Witajcie ![]()
Chciałabym się Was poradzić co zrobić w mojej sytuacji.
Zacznę od tego, że mam kolegę (Marcina), z którym znam się jakieś dwa lata. Poznaliśmy się na studiach, wtedy byłam jeszcze z moim poprzednim facetem, więc traktowałam Marcina jak kolegę, chociaż miałam świadomość, że mu się podobam. Kilka osób z naszego otoczenia zwróciło mi na to uwagę. W trakcie tych dwóch lat zerwałam z tamtym (trudny związek) i nie szukałam nikogo nowego. Bawiłam się, chodziłam na imprezy, korzystałam z wolności. Miałam jednak dwa wesela i chciałam z kimś iść. Postanowiłam że zaproszę Marcina. Dobrze się dogadywaliśmy i zawsze było wesoło. Długo się czaiłam na dogodną okazję aż w końcu się taka nadarzyła i z chęcią się zgodził. Widziałam że się cieszy że już nie jestem z tamtym i że właśnie jego zaprosiłam.
W międzyczasie nadeszły wakacje, trochę razem imprezowaliśmy (głównie paczką ze studiów). Ogólnie na tych imprezach, gdy dodatkowo w grę wchodził alkohol, widziałam że nas ciągnie do siebie. Na jednej imprezie siedzieliśmy przytuleni, na innej gdy tańczyłam z jakimś kolesiem, wygadał się mojej kumpeli że jest o mnie zazdrosny. I nadszedł dzień wesela. Przyjechał do mojego rodzinnego domu, przywiózł mi czekoladki i wino, ot tak po prostu. Super się bawiliśmy, dużo tańczyliśmy. Była chemia. I w trakcie tej weselnej nocy zostaliśmy na chwilę sami i zaczęliśmy się całować. W sumie nikt tego nie zaczął, jakoś naturalnie nam to przyszło. Potem po powrocie do domu spałam z nim na jednym łóżku, całowaliśmy się, przytulaliśmy, mówił mi że jest szczęśliwy, było fajnie. Następnego dnia rano gdy jeszcze leżeliśmy w łóżku jemu przyszło do głowy, żeby dobrać mi się do majtek... Powstrzymałam jego zapędy, przepraszał mnie za to oczywiście, mówił że jest głupkiem itd... Drugi dzień wesela minął dobrze, ale już nie było tak samo jak pierwszego dnia, wogóle jak do tej pory... Pod koniec dnia pożegnaliśmy się również pocałunkiem, nic nie wspomniał o spotkaniu. Pisaliśmy ze sobą następnego dnia ale nie poruszaliśmy tego tematu, poza tym czekałam na propozycję spotkania, i od tamtej pory cisza...
I teraz do Was pytanie, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji z kolegą...
Czego on chciał? Seksu czy czegoś więcej?
Bardzo chciałabym z nim o tym porozmawiać, bo od niedzieli tylko o tym myślę i zastanawiam się o co mu chodziło i jak dalej postąpić? Czy czekać aż on zacznie temat czy odezwać się do niego i zaproponować spotkanie?
Z góry dziękuję za pomoc ![]()
Podobne tematy
Czego on chciał? Seksu czy czegoś więcej?
Bardzo chciałabym z nim o tym porozmawiać, bo od niedzieli tylko o tym myślę i zastanawiam się o co mu chodziło i jak dalej postąpić? Czy czekać aż on zacznie temat czy odezwać się do niego i zaproponować spotkanie?
Masz tę komfortową sytuację, że Wasze dotychczasowe koleżeństwo pozwala Ci bez poczucia zażenowania zaproponować wspólną kawę, wypad do pubu czy gdziekolwiek zechcesz. Wtedy też będziesz miała szansę szczerze i otwarcie porozmawiać, co niewątpliwie pomoże Ci bardziej niż nasze gdybanie. Ja zresztą wychodzę z założenia, że nic nie daje nam takiego komfortu, jak mówienie wprost o swoich wątpliwościach i oczekiwaniach oraz danie rozmówcy szansy na wyjaśnienie tych kwestii, które budzą nasze wątpliwości. Odkąd stosuję tę zasadę jest mi w życiu znacznie łatwiej, mało tego, nie przypominam sobie, abym kiedyś żałowała czy poczuła się zawiedziona.
Reasumując - bądąc na Twoim miejscu nie czekałabym na jego ruch i zainicjowanie tej rozmowy, która przecież może nigdy nie nastąpić, a na pewno nie unikałabym tematu.
Sądzę, że chłopak wycofał się, bo uznał, że taki jest Twój punkt widzenia jego osoby. Że chodziło mu tylko o seks.
Może jest mu wstyd, więc nie narzuca się.
Popieram, że powinnaś zaprosić go na poważniejszą rozmowę. Zarówno o tamtym zdarzeniu, jak i łączącej Was relacji.
Pogadaj z Nim. Tak to już z nami ludźmi jest, że najbardziej komplikujemy sobie życie brakiem szczerej rozmowy... Nie masz nic do stracenia
Zawsze możesz coś zyskać. Może być tak, że poważnie o Tobie myślał i myśli. Twoja bliskość podziałała na Niego jak na każdego zdrowego faceta. No i teraz może czuć się z tym głupio.
Nie łapie czemu leżysz w jednym łózko z "kolega" a jak ma zapędy to go odrzucasz.
To po co z nim sie kładłaś do łózka zeby go spytać czy chce czegoś wiecej za tydzien. ![]()
Moze to on Ciebie powinien sie zapytac czy kłądziesz sie z kazdym do łózka ktorego nazywasz kolega ?
Facet jak to facet,jak spotkał się z Twoim oporem,zrozumiał,że nie chcesz i dał sobie spokój.
Nie licząc tych którzy nie odpuszczają i wciąż próbują,są wytrwali ![]()
Przez to będzie teraz "dziwnie", mały dyskomfort między Wami.
Dzięki za rady
Podniosły mnie na duchu i utwierdziły w przekonaniu że bez rozmowy się nie obejdzie. W sumie kto nie ryzykuje ten nie ma ![]()
Dlaczego spałam z nim w jednym łóżku? Cóż, kilka miesięcy temu wprowadziłam się z rodziną do nowego domu, nie wszystko jest jeszcze wykończone, w zasadzie tylko parter, przez co jest mało miejsca do spania. Przyjechali jeszcze faceci moich sióstr i po prostu nie było jak nas inaczej położyć.
Właśnie tego się obawiam, że to "dziwnie" już pozostanie między nami... Ale zobaczymy jak pogadamy ![]()
Właśnie tego się obawiam, że to "dziwnie" już pozostanie między nami... Ale zobaczymy jak pogadamy
To zależy jeszcze,w którą stronę popchniecie znajomość...
Wg mnie zawstydziłaś go. Zostawiliście niedpowiedzenie w sprawie seksu.
Umów się z nim.
Kulturalny chłopak jak dziewczyna mówi "Nie!", to się przez granicę nie przebija na siłę.
Ale jak dziewczyna powie "Nie!", to on przestaje dążyć do bycia blisko.
Jak mówisz "Nie!", to powiedz kiedy będzie można... choćby to było "Kiedyś tam w przyszłości"... "Nie teraz...", "Jeszcze nie".
10 2015-09-24 19:28:41 Ostatnio edytowany przez ewsonarium (2015-09-24 23:07:37)
Dzięki Panowie
właśnie na Waszych opiniach mi najbardziej zależało. Spotykam się z nim w przyszłym tygodniu i zobaczymy jak to wyjdzie.
Powiedziałam mu wtedy, że nie wszystko naraz. On mnie pytał czy mu to wybaczę...
W sumie chyba powinnam to napisać wcześniej, ale jest jeszcze jedna rzecz. Kiedyś mi powiedział, że trudno mu się zaangażować, bo się przejechał w przeszłości. Może to też ma z tym jakiś związek...
Dzięki Panowie