeczytałam taki artykuł, że kłotnia nie powinna trwać nie dłużej niż 7 minut i że powinien ją kończyć tez z partnerów, który ją zaczął.
A dlaczego Ci nie odpisał, bo jest tchórzem, który boi się odpowiedzialności i świadomości tego, że coś spieprzył. Tak mu jest po prostu łatwiej, wygodniej.
I przestań go szpiegować, dopóki nie zerwiesz z nim kontaktu całkowicie, nie przestaniesz go podglądać" nie zakończysz tego "tematu"
Głowa do góry, Życie jest piękne trzeba tylko nauczyć się to dostrzegać mi to zajęło troszkę czasu ale udało się, Tobie też się uda
![]()
Jesteś cudowną istotą!
dziękuję bardzo za te wszystkie ciepłe słowa,czuję się troszkę lepiej:* on mnie po prostu nigdy nie kochał,wiedział,że te rozstanie przeżywam więc mógł chociaż napisać jak się czuję..egoista.I czasem żałuję,że napisałam tego eska a brzmiał on tak:"Hej to ja,twój życiowy błąd:D chciałam ci tylko napisać,że nie chcę ci już zawracać tyłeczka ta miesięczną przerwą i że mam nadzieję że po trzech tygodniach jestesmy w stanie ze sobą normalnie popisać,zresztą jestem ciekawa jak ci się wiedzie.A i jeszcze bardzo ci dziękuję za tego "kopa" serdecznie! Ps.Mam nadzieje że kiedyś odpiszesz:) " Może przesadziłam hmm? Wiem że musze zakończyć to szpiegostwo,ale bolą mnie te jego imprezy,laski po 17 lat..nie takiego chłopaka pokochałam.I mam nadzieję że kiedyś sobie o mnie przypomni,ale zresztą przecież zatruwałam mu życie
obecnie jestem na etapie mówienia samej sobie że to nie był typ dla mnie ![]()
No niestety tak bywa w przypadku znajomości/związków przez Internet, wchodząc w taką relację trzeba się zawsze liczyć z problemami.
Podobno są pary którym się udało, ja ich osobiście nie znam.
Nie mogę Ci powiedzieć co masz zrobić, żeby przez to jak najmniej boleśnie przejść.
Mogę Ci jedynie powiedzieć, co ja bym zrobiła ![]()
Po pierwsze i najważniejsze, nie będę pisać, że musisz, bo tak naprawdę Ty nic nie musisz, ale powinnaś zerwać z nim kontakt ale nie na niby tylko tak w 100%. Nie pisz nie dzwoń nie podglądaj na fejsie.
Odwiedz bibliotekę lub księgarnię i kup jakieś fajne książki, ale nie typu "On mnie zostawił, jak żyć", "Rozstanie to jest coś najgorszego co mnie spotkało w życiu" tylko raczej "jak zyć, żeby być szczęśliwą" "jak odnalezć własne ja" "jak podnieść swoją samoocenę". Pomogą Ci one odbudować swpją wartość, na niektóre rzeczy spojrzysz troszkę inaczej, zaczniesz dostrzegać, że te mniejsze rzeczy składają się na te większe, że nie można mieć wszystkiego od razu.
Wyznacz sobie jakiś cel. Mniejszy albo większy, zależy może to być związane ze szkołą, pracą wyglądem i pracuje nad tym, żeby go osiągnąć. Ja po rozstaniu, a było to na dwa miesiące przed końcem studiów powiedziałam sobie, że chcę je skończyć jak najszybciej i udało mi się obroniłam się jako druga na roku. Dokładnie 3 miesiące (bez 5 dni) po rozstaniu. Można, można
Każdy powienien sobie wyznaczać sobie jakieś cele w życiu, a nie wtedy tylko gdy jest zle to naprawdę pomaga. Kolejny cel wyznaczyłam sobie w styczniu tego roku osiągnęłam go w sierpniu, Mam już kolejny mam nadzięję, że w wprzyszłym roku go zrealizuje.
Takie banalne idz do fryzjera, do kosmetyczki, ale zrób to nie dla innych tylko dla siebie, kup sobie jakiś fajny ciuch ale tylko z myslą o sobie, to Ty masz się dobrze poczuć w własnej skórze.
Umów się ze znajomymi, wyjdż do ludzi, na jakąś fajnę imprezkę pobawić się, potańczyć. Tylko nie z takim podejściem, że idziesz na podryw, dopóki nie zamkniesz tego rozdziału swojego życia i nawet jeżeli kogoś poznasz może być toksycznie, bo będziesz myślała co by było gdyby. Nie zamykaj się na nowe znajomości, poznawaj nowych facetów, wymień się numerami, umów się na kawę ale nie pchaj się tak od razu w coś nowego, daj sobie czas wrzuć na luz.
No i najważniejsze niech na Twojej twarzy w końcu zagości uśmiech. Uśmiech jest największym afrodyzjakiem, największą ozdobą biżuterią kobiety, uśmiechem możesz zdobyć cały świat.
Wiem, że powiesz mi, że jest mi łatwo mówić, owszem teraz jest mi łatwo mówić ale ja sama przez to wszystko przeszłam i uwierz mi chyba miałam jednak o wiele gorzej niż Ty, tak na pocieszenie ![]()
A tak na poważnie zobaczysz jeszcze będziesz szczęśliwa.
A podstawa dobrego związku dla mnie to:
seks+rozmowa+podobny tepmerament+""miłość""
*miłość - to jest temat na osobną wypowiedz, bo to wcale nie ona jest najważniesza
Pozdrawiam ciepło
![]()
A możesz tak w skrócie opowiedzieć swoją historię? Jesteś przecież szczęśliwą osobą,masz partnera:) jestem akurat na etapie czytania książek o szczęściu,więc trafiłaś w sedno sprawy
i nie odpisałaś,czy przesadziłam z treścią eska?
Hmm czy dobrze zrobiłaś sama nie wiem, nie mnie to oceniać, napisałaś stało się i już, nie ma co tego rozgrzebywać i rozpamiętywać.
Plus za to, że napisałaś to w sposób żartobliwy a nie jako wielki zarzut, niech sobie nie myśli, że aż tak bardzo po nim cierpisz ![]()
A moja historia w dużym skrócie
Jakby to opisać ![]()
Mój były - "miłość" od liceum, pierwszy facet, pierwsze zauroczenie, pierwsze wszystko, ja brzydkie kaczątko (przynajmniej tak wtedy o sobie) myślałam, myślałam też, że na pewno z nikim nie będę, ja zawsze byłam jak ogień a on był jak woda, która mnie gasi, totalne nie zgranie charakterów i temperamentów; trzymałam się tego niby związku tak kurczowo, bo myślałam, że nikogo sobie nie znajdę, to było takie bezsensowne a tkwiłam w tym 6 lat. Było rozstanie na chwilę przed końcem moich studiów, na ostatniej prostej, była rozpacz, chciałam wszystko rzucić i iść w cholerę ale w pewnym momencie powiedziałam sobie, że nie dam nikomu takiej satysfakcji, żeby widział jak przegrywam, zawzięłąm się w sobie i dałam radę. To był jeden z największych moich sukcesów życiowych. To był mój pierwszy cel. Podnieść się z tego w tak krótkim czasie i z takim efektem.
Od tego czasu wiele w moim życiu się zmieniło, jestem zupełnie innym osobą. Z brzydkiego kaczątka przemieniłam się w pięknego łabędzia - wewnętrznie. Teraz to ja mam problem, bo za dużo facetów się wkoło mnie kręci, i uwierz mi, bo to jest też męczące. Ty chcesz mieć tego jednego jedynego a tu wkoło Ciebie ten by chciał i tamten i ten też. Tylko trzeba wiedzieć czego się w życiu chce. I to nie jest tak, że ja mam takie piękne usłane różami życie, mam chwilę słabości, zwątpienia, kiedy mi się nic nie chce. Ale to też jest część naszego życia, Ważne, żeby takie chwile przeczekać i potem znowu jest dobrze ![]()
Tak teraz jestem szczęśliwa, mam faceta który również jest jak ogień i wcale mi to nie przeszkadza, oboje mamy takie same temperamenty, silne charaktery. Na początku bardzo się tego bałam, jak my się dogadamy, ale jeżeli się ze sobą rozmawia to zawsze znajdzie się jakiś kompromis raz on ustąpi a raz ja.
Wracając do Twojego charakteru i obwiniania Cię za Wasze rozstanie to ja nie wiem czy Ty masz ten kłótliwy charakter czy nie, bo Cię nie znam. Nie nam tutaj to oceniać, ale z tego co piszesz według mnie nie masz. Ja w fali złości potrafię nie długo rzucać przedmiotami, bo wolę się wygadać, nawet wykrzyczeć to co mi na serduchu leży niż tkwić w jakiś niedopowiedzeniach cichych dniach itp. Jestem ich 100% przeciwniczką ![]()
Zycie jest cudowne jeżeli tylko chcemy je takim widzieć :*
I znowu jest mi źle..jejciu ile jeszcze czasu tak będzie...
Wczoraj mój były wstawił na fejsa zdjęcie,że jest w świetnym nastroju,laski go komentują,kurczę troszkę mnie to zabolało...na dodatek ostatnio byłam na dwóch randkach,ale nie potrafiłam na nich wysiedzieć
poszłam na nie tylko dlatego,żeby w weekend nie siedzieć w domu,żeby nie być gorszą od niego! Jestem taka beznadziejna.
próbuj, nie zniechęcaj się po pierwszych nieudanych randkach. gdzieś Twój książe czeka. Nie spotykaj się na siłę z innymi, jezeli coś Ci nie pasuje w kims to koncz znajomość, bo znowu trafisz w niefajną relację.
Chyba powinnam w 100% skupić się na sobie,i przestać na jakiś czas chodzić na randki.
Kolejny smutny dzień!
Niedługo będzie już prawie dwa miesiące a ja nadal żyję jego życiem,po każdym weekendzie ma jakieś nowe koleżanki na fejsie,wstawia zdjęcia że jest szczęśliwy.Jednego dnia wmawiam sobie że przestaję go obserwować a za dwa dni robię to samo..Otaczam się wspaniałą rodziną,mega kochaną przyjaciółką ale nikt nie jest w stanie zrozumiec tego co ja czuję
żałuję wszystkiego "złego" co zrobiłam w tym związku,wiem że teraz tą lekcję mogę wykorzystać w następnym związku.Tęsknie bardzo! Obecnie nie posiadam pracy,w weekendy się uczę,i nie wien co dalej...a jemu się powodzi.Jak mam sobie dalej radzić? Cieszę się tylko z tegi że najgorsze mam już za sobą.
Mam dzisiaj urodziny,czuję się strasznie samotna:( obchodzę urodziny razem z siostrą i mój były mojej siostrze,tydzień temu mojej koleżance złożył życzenia a mi nie..traktuje mnie jak wroga a przecież nie rozstaliśmy się w kłótni:( nie rozumiem.