Witam,
kiedyś juz tu gościłam, wtedy byłam przed rozwodem i po okrutnej zdradzie mojego juz na szczęście byłego męża. Wtedy bardzo pomogły mi osoby z tego forum, więc i teraz proszę Was o radę.
Od roku jestem w nowym związku - tak przynajmniej mi się wydaje. Na samym początku, ze względu na moje doświadczenia bałam się angażować, znałam P. z opowieści i wiedziałam, że jest dosyc zabawowym osobnikiem, po rozwodzie z 17 letnią cóką, oraz po kolejnych dwóch nieudanych związkach. Angażowąłm sie powoli, obserwowałam i byłam ostrożna. Jednak czas i jego zachowanie zrobiły swoje i zaczęło mi na nim zależeć. Ja mam dziecko, 8 letnie, które go bardzo polubiło i równiez się zaangazowało. Wspólne wyjazdy, codzienne odwiedzanie nas w domu.
Od samego poczatku było duzo słów i obietnic. Ja jestem przeciwnikiem alkoholu, oczywiscie nie dosłownie, ale nie cierpię upijania się tzw. dobijania. On nie ma umiaru, na imprezie jak juz zacznie musi sie dobić na maxa. Kiedys obiecywał, ze juz tak nie chce, ze zależy mu na mnie i jesli mi sie to nie podoba to nie będzie tak robił. Na początku tak było, ale z czasem jakby zapomniał o dawanych obetnicach.
To jest jednen problem. Sa jeszcze dwa. Drugi to sex - na początku oczywiscie cudowny, z nikim nie było mi tak dobrze, jednak od pół roku nie ma prawie wogóle. Oczywiscie pytałam o co chodzi, słyszałm zawsze, ze to praca, stresy i żebym poczekała to minie - ale nie mija ![]()
Trzeci to jego córka - do dnia dzisiejszego jej nie poznałam. On sie tłumaczy tym, ze musi ja przygotować, porozmawiać, ze jest moje dziecko i ona moze byc zazdrosna. Dla mnie bzdura. To jest juz prawie dorosła osoba i to jak przez wszystkie lata się nia zajmował to jego sprawa. Twierdzi, ze chce być ze mną, tworzyć rodzinę, ale córce nic nie mówi, ukrywa ją przede mną i przed moim dzieckiem. Jego znajmych poznałam, on moją rodzinę. A w sprawie córki jest jakiś mur, zaczyna mnie to męczyć.
Wczoraj miałam bardzo niemiłą sytuację z tym związana. Wspomniał kilka dni temu, że wybiera się z nią do Wrocławia, żeby właśnie pogadać, a wczoraj dowiedziałam się, ze wybiera się tam również z całą swoja paczką znajomych , nic mi wczesniej nie mówiąc, poczułam się strasznie odrzucona. Na zasadzie jadę z córką to bez Ciebie.
Proszę Was o opinię. Co ja powinnam zrobić? Juz nie raz moje wątpliwości dochodziły do takiego momentu, że chciałam to zakończyć. Jednak później było ok. Jak powinnam z nim rozmawiać ( nie raz to robiłam), czy powinnam postawic ultimatum?
Widze, że się zminia, juz nie jest tak pomocna osoba jak kiedyś, zaczyna zapominać o rzeczach o które go proszę, wcześniej tak nie było.
Co sądzicie?
Rozczarowana (oby nie po raz kolejny)