netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

15 odpowiedzi4 023 wyświetleniazałożony przez szaraada, 04.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Od ponad 2 miesiecy śledzę forum. W końcu postanowiłam się przełamać i opisać swoją historię.

Rozstaliśmy się kilka miesięcy temu po ponad 5 latach razem. Ten rok od początku był dla nas wyjąkowo trudny. Oboje mieliśmy potwornie dużo pracy, problemy zdrowotne w najbliższej rodzinie, ja również zmagałam się z chorobą, która dodatkowo wpływała na moje samopoczucie i nastroje. Przez pracę - całkowity brak czasu na wspólne przyjemności, za to coraz większe zmęczenie, coraz częściej rozdrażnienie i kłótnie o byle pierdoły. Dodajmy do tego dwie sytuacje, w których bardzo mnie zawiódł, przez które poczułam, że nic już dla niego nie znaczę, a on nie zrobił nic, by mnie przekonać, że jest inaczej. Wręcz przeciwnie.. Zawalił raz, doszliśmy do porozumienia, sam ustalil, że w związku z tym odpuści jeden wyjazd z kumplami, że to oczywiste wobec tego jak nawalił.. Ale okazało się, że w kolejnych tygodniach kłamał mi prosto w oczy. Za moimi plecami organizował wolne w pracy i całą otoczkę..nie poowiedzial mi nawet, gdzie dokładnie jadą, na ile dni, na dzień przed potrafił mi napisać, że "jest świadomy konsekwencji, ale nie zrezygnuje", nie pożegnał się, nie napisał czy dojechali, w ogóle sie nie odzywał!! Mając na szali nasz związek i wyjazd, wybrał to drugie... Tak facet traktuje swoją kobietę? Byłam zdruzgotana, nie mogalm uwierzyć, że on naprawdę tak się wypiął na mnie, na to co wcześniej mi mówił. Czułam, że znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Zostałam zmuszona do decyzji!
Wyprowadzilam go z mieszkania korzystając z jego nieobecności. Zostawiłam krótką wiadomość i sama też wyjechałam na pewien czas. Chciałam się całkowicie odciąć, wierzyłam, że tak będzie mi łatwiej. Zaraz po powrocie wydzwaniał, wysłał błagalnego smsa - jednak ja nie miałam ochoty na kontakt, wciąż czułam silne negatywne emocje związane z tym jak mnie potraktował! On zresztą szybko odpuścił.

Przez pierwsze tygodnie żyłam jakby obok tego rozstania. Miałam wrażenie, że to nie jest prawdziwy koniec, to tylko "zawieszenie". Tęskniłam. Dużo myślałam o naszym związku, analizowałam nasze błędy, jego i moje również. Nie pisałam do niego, nie dzwoniłam, uważałam, że to on powinien się odezwać, bo w końcu to on zawalił. Wciąż milczał.

Dwa miesiące po rozstaniu. Impreza. Prawdopodobieństwo, że się tam spotkamy - bardzo małe. A jednak! On - z Pocieszeniem u boku! Podeszłam i po prostu się z nim przywitałam. Patrzył na mnie zdumiony i nie wiedział co powiedzieć. Do tej chwili miał niejaki spokój, zero kontaktu z mojej strony i nagle - stoi przed nim "przeszłość", którą próbował wyprzeć "klinem". Widziałam, że był zszokowany. Bardzo długo nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Jakby ducha zobaczył.."Uciekł" stamtąd. Dowiedziałam się, że Pocieszenie zjawiło się bardzo szybko po naszym rozstaniu. Koleżanka koleżanki kolegi ..
Ich widok mnie roztrzaskał na kawałki, był jak cios w głowę! Jakby dopiero teraz dotarło do mnie, że to prawdziwy koniec. Napisałam mu kilka gorzkich, szczerych słów. Mieliśmy też rozmowę tel, w której wyrzuciłam z siebie  wiele emocji. Uświadomiłam mu, jak bardzo mnie to wszystko boli! Nie spodziewał się tego, twierdził, że z jego perpsektywy wyglądało to tak, że on nie może już nic kompletnie zrobic a ja jestem pogodzona z sytuacją.

Po tylu latach, zostało nam wiele wspólnych spraw do uregulowania, ale ja nie chciałam się od razu spotkać. Nie byłam gotowa.

Nie będę się rozpisywać jak cholernie cierpiałam w tym czasie (powiedzmy, że była to 'klasyka gatunku'). Wiele razy miałam ochotę napisać coś do niego, coś nafaszerowanego skrajnymi emocjami. Ale postanowiłam się odciąć. Zero kontaktu! Pisalam te smsy i kasowałam je bez wysyłania. Milczałam. Minęło kilka dobrych tygodni. Wracałam do względnej normalności aż w koncu poczułam się na tyle silna, by się spotkać i ostatecznie domknąć łączące nas tematy.

Spotkanie okazało się kilkugodzinną rozmową - pierwszą twarzą w twarz po tak długim czasie. Ja byłam spokojna, nawet wyluzowana. Powiedziałam o wszystkich swoich przemyśleniach, o nas...On był dziwny, smutny, totalnie przygnębiony! Już na wstępie powiedzial mi, że od pewnego czasu ma powracające doły. Powtarzał, że nie dał sobie czasu na przerobienie pewnych spraw, przemyślenie tego wszystkiego.. Tuż po rozstaniu najpierw był smutek i żal, które szybko przeszły we wqurwa na to, że go wyprowadziłam. Nie było innych etapów. Na fali tego wqurwa znalazło się Pocieszenie. We wszystkim przyznawał mi rację, że, owszem, ten rok był trudny dla naszego związku, że zdarzyły się te kiepskie sytuacje, ale mimo wszystko nie było wypalenia, była czułość, troska o drugą stronę i zainteresowanie wzajemnymi sprawami.. Gdy szliśmy "naszą" trasą, zaczął wspominać jak często tamtędy spacerowaliśmy, okoliczności z tym związane...itd.. Na koniec mnie przytulił. Tematu domknięcia wspólnych spraw nawet nie poruszyliśmy. On się zachowywał tak, jakby żałował tego rozstania. Zaczęłam się zastanwiać czy tak mówiłby i wyglądał facet, który jest szczęśliwy w ledwo co rozpoczętej relacji?  Tam powinna być "sielanka, różowa chmura i motyle", zero myślenia o przeszłości i brak miejsca na doły! Zaczęłam nawet podejrzewać, że Pocieszenia może już nie ma..(nie padło ani jedno słowo na jej temat). Czułam też, że jednak oboje nie wyszliśmy emocjonalnie z tego związku. 

W ciągu paru kolejnych tygodni mieliśmy od czasu do czasu kontakt, kilka bardzo długich rozmów tel. Ja szczerze powiedziałam o swoich uczuciach a także odczuciach po spotkaniu (potwierdził wszystko). On, że żałuje rozstania, że wciąż coś do mnie czuje, że musi to wszystko przerobić, że nie dał sobie czasu itd.. Brzmiał fatalnie - jakby z opóźnionym zapłonem dopadły go stłamszone emocje...Do tego w pracy również poważne problemy. Mówił, że z niczym sobie nie radzi, zawala wszystko i ogólnie jest b źle.. Znam go wiele lat i nigdy nie słyszałam/ widziałam go w takim stanie! W ktorejś z rozmów padło 'depresja' (w rodzinie jedna z najbliższych mu osób zmaga się od lat z tą chorobą).. Przy tym wszystkim okazało się też jednak, że Pocieszenie wciąż jest. Nie potrafiłam tego pojąć! Doły, żal i tęsknota za tym, co było.. tak nie brzmi osoba w szczęśliwej (świeżej!) relacji..a skoro jest do dupy, bo samemu ze soba jest mu źle, to dlaczego się tego trzyma? Nie potrafił powiedzieć..Raz rzucił, że myślał, ze tak będzie "zdrowiej"..

Z kolejnych rozmów nic konkretnego nie wynikało, kręciliśmy się w kółko. On powtarzał, że musi znaleźć czas, by dojść ze sobą do porzadku, przemyśleć to.. potwierdzał, że żałuje rozstania, że wciąż coś czuje..ale nadal "tkwił" w nowej relacji (sam tak to określił!). Ja starałam się otworzyć mu oczy, mówiłam, że, by dojść do ładu sam ze sobą, powinien być sam!.. poza tym jak chce przerobić m.in. nasz związek/ rozstanie z Pocieszeniem u boku??  Chore.. Ta karuzela mnie też wykańczała, w końcu zapytałam wprost czy on w ogóle zamierza podjąć jakiekolwiek kroki.. Usłyszałam jedynie, że on nie ma teraz sił na to, by cokolwiek zrobić. Totalna niemoc. Totalna bierność.
Zrozumiałam, że to patowa sytuacja..on nie zrobi nic, nawet dla samego siebie. Może wcale nie chce, może tak jest wygodniej, łatwiej, bez wysiłku. Napisałam mu, że ja już nic więcej nie mogę zrobić, wycofuję się.
Kilka dni później zaproponowałam jeszcze tylko spotkanie (te otwarte tematy..). Odwołał je dzień przed ustalonym terminem. Był mniej więcej ustalony nowy dzień, ale znowu go nie potwierdził.. Tak bardzo ma mnie w dupie czy tak bardzo się boi??

Czego wlaściwie oczekuję opisując to wszystko? Sama do końca nie wiem.. Rozum podpowiada mi jedno - odetnij się! A emocje skaczą ze skrajności w skrajność..

Po tym wszystkim mam mętlik w głowie, sprzeczne myśli i uczucia. Zastanawiam się czy on z premedytacją trzyma mnie na tej emocjonalnej smyczy, czy faktycznie jest tak rozpierdzielony, że nie jest obecnie zdolny do jakichkolwiek działań? Czy może jednak pogrywa moją osobą, jest mu dobrze z P a ja jestem zwykłą naiwną frajerką pomagającą mu w "depresji"?

Po prostu nie rozumiem..

2

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

"Tak bardzo ma mnie w dupie czy tak bardzo się boi?"

Niestety to pierwsze. Spójrz na moją stopkę.
Facet Cię ewidentnie nie chce. Podejrzewam że Pocieszenie istniała gdy byliście jeszcze razem.

3

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?
szaraada napisał/a:

(...) Zastanawiam się czy on z premedytacją trzyma mnie na tej emocjonalnej smyczy, (...)

Może i on z premedytacją trzyma smycz. Dlaczego jednak TY jej nie puścisz?
Na jego zachowanie wpływu nie masz, na swoje - tak.

4

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

wiesz doskonale co robić, sama napisałaś, ze rozum mówi "odetnij się" i tego się trzymaj a emocje zawsze skaczą ( po to je mamy), nie masz mętliku w głowie, wiesz co zrobić, teraz tylko musisz nabrać odwagi, nie spiesz się, przyjdzie samo, łatwo nie będzie

nie daj się wkręcić w jego grę, zbłąkanego nieszczęśnika,którego tak dręczy depresja, ze musi szukać pocieszenia a  u ciebie darmowej terapii
ciebie nie obchodzą jego emocję ( bo z postu dla mnie jasno wynika, że jego twój stan raczej nie)

5

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?
madoja napisał/a:

"Tak bardzo ma mnie w dupie czy tak bardzo się boi?"

Niestety to pierwsze. Spójrz na moją stopkę.
Facet Cię ewidentnie nie chce. Podejrzewam że Pocieszenie istniała gdy byliście jeszcze razem.

Pocieszenia nie było wcześniej.

6

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Wielokropek, NiobeXXX - macie rację!

Teoretycznie doskonale wiem, co powinnam zrobić. Dlatego naciskałam na to spotkanie, by zerwać ostatnie łączące nas nici. Chodzi o zamknięcie kilku kwestii formalnych i on doskonale o tym wie! Dla mnie jest to niezbędne, bym to JA mogła puścić tę cholerną smycz. Nie uda mi się to ze świadomością, że za tydzień, dwa lub miesiąc czeka nas spotkanie, które zapewne w jakiś sposób na nowo mnie rozwali. Chciałam jak najszybciej mieć to za sobą. Jednak on ewidentnie tego unika! I to jest nielogiczne, bo skoro ma mnie gdzieś, to tym bardziej powinien dążyć do spotkania i definitywnego zamknięcia wspólnych spraw. Dla świętego spokoju chociażby!

Największy problem mam z tą "grą" z jego strony. Czy to na pewno jest gra? Stany, w których kilka tyg temu go widziałam/ słyszałam, nie były udawane. Znam go bardzo dobrze, kilka lat dłużej niż byliśmy razem, i po prostu wyczułabym fałszywą nutę. Z drugiej strony faktem jest totalny rozjazd między tym co mówi i robi - a właściwie między mówieniem a nicnierobieniem, bo nie robi absolutnie nic! Brak logiki w jego postępowaniu sprawia, że pojawia się mnóstwo pytań, na które nie mam jednoznacznej odpowiedzi, przez to zapętlam się w analizowaniu, gdybaniu i wciaż tkwię w bagnie po uszy hmm
Do tego mała wredna nadzieja została pięknie dokarmiona w ostatnich tygodniach! sad Staram się samą siebie przekonać racjonlanymi argumentami o beznadziejności tej sytaucji. Tylko emocje wciąż sobie w kulki ze mną lecą i uderzają znienacka. Już jakby z mniejszą siłą rażenia, ale wciąż intensywnie!
Do błogiej obojętności daleka droga!!

7

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Nie możesz pozostawić w spokoju tych kilku kwestii formalnych, dołożyć ich do kosztów rozstania?


Chcesz poradzić sobie z własnymi emocjami. Dobrym sposobem jest ujawnienie ich (głownie tych 'nieładnych', czyli złości, wściekłości, nienawiści, rozgoryczenia, i.t.p.), nie racjonalizacja.

8

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?
szaraada napisał/a:

Wielokropek, NiobeXXX - macie rację!

Teoretycznie doskonale wiem, co powinnam zrobić. Dlatego naciskałam na to spotkanie, by zerwać ostatnie łączące nas nici. Chodzi o zamknięcie kilku kwestii formalnych i on doskonale o tym wie! Dla mnie jest to niezbędne, bym to JA mogła puścić tę cholerną smycz. Nie uda mi się to ze świadomością, że za tydzień, dwa lub miesiąc czeka nas spotkanie, które zapewne w jakiś sposób na nowo mnie rozwali. Chciałam jak najszybciej mieć to za sobą. Jednak on ewidentnie tego unika! I to jest nielogiczne, bo skoro ma mnie gdzieś, to tym bardziej powinien dążyć do spotkania i definitywnego zamknięcia wspólnych spraw. Dla świętego spokoju chociażby!


też jestem po rozstaniu i też chciałam takiego finalnego the end-u, a tego nie było, bo on zerwał bez słowa
no i brak tego finału naszego rozstania dość długo szargał mi nerwy...aż nagle to zaczeło odbijać się na moich nerwach, samopoczuciu, pracy
dałam sobie w twarz,  chlasnełam aż miło
on nie będzie rujnował mojego i tak niezbyt wesołego życia i to był dla mnie koniec,
dałam sobie po gebie i mi przeszło
gdyby nie to , to nadal czekałabym na ruch z jego strony
teraz cokolwiek zrobi ja mam już na to zwis, ja ten rozdział zamknełam i nie czuje żadnej emocjnonalniej potrzeby powrotu, rozmów, podsumowań

nie czekaj na jego ruch sama to zamknij, to wymaga czasu ale zrobisz to
mnie pomogło (o dziwo!!) to, ze nie miałam z ex żadnego kontaktu, tym że się do mnie nie odzywał dał mi największą przysługę która pomogła mi się ze wszystkim uporać ( choc bolało )
zycze wytrwałosci smile

9 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-09-05 18:25:10)

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Boże dziewczyno jakie spotkanie!?!?!?!?!? Ocknij się, ten facet cię olewal, zostawił, ma inną a ty chcesz sprawy zamykać? Jakie!?
Jestem siedem miesięcy po rozstaniu z mężem!. Mamy córkę 7letnią.
Dwa miesiące temu przechodziłam to co ty teraz. Nie będę opisywać finału, bo ani ja ani moja rodzina i znajomi nie wierzą, że można być takom swiniom!
Ocknij się w porę i całkowicie zerwij kontakt. Dla mnie ten facet nie istnieje. Zmienilam nr telefonu. Jak przyjeżdża po dziecko nie wchodzi, ja go nie widuje.
Wiem co przeżywasz, co teraz myslisz. Widzisz go takiego biednego, zalamanego!  Nie daj się nabrać! To gra! Odpusc bo będziesz tkwiła w tym göwnie nadal. Posłuchaj mnie, proszę!

10

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Widzę, że nie do końca jasno się wyraziłam w kwestii tego ostatniego spotkania. To nie ma byc jakieś symboliczne "zamknięcie tematu". Zupełnie nie chodzi mi o to, by prowadzić z nim dyskusję z cyklu "jak to się stało, wytłumacz mi.. pozwól mi zrozumieć", żalić mu się, nie daj boże o coś prosić. Miałam wystarczająco dużo czasu na różne przemyślenia przed spotkaniem, które opisałam na poczatku wątku. Na nim i w rozmowach tel wyrzuciłam z siebie wszystko, nie mam już nic do dodania.
Byliśmy razem ponad 5 lat, mieszkaliśmy razem i wciąż jeszcze łączą nas pewne zobowiązania, różne umowy, ubezpieczenia itd. Niestety, nie są to tematy, które mogę sobie lekko odpuścić. Musimy ustalić w jaki sposób to rozwiążemy. On wie, że ja właśnie po to chcę się zobaczyć i że po tym nie będzie już żadnego sztucznego pretekstu by mieć ze sobą jakikolwiek kontakt.

Co do emocji - od początku pozwalałam im wyłazić, mówiłam o nich głośno najbliższym osobom, nawet o takich, których się wstydziłam, bo obnażały moją słabość (że wciąż jeszcze nie przestałam kochać, że tęsknię..). Od pewnego czasu coraz częściej jestem po prostu wściekła.

I wiecie co? Intryguje mnie ta cała "gra", w którą (przyznaję!) tak ciężko mi uwierzyć. Po cholerę to? Lubię rozumieć i tu też chciałabym zrozumieć jakie mechanizmy rządzą osobami, które tak postepują, co wg ich mniemania mogą na tym ugrać? Mój były (grając czy też nie grając) zyskał na tym tyle, że straciłam cierpliwość i mam po prostu wqrwa.

11

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Bo to jest taki typ, że chcialby żeby zawsze było na jego. Zalatw co musisz i pusc go wolno. Powodzenia

12

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

szaraada.... jak gra? grę sobie wyobraziłaś trzymając się kurczowo za jego koszulę. jakie zamykanie spraw... spotkać się chcesz...
W tym co piszesz nie ma niejasności - nie kochał cię, miał dosyć to odszedł przy pierwszej okazji - czy raczej dał ci okazję, którą wykorzystałaś. oczywiście że pocieszycielka był wcześnij, zacznij się wreszcie zachowywać jak dorosła baba.

13

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Pannapanna jak dorosła baba czyli jak?!
Ja widzę, że autorka idzie w dobrym kierunku, tylko ostrzegam ją żeby była czujna bo takie dupki maja różne zagrania. Mówisz jaka gra?! Właśnie te nieczyste zagrywki z ich strony. Urażony facet jest skłonny do wszystkiego!
Szaraada nie daj sobą manipulować! Nie daj się nabrać na jego depresję i inne pierdoly, to już nie twoja bajka! Nie martw się nim, zajmij się sobą.

14

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?
pannapanna napisał/a:

szaraada.... jak gra? grę sobie wyobraziłaś trzymając się kurczowo za jego koszulę. jakie zamykanie spraw... spotkać się chcesz...
W tym co piszesz nie ma niejasności - nie kochał cię, miał dosyć to odszedł przy pierwszej okazji - czy raczej dał ci okazję, którą wykorzystałaś. oczywiście że pocieszycielka był wcześnij, zacznij się wreszcie zachowywać jak dorosła baba.

Wybacz, ale odnoszę wrażenie, że nie przeczytałaś w całości wszystkich postów albo... niewiele zrozumiałaś.
Ale dziękuję Ci za próbę postawienia mnie do pionu! Aż mi w pięty poszło wink

15

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?
szaraada napisał/a:

I wiecie co? Intryguje mnie ta cała "gra", w którą (przyznaję!) tak ciężko mi uwierzyć. Po cholerę to? Lubię rozumieć i tu też chciałabym zrozumieć jakie mechanizmy rządzą osobami, które tak postepują, co wg ich mniemania mogą na tym ugrać? Mój były (grając czy też nie grając) zyskał na tym tyle, że straciłam cierpliwość i mam po prostu wqrwa.

Raczej nie zrozumiemy. Mi mąż powiedział, że chciał się zemścić. Za co?!nie wiem za co. Jak zapytałam psycholog to odpowiedziała, że być może dlatego iż został odrzucony kiedy chciał wrócić.
Najważniejsze nie myślec o tym!

16

Odp: Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Wyraziłaś się jasno, zrozumiałam. smile Napisałaś o zakończeniu kilku spraw formalnych, zapytałam, czy nie możesz ich 'odpuścić'. Nie możesz albo nie chcesz.


Częściej jesteś wściekła? Świetnie! smile
Złość ma w sobie mnóstwo energii, gdy nie jest tłumiona czyni człowieka zdeterminowanym. Dzięki tej determinacji znajdziesz sposób na definitywne zakończenie spraw ze swym eks.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, urwany kontakt a potem...|| Jak zerwać smycz?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026