Czesc, pewna mysl dreczy mnie od bardzo bardzo dawna.
Otóz jestem z narzeczonym juz prawie 3 lata. Mamy 8 miesieczna księżniczke
Ogolnie ja go kocham mocno i wiem ze on mnie tez. walczylismy o sb od samego poczatku . On tez nie raz i nie dwa pokazywal ze mnie kocha. Problem w tym ze od roku do 2 lat on jest w pewnym sensie pracoholikiem .. Ogolnie on pracuje jeden pelny dzien w tyg (jest kierowca na niemczech) finansowo stoimy b. dobrze. ale on przez te pozostale 6 dni w tyg niby jest w domu a niby go nie ma. Szuka okazji zeby tylko z nami nie siedziec. Bo tu z firma zalatwia, bo tu zakupy jakies, bo tu cos do samochodu, bo tu do mechanika, bo tu do znajomego jakas sprawa, bo tu sie zagadal. Rozumeim ze w zwiazku ze swoja firma ma wiele spraw. Ale ja tez nie raz jezdzilam z nim i wiem jak to dziala. Jemu pojscie po glupie mleko do sklepu ktory jest 100 metrow od nas zajmuje poltora godz. On sam nazywa sie pracoholikiem. Ja siedze caly czas sama w domu z dzieckiem bo meiszkamy w jego miescie rodzinnym i wlasciwie nei znam tu nikogo. On wstaje to tu idzie to tu idzie. i tak wychodzi ze ja go widze czasami pol godz dziennie. caly dzien go niema . Przyjedzie o tej 20 , wykapie sie zje i idzie spac.. i tak wyglada prawie kazdy moj dzien. Ale tu nawet nie chodzi o prace. Jedziemy do jego rodzicow. Ja siedze ze wszystkimi a on idzie do garazu i grzebie, albo spotka znajomego i sb gada. I przez ta cala wizyte ja siedze bez niego. Wczesniej mial prace na pelny etat w polsce i znalazl sb hobby - motory. Naprawial kupowal czesci i jezdzil. Caly bozy dzien przy motorze nawet jak mi sie go udalo wyrwac do sasiadki (syn sasiadki a jego kumpel tez mial wtedy motor) na glupia kawe to oczywiscie pojechal z kumplem jezdzic na motorze . Czasami nie wiem jak to odebrac. Jak mam nawet ochote na seks to nigdy go niema. Jak znajdzie pol godz to on by chcial szybko szybko bo zaraz musze isc, zero calowania ani gry wstepnej. Zupelnie odechcialo mi sie z nim przytulac , calowac i kochac. Poprostu z mojej strony juz nie ma wgl czulosci. Czuje jakbym w ten sposób chciala sie na nim odegrac ze go ciagle nie ma. Ale i tak on na to nie reaguje , powiedzial '' nie to nie bedziesz chciala to przyjdziesz''. Bywalo ze przez caly miesiac wgl zero czulosci ani seksu. Jak znajdzie czas dla naszej corki to nie moge mu nic zarzuci, ojcem jest swietnym. Ale tez nie chce z nim zyc mijajac sie i tylko ze wzgledu na dziecko . chcialabym czuc ze mam kogos kto zawsze znajdzie dla mnie czas i zwroci uwage , chce czuc sie potrzebna. Narazie sie czuje jak darmowa nianka , kucharka i ewentualnie do pokochania sie.
Wiem ze troche nie skladnie pisze ale nie wiem nawet jak to opisac. Moze ktos obiektywny mnie jakos uswiadomi. Od razu mowie ze z nim o tym rozmawialam ale dla niego to on '' musi'' to wszystko robic.
Ps. nie sugerujcie sie nickiem. nie mam 18 lat